1944–1945: Wyzwolenie Europy Zachodniej
Operacja „Dragoon”
- Daty:
- 15 sierpnia – 14 września 1944
- Front:
- Front zachodni
- Miejsce:
- Południowa Francja: wybrzeże departamentu Var między Cavalaire-sur-Mer a Saint-Raphaël, wyspy Port-Cros i Levant, rejon Le Muy i Draguignan, Tulon i Marsylia, Alpy Prowansalskie z Grenoble, dolina Rodanu z Montélimar, Awinionem i Lyonem oraz Burgundia i Franche-Comté aż po Dijon i podnóże WogezówNa mapie bitew →
- Strony:
- Stany Zjednoczone, Francja i sojusznicyAlexander Patch, Lucian Truscott, Jean de Lattre de Tassigny, Henry Kent HewittIII RzeszaJohannes Blaskowitz, Friedrich Wiese
- Wynik:
- Zwycięstwo aliantów. 15 sierpnia 1944 roku amerykański VI Korpus wylądował przy niewielkich stratach na wybrzeżu Prowansji, a desant powietrzny opanował rejon Le Muy. Francuska Armia B zdobyła Tulon i Marsylię 28 sierpnia, z wyprzedzeniem o kilka tygodni wobec planu, a Amerykanie przecięli pod Montélimar drogę odwrotu niemieckiej 19 Armii, choć nie zdołali jej zamknąć. 3 września wyzwolono Lyon, 11–12 września wojska z południa połączyły się w Burgundii z 3 Armią amerykańską. Niemcy stracili według amerykańskich szacunków ok. 7 tys. zabitych, ok. 21 tys. rannych i ponad 130 tys. jeńców, lecz trzon Grupy Armii G wycofał się w porządku do Wogezów. Straty aliantów wyniosły ok. 15,5 tys. Amerykanów i ponad 10 tys. Francuzów.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Francja, Stany Zjednoczone, Wehrmacht, ruch oporu

Operacja „Dragoon” – alianckie lądowanie na śródziemnomorskim wybrzeżu Francji 15 sierpnia 1944 roku i następująca po nim kampania, w której w niespełna miesiąc wyzwolono niemal całe południe kraju – była drugą, obok normandzkiej, wielką inwazją na okupowaną Francję. Amerykańska 7 Armia gen. Alexandra Patcha, z francuską Armią B gen. Jeana de Lattre’a de Tassigny w drugim rzucie, zeszła na brzeg Lazurowego Wybrzeża niemal bez oporu, a w kolejnych tygodniach zdobyła wielkie porty Tulonu i Marsylii i przeszła ponad 500 kilometrów w górę doliny Rodanu, aż do Burgundii. Operacja do dziś budzi spory: przez wiele miesięcy przed jej rozpoczęciem sprzeciwiali się jej Brytyjczycy, a jej bilans – szybkie zwycięstwo i zdobycie portów, ale ucieczka większości niemieckiej 19 Armii – historycy oceniają różnie.
Nazwa i daty
Plan desantu w południowej Francji powstał pod kryptonimem „Anvil” („kowadło”) – miał być kowadłem, na które spadnie młot inwazji z północy. Nazwę zmieniono na „Dragoon” 1 sierpnia 1944 roku, kilka tygodni po ostatecznym zatwierdzeniu operacji; popularna opowieść, że Winston Churchill wybrał ją, bo został do niej „przymuszony” (ang. dragooned), jest anegdotą, nie udokumentowanym faktem. We Francji mówi się o lądowaniu w Prowansji (fr. débarquement de Provence).
Początek operacji jest jednoznaczny: w nocy z 14 na 15 sierpnia 1944 roku na wyspy i przylądki wybrzeża zeszli komandosi, przed świtem w głębi lądu wylądowały oddziały powietrznodesantowe, a o 8:00 rano 15 sierpnia na plaże weszły pierwsze fale piechoty. Data końcowa jest umowna. Za koniec operacji przyjmuje się zwykle 14 września 1944 roku, gdy dowództwo alianckie wstrzymało pościg, a 7 Armia i Armia B, złączone już z wojskami nadciągającymi z Normandii, przeszły pod rozkazy 6 Grupy Armii gen. Jacoba Deversa, którą 15 września podporządkowano Naczelnemu Dowództwu Alianckich Sił Ekspedycyjnych (SHAEF). Część autorów kończy kampanię już na połączeniu z 3 Armią 11–12 września, inni prowadzą ją aż do walk w Wogezach jesienią 1944 roku.
Tło
Pomysł desantu na południu Francji wysunęli amerykańscy planiści, a na konferencji teherańskiej pod koniec 1943 roku poparł go Józef Stalin, który wolał widzieć zachodnich aliantów w Prowansji niż na Bałkanach. Ustalono wówczas, że w miarę dostępności sprzętu desantowego równocześnie z inwazją w Normandii nastąpi lądowanie na wybrzeżu śródziemnomorskim. Plan szybko zderzył się z rzeczywistością. Rozszerzenie operacji „Overlord” z trzech do pięciu plaż pochłonęło okręty desantowe, a impas po lądowaniu pod Anzio związał we Włoszech kolejne. Wiosną 1944 roku „Anvil” odłożono na czas po inwazji w Normandii.
Po lądowaniu w Normandii spór odżył z pełną siłą. Amerykanie – szef sztabu armii gen. George Marshall, prezydent Franklin Delano Roosevelt i gen. Dwight Eisenhower – chcieli Marsylii i Tulonu jako portów dla dziesiątek dywizji czekających w Stanach Zjednoczonych, bo normandzkie porty i sztuczne nabrzeża nie nadążały z rozładunkiem. Za operacją stał też Charles de Gaulle, dla którego udział kilkuset tysięcy żołnierzy francuskich w wyzwalaniu własnego kraju był sprawą polityczną pierwszej wagi. Churchill i brytyjscy szefowie sztabów woleli wykorzystać zwycięstwo pod Rzymem: po wkroczeniu aliantów do Rzymu 4 czerwca chcieli ścigać Niemców na północ Włoch, a potem przez Istrię i Przełęcz Lublańską ku Wiedniowi i Węgrom. Gen. Harold Alexander, dowódca wojsk alianckich we Włoszech, przekonywał, że jego armie mogą rozbić Niemców przed Alpami, jeśli nikt mu ich nie odbierze.
Na początku lipca 1944 roku Amerykanie przeforsowali swoje stanowisko: Połączeni Szefowie Sztabów polecili gen. Henry’emu Maitlandowi Wilsonowi, naczelnemu dowódcy na Morzu Śródziemnym, przygotować desant na sierpień. Front włoski oddał amerykański VI Korpus gen. Luciana Truscotta z 3, 36 i 45 Dywizją Piechoty oraz francuski korpus ekspedycyjny gen. Alphonse’a Juina. Churchill nie ustąpił do końca – jeszcze 4 sierpnia proponował przerzucenie sił desantowych do portów Bretanii, ale Roosevelt i Eisenhower odmówili. Historycy różnie tłumaczą jego upór: jedni widzą w nim przede wszystkim troskę o kampanię włoską, inni – zwłaszcza po wojnie, w świetle podziału Europy – myśl o wyprzedzeniu Armii Czerwonej w Europie Środkowej, którą sam Churchill w pamiętnikach podkreślał.
Po stronie niemieckiej południe Francji, zajęte w listopadzie 1942 roku w ramach operacji „Anton”, broniła Grupa Armii G gen. płk. Johannesa Blaskowitza. Na wybrzeżu Morza Śródziemnego stała jej 19 Armia gen. piechoty Friedricha Wiesego – osłabione dywizje piechoty (cała Grupa Armii G liczyła wówczas 11 dywizji, z czego cztery statyczne, pozbawione transportu), rozciągnięte średnio na 90 km wybrzeża każda i częściowo obsadzone przez legiony wschodnie złożone z byłych jeńców radzieckich, oraz jedyna pancerna 11 Dywizja Pancerna na zachodnim brzegu Rodanu. Najlepsze jednostki zabrano latem do Normandii. Blaskowitz wiedział, że silnego desantu nie odeprze, lecz po zamachu 20 lipca nikt w dowództwie nie śmiał proponować Hitlerowi zawczasu odwrotu. Tymczasem w górach Prowansji i Alp rosły oddziały Francuskich Sił Wewnętrznych (FFI), podporządkowanych gen. Marie Pierre’owi Kœnigowi; amerykańska oficjalna historia szacuje je na południu na ok. 75 tys. ludzi, w większości słabo uzbrojonych.
Siły stron
Operacją kierował Wilson z kwatery głównej w Casercie pod Neapolem, a bezpośrednio dowodził nią gen. Patch. Flotę inwazyjną – Zachodnią Grupę Zadaniową, ponad 880 okrętów i statków oraz kilkaset barek desantowych – prowadził wiceadmirał Henry Kent Hewitt, weteran desantów w Afryce Północnej, na Sycylii i pod Salerno. Ogień wsparcia dawały pancerniki amerykańskie (m.in. USS „Texas”, który dwa miesiące wcześniej ostrzeliwał Normandię), brytyjski „Ramillies” i francuski „Lorraine”, około 20 krążowników i dziewięć lotniskowców eskortowych. Śródziemnomorskie Siły Powietrzne aliantów gen. Iry Eakera liczyły według różnych zestawień ponad 3400 samolotów, w większości z lotnisk na Korsyce i Sardynii; Luftwaffe miała na południu Francji około 200 maszyn.
Pierwszego dnia na brzeg miały zejść trzy amerykańskie dywizje VI Korpusu: 3 Dywizja Piechoty gen. Johna O’Daniela na plaży „Alpha” w zatoce Cavalaire, 45 Dywizja na plaży „Delta” pod Sainte-Maxime i Saint-Tropez, 36 Dywizja na plaży „Camel” pod Saint-Raphaël. Skrzydła osłaniali komandosi: amerykańsko-kanadyjska jednostka First Special Service Force na wyspach Port-Cros i Levant oraz francuscy komandosi z Afryki na przylądku Nègre. W głąb lądu, w dolinę Argens pod Le Muy, miała opaść 1 Powietrznodesantowa Grupa Zadaniowa gen. Roberta T. Fredericka – około 9 tys. Amerykanów i Brytyjczyków z 2 Niezależnej Brygady Spadochronowej. Za VI Korpusem szła francuska Armia B: siedem dywizji, w większości z Armii Afryki – Algierczycy, Marokańczycy, Tunezyjczycy, Senegalczycy, Francuzi z kolonii, tabory goumierów – wśród nich weterani Monte Cassino i 1 Dywizja Wolnych Francuzów. W sumie w pierwszych dniach wylądowało około 150 tys. żołnierzy, a do końca operacji przez plaże i porty południa przeszło ponad pół miliona.
Strona niemiecka miała w południowej Francji, wliczając tyły i służby, według amerykańskiej oficjalnej historii 285–300 tys. ludzi, z czego w bezpośrednim zasięgu desantu 85–100 tys. Wybrzeże broniło około 75 baterii średniego i ciężkiego kalibru – część jeszcze z czasów Vichy – a podejść do Tulonu broniła m.in. wieża z dwoma działami 340 mm z pancernika „Provence”, zatopionego w porcie w 1942 roku. Łańcuch dowodzenia był rozdrobniony: osobno podlegały Niemcom wojska okupacyjne, armia, Luftwaffe i Kriegsmarine. Niemiecki wywiad spodziewał się desantu w połowie sierpnia, lecz nie znał jego miejsca; 13 sierpnia Blaskowitz zaczął przerzucać 11 Dywizję Pancerną na wschodni brzeg Rodanu, za późno, by zdążyła przed lądowaniem.
Przebieg
Lądowanie (15 sierpnia)
Działania zaczęły się w nocy z 14 na 15 sierpnia. Żołnierze First Special Service Force wspięli się na skaliste brzegi wysp Port-Cros i Levant; na Levancie groźna bateria nadbrzeżna okazała się zamaskowanymi atrapami, na Port-Cros niemiecki garnizon bronił się w starym forcie do 17 sierpnia, póki nie ostrzelał go „Ramillies”. Francuscy komandosi zniszczyli baterie na przylądku Nègre, a oddział marynarki, który lądował pod Pointe de l’Esquillon na wschodnim skrzydle, wszedł na pole minowe i w większości trafił do niewoli. Pozorowane desanty i zrzuty manekinów pod La Ciotat i Cannes miały zmylić obronę.
Przed świtem nad doliną Argens pojawiły się samoloty transportowe 1 Powietrznodesantowej Grupy Zadaniowej. Mgła rozrzuciła część spadochroniarzy daleko od stref zrzutu, ale wojska powietrznodesantowe opanowały wzgórza i mosty wokół Le Muy, a samo miasteczko, broniące się pierwszego wieczoru, zajęły 16 sierpnia, biorąc około 700 jeńców. Od 6:00 do 7:30 ponad tysiąc samolotów bombardowało wybrzeże, potem ogień przejęły okręty, a o 8:00 pierwsze barki dobiły do plaż.
Na „Alpha” i „Delta” opór był słaby: żołnierze legionów wschodnich poddawali się masowo, a największym zagrożeniem były miny. 3 Dywizja ruszyła w głąb lądu, 45 Dywizja zajęła Saint-Tropez i Sainte-Maxime i jeszcze tego dnia połączyła się ze spadochroniarzami. Ciężej było na „Camel”: na odcinku Red pod Saint-Raphaël niemieckie działa odparły podejście barek, mimo nalotu 90 bombowców B-24 i ognia z morza, więc dowódca desantu przeniósł lądowanie na odcinek Green. Wieczorem bombowiec Do 217 trafił kierowaną bombą szybującą Henschel Hs 293 okręt desantowy LST-282. Według amerykańskich zestawień straty pierwszego dnia wyniosły 95 zabitych i 385 rannych – ułamek strat z Omaha Beach. Do wieczora na brzeg zeszło około 60 tys. żołnierzy i ponad 6 tys. pojazdów. Desant obserwował z pokładu niszczyciela HMS „Kimberley” Churchill, który do ostatniej chwili walczył z tym planem.
Rozkaz odwrotu i wyjście z przyczółka (16–20 sierpnia)
Niemiecki opór był chaotyczny. Spadochroniarze odcięli w Draguignan sztab LXII Korpusu gen. Ferdinanda Neulinga, który 18 sierpnia trafił do niewoli. Wiese, bez łączności z Blaskowitzem, rzucił 16 sierpnia do kontrataku pod Le Muy i Les Arcs doraźnie złożoną grupę bojową gen. Richarda von Schwerina, około czterech batalionów; po całodziennych walkach z 45 Dywizją wycofała się ona nocą. Od 16 sierpnia na plażach pod Saint-Tropez i Cavalaire lądowały pierwsze dywizje francuskiej Armii B.
W nocy z 16 na 17 sierpnia, gdy na północy zamykał się kocioł pod Falaise, Adolf Hitler zgodził się na plan OKW wycofania Grupy Armii G. Jej wojska z południa i z wybrzeża Atlantyku miały się cofnąć na linię od Sens przez Dijon do granicy szwajcarskiej, dwie dywizje – 148 i 157 – miały odejść w Alpy, a garnizony Tulonu i Marsylii bronić się jako twierdze do ostatniego żołnierza. Alianci poznali treść rozkazu niemal natychmiast dzięki deszyfracji „Ultra”. Dla Truscotta oznaczało to, że zamiast przygotowanej obrony nad Rodanem czeka go pościg.
Tulon i Marsylia (20–28 sierpnia)
Plan zakładał, że Armia B zdobędzie najpierw Tulon, a dopiero potem Marsylię, i to dopiero po kilku tygodniach od lądowania. De Lattre, widząc rozkład niemieckiej obrony, uderzył na oba porty niemal jednocześnie, zanim zdążył wysadzić na ląd wszystkie swoje siły. Korpus gen. Edgarda de Larminata nacierał na Tulon od wschodu, wzdłuż wybrzeża przez Hyères, a 3 Algierska Dywizja Piechoty gen. Josepha de Goislard de Monsaberta obeszła miasto od północy, przecięła drogę do Marsylii i skierowała się na zachód. 20 i 21 sierpnia Francuzi wdarli się w obręb fortów wokół Tulonu, gdzie broniła się 242 Dywizja Piechoty i załogi Kriegsmarine. Do 26 sierpnia miasto było w rękach francuskich, ale na półwyspie Saint-Mandrier bronił się jeszcze komendant twierdzy kontradmirał Heinrich Ruhfus. Późnym wieczorem 27 sierpnia zgodził się na kapitulację, a rano 28 sierpnia jego załoga złożyła broń. W porcie leżały wraki floty, którą Francuzi sami zatopili w listopadzie 1942 roku, i statków zatopionych potem przez Niemców w wejściach do basenów.
W Marsylii 21 sierpnia wybuchło powstanie FFI i komunistycznych Francuskich Strzelców i Partyzantów, a strajkujący robotnicy wyszli na ulice. Gen. Hans Schaefer, dowódca 244 Dywizji Piechoty, nie ewakuował ludności i jego garnizon rozbił się na odcięte od siebie punkty oporu. Algierscy strzelcy, goumierzy i czołgi francuskie, wezwane przez powstańców, weszły do śródmieścia 23 sierpnia, a 25 sierpnia szturmem zdobyły wzgórze z bazyliką Notre-Dame de la Garde. Schaefer podpisał kapitulację 28 sierpnia; baterie na wyspach Frioul poddały się dzień później. Według danych francuskich zdobycie Tulonu kosztowało Armię B około 2,7 tys. zabitych i rannych, a Niemców około tysiąca zabitych i 17 tys. jeńców; w Marsylii Francuzi stracili około 1,8 tys. ludzi, a do niewoli trafiło około 11 tys. Niemców. Oba porty zdobyto kilka tygodni wcześniej, niż przewidywał plan, lecz niemieccy saperzy zdążyli zniszczyć nabrzeża, dźwigi i baseny.
Task Force Butler i Montélimar (18–29 sierpnia)
Na północny wschód od przyczółka Truscott wypuścił zmotoryzowaną grupę bojową gen. bryg. Frederica Butlera – batalion czołgów, batalion niszczycieli czołgów, piechotę na ciężarówkach i artylerię – z zadaniem dotarcia na tyły niemieckiej 19 Armii. Wiodąc przez kraj, z którego Niemców wypędziła już partyzantka FFI, Task Force Butler zajęła 18 sierpnia Digne, 19 sierpnia Sisteron, 20 sierpnia Gap i skręciła na zachód, ku Rodanowi. 22 sierpnia do Grenoble weszli partyzanci FFI, a za nimi amerykański 143 Pułk Piechoty z 36 Dywizji; miasto opuściła wycofująca się w Alpy niemiecka 157 Dywizja Rezerwowa, a mieszkańcy witali już władze ustanowione przez ruch oporu.
21 sierpnia Butler zajął wzgórza na północ od Montélimar nad drogą nr 7 i linią kolejową wzdłuż Rodanu – jedyną drogą odwrotu niemieckich kolumn. Zbyt słaby, by zamknąć dolinę, ostrzeliwał ją artylerią, czekając na 36 Dywizję gen. Johna Dahlquista. Wiese rzucił do walki 11 Dywizję Pancerną gen. Wenda von Wietersheima, która spieszyła z zachodniego brzegu rzeki; przez tydzień toczyła się bitwa o wzgórza i o drogę, w której ani Amerykanie nie zdołali trwale zablokować przejścia, ani Niemcy zepchnąć ich z wzgórz. Według amerykańskiej oficjalnej historii zaważył brak paliwa i amunicji: Truscott mógł przysłać pomoc z 45 Dywizji dopiero, gdy francuskie zwycięstwa w portach pozwoliły mu skupić się na północy. Większość 19 Armii, w tym rdzeń 11 Dywizji Pancernej, przedarła się na północ. W nocy z 28 na 29 sierpnia Amerykanie wkroczyli do Montélimar i 29 sierpnia oczyścili miasto, a tego samego dnia rozbili ostatnie kolumny w dolinie, którą żołnierze nazwali „aleją śmierci”, zostawiając w niej tysiące spalonych pojazdów, dział i martwych koni. Na południe od Montélimar wycofujący się Niemcy opuścili 25 sierpnia Awinion, do którego weszli partyzanci FFI i Amerykanie.
Pościg w górę Rodanu i połączenie frontów (30 sierpnia – 14 września)
Po wyjściu z doliny pod Montélimar 19 Armia cofała się szybko na północ, osłaniana przez 11 Dywizję Pancerną. Amerykańskie 3 i 45 Dywizja oraz francuski II Korpus próbowały ją wyprzedzić równoległymi drogami po obu stronach Rodanu i przez przedgórze Alp, ale kolumny alianckie wciąż czekały na paliwo dowożone ciężarówkami z plaż odległych o kilkaset kilometrów. 2 września 36 Dywizja stanęła pod Lyonem, gdzie partyzanci walczyli z Milicją, a Niemcy wysadzali mosty na Rodanie i Saonie. 3 września do miasta weszły francuska 1 Dywizja Wolnych Francuzów i oddziały FFI; Niemcy, poza około 2 tys. jeńców, już odeszli na północ.
Na wschodnim skrzydle Amerykanie zajęli 8 września Besançon, a Francuzi 11 września Dijon. Równocześnie z południowego zachodu Francji przez kraj opanowany przez partyzantkę ciągnęły w stronę Burgundii niemieckie garnizony z wybrzeża Atlantyku i Pirenejów. Według niemieckich danych przytaczanych przez historyków na północ wyruszyło około 88 tys. ludzi, z których około 19 tys. trafiło po drodze do niewoli, a około 60 tys. dotarło do nowej linii Grupy Armii G. Jedna z tych kolumn, gen. Bothy Elstera, licząca blisko 20 tys. żołnierzy, nie zdążyła i skapitulowała przed Amerykanami nad Loarą już po zakończeniu operacji.
11 i 12 września – daty różnią się w zależności od źródła i miejsca – czołówki wojsk z południa nawiązały kontakt z 3 Armią gen. George’a Pattona nadciągającą z Normandii przez Szampanię. Najczęściej wymienia się spotkanie oddziału 1 Pułku Fizylierów Marynarki z 1 Dywizji Wolnych Francuzów z 12 Pułkiem Kirasjerów 2 Dywizji Pancernej gen. Philippe’a Leclerca w Nod-sur-Seine koło Châtillon-sur-Seine; w kolejnych dniach dalsze spotkania nastąpiły w rejonie Saulieu i Dijon. Front aliancki zamknął się od Morza Północnego po Szwajcarię, a niemieckie oddziały, które nie zdążyły przejść przez lukę między obu frontami, zostały odcięte.
14 września Truscott, który liczył jeszcze na szybkie przejście przez Bramę Burgundzką ku Renowi, otrzymał rozkaz wstrzymania natarcia. Wojska trzeba było przegrupować, a Grupa Armii G zdołała ustanowić nową linię obrony u podnóża Wogezów. Następnego dnia 7 Armia i Armia B weszły w skład 6 Grupy Armii, podporządkowanej Eisenhowerowi, a pod koniec września Armia B przyjęła nazwę 1 Armii Francuskiej.
Straty
Dane o stratach są niepełne i różnią się w zależności od źródła oraz przyjętych ram czasowych. Według zestawień armii amerykańskiej przytaczanych w literaturze straty amerykańskie w operacji wyniosły około 15,5 tys. zabitych, rannych i zaginionych, a francuskie – według oficjalnej historii amerykańskiej i niemieckiej historii wojny – ponad 10 tys. Sam desant 15 sierpnia był jednym z najtańszych w całej wojnie. Straty niemieckie historycy (Detlef Vogel, Jeffrey Clarke i Robert Ross Smith, Steven Zaloga) szacują na około 7 tys. zabitych, około 21 tys. rannych i ponad 130 tys. jeńców, wliczając w to załogi Tulonu i Marsylii oraz żołnierzy schwytanych w czasie odwrotu z południowo-zachodniej Francji. Nieznana jest dokładna liczba poległych członków FFI i ofiar cywilnych, w tym ofiar bombardowań poprzedzających desant oraz represji, jakich wycofujące się oddziały niemieckie dopuszczały się wobec ludności i partyzantów.
Znaczenie
Operacja „Dragoon” w niespełna cztery tygodnie wyparła Niemców z całej południowej Francji i połączyła dwa alianckie fronty w jeden, ciągnący się od Morza Północnego do granicy szwajcarskiej. Jej najtrwalszym skutkiem były porty. Po zniszczeniach Tulon i Marsylia zostały szybko odbudowane, a wraz z nimi linie kolejowe doliny Rodanu; według amerykańskich danych w październiku 1944 roku wyładowano w portach południowej Francji blisko 525 tys. ton zaopatrzenia, ponad jedną trzecią całego ładunku dostarczonego wówczas na front zachodni. Przez Marsylię przeszły też dziesiątki dywizji amerykańskich wysyłanych prosto z kraju. Dla armii walczących na północy, które we wrześniu stanęły z braku paliwa i amunicji, miało to duże znaczenie.
Operacja przyspieszyła upadek Vichy. 17 sierpnia Niemcy wywieźli z Paryża premiera Pierre’a Lavala, a 20 sierpnia z Vichy marszałka Philippe’a Pétaina – najpierw do Belfort, a potem do Sigmaringen w Niemczech. Na wyzwolonym południu władzę przejmowali przedstawiciele Rządu Tymczasowego Republiki Francuskiej. Armia B – kilkaset tysięcy żołnierzy, w większości z Afryki Północnej i kolonii – wywalczyła sobie miejsce w wyzwalaniu kraju, co de Gaulle wykorzystywał w sporach z sojusznikami o pozycję Francji. Jako 1 Armia Francuska walczyła później w Wogezach i Alzacji, a w 1945 roku przeszła Ren.
Ocena operacji pozostaje sporna. Amerykańscy autorzy, z oficjalną historią na czele, uważają ją za wielki sukces: małym kosztem wyzwolono ogromny obszar i zdobyto porty. Krytykowali ją jednak Bernard Montgomery i publicyści brytyjscy, zwłaszcza Chester Wilmot, którzy twierdzili, że zabrała najlepsze dywizje z Włoch – gdzie osłabione armie Alexandra po wyzwoleniu Florencji utknęły jesienią na Linii Gotów – i że wojska te przydałyby się bardziej na północy lub w marszu ku Wiedniowi, przed Armią Czerwoną. Inni historycy odpowiadają, że plan bałkański był logistycznie nierealny, a porty Prowansji okazały się dla armii na zachodzie niezastąpione. Zgodnie przyznaje się natomiast, że alianci nie osiągnęli celu operacyjnego: z powodu braku paliwa i zbyt słabych sił pościgowych nie zamknęli 19 Armii w dolinie Rodanu, a Blaskowitz wyprowadził na północ większość swoich wojsk, które jesienią broniły Wogezów i Alzacji.