TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Demobilizacja w Wielkiej Brytanii

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
19 czerwca 1945
Autor:
Łukasz
Tagi:
Wielka Brytania, Winston Churchill, Clement Attlee, Polska

Sześć tygodni po Dniu Zwycięstwa w Europie Wielka Brytania zaczęła oddawać swoich żołnierzy cywilnemu życiu. W połowie 1945 roku w brytyjskich siłach zbrojnych – armii, marynarce i lotnictwie, łącznie z kobiecymi formacjami pomocniczymi – służyło ok. 5 mln mężczyzn i kobiet. Zwolnienie ich wszystkich było zadaniem na lata, a rząd chciał przede wszystkim uniknąć tego, co wydarzyło się po pierwszej wojnie światowej: chaosu, poczucia niesprawiedliwości i buntów w obozach przejściowych.

W wielu chronologiach wojny pod datą 19 czerwca 1945 roku pojawia się zdanie, że „Wielka Brytania rozpoczyna demobilizację”. Wymaga ono drobnego sprostowania: według brytyjskich źródeł – m.in. opracowań opartych na materiałach Imperial War Museum i debat w Izbie Gmin – zwalnianie żołnierzy w ramach planu przyjętego w 1944 roku ruszyło zgodnie z harmonogramem w poniedziałek 18 czerwca.

Lekcja z 1919 roku

Pamięć o poprzedniej demobilizacji była w Londynie wciąż żywa. Pod koniec 1918 roku rząd postanowił zwalniać w pierwszej kolejności tzw. ludzi kluczowych (pivotal men) – robotników potrzebnych do uruchomienia przemysłu. Szybko okazało się, że byli to często żołnierze powołani najpóźniej, a weterani z kilkuletnim stażem na froncie musieli czekać. W styczniu 1919 roku doszło do protestów i odmów wykonania rozkazów w obozach w Folkestone, Dover i Calais. Nowy minister wojny Winston Churchill zmienił wtedy zasady: o kolejności zwolnień decydować miały wiek, długość służby i odniesione rany. Historycy brytyjscy zgodnie uznają, że to doświadczenie było punktem wyjścia dla planistów drugiej wojny.

Plan Bevina

Głównym autorem nowego systemu był Ernest Bevin, związkowiec z Partii Pracy, od 1940 roku minister pracy i służby narodowej w gabinecie koalicyjnym – ten sam, który wcześniej kierował mobilizacją brytyjskiej siły roboczej. Zasady demobilizacji ogłosił on publicznie 22 września 1944 roku, na długo przed końcem walk w Europie. Plan miał poparcie obu wielkich partii, co w porównaniu z ostrymi sporami lat 30. było rzadkością.

Podstawą była tzw. klasa A. Każdy żołnierz otrzymywał numer grupy zwolnień (age-and-service group), wyliczany z daty urodzenia i liczby miesięcy spędzonych w mundurze: im ktoś był starszy i im dłużej służył, tym niższy numer i tym wcześniej wracał do domu. Zasada była prosta i – co najważniejsze – zrozumiała dla każdego, więc trudno było zarzucić jej faworyzowanie którejkolwiek grupy. Pierwszeństwo poza kolejką otrzymały m.in. mężatki służące w formacjach kobiecych, takich jak WAAF, oraz mężczyźni po pięćdziesiątce.

Obok niej istniała klasa B: niewielka liczba specjalistów potrzebnych do odbudowy kraju – przede wszystkim robotników budowlanych do programu mieszkaniowego, ale też górników czy nauczycieli – mogła odejść wcześniej, w zamian za krótszy płatny urlop i obowiązek podjęcia pracy we wskazanym zawodzie. Jak wyjaśniał później rząd w Izbie Gmin, zwolnienia w klasie B nie mogły przekroczyć dziesięciu procent zwolnień w klasie A. Osobną, najmniejszą kategorię stanowiły zwolnienia ze względów rodzinnych i losowych.

Pierwsze grupy wracają do domu

Gdy plan wchodził w życie, Bevin nie był już ministrem pracy. 23 maja 1945 roku rozpadła się wojenna koalicja, a Churchill utworzył przejściowy, w przeważającej części konserwatywny rząd, który miał rządzić do wyborów. Mechanizm był jednak przygotowany od miesięcy: na miesiąc przed terminem żołnierze w jednostkach dostali szczegółowe broszury o swoich prawach, o zasiłkach i o pomocy przy powrocie do pracy. 18 czerwca pierwsze, najstarsze grupy wiekowo-służbowe zaczęły przechodzić przez punkty zwolnień.

Procedura była podobna we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. Żołnierze wracający z zagranicy trafiali najpierw do obozów dla przybywających, a potem do jednostek zwolnień (dispersal units) – armia, marynarka i lotnictwo prowadziły ich wiele w różnych częściach kraju. Tam zdawano broń i wyposażenie, otrzymywano dokumenty, przepustkę kolejową w jedną stronę i kartki odzieżowe. Formalnie żołnierz przechodził najpierw na płatny urlop przed zwolnieniem – w armii 56 dni, wydłużony o dodatkowe dni za służbę poza krajem – i dopiero po nim stawał się cywilem. Do tego dochodziła wojenna gratyfikacja zależna od stopnia i stażu oraz prawo powrotu do dawnego miejsca pracy.

„Demob suit”

Symbolem całej operacji stał się demob suit – cywilne ubranie wydawane każdemu zwalnianemu mężczyźnie. Przy obowiązującym od 1941 roku racjonowaniu odzieży kupno garnituru w sklepie wymagało dużej liczby kartek i długiego oczekiwania, a większość żołnierzy po latach w mundurze nie miała już w czym chodzić. W magazynach odzieży cywilnej – największy działał w londyńskiej hali Olympia – każdy dostawał komplet: kapelusz albo kaszkiet, garnitur (często dwurzędowy, w prążki) lub marynarkę ze spodniami z flaneli, dwie koszule, krawat, buty i płaszcz przeciwdeszczowy.

Ubrania szyto z najlepszych dostępnych materiałów, ale przy milionach odbiorców brakowało właściwych rozmiarów i fasonów. Za mały lub za duży garnitur stał się w powojennej Wielkiej Brytanii stałym tematem żartów i skeczy. Przed magazynami czekali też drobni spekulanci, którzy odkupywali komplety, by sprzedać je na czarnym rynku; rząd nie mógł temu zapobiec, bo ubranie od chwili wydania należało do byłego żołnierza.

Wojna, która trwała dalej

Demobilizacja ruszyła w chwili, gdy Wielka Brytania wciąż prowadziła wojnę. W Birmie, gdzie po wyzwoleniu Rangunu wciąż trwały walki z rozbitymi oddziałami japońskimi, stały wojska brytyjskie i imperialne, a dowództwo szykowało się do odbicia Malajów i Singapuru; Royal Navy wysłała na Pacyfik flotę współdziałającą z Amerykanami. Plan zakładał więc, że zwalnianie będzie się odbywać równolegle z dalszymi działaniami przeciw Japonii, a jego tempo zależeć będzie od potrzeb tej wojny. Żołnierze na Dalekim Wschodzie, często od lat poza krajem, mieli prawo do powrotu do Wielkiej Brytanii po określonym czasie służby za granicą; według brytyjskich historyków skrócenie tego okresu, ogłoszone w czerwcu 1945 roku w trakcie kampanii wyborczej, pozbawiło dowódców w Azji wielu doświadczonych żołnierzy tuż przed planowaną operacją na Malajach.

Demobilizacja w cieniu wyborów

Zwalnianie żołnierzy zbiegło się z pierwszą od 1935 roku kampanią wyborczą. Parlament rozwiązano 15 czerwca, a głosowanie wyznaczono na 5 lipca; ze względu na głosy żołnierzy rozsianych po całym świecie wyniki miały zostać policzone dopiero kilka tygodni później. Tempo demobilizacji, mieszkania dla wracających i obietnice państwa opiekuńczego z raportu Beveridge’a stały się jednymi z głównych tematów kampanii. Lider laburzystów Clement Attlee, przez całą wojnę zastępca Churchilla w gabinecie, przekonywał, że to jego partia najlepiej poprowadzi kraj w czasach pokoju, a konserwatyści liczyli przede wszystkim na popularność premiera. Bevin, jeden z najważniejszych polityków Partii Pracy, sam brał udział w kampanii – po wyborach miał objąć urząd ministra spraw zagranicznych.

Polacy bez powrotu

Brytyjska demobilizacja nie obejmowała Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, które w 1945 roku liczyły, według różnych szacunków, ok. 200–250 tys. żołnierzy. Walczyli oni pod brytyjskim dowództwem operacyjnym – 2 Korpus generała Władysława Andersa we Włoszech, 1 Dywizja Pancerna w Niemczech, lotnicy i marynarze – ale podlegali rządowi RP w Londynie, którego uznanie przez mocarstwa zachodnie było latem 1945 roku na wyczerpaniu. Dla wielu z nich, pochodzących z ziem wschodnich przyłączonych do ZSRR, powrót do domu w ogóle nie był możliwy, a powrót do Polski rządzonej przez komunistów oznaczał ryzyko represji.

Ich los rozstrzygnął się dopiero w kolejnych latach. 22 maja 1946 roku Bevin, już jako minister spraw zagranicznych, ogłosił utworzenie Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia – formacji pod brytyjskim zarządem, która miała przygotować żołnierzy niechcących wracać do kraju do życia cywilnego w Wielkiej Brytanii lub do emigracji. Korpus, w którym polską stroną kierował gen. Stanisław Kopański, działał do 1949 roku; według brytyjskich danych przeszło przez niego ok. 115 tys. osób, a ok. 105 tys. polskich żołnierzy z Zachodu wróciło do Polski.

Miejsce w wojnie

Demobilizacja z czerwca 1945 roku była początkiem przejścia Wielkiej Brytanii od wojny totalnej do pokoju – procesu, który trwał znacznie dłużej, niż oczekiwali żołnierze. Według brytyjskich danych do 1947 roku do cywilnego życia wróciło ok. 4,3 mln mężczyzn i kobiet. Tempo zwolnień, uzależnione od potrzeb okupacji Niemiec, garnizonów w Azji i dostępności statków, budziło jednak rosnącą frustrację. Zimą 1945/1946 doszło do serii incydentów we wszystkich rodzajach sił zbrojnych; najgłośniejsze były protesty personelu RAF, które zaczęły się 22 stycznia 1946 roku w okolicach Karaczi i objęły – według brytyjskich opracowań – kilkadziesiąt baz w Indiach, na Cejlonie, w Birmie, Singapurze i na Bliskim Wschodzie oraz blisko 50 tys. ludzi. Formalnie był to bunt, choć jego uczestnicy mówili o „strajku”; część historyków łączy go z wybuchłym kilka tygodni później buntem marynarzy Royal Indian Navy.

Mimo tych napięć plan Bevina uchodzi w brytyjskiej historiografii za udany: uniknięto masowych zamieszek z 1919 roku, a zasada „kto starszy i dłużej służył, ten wcześniej wraca” była powszechnie uznawana za sprawiedliwą. Miliony byłych żołnierzy w nieco źle skrojonych garniturach wróciły do zniszczonego bombardowaniami, wciąż racjonującego żywność i odzież kraju – i to one w dużej mierze zdecydowały o kształcie powojennej Wielkiej Brytanii.

Szukasz przodka?Poradnik: Żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie →

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.