TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pierwsze bombardowanie Rzymu

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
19 lipca 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Włochy, Stany Zjednoczone, Watykan, Pius XII

19 lipca 1943 roku, dziewięć dni po lądowaniu aliantów na Sycylii, amerykańskie lotnictwo po raz pierwszy zbombardowało Rzym. Przez trzy lata wojny stolica Włoch, siedziba papieża i miasto, które obie strony traktowały jako symbol, pozostawała poza listą celów. Tego dnia kilkaset amerykańskich bombowców zrzuciło ponad tysiąc ton bomb na stacje rozrządowe we wschodniej części miasta i na lotniska Ciampino. Bomby spadły także na gęsto zabudowaną robotniczą dzielnicę San Lorenzo. Zginęło od około 1,5 tysiąca do około 3 tysięcy ludzi, zależnie od źródła, a rannych było kilka tysięcy. Wśród zniszczonych budowli znalazła się bazylika św. Wawrzyńca za Murami, jedna z pięciu wielkich bazylik patriarchalnych Rzymu.

Nalot zbiegł się w czasie z ostatnią naradą Benito Mussoliniego z Adolfem Hitlerem przed upadkiem faszyzmu. Obaj przywódcy rozmawiali tego ranka w willi pod Feltre w Wenecji Euganejskiej i właśnie tam dotarła do Mussoliniego wiadomość, że na Rzym spadają bomby. Duce, choć jego generałowie liczyli, że powie Hitlerowi o konieczności wyjścia Włoch z wojny, przez całe spotkanie właściwie milczał. Sześć dni później już nie rządził.

Miasto oszczędzane przez trzy lata

Od czerwca 1940 roku, gdy Włochy przystąpiły do wojny, sprawa Rzymu wracała w rozmowach aliantów wiele razy. Brytyjczycy, których kraj włoskie lotnictwo atakowało jesienią 1940 roku u boku Luftwaffe, byli skłonni uderzyć na Rzym, i część brytyjskiej opinii publicznej tego się domagała. Amerykanie się wahali. W armii Stanów Zjednoczonych służyły miliony katolików, a w kraju wpływowa prasa katolicka i hierarchia kościelna ostrzegały przed atakiem na miasto papieża. Gen. Henry H. Arnold, dowódca lotnictwa armii USA, nazywał Watykan „gorącym kartoflem”.

Stolica była przy tym celem jak najbardziej wojskowym. Mieściły się w niej rząd, ministerstwa, Comando Supremo i dowództwa wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a przez stacje Roma Tiburtina, San Lorenzo, Prenestina i Littorio przechodziła większość transportów kolejowych z północy kraju na południe. Gdy alianci wylądowali na Sycylii, każdy pociąg z wojskiem, paliwem i amunicją dla wojsk włosko-niemieckich na wyspie i w Kalabrii musiał przejechać przez rzymski węzeł. Już w maju i czerwcu alianckie lotnictwo bombardowało porty i lotniska Sycylii i Sardynii, a od grudnia 1942 roku amerykańskie bombowce atakowały Neapol. Rzym był kolejnym, oczywistym celem.

Papież Pius XII próbował do tego nie dopuścić. 18 maja 1943 roku napisał do prezydenta Franklina Delano Roosevelta, prosząc, by Rzym i jego świątynie oszczędzono, „na ile to możliwe”. Roosevelt odpowiedział 16 czerwca, że ataki na Włochy ograniczają się do celów wojskowych, a jeśli lotnictwo będzie musiało działać nad Rzymem, załogi dostaną dokładne instrukcje, by żadna bomba nie spadła na Watykan. Rozmowy o uznaniu Rzymu za miasto otwarte, prowadzone przez Stolicę Apostolską od 1940 roku, nie przyniosły skutku: rząd Mussoliniego nie zamierzał wyprowadzić ze stolicy dowództw ani zrezygnować z jej węzła kolejowego.

Nalot 19 lipca

Decyzję podjęto po rozpoczęciu inwazji na Sycylię. Dowództwo alianckiego lotnictwa w Afryce Północnej, kierowane przez gen. Carla Spaatza, wyznaczyło jako cele rzymskie stacje rozrządowe San Lorenzo i Littorio oraz lotniska wokół miasta, z których startowały samoloty broniące Sycylii. Główną siłę uderzeniową wystawiła Północno-Zachodnia Afrykańska Strategiczna Siła Powietrzna gen. Jamesa Doolittle’a, a do akcji dołączyły bombowce 9 Armii Lotniczej z Libii. W nocy z 18 na 19 lipca brytyjskie Wellingtony zrzuciły nad Rzymem ponad 800 tysięcy ulotek, które ostrzegały mieszkańców przed nalotem na cele wojskowe i obarczały odpowiedzialnością rząd Mussoliniego.

Pierwsze maszyny pojawiły się nad miastem krótko po godzinie 11. Według oficjalnej kroniki lotnictwa USA około 150 B-17 zbombardowało węzeł San Lorenzo, ponad sto B-24 zaatakowało stację Littorio i pobliskie lotnisko, a po południu średnie bombowce B-25 i B-26 uderzyły na Ciampino. Osłaniały je myśliwce P-38. Ówczesne komunikaty amerykańskie mówiły o ponad 500 bombowcach i około tysiącu ton bomb, a niektóre późniejsze zestawienia podają łącznie około 690 samolotów. Włoska obrona przeciwlotnicza i nieliczne myśliwce Regia Aeronautica nie zdołały powstrzymać nalotu. Przedpołudniowe fale nadlatywały przez mniej więcej dwie godziny, po południu przyszły kolejne.

Cele wojskowe zostały trafione. Ruch kolejowy przez Rzym został na pewien czas sparaliżowany, a na Ciampino zniszczono wiele samolotów na ziemi. Bomby zrzucane z dużej wysokości w zwartym szyku rozsypały się jednak na otaczające stacje kwartały mieszkalne. Najciężej ucierpiała dzielnica San Lorenzo, zamieszkana przez kolejarzy i robotników, ale bomby spadły też na Tiburtino, Prenestino, Tuscolano i Nomentano. Uszkodzone zostały szpital Policlinico Umberto I, miasteczko uniwersyteckie i cmentarz Verano. W bazylice św. Wawrzyńca za Murami bomby zburzyły portyk i fasadę oraz część dachu, uszkadzając średniowieczne freski. W czasie akcji ratunkowej zginął gen. Azolino Hazon, dowódca karabinierów.

Liczba ofiar nie została nigdy ustalona dokładnie. Wiele zabitych było uciekinierami z południa, niezarejestrowanymi w mieście, a ewidencja z pierwszych dni była niepełna. Najczęściej podaje się około 1,5 tysiąca zabitych, ale włoscy historycy wskazują także liczby bliskie 3 tysięcy zabitych i ponad 10 tysięcy rannych. Tysiące rodzin straciły dach nad głową.

Papież w San Lorenzo

Pius XII według relacji świadków obserwował nalot z okien Pałacu Apostolskiego. Po południu, gdy dzielnica jeszcze płonęła, wyjechał z Watykanu, co od wybuchu wojny zdarzało mu się rzadko, i w towarzystwie substytuta Sekretariatu Stanu, ks. Giovanniego Battisty Montiniego, późniejszego papieża Pawła VI, pojechał do San Lorenzo. Przed zrujnowaną bazyliką modlił się z tłumem za zabitych, błogosławił ludzi i polecił rozdzielić wśród poszkodowanych pieniądze i pomoc. Zdjęcia papieża z rozpostartymi ramionami wśród ruin, w białej sutannie poplamionej, jak opowiadano, krwią rannych, obiegły Włochy i stały się jednym z najbardziej znanych obrazów wojny w tym kraju. Następnego dnia papież napisał do wikariusza Rzymu, kardynała Francesco Marchettiego Selvaggianiego, list z protestem przeciw zniszczeniu świątyń i śmierci cywilów.

Inaczej przyjęto innych gości. Król Wiktor Emanuel III, który odwiedził zniszczone dzielnice, według wielu relacji spotkał się z chłodem, a miejscami z jawną wrogością mieszkańców. Dla Rzymian nalot był dowodem, że reżim, który od dwudziestu lat obiecywał im wielkość, nie potrafi nawet obronić stolicy. Policja polityczna donosiła w następnych dniach o gwałtownym spadku nastrojów i o otwarcie wypowiadanych pretensjach do Mussoliniego i króla.

Milczenie w Feltre

Gdy bomby spadały na Rzym, Mussolini był ponad 500 kilometrów na północ. Hitler, zaniepokojony postawą Włochów po utracie Tunezji i Pantellerii oraz szybkimi postępami aliantów na Sycylii, zażądał pilnego spotkania. Obaj dyktatorzy rozmawiali przed południem 19 lipca w willi senatora Achillego Gaggii w San Fermo koło Belluno, w historii nazywanej spotkaniem w Feltre. Po stronie włoskiej byli też szef sztabu generalnego gen. Vittorio Ambrosio i podsekretarz spraw zagranicznych Giuseppe Bastianini. Ambrosio przed spotkaniem mówił wprost Mussoliniemu, że jego obowiązkiem jest wyprowadzenie Włoch z wojny w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Hitler przez około dwie godziny prowadził monolog. Wyrzucał Włochom słabość armii i bałagan w tyłach, domagał się drakońskich środków i surowszego dowodzenia, mówił o nowej broni i o tym, że wojnę trzeba prowadzić do końca. W trakcie wywodu włoski adiutant przyniósł Mussoliniemu wiadomość, że Rzym jest właśnie bombardowany. Duce przekazał ją zebranym, ale tematu nie podjął. Ambrosio i Bastianini nalegali w przerwie, by powiedział Hitlerowi, że Włochy potrzebują politycznego wyjścia z wojny. Mussolini odpowiedział, że od miesięcy dręczy go ten dylemat, ale wobec Hitlera nie zdobył się na otwartą rozmowę. Poprosił jedynie o więcej samolotów i wojsk, a Niemcy obiecali posiłki, zamierzając w rzeczywistości przede wszystkim zabezpieczyć północne i środkowe Włochy. Spotkanie skrócono i jeszcze tego dnia Mussolini odleciał do Rzymu. Z samolotu widział dymy nad wschodnimi dzielnicami miasta.

Klęska w Feltre i nalot na Rzym przyspieszyły kryzys, który dojrzewał od spotkania w Klessheim w kwietniu. Wieczorem 19 lipca Dino Grandi wyjechał z Bolonii do Rzymu z projektem rezolucji dla Wielkiej Rady Faszystowskiej. Następnego dnia Ambrosio, rozczarowany postawą Mussoliniego, zaoferował dymisję i zaczął przygotowywać wraz z otoczeniem króla odsunięcie dyktatora.

Reakcje na świecie

Propaganda faszystowska przedstawiała nalot jako zbrodnię „gangsterów powietrza” na kolebce chrześcijaństwa, a niemiecka prasa szeroko pokazywała zdjęcia zniszczonej bazyliki. Amerykańskie dowództwo podkreślało, że uderzono wyłącznie w cele wojskowe, że lotnicy mieli zakaz zrzucania bomb na Watykan i zabytkowe centrum i że żadna bomba nie spadła na terytorium Stolicy Apostolskiej. W Stanach Zjednoczonych większość prasy przyjęła nalot jako konieczność wojenną, choć część gazet katolickich go potępiła. W Wielkiej Brytanii, która od 1940 roku znała naloty na własne miasta, krytyki było niewiele.

Znaczenie dla dalszej wojny

Nalot z 19 lipca nie był ostatnim. Sześć dni później Wielka Rada Faszystowska i król odsunęli Mussoliniego od władzy, a nalot na Rzym, obok klęski na Sycylii i fiaska w Feltre, był jednym z bezpośrednich impulsów tego przełomu. Nowy rząd marszałka Pietra Badoglio próbował uchronić stolicę przed kolejnymi atakami. Po drugim dużym nalocie, 13 sierpnia 1943 roku, ogłosił 14 sierpnia jednostronnie Rzym miastem otwartym. Alianci tego nie uznali, bo w mieście nadal działały dowództwa i węzeł kolejowy.

Po kapitulacji Włoch we wrześniu 1943 roku Rzym zajęli Niemcy, a alianckie lotnictwo jeszcze wielokrotnie bombardowało rzymskie stacje i lotniska, zwłaszcza w czasie walk pod Anzio i Monte Cassino. Bomby dwukrotnie spadły też na terytorium Watykanu, w listopadzie 1943 i w marcu 1944 roku. Miasto wyzwoliła amerykańska 5 Armia 4 czerwca 1944 roku. W pamięci Rzymian 19 lipca 1943 roku pozostał najtragiczniejszym dniem wojny w mieście, a postać Piusa XII w ruinach San Lorenzo stała się trwałym elementem obrazu papieża jako „obrońcy miasta”. Bombardowanie Rzymu pokazało też, że alianci, choć oszczędzali zabytki, gdy było to możliwe, gotowi byli uderzyć w każdy węzeł komunikacyjny potrzebny przeciwnikowi, nawet w sercu katolickiego świata.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.