TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Rozejm w Compiègne

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
11 listopada 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Niemcy, Francja, I wojna światowa, Ferdinand Foch
Wagon Focha w Compiègne, w którym 11 listopada 1918 roku podpisano rozejm.
Wagon Focha w Compiègne, w którym 11 listopada 1918 roku podpisano rozejm.Autor: Unknown, US Army Signal Corps photo · Public domain · Wikimedia Commons

11 listopada 1918 roku kilka minut po piątej rano w wagonie-biurze pociągu marszałka Ferdinanda Focha, stojącym na bocznicy w lesie Compiègne koło stacji Rethondes, przedstawiciele Niemiec podpisali układ o zawieszeniu broni z państwami Ententy i Stanami Zjednoczonymi. Za sprzymierzonych podpisali Foch, naczelny wódz armii sojuszniczych, i brytyjski pierwszy lord morski admirał Rosslyn Wemyss. Za Niemcy podpisali sekretarz stanu Matthias Erzberger, dyplomata hrabia Alfred von Oberndorff, generał major Detlof von Winterfeldt i komandor Ernst Vanselow. Sześć godzin później, o 11.00 czasu francuskiego, na froncie zachodnim ustały działania wojenne. Po czterech latach i ponad trzech miesiącach skończyła się wojna, którą jej uczestnicy nazywali wielką. Rozejm nie był jednak pokojem ani formalną kapitulacją. Sposób, w jaki go zawarto, i warunki, które Niemcy musieli przyjąć, na dwadzieścia lat stały się jednym z najważniejszych tematów niemieckiej polityki.

Droga do lasu Compiègne

Niemcy poprosiły o rozejm z własnej inicjatywy. 29 września 1918 roku w Spa naczelne dowództwo armii, feldmarszałek Paul von Hindenburg i generał Erich Ludendorff, oświadczyło cesarzowi Wilhelmowi II, że wojny nie da się wygrać, a front może się w każdej chwili załamać. Bułgaria właśnie skapitulowała, a sprzymierzeni od sierpnia nieprzerwanie nacierali na froncie zachodnim. Generałowie zażądali natychmiastowej prośby o zawieszenie broni i utworzenia rządu opartego na większości w Reichstagu. Nowy kanclerz, książę Max von Baden, w nocy z 3 na 4 października wysłał do prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona notę z prośbą o rozejm i pokój na podstawie czternastu punktów.

Wymiana not trwała prawie cały październik. Wilson stawiał coraz ostrzejsze warunki: wstrzymanie wojny podwodnej, ewakuację zajętych ziem, a w końcu dał do zrozumienia, że nie będzie rozmawiał z „wojskowymi władcami i monarchicznymi autokratami” Niemiec. Pod koniec października Ludendorff, przerażony tym, czego domagali się Amerykanie, chciał zerwać rozmowy i walczyć dalej, ale 26 października cesarz przyjął jego dymisję. Następcą został generał Wilhelm Groener. W tym samym czasie sojusznicy Niemiec padali jeden po drugim: 30 października rozejm podpisała Turcja, a 3 listopada Austro-Węgry, które w ostatnich dniach października rozsypywały się na państwa narodowe, a na Węgrzech władzę przejęła rewolucja astrów. W samych Niemczech od buntu marynarzy floty pełnomorskiej rewolucja szła od portu do portu, a 4 listopada opanowała Kilonię.

Warunki rozejmu ustalali sprzymierzeni. 25 października w Senlis Foch wysłuchał naczelnych wodzów. Brytyjczyk Douglas Haig radził umiar, bo jego zdaniem armia niemiecka nie była jeszcze rozbita i mogła się bronić na nowej linii. Amerykanin John Pershing był w ogóle przeciwny rozejmowi i wolał marsz na Berlin. Foch opowiedział się za warunkami, które odbiorą Niemcom możliwość wznowienia walki, ale nie będą wymagały dalszego przelewu krwi. Na tej podstawie 4 listopada w Wersalu premierzy w Najwyższej Radzie Wojennej przyjęli tekst warunków. 5 listopada amerykański sekretarz stanu Robert Lansing powiadomił Niemcy, że marszałek Foch przyjmie ich należycie upoważnionych przedstawicieli.

Na czele delegacji rząd postawił Erzbergera, posła katolickiego Centrum i autora rezolucji pokojowej z 1917 roku. Kanclerz liczył, że cywil znany jako zwolennik pokoju zostanie lepiej przyjęty niż pruski generał. Wieczorem 7 listopada samochody z białymi flagami przekroczyły linię frontu w okolicach La Capelle. Delegatów przewieziono pociągiem do lasu Compiègne. Nie wiedzieli, dokąd jadą, a okna wagonu były zasłonięte.

Trzy dni w lesie

8 listopada około dziewiątej rano Niemcy stanęli przed Fochem. Marszałek zapytał chłodno, czego sobie życzą. Gdy Erzberger odpowiedział, że przyjechali usłyszeć propozycje sprzymierzonych w sprawie rozejmu, Foch odparł, że nie ma żadnych propozycji. Dopiero gdy Niemcy oświadczyli, że proszą o warunki rozejmu, szef sztabu Focha generał Maxime Weygand odczytał najważniejsze punkty. Foch dał delegatom 72 godziny na odpowiedź. Termin upływał 11 listopada o 11.00. Odmówił też prośbie o natychmiastowe wstrzymanie walk na czas rozmów. Erzberger ostrzegał, że armia niemiecka rozpada się, a kraj grozi bolszewizm, ale marszałek odpowiedział, że to sprawa zwyciężonych.

W ścisłym sensie rokowań nie było. Foch pokazał się Niemcom tylko na pierwszym i ostatnim posiedzeniu. Szczegóły omawiali z Weygandem i z brytyjskim kontradmirałem George’em Hope’em, a wszystkie prośby musieli składać na piśmie. 9 listopada wręczyli Weygandowi swoje uwagi. Przekonywali w nich, że zbyt krótki termin ewakuacji, wydanie taboru kolejowego i utrzymanie blokady pogrążą kraj w chaosie i głodzie, a armia potrzebuje broni, by utrzymać porządek. Weygand odpowiadał, że rozprzężenie armii niemieckiej jest skutkiem zwycięskiej ofensywy sprzymierzonych, którzy nie zrezygnują z tego, co wywalczyli.

Tymczasem państwo, w którego imieniu przyjechali, przestawało istnieć w dotychczasowym kształcie. 9 listopada w Berlinie kanclerz ogłosił z własnej inicjatywy abdykację cesarza i przekazał urząd przywódcy socjaldemokratów Friedrichowi Ebertowi, a Philipp Scheidemann proklamował z balkonu Reichstagu republikę. 10 listopada Wilhelm II przekroczył granicę holenderską. Według części relacji Francuzi pokazali delegatom paryskie gazety z wiadomością o abdykacji. Niemcy przez pewien czas nie wiedzieli, czy ktoś w Berlinie może jeszcze wydać im instrukcje.

Odpowiedź przyszła wieczorem 10 listopada. Radio przyniosło depeszę, w której rząd niemiecki oświadczał, że przyjmuje warunki, i upoważniał Erzbergera do podpisania rozejmu. Była podpisana „Kanclerz Rzeszy” i opatrzona umówionym numerem, który potwierdzał jej autentyczność. Druga depesza polecała wpisać do protokołu zastrzeżenie, że niektóre warunki skażą na głód ludność nieokupowanej części Niemiec. Później nadszedł szyfrowany telegram Hindenburga. Naczelne dowództwo już wcześniej dało rządowi do zrozumienia, że rozejm trzeba podpisać nawet wtedy, gdy nie uda się złagodzić warunków. Wielu historyków podkreśla, że to generałowie zażądali rozejmu i nakazali go zawrzeć, a cywile w Berlinie i w Compiègne jedynie wykonali to, czego armia już nie mogła uniknąć.

Noc z 10 na 11 listopada

Ostatnie posiedzenie rozpoczęło się około 2.15 w nocy. Weygand odczytywał tekst artykuł po artykule, a delegaci próbowali wywalczyć kolejne ustępstwa. Kilka uzyskali, bo część pierwotnych żądań przekraczała to, co Niemcy w ogóle mieli. Zamiast 30 tysięcy karabinów maszynowych mieli wydać 25 tysięcy, zamiast 2000 samolotów 1700, zamiast 10 tysięcy ciężarówek 5 tysięcy. Zamiast 160 okrętów podwodnych, których flota niemiecka nie miała, mieli oddać wszystkie istniejące. Termin ewakuacji okupowanych krajów wydłużono z 14 do 15 dni, a lewego brzegu Renu z 25 do 31 dni. Strefę neutralną na prawym brzegu zwężono z 40 do 10 kilometrów. Rozejm miał obowiązywać 36 dni zamiast 30.

Zmieniono też zapis o wojskach na wschodzie. Z ziem dawnego Imperium Rosyjskiego Niemcy mieli się wycofać nie od razu, lecz dopiero wtedy, gdy sprzymierzeni uznają to za stosowne ze względu na sytuację wewnętrzną tych terytoriów. Sprzymierzeni obawiali się, że po odejściu Niemców ziemie od Bałtyku po Ukrainę zajmą bolszewicy, którzy rok wcześniej przejęli władzę w Piotrogrodzie. Według polskiej tradycji przy tej zmianie zabiegał też Roman Dmowski.

Według raportu Focha porozumienie co do ostatecznego tekstu osiągnięto o 5.05, a podpisy złożono o 5.10. Inne relacje podają godzinę uzgodnienia około 5.12 i podpisania około 5.20, ale strony umówiły się, że za godzinę podpisania uznaje się piątą. Żeby nie tracić czasu, ostatnią stronę przepisano na maszynie od razu i na niej złożono podpisy. Na koniec Erzberger odczytał oświadczenie wszystkich czterech delegatów. Ostrzegali w nim, że krótki termin ewakuacji i wydanie środków transportu mogą uniemożliwić wykonanie warunków, a cały układ grozi narodowi niemieckiemu anarchią i głodem. Zakończył zdaniem, które zapamiętano: „Naród siedemdziesięciomilionowy cierpi, ale nie umiera”.

Warunki

Układ miał 34 artykuły. Na froncie zachodnim działania wojenne na lądzie i w powietrzu miały ustać sześć godzin po podpisaniu. W popularnych chronologiach pojawia się zdanie, że Niemcy dostali 72 godziny na ewakuację okupowanych ziem. To nieścisłość: 72 godziny wyznaczył Foch na przyjęcie warunków, a terminy ewakuacji były dłuższe. W ciągu 15 dni Niemcy musieli opuścić Belgię, Francję, Luksemburg i Alzację-Lotaryngię, a żołnierze, którzy nie zdążą odejść, mieli zostać jeńcami. W ciągu kolejnych 16 dni, łącznie 31 dni od podpisania, mieli opuścić lewy brzeg Renu. Ten obszar miały zająć wojska sprzymierzone, a na prawym brzegu miały powstać przyczółki o promieniu 30 kilometrów wokół Moguncji, Koblencji i Kolonii. Koszty utrzymania wojsk okupacyjnych miały ponosić Niemcy.

Armia niemiecka musiała wydać 5000 dział, 25 tysięcy karabinów maszynowych, 3000 miotaczy min i 1700 samolotów, a kolej 5000 lokomotyw i 150 tysięcy wagonów. Do tego dochodziło 5000 ciężarówek. Wszyscy jeńcy sprzymierzonych mieli wrócić do domów natychmiast, bez wzajemności. Jeńcy niemieccy mieli czekać na zawarcie pokoju. Na wschodzie Niemcy musieli wycofać wojska z ziem należących przed wojną do Austro-Węgier, Rumunii i Turcji. Wyrzekali się traktatu brzeskiego z Rosją Radziecką i traktatu bukareszteńskiego z Rumunią, a sprzymierzeni otrzymywali wolny dostęp do ewakuowanych ziem przez Gdańsk albo Wisłą.

Na morzu Niemcy mieli w ciągu 14 dni wydać wszystkie okręty podwodne, a 6 krążowników liniowych, 10 pancerników, 8 krążowników lekkich i 50 najnowszych niszczycieli floty pełnomorskiej rozbroić i internować w portach neutralnych lub sprzymierzonych. Musieli też otworzyć sprzymierzonym drogę na Bałtyk. Blokada morska Niemiec pozostawała w mocy, choć sprzymierzeni zapowiadali, że zadbają w niezbędnym zakresie o zaopatrzenie kraju. Rozejm zawarto na 36 dni z możliwością przedłużenia. Układ nie przesądzał granic ani odszkodowań, ale odbierał Niemcom możliwość wznowienia wojny. Tego właśnie chciał Foch.

Jedenasta godzina jedenastego dnia jedenastego miesiąca

Zaraz po podpisaniu Weygand rozesłał do naczelnych wodzów rozkaz Focha: działania wojenne ustaną na całym froncie 11 listopada o 11.00 czasu francuskiego, a wojska sprzymierzone nie przekroczą aż do nowego rozkazu linii osiągniętej w tej chwili. W Niemczech była wtedy już dwunasta. Wiadomość dotarła na front w ciągu poranka, ale walki trwały do ostatniej chwili. Wielu dowódców chciało zająć jak najkorzystniejsze pozycje na wypadek, gdyby rozejm nie przetrwał, a baterie wystrzeliwały zapasy amunicji. Według szacunku amerykańskiego autora Josepha Persico ostatniego dnia wojny po obu stronach zginęło, zostało rannych lub zaginęło blisko 11 tysięcy ludzi, w tym około 2700 zabitych. Liczby te są tylko przybliżone.

Około 9.30 pod Mons zginął szeregowiec George Ellison, uważany za ostatniego brytyjskiego żołnierza poległego w tej wojnie. O 10.45 nad Mozą zginął Augustin Trébuchon, ostatni zabity Francuz. W Ville-sur-Haine około 10.58 niemiecki strzelec trafił kanadyjskiego szeregowca George’a Lawrence’a Price’a. Minutę przed jedenastą w ataku na niemieckie stanowisko zginął amerykański szeregowiec Henry Gunther, zdegradowany wcześniej z sierżanta (stopień przywrócono mu pośmiertnie), uznawany za ostatniego żołnierza poległego na froncie zachodnim. We Francji groby żołnierzy zabitych 11 listopada opatrywano później datą 10 listopada.

O 11.00 front ucichł. Wielkich uniesień w okopach nie było. Żołnierze, wyczerpani po miesiącach nieustannego natarcia, przyjęli ciszę z ulgą i niedowierzaniem. Gdzieniegdzie Niemcy wychodzili z okopów, kłaniali się przeciwnikom i odchodzili. W Paryżu, Londynie i Nowym Jorku tłumy świętowały przez cały dzień. Foch z Wemyssem pojechali rano do premiera Georges’a Clemenceau, a o 11.00 salwy armatnie i dzwony kościołów ogłosiły Paryżowi koniec wojny. Po południu Clemenceau odczytał warunki rozejmu w Izbie Deputowanych. Wieczorem miał powiedzieć, że wygrali wojnę, a teraz trzeba wygrać pokój, i to może być trudniejsze.

Rozejm, nie pokój

Rozejm w Compiègne nie kończył formalnie wojny. Był zawieszeniem broni na 36 dni, które przedłużano trzy razy, za każdym razem w Trewirze: 13 grudnia 1918 roku, 16 stycznia 1919 roku i 16 lutego 1919 roku, ostatnio na czas nieokreślony. Przy każdym przedłużeniu sprzymierzeni stawiali nowe żądania. W lutym 1919 roku Foch wymógł na Niemcach także wstrzymanie walk z powstańcami w Wielkopolsce. Ewakuacja przebiegła mimo rewolucji sprawnie: naczelne dowództwo przeniesione z Belgii do Kassel sprowadziło do kraju w wyznaczonych terminach ponad milion żołnierzy. Od 1 grudnia wojska francuskie, brytyjskie, amerykańskie i belgijskie wkraczały na lewy brzeg Renu, a w pierwszej połowie grudnia zajęły przyczółki na prawym brzegu. Rozpoczęła się okupacja Nadrenii, która miała trwać do 1930 roku. Stan wojny między Niemcami a sprzymierzonymi zakończył dopiero traktat wersalski, podpisany 28 czerwca 1919 roku, który wszedł w życie 10 stycznia 1920 roku.

Dla Polaków 11 listopada ma szczególne znaczenie. Dzień wcześniej do Warszawy wrócił z więzienia w Magdeburgu Józef Piłsudski, a 11 listopada, w dniu rozejmu na zachodzie, Rada Regencyjna przekazała mu zwierzchnictwo nad wojskiem, a w mieście rozbrajano Niemców. Dlatego ta data stała się później Narodowym Świętem Niepodległości. Klęska Niemiec, którą przypieczętował rozejm, otworzyła drogę do odrodzenia Polski, ale granice nowego państwa trzeba było dopiero wywalczyć.

Długi cień Compiègne

W Niemczech, zajętych rewolucją, przyjęto rozejm z ulgą, ale bez zrozumienia jego wagi. Armia niemiecka wciąż stała na obcej ziemi i choć była strategicznie pokonana, nie została rozbita w polu. Wojna nie dotarła na terytorium Rzeszy, a wojska wracały do domów w porządku. 10 grudnia Ebert witał w Berlinie powracające oddziały słowami, że żaden wróg ich nie pokonał. Wielu Niemców nie zobaczyło więc klęski na własne oczy. Ten stan umysłów stał się pożywką dla legendy o ciosie w plecy, według której niepokonane wojsko zdradzili politycy, socjaliści i Żydzi. Hindenburg, który we wrześniu 1918 roku sam żądał rozejmu, w listopadzie 1919 roku powtórzył tę opowieść przed komisją Zgromadzenia Narodowego. Generałowie, którzy przegrali wojnę, przerzucili odpowiedzialność za klęskę na cywilów, którzy musieli podpisać jej skutki.

Erzberger, „człowiek z Compiègne”, stał się dla nacjonalistów symbolem „zbrodniarzy listopadowych”. W sierpniu 1921 roku zastrzelili go członkowie skrajnie prawicowej Organizacji Consul. Hasło walki z „listopadowymi zbrodniarzami” podjęła rodząca się partia Adolfa Hitlera, dla której republika weimarska była od początku dziełem zdrady. Rewizja Wersalu, a w szczególności zrzucenie ograniczeń zbrojeń i okupacji Nadrenii, stała się celem wszystkich rządów niemieckich. Hitler osiągnął go w marcu 1936 roku, gdy wbrew traktatom wprowadził wojsko do zdemilitaryzowanej Nadrenii.

Sam Foch uważał, że rozejm był dobry, ale pokój, który po nim nastąpił, za słaby. Bez trwałego oddzielenia Nadrenii od Niemiec Francja nie mogła jego zdaniem czuć się bezpieczna. Przypisywane mu zdanie, że traktat wersalski to nie pokój, lecz rozejm na dwadzieścia lat, znamy głównie z późniejszych relacji, ale okazało się trafne.

Najdobitniej o znaczeniu 11 listopada świadczy to, co stało się w 1940 roku. Po klęsce Francji Hitler kazał wyprowadzić wagon z muzeum i ustawić go w tym samym miejscu w lesie Compiègne. 21 czerwca 1940 roku usiadł w nim na krześle, na którym w 1918 roku siedział Foch, wysłuchał preambuły i wyszedł, tak jak Foch przed dwudziestu dwoma laty. Nazajutrz generał Wilhelm Keitel i generał Charles Huntziger podpisali tam francusko-niemiecki rozejm. Ministrem obrony w rządzie, który przyjął te warunki, był Weygand, ten sam generał, który w 1918 roku odczytywał Niemcom warunki Focha. Polanę w lesie Niemcy zniszczyli, a wagon wywieźli do Berlina jako trofeum. Pod koniec wojny zniszczono go w Turyngii. Na zdewastowanej polanie oszczędzono tylko pomnik Focha.

Źródła

  1. history.state.gov · d1
  2. blogs.loc.gov · armistice dayveterans day
  3. Armistice of 11 November 1918 · Wikipedia (en)

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.