TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Japońska inwazja na Tajlandię

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
8 grudnia 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Japonia, Tajlandia, Plaek Pibulsongkram, imperializm japoński

W nocy z 7 na 8 grudnia 1941 roku japońskie transportowce stanęły na kotwicy przed kilkoma miastami na wschodnim wybrzeżu Półwyspu Malajskiego należącymi do Tajlandii, a równocześnie kolumny japońskiej Gwardii przekroczyły granicę od strony Indochin Francuskich. Tajlandia była państwem neutralnym, a japońskie ultimatum doręczono jej zaledwie kilka godzin wcześniej. W Prachuap Khiri Khan, Chumphon, Nakhon Si Thammarat, Pattani i Songkhli, którą Brytyjczycy i Japończycy nazywali Singorą, tajlandzcy żołnierze, policjanci, lotnicy i uczniowie z przysposobienia wojskowego przez kilka godzin bronili się przed desantem. Walki przerwał dopiero rozkaz z Bangkoku: rząd marszałka Plaeka Pibulsongkrama, zwanego Phibunem, uznał, że kraj nie zdoła się obronić, i zgodził się przepuścić japońskie wojska na Malaje i ku granicy Birmy. Dwa tygodnie później Tajlandia była już sojusznikiem Japonii.

W kalendariach wydarzenia te pojawiają się często dwukrotnie: pod 7 grudnia wśród celów japońskiej ofensywy wymienia się inwazję na Tajlandię, a pod 8 grudnia „bitwę pod Prachuap Khiri Khan”. Obie informacje dotyczą tej samej operacji. Data 7 grudnia odpowiada kalendarzowi amerykańskiemu; w Tajlandii, gdzie zegary wskazywały wtedy o siedem godzin więcej niż w Greenwich, desanty zaczęły się 8 grudnia, w większości kilka godzin po północy, mniej więcej w tym samym czasie co nalot na Pearl Harbor albo krótko po nim.

Państwo między imperiami

Tajlandia, do 1939 roku Syjam, była jedynym krajem Azji Południowo-Wschodniej, który nie stał się kolonią. Zawdzięczała to w XIX wieku zręczności swoich królów i temu, że Wielka Brytania i Francja wolały mieć między Birmą a Indochinami państwo buforowe. Od 1938 roku rządził nią marszałek Pibulsongkram, nacjonalista zafascynowany Mussolinim i japońską modernizacją. Gdy Francja przegrała wojnę w Europie, a Japończycy weszli do północnych Indochin, Phibun upomniał się o ziemie utracone na rzecz Francuzów na przełomie XIX i XX wieku. Przegrał wprawdzie bitwę morską pod Ko Chang, ale Japonia narzuciła stronom rozejm i traktatem tokijskim z 9 maja 1941 roku przyznała Tajlandii zachodnią Kambodżę i laotańskie ziemie na prawym brzegu Mekongu. Ta „mediacja” miała swoją cenę: według części historyków Phibun już wtedy w rozmowach z Japończykami nie wykluczał przepuszczenia ich wojsk w razie wojny z Brytyjczykami.

Zarazem Phibun obawiał się, że Japonia, stojąca od lipca 1941 roku z wojskami w południowych Indochinach, wchłonie także jego kraj. Szukał więc zabezpieczenia na Zachodzie. W czerwcu 1940 roku Tajlandia zawarła pakt o nieagresji z Wielką Brytanią, a w 1941 roku Bangkok kilkakrotnie pytał Londyn i Waszyngton, czy w razie japońskiego ataku może liczyć na realną pomoc. Takiej obietnicy nikt nie złożył. Winston Churchill był gotów publicznie ostrzec Japonię, że atak na Tajlandię oznacza wojnę z Wielką Brytanią, ale nie chciał tego robić bez Amerykanów, a ci nie chcieli się wiązać. Tajlandzka armia liczyła około 26 tysięcy żołnierzy w czasie pokoju i około 50 tysięcy po mobilizacji rezerw, lotnictwo miało około 150 samolotów bojowych, w dużej części przestarzałych. Wobec dwóch japońskich armii stojących w Indochinach nie miała szans.

Tajlandia była dla japońskich planów nieodzowna. 25 Armia generała porucznika Tomoyukiego Yamashity, która miała zdobyć Malaje i Singapur, potrzebowała tajlandzkich portów na przesmyku Kra, bo stamtąd prowadziły najlepsze drogi i kolej na zachodnie wybrzeże Malajów. 15 Armia generała porucznika Shōjirō Iidy miała przejść przez równinę wokół Bangkoku, zabezpieczyć kraj i przygotować uderzenie na Birmę. Planiści w Tokio, wśród nich podpułkownik Masanobu Tsuji, od dawna badali tajlandzkie wybrzeże. Liczyli, że Bangkok ustąpi pod naciskiem i wojska przejdą bez walki, ale nie zamierzali od tego uzależniać terminu operacji: desanty miały się odbyć tej samej nocy co uderzenie na Malaje, niezależnie od odpowiedzi rządu. Rozkaz rozpoczęcia wojny, „Niitakayama nobore”, wydano 2 grudnia, a konwoje inwazyjne wyszły 4 grudnia z wyspy Hajnan i z portów Indochin.

Ultimatum

W ostatnich dniach pokoju Brytyjczycy wiedzieli już, że japońskie konwoje płyną w stronę Zatoki Tajlandzkiej. 7 grudnia Churchill wysłał Phibunowi depeszę, która według części relacji dotarła do Bangkoku dopiero po japońskich desantach: „Istnieje możliwość nieuchronnej japońskiej inwazji na wasz kraj. Jeśli zostaniecie zaatakowani, brońcie się. Zachowanie prawdziwej niepodległości i suwerenności Tajlandii leży w interesie Wielkiej Brytanii i atak na was uznamy za atak na nas samych”. Słowa te nie były poparte siłą: brytyjski plan „Matador”, przewidujący wkroczenie wojsk z Malajów do południowej Tajlandii przed Japończykami, nie został wykonany.

Około 23.00 7 grudnia japoński ambasador w Bangkoku Teiji Tsubokami zażądał od tajlandzkiego ministra spraw zagranicznych Direka Jayanamy zgody na przemarsz japońskich wojsk przez terytorium kraju. Dano na nią dwie godziny. Minister odpowiedział, że decyzję może podjąć tylko premier, a premiera w stolicy nie było. Phibun przebywał na wschodzie kraju, w pobliżu granicy z Indochinami, i według większości relacji dotarł do Bangkoku dopiero około 7.00 rano. Historycy do dziś spierają się, czy jego nieobecność w tę noc była przypadkiem, czy wybiegiem człowieka, który chciał uniknąć odpowiedzialności za kapitulację albo czekał, aż sytuacja sama się rozstrzygnie. Ultimatum wygasło bez odpowiedzi, a japońskie oddziały, które i tak były już u wybrzeży, zaczęły schodzić na ląd.

Desanty na przesmyku

Najważniejsze cele leżały na południu, blisko granicy Malajów. W Songkhli wylądowały trzy pułki 5 Dywizji generała porucznika Takuro Matsuiego, przewiezione dziesięcioma transportowcami i osłaniane przez niszczyciele; był z nimi sam Yamashita ze sztabem. Tamtejszy garnizon, batalion piechoty i dywizjon artylerii, zajął stanowiska przy drogach prowadzących na południe, ale Japończycy ominęli go i ruszyli ku Hat Yai, węzłowi kolejowemu w głębi lądu. Według tajlandzkich zestawień w okolicach Songkhli i Hat Yai zginęło kilkunastu tajlandzkich żołnierzy. W Pattani pułk z 5 Dywizji lądował na wzburzonym morzu na plaży, za którą rozciągało się grząskie dno; pod ogniem tajlandzkiego batalionu, policji i młodzieży z przysposobienia wojskowego z miejscowej szkoły desant długo nie mógł się ruszyć z brzegu. Zginął dowódca batalionu, Khun Inkhayutboriharn, a z nim według tajlandzkich danych kilkudziesięciu żołnierzy, policjantów, uczniów i cywilów.

Dalej na północ lądowały oddziały 143 Pułku Piechoty z 55 Dywizji, podporządkowanego 15 Armii. W Nakhon Si Thammarat, siedzibie dowództwa 6 Dywizji tajlandzkiej, Japończycy zeszli na ląd tuż obok głównego obozu wojskowego, a walka trwała do południa. W Chumphon japoński batalion został przygwożdżony do plaży przez batalion piechoty, policję prowincjonalną i oddział Yuwachon Thahan, czyli „młodych żołnierzy”, uczniów szkoły średniej szkolonych wojskowo. Poległ ich dowódca, kapitan Thawin Niyomsen, pośmiertnie awansowany na podpułkownika. Pamięć o nastolatkach broniących mostu w Chumphon stała się później ważną częścią tajlandzkiej opowieści o tym dniu. W Surat Thani japońską kompanię powstrzymywała w strugach deszczu policja wsparta przez ochotników z miasta.

Najdłużej bronił się Prachuap Khiri Khan, gdzie stacjonowało 5 Skrzydło lotnictwa wojskowego. Japoński batalion wylądował około 3.00 nad ranem, zajął miasto po rozbiciu oporu policji i otoczył lotnisko. Lotnicy, mechanicy i policjanci walczyli jako piechota przez cały dzień i noc, a rozkaz przerwania ognia dotarł do nich dopiero w południe 9 grudnia. Według tajlandzkich danych zginęło 37 obrońców. Straty japońskie są niepewne: japońskie szacunki mówią o ponad stu zabitych, tajlandzkie o ponad dwustu. To te walki angielska Wikipedia nazywa „bitwą pod Prachuap Khiri Khan”, a w Tajlandii przypomina je co roku uroczystość na terenie dawnej bazy.

Tymczasem na równinie środkowej obyło się bez walk. Dywizja Gwardii generała porucznika Takumy Nishimury przekroczyła o świcie granicę w rejonie Battambangu, na ziemiach, które Tajlandia odzyskała zaledwie kilka miesięcy wcześniej, i ruszyła ku Bangkokowi. Batalion Gwardii, który wylądował nad ranem w Samut Prakan u ujścia rzeki Menam, natknął się na tajlandzką policję; doszło do napiętej konfrontacji, ale strzały nie padły, a Japończycy zgodzili się zaczekać z wejściem do stolicy na wynik rozmów. Japońskie samoloty zaatakowały lotnisko Don Mueang pod Bangkokiem, gdzie tajlandzkie lotnictwo straciło kilka myśliwców. Na południu, na granicy z Malajami, tajlandzka policja ostrzeliwała z kolei brytyjskie kolumny, które w ostatniej chwili wkroczyły do kraju, by opóźnić Japończyków. Wszystkie te walki, przeciw Japończykom i przeciw Brytyjczykom, kosztowały Tajlandię według tajlandzkich zestawień około 180 zabitych.

Decyzja w Bangkoku

Gdy Phibun dotarł rano do stolicy, rząd obradował już od kilku godzin. Część ministrów, wśród nich minister finansów Pridi Banomyong, dawny towarzysz Phibuna z rewolucji 1932 roku, była za oporem, a nawet za wyjazdem rządu i utworzeniem go na emigracji. Większość uznała jednak, że armia nie zdoła powstrzymać Japończyków, a Brytyjczycy jej nie pomogą. Phibun uciął dyskusję i według relacji uczestników posiedzenia około 7.30 zapadła decyzja o przerwaniu ognia. Zanim rozkaz dotarł do odległych garnizonów na przesmyku Kra, minęło kilka godzin, a w Prachuap Khiri Khan nawet ponad dobę. Tego samego dnia, według części źródeł 9 grudnia, Tajlandia i Japonia podpisały porozumienie o przemarszu: japońskie wojska mogły przechodzić przez kraj i korzystać z jego portów, lotnisk i kolei, a Japonia obiecywała szanować tajlandzką niepodległość i suwerenność.

Phibun przedstawił tę decyzję rodakom jako jedyny sposób ocalenia państwa przed losem krajów okupowanych, a według części relacji także jako krok uzgodniony wcześniej z życzliwym Tajlandii rządem japońskim. Po południu japońskie oddziały wkroczyły do Bangkoku, a w ciągu kilku godzin na lotnisko pod Songkhlą przyleciały z Indochin japońskie eskadry, które mogły odtąd bombardować brytyjskie lotniska na północy Malajów z bliskiej odległości. Ze stolicy Gwardia ruszyła koleją i drogami na południe, by dołączyć do 25 Armii.

Od przemarszu do sojuszu

Zgoda na przemarsz była dopiero początkiem. Zwycięstwa japońskie z pierwszych dni wojny, zatopienie brytyjskich okrętów pod Kuantanem i szybki marsz na Malajach, przekonały Phibuna, że Japonia wygra. Według części historyków 14 grudnia zawarto tajne porozumienie wojskowe przewidujące udział tajlandzkich wojsk w działaniach przeciw Brytyjczykom. 21 grudnia 1941 roku w Świątyni Szmaragdowego Buddy w Bangkoku Phibun i ambasador Tsubokami podpisali traktat o sojuszu zaczepno-obronnym. Japonia zobowiązywała się w tajnym protokole pomóc Tajlandii w odzyskaniu ziem utraconych na rzecz Brytyjczyków, a Tajlandia oddawała Japończykom do dyspozycji koleje, drogi, porty, lotniska, magazyny i koszary. Przeciwnicy tej polityki odeszli z rządu: Pridi w połowie grudnia został członkiem rady regencyjnej w imieniu małoletniego króla Anandy Mahidola, przebywającego w Szwajcarii, co odsunęło go od bieżącej polityki.

Na tym droga Tajlandii u boku Japonii się nie kończyła. Po brytyjskich nalotach na Bangkok w styczniu 1942 roku rząd Phibuna 25 stycznia 1942 roku wypowiedział wojnę Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym. Tajlandzki poseł w Londynie przekazał deklarację Brytyjczykom, ale poseł w Waszyngtonie, Seni Pramoj, arystokrata i zdeklarowany przeciwnik Japonii, odmówił jej doręczenia. Uznał, że nie wyraża ona woli narodu, a Departament Stanu postanowił traktować go nadal jako przedstawiciela Tajlandii. Stany Zjednoczone nigdy nie wypowiedziały Tajlandii wojny. Seni zaczął organizować wśród tajlandzkich studentów w Ameryce ruch Seri Thai, „Wolni Tajowie”, który współpracował z amerykańskim wywiadem. W kraju podziemną siecią kierował regent Pridi.

Miejsce w wojnie

Inwazja na Tajlandię trwała kilka godzin i była najmniej krwawą z japońskich operacji 8 grudnia, ale miała dla całej kampanii wielkie znaczenie. Bez tajlandzkich portów i lotnisk Yamashita musiałby lądować wyłącznie na silnie bronionych plażach Malajów; dzięki nim jego główne siły zeszły na ląd prawie bez strat i od pierwszego dnia miały za sobą bezpieczne zaplecze, kolej i lotniska. Przez Tajlandię 15 Armia uderzyła w styczniu 1942 roku na Birmę, a tajlandzkie lotniska posłużyły do bombardowań Rangunu. Później przez tajlandzką dżunglę Japończycy poprowadzili Kolej Birmańską, budowaną przez alianckich jeńców i azjatyckich robotników przymusowych, z których dziesiątki tysięcy zmarły.

Dla samej Tajlandii sojusz okazał się kosztowny. Kraj zachował własny rząd, armię i administrację i formalnie nie był okupowany, ale stacjonowało w nim w szczytowym okresie około 150 tysięcy japońskich żołnierzy, którzy zachowywali się coraz bardziej jak okupanci. W 1942 roku tajlandzka armia zajęła wraz z Japończykami część birmańskich państw Szan, a w 1943 roku Tokio oddało Tajlandii cztery sułtanaty północnych Malajów. Inflacja, rekwizycje i alianckie bombardowania podkopały pozycję Phibuna, który w lipcu 1944 roku musiał ustąpić. Po kapitulacji Japonii regent Pridi ogłosił, że wypowiedzenie wojny z 1942 roku było nieważne, bo sprzeczne z wolą narodu i konstytucją. Dzięki postawie Seniego Pramoja i działalności Wolnych Tajów Stany Zjednoczone nie traktowały Tajlandii jak pokonanego wroga, a Brytyjczycy zadowolili się zwrotem zdobyczy terytorialnych i dostawami ryżu. Tajlandia zwróciła też Francji ziemie zdobyte w 1941 roku. Wyszła z wojny bez okupacji i bez utraty niepodległości, a Phibun, sądzony po wojnie za współpracę z Japonią i uwolniony, w 1948 roku znów został premierem.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.