TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kotły pod Wiaźmą i Briańskiem

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front wschodni
Data:
10 października 1941
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa pod Moskwą
Tagi:
Wehrmacht, Armia Czerwona, Fedor von Bock, Heinz Guderian

W piątek 10 października 1941 roku niemieckie gazety ukazały się z tytułami, jakich nie drukowano od czasu kapitulacji Francji. Organ NSDAP „Völkischer Beobachter” obwieszczał na pierwszej stronie, że kampania na wschodzie jest rozstrzygnięta, a ostatnie siły bolszewików giną w wielkich bitwach pod Wiaźmą i Briańskiem. Dzień wcześniej szef prasowy Rzeszy Otto Dietrich zwołał w Berlinie konferencję dla niemieckich i zagranicznych dziennikarzy i, powołując się na samego Hitlera, oznajmił, że pod względem wojskowym Rosja Sowiecka jest skończona, a brytyjskie marzenie o wojnie na dwa fronty umarło. Tego samego 10 października dowództwo nad resztkami wojsk broniących Moskwy objął gen. armii Gieorgij Żukow.

Popularne kalendaria podają pod 10 października, że Niemcy okrążyli pod Wiaźmą około 660 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, a niektórzy przepowiadali rychły koniec wojny. Ta liczba wymaga wyjaśnienia. Nie jest to stan wojsk okrążonych pod samą Wiaźmą, lecz późniejszy niemiecki bilans jeńców wziętych w obu kotłach razem, pod Wiaźmą i pod Briańskiem: komunikat Wehrmachtu po zakończeniu walk mówił o 663 tysiącach, a rozkaz dzienny feldmarsz. Fedora von Bocka z 19 października – o 673 098 jeńcach. 10 października walki w kotłach dopiero się rozkręcały, a otoczone armie próbowały się przebić na wschód. Prawdziwa jest natomiast druga część tej informacji: „świetlaną przepowiednię” końca wojny ogłosił właśnie Dietrich.

Pierwszy tydzień „Tajfuna”

Operacja „Tajfun” ruszyła 30 września uderzeniem 2 Grupy Pancernej gen. płk. Heinza Guderiana na południowym skrzydle, a 2 października do natarcia przeszły główne siły Grupy Armii „Środek”. Niemcy nie uderzyli tam, gdzie się ich spodziewano, czyli wzdłuż autostrady Smoleńsk–Moskwa, lecz na skrzydłach, w słabo obsadzone odcinki. Na północ od autostrady 3 Grupa Pancerna, podporządkowana 9 Armii gen. płk. Adolfa Straußa, przełamała front na styku radzieckiej 30 i 19 Armii. Na południu 4 Grupa Pancerna gen. płk. Ericha Hoepnera, współdziałająca z 4 Armią feldmarsz. Günthera von Klugego, rozbiła nad Desną 43 Armię Frontu Rezerwowego i 4 października zajęła Spas-Diemiensk, a 5 października Juchnow. Z obu wyłomów dywizje pancerne skręciły ku Wiaźmie, za plecy radzieckich armii stojących frontem na zachód.

Po stronie radzieckiej na kierunku moskiewskim stały trzy fronty. Front Zachodni gen. płk. Iwana Koniewa bronił pasa od jeziora Seliger po Jelnię, za nim i na jego lewym skrzydle stał Front Rezerwowy marsz. Siemiona Budionnego, a dalej na południe – Front Briański gen. płk. Andrieja Jeriomienki. Po letnich klęskach pod Smoleńskiem i kosztownych natarciach z sierpnia i września, takich jak ofensywa pod Jelnią, wiele dywizji było uzupełnionych świeżo powołanymi rezerwistami albo pochodziło z pospolitego ruszenia, formowanego latem z moskiewskich ochotników. Obrona była płytka, a jej najsilniejsze odcinki – w tym 16 Armia gen. por. Konstantego Rokossowskiego przy autostradzie – w ogóle nie zostały zaatakowane.

Kontruderzenie grupy operacyjnej gen. por. Iwana Bołdina pod Chołm-Żyrkowskim 3–5 października nie zatrzymało grupy pancernej z północy, a Budionny meldował 5 października, że nie ma czym zamknąć wyłomu na swoim lewym skrzydle. Dopiero po południu tego dnia Stawka zgodziła się na odwrót Frontu Zachodniego na rubież rżewsko-wiaziemską. Rozkaz przyszedł za późno. Wojska wycofywały się w nieładzie, pod nalotami VIII Korpusu Lotniczego, a łączność między sztabami frontów i armii rwała się raz po raz. Sztab 16 Armii zdążył wyjść na wschód, by organizować obronę Wiaźmy, ale jego dywizje przekazano 20 Armii i zostały w okrążeniu.

Kocioł pod Wiaźmą

Rano 7 października czołgi 10 Dywizji Pancernej z XL Korpusu Zmotoryzowanego Hoepnera weszły do Wiaźmy od południa, a kilka godzin później na wschodnim skraju miasta pojawiły się oddziały 7 Dywizji Pancernej z 3 Grupy Pancernej, nacierające od północy. Pierścień się zamknął. Grupą tą od 5 października dowodził gen. wojsk panc. Georg-Hans Reinhardt, bo dotychczasowego dowódcę, gen. płk. Hermanna Hotha, przeniesiono na Ukrainę, na stanowisko dowódcy 17 Armii. Na zachód od Wiaźmy znalazły się w okrążeniu 19 Armia gen. por. Michaiła Łukina, 20 Armia gen. por. Fiodora Jerszakowa, 24 Armia gen. mjr. Konstantina Rakutina, 32 Armia gen. mjr. Siergieja Wiszniewskiego i grupa Bołdina. Według rosyjskich opracowań w kotle i w kilku mniejszych okrążeniach obok niego znalazły się dowództwa czterech armii, 37 dywizji, dziewięć brygad pancernych i 31 pułków artylerii odwodu naczelnego dowództwa.

Wspólne dowództwo nad okrążonymi objął Łukin. Przez kilka dni próbował przebić się na wschód, najpierw na wprost, na niemieckie korpusy zmotoryzowane pod Wiaźmą, potem przez lasy na południu. Rakutin zginął 7 października, wyprowadzając z kotła swoją armię. W nocy z 10 na 11 października najsilniejsze natarcie spadło na niemiecką 11 Dywizję Pancerną; części dwóch dywizji udało się wtedy wyjść z okrążenia. 12 października na krótko przerwano pierścień na północ od Wiaźmy i przez wyłom przeszła m.in. grupa Bołdina, ale Niemcy szybko go zamknęli. Potem wielkie próby przebicia ustały. Kocioł rozpadł się na mniejsze, które Niemcy niszczyli kolejno. Łukin, ciężko ranny, dostał się do niewoli, podobnie jak Wiszniewski i Jerszakow; Łukin przetrwał niemieckie obozy jenieckie i wrócił do ZSRR w 1945 roku. Ostatnie okrążone oddziały złożyły broń około 19–20 października. Według rosyjskich badaczy z okrążenia pod Wiaźmą wyszło łącznie około 85 tysięcy ludzi, głównie małymi grupami, a resztki 16 dywizji dotarły na nową linię obrony pod Możajskiem jako oddziały liczące po kilkaset do dwóch tysięcy żołnierzy.

Kotły pod Briańskiem

Na południu Guderian, którego dywizje dopiero co wróciły spod Kijowa, szedł szybciej niż ktokolwiek. 1 października jego XXIV Korpus Zmotoryzowany zajął Siewsk, 3 października 4 Dywizja Pancerna wjechała do nieprzygotowanego do obrony Orła, a stamtąd Guderian skręcił na północny zachód, na tyły Frontu Briańskiego. 6 października 17 Dywizja Pancerna zajęła Briańsk z mostami na Desnie, odcinając sztabowi frontu drogę odwrotu, a od zachodu nadciągały dywizje 2 Armii gen. płk. Maximiliana von Weichsa. Front Briański został rozcięty na dwie części: na północ od miasta, w lasach pod Briańskiem i Diatkowem, znalazła się 50 Armia gen. mjr. Michaiła Pietrowa, na południe od niego, w rejonie Trubczewska, 3 i 13 Armia. 9 października piechota 2 Armii połączyła się z czołgami Guderiana i zamknęła drugi pierścień. Tego dnia grupa Guderiana nosiła już nazwę 2 Armii Pancernej.

Kotły pod Briańskiem były mniej szczelne niż pod Wiaźmą. Front niemiecki był tu cienki, a lasy i bagna ułatwiały przenikanie przez pierścień. Na drodze do Tuły Guderiana zatrzymał też pod Mcenskiem naprędce zebrany 1 Gwardyjski Korpus Strzelecki gen. mjr. Dmitrija Leluszenki. 6 października 4 Brygada Pancerna płk. Michaiła Katukowa, uzbrojona w czołgi T-34, zaatakowała z zasadzki czołówkę 4 Dywizji Pancernej. Guderian pisał po wojnie o „kilku strasznych godzinach” i o tym, że po raz pierwszy wyraźnie ujawniła się przewaga T-34 nad niemieckimi czołgami; część historyków, m.in. Niklas Zetterling, uważa jednak, że w legendzie Mceńska wyolbrzymiono niemieckie straty. Mceńsk padł dopiero 11 października, a marsz na Tułę na razie się zatrzymał.

Wewnątrz pierścieni panował chaos. Sztab Frontu Briańskiego, zaatakowany w swoim punkcie dowodzenia, stracił łączność z armiami. 12–14 października okrążone armie podjęły próby przebicia. 3 Armii udało się wyjść nad Nawlą, 13 Armii – pod Chomutówką, a jej resztki przeprawiły się 18 października przez Swapę, licząc około 10 tysięcy żołnierzy. 50 Armia rozbiła się na przeprawach przez Riesietę; Pietrow zginął w czasie przebijania się, a ostatnie grupy wyszły z lasów w rejonie Bielowa dopiero 20–23 października. 13 października ciężko ranny w czasie nalotu został Jeriomienko i samolotem ewakuowano go do Moskwy. Rosyjskie opracowania szacują, że armie Frontu Briańskiego straciły w tych walkach do 85–90 procent stanów, cały ciężki sprzęt i transport. Zarazem przez dwa tygodnie wiązały większość dywizji 2 Armii i 2 Armii Pancernej, które miały iść na Tułę i obejść Moskwę od południa.

„Kampania na wschodzie rozstrzygnięta”

Zamknięcie obu kotłów wywołało w niemieckim dowództwie euforię. 7 października szef sztabu generalnego wojsk lądowych gen. Franz Halder przyleciał do kwatery Bocka i uzgodniono, że trzeba natychmiast wykorzystać chwilę, w której przed Moskwą nie ma już prawie żadnych wojsk radzieckich. Według oceny sztabu Grupy Armii „Środek” z 8 października przeciwnik nie miał już większych sił, które mógłby rzucić na drodze do stolicy. Hitler zabrał jednak część sił na skrzydła: 3 Grupa Pancerna i część 9 Armii miały skręcić na północ, ku Kalininowi, a 2 Armia Pancerna zdobywać Kursk. Bock sprzeciwiał się temu rozproszeniu, ale 8 października rozkaz Hitlera przesądził sprawę.

Ten nastrój przeniósł się do propagandy. 3 października Hitler mówił w berlińskim Sportpalaście, że przeciwnik „jest już złamany i nigdy się nie podniesie”, a 9 października Dietrich przedstawił dziennikarzom obraz zwycięstwa tak jednoznaczny, że korespondenci zagraniczni uwierzyli w rychły upadek całego oporu radzieckiego. Niemieckie komunikaty wojskowe uchodziły dotąd za wiarygodne w konkretnych, sprawdzalnych sprawach, więc słowa rzecznika Hitlera brano dosłownie. Prasa niemiecka podchwyciła hasło o rozstrzygnięciu kampanii; „Völkischer Beobachter” pisał, że „siedem krótkich jesiennych dni wystarczyło”, by zadać śmiertelny cios największej machinie wojennej wszech czasów, i – mimo że Frontem Zachodnim dowodził od września Koniew – przypisywał klęskę marsz. Timoszence. W Rzeszy, gdzie nastroje od lata były niepewne, zaczęto mówić o żołnierzach, którzy wrócą do domu na Boże Narodzenie.

Nie wszyscy w kierownictwie podzielali ten triumfalizm. Minister propagandy Joseph Goebbels, od lat rywalizujący z Dietrichem o kontrolę nad prasą, zanotował w dzienniku, że szef prasowy przedstawił sytuację wojskową w barwach „nadzwyczaj pozytywnych i optymistycznych” i że hasło „wojna skończona” obiecuje wynik, który na razie jest niepewny. Kazał prasie pisać ostrożniej. Kilka tygodni później, gdy natarcie ugrzęzło, słowa z 9 października zaczęły ciążyć reżimowi, a dla zagranicy stały się przykładem propagandy, która wyprzedziła fakty.

Żukow w Moskwie

Po stronie radzieckiej pierwsze dni października przyniosły paraliż. W Moskwie długo nie wierzono meldunkom o niemieckich czołgach pod Juchnowem. 5 października Józef Stalin wezwał z Leningradu Żukowa, który 7 października przyleciał do Moskwy i jeszcze tej nocy pojechał na front, by ustalić, co się dzieje. Jak wspominał, na drodze do Małojarosławca i Medynia nie spotkał prawie żadnych wojsk, a sztab Frontu Rezerwowego nie wiedział, gdzie jest jego dowódca. 8 października Stalin oddał Żukowowi Front Rezerwowy w miejsce Budionnego, którego odwołano. Do sztabu Frontu Zachodniego przyjechała tymczasem komisja Państwowego Komitetu Obrony z Wiaczesławem Mołotowem, Klimientem Woroszyłowem i Gieorgijem Malenkowem. 10 października wieczorem Stawka połączyła resztki obu frontów w jeden Front Zachodni pod dowództwem Żukowa, a 12 października podporządkowała mu także wojska zebrane na linii możajskiej. Koniew, któremu według wspomnień Żukowa groził sąd wojenny, został jego zastępcą, a 17 października dostał nowo utworzony Front Kaliniński.

Żukow miał do dyspozycji niewiele. Według niemieckich i radzieckich szacunków w połowie października między Wiaźmą a Moskwą stało niespełna 100 tysięcy żołnierzy: podchorążowie szkół wojskowych, bataliony karabinów maszynowych, brygady pancerne i dywizje, które wyszły z kotłów albo przyjeżdżały koleją z innych frontów, także z Dalekiego Wschodu. Pułkownik Lew Łopuchowski, rosyjski badacz bitwy pod Wiaźmą, ocenia straty Frontów Zachodniego i Rezerwowego od 28 września do 18 października na około 780 tysięcy ludzi, w tym około 527 tysięcy wziętych do niewoli, a straty Frontu Briańskiego w samych jeńcach – na około 147 tysięcy. Oficjalne rosyjskie zestawienie pod redakcją Grigorija Kriwoszejewa podaje dla całej obronnej fazy bitwy pod Moskwą, od 30 września do 5 grudnia, 514 338 zabitych, zaginionych i jeńców oraz 143 941 rannych i chorych; historycy zwracają uwagę, że armie z kotłów w ogóle nie składały meldunków o stratach, więc liczby te są zaniżone. Grupa Armii „Środek” straciła od początku operacji do 17 października według niemieckich danych około 49 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych.

Miejsce w wojnie

Kotły pod Wiaźmą i Briańskiem były jedną z największych klęsk Armii Czerwonej w całej wojnie, porównywalną z okrążeniem pod Kijowem we wrześniu. Pod Wiaźmą Niemcy zniszczyli główne siły dwóch frontów, pod Briańskiem rozbili trzeci. W przejściowym obozie dla jeńców w Wiaźmie, urządzonym w budynkach zakładów mięsnych, ludzie umierali z głodu, zimna i chorób po kilkaset dziennie; według rosyjskich badaczy w rowach na jego terenie pochowano od 70 do 80 tysięcy osób. Większość jeńców radzieckich z jesieni 1941 roku nie doczekała wiosny.

A jednak Dietrich mylił się co do najważniejszego. Okrążone armie walczyły pod Wiaźmą do około 19 października, a pod Briańskiem do 23 października, i wiązały kilkadziesiąt niemieckich dywizji, których zabrakło w pościgu. Pod Mceńskiem, a w połowie miesiąca także pod Kalininem i Możajskiem niemieckie kolumny natrafiły na nowy opór, a w nocy z 6 na 7 października spadł pierwszy śnieg, po którym przyszły deszcze i roztopy. Halder miał później mówić, że po bitwie pod Wiaźmą i Briańskiem uznano w OKH, iż wojny z ZSRR nie da się już wygrać – takie słowa przypisuje mu w swojej relacji Helmut Arntz. Z kotłów wyrwało się dość ludzi, by Żukow mógł zbudować nowy front na linii możajskiej, na którą Niemcy natarli w połowie października. W tych samych dniach w Moskwie wybuchła panika, a rząd ewakuowano do Kujbyszewa. Grupa Armii „Środek” doszła w końcu października na odległość kilkudziesięciu kilometrów od Moskwy i tam utknęła. Wielkie zwycięstwo z początku października, obwieszczone jako koniec kampanii, okazało się ostatnim wielkim okrążeniem 1941 roku. Kolejne natarcie, w listopadzie, i radziecka kontrofensywa z 5 grudnia pokazały, że wojna na wschodzie dopiero się zaczynała.

Źródła

  1. research.calvin.edu · vb10oct1941

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.