TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Powstanie po upadku Starówki

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Polska
Data:
5 września 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Powstanie Warszawskie
Tagi:
Polska, ruch oporu, III Rzesza, ludność cywilna

Pięć tygodni po wybuchu powstania Warszawa wciąż walczyła, ale była to już inna walka niż w sierpniu. 2 września Niemcy zajęli Stare Miasto, które przez blisko cztery tygodnie wiązało główne siły grupy bojowej SS-Gruppenführera Heinza Reinefartha. Powstańcy trzymali jeszcze Śródmieście, Powiśle, Czerniaków, Mokotów i Żoliborz, odcięte od siebie i zatłoczone setkami tysięcy cywilów. Pułkownik Adam Borkiewicz, jeden z pierwszych historyków powstania, nazwał okres od 3 września do kapitulacji „walką o przetrwanie”. Pierwsze dni września przyniosły utratę Powiśla i elektrowni, wypędzenie ludności kolejnych dzielnic i pierwsze rozmowy o zakończeniu walki. Gdy Komenda Główna Armii Krajowej rozważała już kapitulację, Armia Czerwona ruszyła 10 września do natarcia na Pragę.

Wyjście kanałami

W ostatnich dniach sierpnia obrona Starówki dochodziła do kresu. Grupa „Północ” płk. Karola Ziemskiego „Wachnowskiego” straciła 28 sierpnia gmach Wytwórni Papierów Wartościowych i ruiny katedry, a w nocy z 30 na 31 sierpnia nie powiodła się próba przebicia do Śródmieścia przez plac Bankowy i Ogród Saski. Dzielnicę, ściśniętą na kilkuset metrach kwadratowych ruin, bez przerwy bombardowały nurkowce i ostrzeliwały ciężkie moździerze. Brakowało amunicji, wody, żywności i środków opatrunkowych dla tysięcy rannych.

1 września dowództwo zdecydowało o ewakuacji kanałami. Od wieczora 1 września do rana 2 września do Śródmieścia przeszło podziemnymi kanałami około 4,5 tysiąca ludzi, głównie żołnierzy AK, a na Żoliborz około 800, wśród nich żołnierze Armii Ludowej i ocaleli członkowie Żydowskiej Organizacji Bojowej. Przejście, kilkugodzinne, w ciemności, po pas w ściekach, pod włazami, w które Niemcy wrzucali granaty, stało się jednym z symboli powstania. Na Starym Mieście zostało około 2,5 tysiąca ciężko rannych, niezdolnych do marszu kanałem, część personelu sanitarnego i około 35 tysięcy cywilów. Osłonę odwrotu stanowiły ostatnie oddziały, m.in. z batalionów „Wigry” i „Czata 49”.

Rzeź rannych 2 września

Rano 2 września niemieckie samoloty zrzuciły ulotki wzywające ludność do opuszczenia dzielnicy w ciągu dwóch godzin. Oddziały Reinefartha, w tym pułk Oskara Dirlewangera, który miesiąc wcześniej uczestniczył w rzezi Woli, wchodziły na Starówkę ostrożnie, ścierając się z ostatnimi ariergardami. Według ustaleń historyka Antoniego Przygońskiego około 1,5 tysiąca rannych leżało w szpitalach i punktach sanitarnych: najwięcej, około 450, w centralnym szpitalu powstańczym w Pałacu Raczyńskich przy ul. Długiej 7, około 200 w kościele św. Jacka, około 150 przy ul. Miodowej 23, a pozostali w piwnicach przy Podwalu, Kilińskiego i Freta.

Pierwsi żołnierze zachowywali się w kilku szpitalach względnie poprawnie, niektórzy oficerowie obiecywali nawet żywność i opatrunki. Około południa sytuacja się zmieniła. Przygoński przypuszczał, że decyzję o zabiciu rannych podjął Reinefarth, być może w porozumieniu z dowodzącym siłami niemieckimi w Warszawie Erichem von dem Bachem-Zelewskim. Na Długiej 7 SS-mani nakazali personelowi i lżej rannym wyjść w ciągu dziesięciu minut, po czym granatami i ogniem broni maszynowej zabili ciężko rannych, a część wyprowadzonych rozstrzelali na dziedzińcu i po drodze na plac Zamkowy. Według szacunków przytaczanych w polskiej literaturze w samym szpitalu przy Długiej 7 zginęło około 430 pacjentów. W szpitalach przy Podwalu 25 („Pod Krzywą Latarnią”) i Podwalu 46 („Czarny Łabędź”) oraz przy Kilińskiego 1/3 Niemcy podpalili budynki, a ranni spłonęli żywcem lub zostali zastrzeleni przy próbie ucieczki. Sanitariuszki padały ofiarą gwałtów, część personelu zamordowano. Wyjątkiem był szpital przy Miodowej 23: leżących tam powstańców, jak relacjonowali ocaleni, ochronili przed egzekucją ranni żołnierze niemieccy leczeni w tym samym szpitalu, choć podczas wypędzania Niemcy zastrzelili czterech członków personelu, greckich Żydów uwolnionych w sierpniu z obozu przy ul. Gęsiej.

Wypędzanych mieszkańców Starówki „selekcjonowano” po drodze. Przy murach obronnych na Wąskim Dunaju rozstrzelano od 70 do 100 osób, głównie rannych powstańców, na placu Zamkowym około 55. Łączną liczbę ofiar likwidacji szpitali na Starówce szacuje się na blisko tysiąc rannych jeńców i kilka tysięcy cywilów; najwyższe szacunki mówią o 7 tysiącach zabitych, ostrożniejsze, przyjęte także w opracowaniach ogólnych, o co najmniej 3 tysiącach. Ocalałą ludność pędzono przez Wolę do obozu przejściowego w Pruszkowie (Dulag 121), skąd mężczyzn i kobiety zdolne do pracy wysyłano do Rzeszy, a część do obozów koncentracyjnych.

Upadek Powiśla i elektrowni

Po zdobyciu Starówki niemieckie dowództwo uznało za najpilniejsze odzyskanie brzegu Wisły i otwarcie przelotu Alejami Jerozolimskimi. Obawiało się, że Armia Czerwona, stojąca od sierpnia na przedpolu Pragi, wznowi natarcie, a powstańcy nad rzeką ułatwią jej przeprawę. Pierwszym celem stało się Powiśle, bronione przez Zgrupowanie „Krybar” i oddziały zgrupowania „Róg”. 3 września dzielnicę zasypał ogień artylerii i bomby, a 4 września ruszyła piechota wsparta działami pancernymi.

Tego samego dnia Luftwaffe zbombardowała Elektrownię Warszawską na Powiślu. Zdobyta 1 sierpnia głównie przez jej własnych pracowników, zorganizowanych w konspiracyjnych plutonach, przez pięć tygodni dawała prąd powstańczej części miasta, choć pracowały już tylko jeden turbozespół i dwa kotły. Bomby zniszczyły nastawnię, halę maszyn i kotłownię; produkcji prądu nie dało się już wznowić. Po ciężkich walkach 5 września obrońcy wycofali się z terenu elektrowni w górę ul. Tamka, a 6 września oddziały z Powiśla przeszły na linię Nowego Światu i dołączyły do obrońców Śródmieścia. Sztab niemieckiej 9 Armii meldował, że zdeterminowanemu przeciwnikowi „trzeba było wydzierać każdy metr terenu”. Na zajętym Powiślu, jak wcześniej na Starówce, Niemcy wymordowali część rannych w powstańczych punktach sanitarnych i rozstrzeliwali cywilów, a resztę mieszkańców wypędzili; wysiedlenie dzielnicy trwało do 9 września.

4 września bomby spadły też na Śródmieście. Zniszczony został m.in. hotel „Victoria”, w którym mieścił się sztab Okręgu Warszawskiego AK płk. Antoniego Chruściela „Montera”, i drukarnia przy ul. Szpitalnej, w której tłoczono wiele powstańczych pism. Przez sześć dni, od 5 do 10 września, Niemcy atakowali przekop w Alejach Jerozolimskich – jedyne połączenie między północną i południową częścią Śródmieścia – ale go nie przerwali. Pułk Dirlewangera, nacierający wzdłuż ul. Świętokrzyskiej, doszedł 8 września do ulic Brackiej i Mazowieckiej, gdzie go zatrzymano.

Miasto w piwnicach

Śródmieście, do którego przeszli żołnierze ze Starówki i Powiśla, było przepełnione. Obok mieszkańców tłoczyli się w nim uciekinierzy z Woli, Ochoty, Starego Miasta i Powiśla. Życie toczyło się w piwnicach, połączonych przekopami i przebiciami w murach, bo ulice były pod ostrzałem moździerzy, artylerii i nalotów. Po zniszczeniu elektrowni zabrakło prądu, wodociągi od dawna nie działały, a wodę czerpano z kopanych na podwórzach studni, przy których stały kolejki. Kończyła się żywność: podstawą wyżywienia stał się jęczmień z magazynów browaru Haberbuscha i Schielego, z którego gotowano zupę nazywaną „pluj-zupą”. Szpitale pracowały bez leków i opatrunków, pod gruzami domów ginęły całe rodziny. Wśród ludności, która od pięciu tygodni ponosiła największe straty, narastało zmęczenie, a nastroje wobec powstania i jego dowódców stawały się coraz bardziej podzielone.

Dowództwo AK i władze cywilne podziemia szukały sposobu, by ulżyć mieszkańcom. Za pośrednictwem Polskiego Czerwonego Krzyża uzgodniono z Niemcami przerwy w ogniu, podczas których cywile mogli przejść na stronę niemiecką. W dniach 7–10 września Śródmieście opuściło w ten sposób, według źródeł polskich, około 10 tysięcy osób, według niemieckich nawet 30 tysięcy. Większość trafiła przez Pruszków na roboty do Rzeszy. 8 września Heinrich Himmler wydał rozkaz, by do obozów koncentracyjnych kierować tylko mężczyzn, którzy walczyli z bronią w ręku, a tych, którzy poddali się dobrowolnie z rodzinami, wysyłać do zwykłej pracy w Niemczech. W praktyce, jak ustalili historycy wysiedlenia, wytyczne te często naginano na niekorzyść wypędzonych.

Pierwsze rozmowy o kapitulacji

Po upadku Starówki i Powiśla Komenda Główna AK obawiała się, że obrona Śródmieścia się załamie. Pomoc z zewnątrz nie nadchodziła: zrzuty z Włoch były nieliczne i kosztowne, a Związek Radziecki wciąż nie pozwalał samolotom zachodnim lądować na swoich lotniskach. 1 września Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski wydał rozkaz nr 19 do żołnierzy AK, w którym ostro zarzucał sojusznikom pozostawienie Warszawy bez pomocy; rozkaz, odczytany przez radio, wywołał oburzenie Brytyjczyków, a premier Stanisław Mikołajczyk zażądał odwołania generała.

9 września wysłannicy gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, za pośrednictwem Czerwonego Krzyża, nawiązali kontakt z gen. Rohrem, dowodzącym jedną z niemieckich grup bojowych w mieście, proponując rozmowy o zakończeniu walki. Komendant Główny AK chciał uzyskać dla żołnierzy prawa kombatanckie i ochronę dla ludności. Wtedy jednak sytuacja się zmieniła. Z Londynu nadeszła wiadomość o przygotowywanej wielkiej wyprawie lotnictwa amerykańskiego nad Warszawę, a 10 września Józef Stalin, po tygodniach odmów, zgodził się, by samoloty alianckie lądowały na terenach zajętych przez Armię Czerwoną. Tego samego dnia wojska 1 Frontu Białoruskiego zaatakowały niemieckie przedmoście na Pradze, a z prawego brzegu Wisły zaczął dochodzić odgłos artylerii. 11 września Bór-Komorowski przerwał rozmowy z Niemcami.

Miejsce w wojnie

Pierwsze dni września zamknęły okres, w którym powstańcy, choć w defensywie, trzymali w Warszawie rozległe i ważne dla Niemców dzielnice. Utrata Starówki i Powiśla odcięła ich niemal całkowicie od Wisły – poza wąskim pasem na Czerniakowie – i od mostów, a zniszczenie elektrowni i wypędzenie dziesiątków tysięcy mieszkańców pokazały, że czas działa na korzyść Niemców. Upadek Starego Miasta przyniósł zarazem kolejną po Woli i Ochocie zbrodnię na rannych i cywilach, przez wiele lat po wojnie nierozliczoną. Reinefarth nigdy nie został za nią skazany; po wojnie był burmistrzem Westerlandu na wyspie Sylt oraz posłem do landtagu Szlezwika-Holsztynu.

Wstrzymanie rozmów kapitulacyjnych 11 września przedłużyło walkę o trzy tygodnie. 14 września wojska radzieckie i polskie zajęły Pragę, od nocy z 13 na 14 września nad miastem pojawiły się radzieckie samoloty ze zrzutami, 18 września nad Warszawę przyleciała wielka wyprawa amerykańskich bombowców, a w dniach 16–23 września żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego przeprawiali się przez Wisłę na Czerniaków, Powiśle i Żoliborz. Pomoc ta nie odwróciła losów powstania. Po upadku Czerniakowa, Mokotowa i Żoliborza Bór-Komorowski wrócił do rozmów z Niemcami, a 2 października w Ożarowie podpisano układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Ludność stolicy wypędzono, a lewobrzeżne miasto, w tym ruiny Starówki, Niemcy w następnych miesiącach systematycznie burzyli. Odbudowane po wojnie Stare Miasto wpisano w 1980 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.