Samozatopienie floty francuskiej w Tulonie
Przed świtem 27 listopada 1942 roku niemieckie kolumny pancerne wjechały do Tulonu, największej bazy francuskiej marynarki wojennej nad Morzem Śródziemnym. Miały jeden cel: zająć nietknięte okręty, które od rozejmu z 1940 roku stały tam pod banderą rządu w Vichy. Nie zdążyły. Gdy czołgi przejechały przez bramy arsenału, z okrętu flagowego, pancernika „Strasbourg”, nadano rozkaz samozatopienia. W ciągu kilku godzin załogi zatopiły, wysadziły w powietrze lub podpaliły około 77 jednostek — trzy pancerniki, siedem krążowników, prawie trzydzieści kontrtorpedowców i torpedowców, kilkanaście okrętów podwodnych i dziesiątki mniejszych statków. Niemcy zdobyli tylko wraki i drobne, przeważnie rozbrojone jednostki. Kilka okrętów podwodnych wymknęło się z portu i dotarło do Afryki Północnej.
Zwykle mówi się, że Francuzi zatopili okręty, by nie wpadły w ręce Niemców, i że odrzucili drugą możliwość — przyłączenie się do flot alianckich na wodach Afryki Północnej. To prawda, ale wymaga uzupełnienia: o odrzuceniu tej drogi nie zdecydowano 27 listopada, tylko w ciągu dwóch poprzednich tygodni, gdy dowódcy floty odmówili wyjścia w morze mimo wezwań admirała François Darlana, a rano 27 listopada na ucieczkę było już za późno.
Flota bez wojny
Po klęsce Francji w czerwcu 1940 roku jej marynarka wojenna była niemal nietknięta i należała do najsilniejszych na świecie. Artykuł 8 rozejmu w Compiègne przewidywał, że okręty zostaną zgromadzone w portach i rozbrojone pod kontrolą Niemiec i Włoch, a Adolf Hitler „uroczyście” zapewnił, że nie zamierza używać francuskiej floty do własnych celów. Darlan, wówczas szef marynarki, rozesłał do dowódców tajny rozkaz: okręty mają pozostać francuskie, a gdyby ktokolwiek próbował je zająć, załogi mają je zatopić. Brytyjczycy tym zapewnieniom nie ufali i 3 lipca 1940 roku zaatakowali eskadrę w Mers-el-Kébir. Zginęło wtedy niemal 1300 francuskich marynarzy, a w korpusie oficerskim floty na lata utrwaliła się niechęć do Anglików.
Najsilniejszym zespołem, jaki Vichy zachowało, były Forces de haute mer — „siły pełnomorskie” admirała Jeana de Laborde’a, stacjonujące w Tulonie: szybki pancernik „Strasbourg”, który uszedł z Mers-el-Kébir, krążowniki ciężkie i lekkie oraz wielkie kontrtorpedowce, razem kilkadziesiąt najnowocześniejszych okrętów. Obok nich w porcie stały jednostki podległe prefektowi morskiemu, wiceadmirałowi André Marquisowi — okręty rozbrojone na mocy rozejmu, w remoncie lub w rezerwie, w tym stary pancernik „Provence”, transportowiec wodnosamolotów „Commandant Teste” i ciężko uszkodzony w Mers-el-Kébir „Dunkerque”, bliźniak „Strasbourga” (oba należały do typu Dunkerque), od 1942 roku w suchym doku. Rozejm nakazywał trzymać zbiorniki okrętów niemal puste, ale załogi, fałszując meldunki i wskazania przyrządów, zgromadziły paliwo, które według większości opracowań wystarczyłoby na przejście do Afryki Północnej.
Dwa tygodnie wahania
Lądowanie aliantów w Afryce Północnej 8 listopada 1942 roku przekreśliło kruchą równowagę, na której opierało się Vichy. Darlan, który przypadkiem przebywał w Algierze, po trzech dniach walk zarządził zawieszenie broni i przeszedł na stronę Amerykanów. Hitler odpowiedział 11 listopada operacją „Anton”: wojska niemieckie wkroczyły do nieokupowanej dotąd strefy południowej, a Włosi zajęli Korsykę i wschodnią część Prowansji. Tulon jednak ominięto. Po rozmowach z Vichy Niemcy zgodzili się, by baza pozostała „obozem warownym” pod francuską komendą, pod warunkiem że flota nie podejmie żadnych działań przeciw państwom Osi i będzie bronić portu przed aliantami oraz przed „Francuzami, wrogami rządu marszałka”. Wieczorem 11 listopada nadszedł telegram Hitlera, który zażądał od dowództwa floty słowa honoru w tej sprawie. Laborde zebrał starszych oficerów i odebrał od nich przysięgę; 12 listopada odczytano ją w rozkazie dziennym. Wielki admirał Erich Raeder wierzył, że francuscy oficerowie dotrzymają słowa. Hitler od początku zamierzał jednak zająć okręty, a 19 listopada polecił przygotować uderzenie na bazę.
W Vichy marynarką kierował teraz kontradmirał Gabriel Auphan, następca Darlana w resorcie. 11 listopada przesłał Laborde’owi i Marquisowi instrukcję: przeciwstawiać się bez rozlewu krwi wejściu obcych wojsk do obiektów marynarki i na pokłady okrętów, sprawy rozwiązywać na miejscu w drodze rokowań, a jeśli to się nie uda — zatopić okręty. Saperzy mieli początkowo przewracać jednostki do góry dnem, potem zmieniono rozkaz tak, by okręty osiadały na równej stępce, co ułatwiłoby ich podniesienie po wojnie.
11 listopada i ponownie dzień później Darlan, który ogłosił się w Algierze wysokim komisarzem działającym „w imieniu ubezwłasnowolnionego marszałka”, wezwał flotę z Tulonu, by wyszła w morze, popłynęła do Afryki i wróciła do walki u boku aliantów. Laborde, który od lat rywalizował z Darlanem i uważał go za zdrajcę, odmówił; według często powtarzanej, choć trudnej do sprawdzenia anegdoty odpowiedział jednym niecenzuralnym słowem. Na pokładach nastroje były inne. Wśród marynarzy, nieufnych wobec aliantów, rosła jeszcze większa niechęć do Niemców i Włochów, a na „Strasbourgu” i kilku krążownikach słychać było okrzyki na cześć de Gaulle’a i wezwania do wyjścia w morze. Władze odpowiedziały aresztowaniami podejrzanych i zakazem schodzenia na ląd. 15 listopada Laborde rozmawiał w Vichy z marszałkiem Philippe’em Pétainem i Auphanem. Auphan w cztery oczy namawiał go, by poprowadził flotę do Afryki, ale Laborde oświadczył, że wykona tylko formalny rozkaz rządu. Takiego rozkazu nie dostał. Auphan wkrótce podał się do dymisji, a ministrem marynarki został wiceadmirał Jean-Marie Abrial.
Wahanie miało także przyczyny praktyczne. Gdy na żądanie Niemców oddziały armii lądowej opuściły rejon Tulonu, marynarze musieli obsadzić baterie nadbrzeżne i przeciwlotnicze, więc załogi okrętów były rozproszone. Krążownik „Jean de Vienne” stał w suchym doku, „Dunkerque” był niezdolny do żeglugi. Najważniejsza była jednak polityka: dla Laborde’a i większości admirałów Vichy wyjście floty bez rozkazu marszałka byłoby buntem, a przejście do aliantów — powtórzeniem „zdrady” Darlana.
Operacja „Lila”
Plan zajęcia bazy nosił kryptonim „Lila”. Wykonać go miała 7 Dywizja Pancerna, wzmocniona grupami bojowymi, w tym batalionem motocyklistów z dywizji SS „Das Reich”, oraz oddział marynarki wojennej, który miał przejąć okręty i nie dopuścić do ich zatopienia. Kolumny miały wejść do Tulonu z dwóch stron: od wschodu, by zająć Fort Lamalgue z kwaterą prefekta morskiego i arsenał w dzielnicy Mourillon, oraz od zachodu, by opanować główny arsenał i baterie nadbrzeżne. Przed portem miały czekać niemieckie jednostki, a podejścia do redy zaminowano, by żaden okręt nie wymknął się na pełne morze.
Około czwartej nad ranem 27 listopada Niemcy wtargnęli do Fortu Lamalgue i aresztowali admirała Marquisa. Jego szef sztabu, kontradmirał Robin, zdążył jednak zatelefonować do komendanta arsenału, kontradmirała Dornona, a ten przekazał ostrzeżenie Laborde’owi na „Strasbourga”. Zaskoczony admirał polecił przygotować okręty do zatopienia i otworzyć ogień do każdego, kto bez zezwolenia zbliży się do burt. W tym samym czasie, około 4.25, niemiecki konsul generalny doręczył w Châteldon premierowi Pierre’owi Lavalowi odpis listu Hitlera do Pétaina, w którym Führer uzasadniał zajęcie Tulonu rzekomą nielojalnością francuskich dowódców i zapowiadał rozwiązanie armii rozejmowej, czyli resztek francuskich sił lądowych.
Główna kolumna niemiecka zgubiła się w labiryncie arsenału i miała około godziny opóźnienia. Przy bramach wartownicy grali na zwłokę, żądając dokumentów. O 5.25 czołgi przejechały przez bramę głównego arsenału i wtedy „Strasbourg” nadał przez radio, światłami sygnałowymi i przez gońców rozkaz: „Zatapiać! Zatapiać! Zatapiać!”. Załogi zeszły na nabrzeża, a grupy minerskie otwierały zawory denne i odpalały ładunki. Kilka okrętów podwodnych, ostrzelanych z karabinów maszynowych, oddało cumy, by zatopić się na głębszej wodzie albo uciec.
Około 6.45 wokół „Strasbourga” i krążownika „Foch” doszło do strzelaniny; zginął francuski oficer, kilku marynarzy zostało rannych. Gdy niemiecki oficer zażądał od Laborde’a wydania okrętu, admirał odpowiedział, że okręt już zatonął. „Strasbourg” osiadł na dnie na równej stępce, a jego dowódca kazał wysadzić ładunki, które zniszczyły działa i maszyny i podpaliły paliwo. Kilka minut później eksplodował krążownik „Colbert”. Niemcy, którzy próbowali wejść na pokład krążownika „Algérie”, przekonywali załogę, że zatopienie okrętu łamie warunki rozejmu, ale ładunki wybuchły, a okręt płonął przez blisko trzy tygodnie. Dowódca krążownika „La Marseillaise” kazał przechylić okręt i go wysadzić. Na „Dupleix” niemieccy żołnierze zdążyli zamknąć zawory, ale załoga podpaliła lonty w wieżach i okręt zniszczyły wybuchy jego własnych torped.
W suchych dokach stały „Jean de Vienne” i „Dunkerque”. Na pierwszym Niemcy rozbroili ładunki, lecz przez otwarte zawory okręt zalał się i zablokował dok. Dowódca „Dunkerque’a” początkowo wahał się, czy wykonać rozkaz, ale w końcu jego załoga otworzyła prowizorycznie załatane wyrwy po brytyjskim ataku z lipca 1940 roku i wysadziła maszynownie. Oficerowie pancernika „Provence” i transportowca wodnosamolotów „Commandant Teste” zajęli Niemców uprzejmą rozmową, dopóki ich okręty nie poszły na dno. Na okręcie podwodnym „Henri Poincaré” niemieccy żołnierze weszli na pokład w chwili, gdy załoga otwierała zawory; nieobeznani z okrętami podwodnymi, nie zdołali powstrzymać zatonięcia i ledwie uniknęli utonięcia.
Według części relacji już około 5.45 do Tulonu dotarło z Vichy polecenie Lavala i ministra Abriala, by unikać incydentów i wstrzymać akcję. Było już za późno: większość okrętów tonęła lub płonęła.
Bilans
Do południa w porcie stały już tylko dymiące wraki. Dane o liczbie zatopionych jednostek różnią się w zależności od tego, jak liczy się małe i pomocnicze statki. Najczęściej podaje się 77 okrętów: trzy pancerniki („Strasbourg”, „Dunkerque”, „Provence”), siedem krążowników, piętnaście kontrtorpedowców, trzynaście torpedowców, sześć awiz, dwanaście okrętów podwodnych, transportowiec wodnosamolotów, okręt szkolny i dziesiątki jednostek pomocniczych, holowników i dźwigów pływających. Inne zestawienia mówią o około 80 jednostkach i do 16 okrętów podwodnych. Francuskie opracowania szacują, że zatopiono około 90 procent okrętów stojących w Tulonie, w tym wszystkie jednostki sił pełnomorskich, o łącznej wyporności około 235 tysięcy ton. Niemcy przejęli 39 małych jednostek, w większości uszkodzonych lub rozbrojonych, oraz kadłuby dwóch przestarzałych pancerników używanych jako hulki. W starciach w porcie zginęło, według najczęściej przytaczanych danych, 12 francuskich marynarzy, a 26 zostało rannych.
Z pięciu okrętów podwodnych, które wyszły z portu, trzy dotarły do Afryki Północnej: „Casabianca”, który zanurzył się o 5.40, i „Marsouin” zawinęły do Algieru, a „Le Glorieux” do Oranu. „Iris” dopłynął do Barcelony i został internowany w Hiszpanii, a „Vénus” zatopił się zgodnie z rozkazem u wejścia do portu. Do Algieru dotarł też jeden mały statek pomocniczy.
Tego samego dnia Niemcy rozbroili i rozwiązali armię rozejmową — ostatnie siły zbrojne, jakie Vichy zachowało we Francji. Rząd marszałka, który od 1940 roku traktował flotę jako najważniejszy atut w rozmowach z Berlinem i gwarancję swojej suwerenności, w ciągu jednego ranka stracił i jedno, i drugie.
Reakcje
Dla dowództwa Kriegsmarine operacja była porażką. Hitler przyjął ją spokojniej: po zatopieniu „Bismarcka” nie przywiązywał już wielkiej wagi do dużych okrętów nawodnych i uznał, że zniszczenie francuskiej floty dopełniło sukces operacji „Anton”, skoro okręty nie mogły już przejść do aliantów. Rozczarowani byli Włosi, którzy liczyli, że przynajmniej część francuskich okrętów wzmocni ich marynarkę. Później podnieśli kilka krążowników i kontrtorpedowców, ale żadnego nie zdołali przywrócić do służby.
W Londynie i Waszyngtonie przyjęto wiadomość z ulgą. Od 1940 roku obawa, że Niemcy przejmą francuską flotę, była jednym z najpoważniejszych zmartwień brytyjskiej Admiralicji — to ona doprowadziła do tragedii w Mers-el-Kébir. Teraz problem zniknął, choć wolano by, aby okręty przyłączyły się do aliantów. Generał Charles de Gaulle ostro skrytykował admirałów Vichy, że nie wyprowadzili floty do Afryki, gdzie mogłaby walczyć z Niemcami. Darlan, od kilkunastu dni sprawujący władzę w Algierze, stracił kartę, którą obiecywał aliantom.
Miejsce w wojnie
Zatopienie floty w Tulonie zamknęło historię Vichy jako liczącej się siły morskiej i odebrało państwu Pétaina ostatni atut w grze z Niemcami. Od tej pory Vichy nie miało ani własnego terytorium wolnego od okupacji, ani armii, ani floty, a jego zależność od Berlina stała się całkowita. Bilans strategiczny przechylił się na korzyść aliantów: na Morzu Śródziemnym nie było już floty, która mogła wzmocnić Osię, a brytyjskie okręty trzymane dotąd w odwodzie na wypadek takiego przewrotu można było skierować gdzie indziej.
Francuska marynarka nie przestała jednak istnieć. Okręty stacjonujące w Afryce Północnej i Zachodniej, z pancernikiem „Richelieu” w Dakarze, a w 1943 roku także eskadra internowana od 1940 roku w Aleksandrii, przeszły na stronę aliantów i walczyły do końca wojny razem z okrętami Wolnych Francuzów. „Casabianca” prowadził potem tajne operacje u wybrzeży Korsyki. Po wojnie Francja musiała jednak odbudowywać flotę niemal od podstaw, a wraki w Tulonie wydobywano jeszcze przez lata. Działa zatopionego „Provence’a” Niemcy zamontowali w baterii nadbrzeżnej na półwyspie Saint-Mandrier-sur-Mer, która w sierpniu 1944 roku przez ponad tydzień ostrzeliwała alianckie pancerniki podczas desantu w Prowansji.
Spór o 27 listopada 1942 roku trwał długo po wojnie. Dla jednych samozatopienie było aktem honoru: marynarze dotrzymali obietnicy z 1940 roku, że flota nie wpadnie w obce ręce. Dla innych — wymownym obrazem paraliżu Vichy, którego admirałowie woleli zniszczyć okręty, niż poprowadzić je do walki u boku aliantów, choć mieli na to paliwo i dwa tygodnie czasu. Laborde po wojnie stanął przed Wysokim Trybunałem Sprawiedliwości; w marcu 1947 roku skazano go na śmierć, wyrok zamieniono na karę więzienia, a w 1951 roku został ułaskawiony. We wrześniu 1943 roku, po kapitulacji Włoch, flota włoska zrobiła to, czego de Gaulle oczekiwał od Francuzów w Tulonie: wyszła w morze i poddała się aliantom.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 25 listopada 1942 · BałkanyWysadzenie mostu w GorgopotamosW nocy z 25 na 26 listopada 1942 brytyjscy saperzy z SOE i partyzanci ELAS i EDES wysadzili wiadukt Gorgopotamos na kolei Saloniki–Ateny.
- 30 listopada 1942 · AfrykaWolni Francuzi na Reunionie28 listopada 1942 kontrtorpedowiec „Léopard” wysadził Wolnych Francuzów w Saint-Denis. 30 listopada gubernator Vichy poddał Reunion bez dalszej walki.
- 1 grudnia 1942 · GospodarkaRacjonowanie benzyny w Stanach Zjednoczonych1 grudnia 1942 kartki na benzynę objęły całe Stany Zjednoczone. Chodziło nie o brak paliwa, lecz o oszczędzanie opon po utracie kauczuku z Azji.
- 1 grudnia 1942 · SpołeczeństwoRaport Beveridge’a1 grudnia 1942 ukazał się raport Beveridge’a o ubezpieczeniach społecznych. Plan walki z „pięcioma olbrzymami” stał się fundamentem państwa opiekuńczego.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 10 listopada 1942 · Morze ŚródziemneDarlan i zawieszenie broni w Afryce Północnej10 listopada 1942 adm. Darlan, naciskany przez gen. Clarka, kazał wojskom Vichy w Afryce Północnej przerwać walkę. Tego dnia skapitulował też Oran.
- 8 listopada 1942 · Morze ŚródziemneLądowanie w Afryce Północnej8 listopada 1942 ponad 70 tysięcy żołnierzy amerykańskich i brytyjskich wylądowało w Maroku i Algierii. Francuzi z Vichy stawili opór pod Casablanką i Oranem.
- 24 grudnia 1942 · PolitykaZamach na admirała Darlana24 grudnia 1942 w Algierze 20-letni Fernand Bonnier de La Chapelle zastrzelił admirała Darlana. Zamachowcę rozstrzelano po dwóch dniach, władzę objął Giraud.
- 8 listopada 1942 · Morze ŚródziemnePucz w AlgierzeW nocy z 7 na 8 listopada 1942 około 400 ochotników z podziemia opanowało na kilka godzin Algier i zatrzymało gen. Juina i admirała Darlana.