TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Darlan i zawieszenie broni w Afryce Północnej

Kategoria:
Polityka
Front:
Morze Śródziemne
Data:
10 listopada 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Operacja Torch
Tagi:
Francja Vichy, François Darlan, Dwight Eisenhower, Philippe Pétain

W południe 10 listopada 1942 roku w Algierze admirał floty François Darlan, naczelny dowódca sił zbrojnych Francji Vichy, podpisał rozkaz, na który alianci czekali od trzech dni. Wszystkie wojska francuskie w Afryce Północnej miały przerwać walkę z Amerykanami i Brytyjczykami i zachować neutralność, a władzę w tej części imperium Darlan obejmował „w imieniu marszałka”. Tego samego dnia skapitulował Oran, o który od 8 listopada toczyły się zacięte walki, a następnego dnia ogień ustał w Maroku. Kończyła się w ten sposób bratobójcza wojna między Francuzami a aliantami, rozpoczęta lądowaniem w Afryce Północnej.

Popularne kalendaria podają, że Darlan „podpisał rozejm z aliantami”. To skrót myślowy. 10 listopada nie podpisano żadnego rozejmu: był to jednostronny rozkaz francuskiego dowódcy, wydany pod silnym naciskiem amerykańskim. Formalne porozumienie o współpracy wojskowej i politycznej, zwane umową Clark–Darlan, podpisano dopiero 22 listopada. Z tym dniem łączy się często także upadek Oranu, zatopienie francuskich okrętów w jego porcie i kolejne desanty w pobliżu granicy tunezyjskiej. Wszystkie te sprawy wiązały się ze sobą, choć nie wszystkie wydarzyły się 10 listopada.

Admirał w niewłaściwym miejscu

Darlan znalazł się w Algierze przypadkiem. 5 listopada przyleciał tam z Vichy do syna, który leżał w szpitalu chory na polio. Alianci nie zamierzali z nim rozmawiać: ich kandydatem na przywódcę francuskiej Afryki był gen. Henri Giraud, uciekinier z niemieckiej niewoli, którego przygotowywano od tygodni do tej roli. W nocy z 7 na 8 listopada spiskowcy algierskiego ruchu oporu opanowali na kilka godzin najważniejsze punkty miasta i zatrzymali Darlana oraz dowódcę wojsk lądowych gen. Alphonse’a Juina (pucz w Algierze). Nad ranem uwolniła ich Gwardia Mobilna, której spiskowcy, mający rozkaz nie przelewać francuskiej krwi, nie stawili oporu, ale miasto było już otoczone przez wojska alianckie. Wieczorem 8 listopada Darlan zgodził się na lokalne zawieszenie broni, które objęło tylko Algier.

W Oranie i w Maroku walki trwały dalej, i to ciężkie. Giraud, który 9 listopada przyleciał do Algieru, okazał się bezsilny: oficerowie armii Vichy nie uznawali jego autorytetu, bo nie miał żadnego mandatu od marszałka Philippe’a Pétaina, a przysięga złożona marszałkowi była dla nich rzeczą świętą. Rozkaz, który mógł zatrzymać walkę, mógł wydać tylko ktoś, kogo uważali za prawowitego przełożonego. Takim człowiekiem był Darlan, oficjalny następca Pétaina i dowódca wszystkich sił zbrojnych Vichy.

Rozmowy w hotelu Saint-Georges

9 listopada przyleciał do Algieru gen. dyw. Mark Clark, zastępca gen. Dwighta Eisenhowera, ten sam, który kilka tygodni wcześniej potajemnie spotkał się ze spiskowcami pod Cherchell (misja Clarka w Algierii). Rano 10 listopada rozpoczął rozmowy z Darlanem i Juinem w hotelu Saint-Georges. Admirał grał na zwłokę: twierdził, że nie może wydać rozkazu bez zgody Vichy, i chciał czekać na odpowiedź Pétaina. Clark, znany z gwałtownego temperamentu, stracił cierpliwość. Zagroził, że jeśli Darlan nie zarządzi przerwania ognia, zostanie zatrzymany, a alianci znajdą kogoś, kto to zrobi. Po kilku godzinach targów, około południa, Darlan ustąpił i podpisał rozkaz do dowódców w Maroku, Algierii i Tunezji.

Vichy się wypiera

Wiadomość dotarła do Vichy po południu. Premier Pierre Laval jechał wtedy do Monachium, dokąd wezwał go Adolf Hitler, i telefonicznie domagał się, by marszałek odciął się od admirała. Pétain publicznie zdezawuował rozkaz: oznajmił, że wydał polecenie obrony przed agresorem i je podtrzymuje, a Darlana pozbawił dowództwa w Afryce i przekazał je rezydentowi generalnemu w Maroku gen. Charles’owi Noguèsowi. Darlan, dowiedziawszy się o tym, oświadczył Clarkowi, że musi odwołać swój rozkaz. Amerykanin odpowiedział, że w takim razie każe go aresztować. Admirał rozkazu nie odwołał i oddał się pod straż.

Sprawę skomplikowało to, co działo się za kulisami. Jeszcze tego samego dnia Darlan otrzymał zaszyfrowany kanałem marynarki telegram od admirała Gabriela Auphana, ministra marynarki w Vichy, który dawał do zrozumienia, że publiczne wypowiedzi marszałka są wymuszone obecnością Niemców, a w głębi duszy Pétain zgadza się z admirałem. Kolejne telegramy tego rodzaju, mówiące o „głębokiej zgodzie” marszałka, przyszły w następnych dniach. Ich znaczenie jest sporne. Darlan i jego obrońcy uważali je później za dowód, że działał za wiedzą Pétaina. Część historyków widzi w nich raczej asekurację ludzi z otoczenia marszałka, którzy chcieli zostawić sobie otwartą drogę w obu kierunkach, niż rzeczywistą zgodę na zmianę frontu. Pewne jest, że oficjalnie Vichy przez cały listopad potępiało Darlana jako zdrajcę.

Rozstrzygnęły wydarzenia następnego dnia. 11 listopada Niemcy i Włosi przekroczyli linię demarkacyjną i zajęli dotąd nieokupowaną część Francji (operacja Anton). Darlan uznał, że marszałek nie jest już wolny, a jego publiczne rozkazy nie wiążą wojska; odtąd przedstawiał się jako ten, kto rządzi Afryką „w imieniu marszałka, któremu przeszkodzono”. Tego samego ranka Noguès, który do końca bronił Maroka, zarządził przerwanie ognia w Casablance, tuż przed planowanym generalnym szturmem amerykańskim na miasto. Walki we francuskiej Afryce Północnej ustały.

Upadek Oranu

Oran był miejscem najcięższych walk w Algierii. Amerykańska Centralna Grupa Zadaniowa gen. Lloyda Fredendalla wylądowała 8 listopada na plażach na wschód i zachód od miasta, ale próba wdarcia się prosto do portu skończyła się klęską. Dwa byłe amerykańskie kutry straży przybrzeżnej, płynące pod banderą brytyjską jako HMS „Walney” i HMS „Hartland”, miały wysadzić w porcie żołnierzy, którzy zapobiegliby jego zniszczeniu (operacja Reservist). Francuskie okręty i baterie rozstrzelały oba statki z bliska. Według amerykańskich i brytyjskich danych zginęło około 300 ludzi, ponad połowa wszystkich na pokładach, a ocalałych wzięto do niewoli. Pamięć o ataku na flotę francuską w Mers el-Kébir, leżącym kilka kilometrów od Oranu, gdzie w lipcu 1940 roku Brytyjczycy zatopili francuskie okręty i zabili blisko 1300 marynarzy, sprawiała, że francuska marynarka biła się tu ze szczególną zawziętością.

W ciągu 8 i 9 listopada francuskie okręty z Oranu kilkakrotnie wychodziły w morze, by atakować flotę inwazyjną, i ginęły jeden po drugim w starciach z brytyjskimi krążownikami HMS „Aurora” i „Jamaica”. Zestawienia strat wymieniają łącznie kilkanaście okrętów: cztery niszczyciele („Épervier”, „Tornade”, „Tramontane” i „Typhon”), awizo „La Surprise”, siedem okrętów podwodnych oraz kilka patrolowców. Część zatonęła w walce, część osiadła na mieliźnie, a część, jak „Typhon” i kilka okrętów podwodnych, zatopiły w porcie same załogi. Komendant portu kazał też zatopić kilkadziesiąt mniejszych jednostek i statków, by zablokować baseny. Spotykana w kalendariach informacja o „17 francuskich okrętach zatopionych w Oranie” oddaje więc mniej więcej rząd wielkości tych strat, tyle że nie wydarzyło się to 10 listopada, lecz w dwóch poprzednich dniach, a sporą część jednostek zniszczyli sami Francuzi.

Na lądzie Amerykanie z 1 Dywizji Piechoty i 1 Dywizji Pancernej zamykali miasto w kleszcze, ale garnizon bronił się zawzięcie, zwłaszcza pod Saint-Cloud, gdzie przez dwa dni zatrzymywał amerykańską piechotę. Brytyjski pancernik HMS „Rodney” ostrzeliwał nadbrzeżne baterie. Rankiem 10 listopada kolumny pancerne wdarły się do miasta i około południa francuski dowódca gen. Robert Boissau skapitulował przed Fredendallem. Oran padł niezależnie od rozkazu Darlana, który przyszedł mniej więcej w tym samym czasie.

Pisze się też, że straty w Oranie spowodowały „rozłam między Francuzami a aliantami”. Gorycz była rzeczywista: oficerowie marynarki Vichy, którym zginęli koledzy, nie kryli wrogości wobec Brytyjczyków, a ci z kolei nie zapomnieli rozbitków z „Walneya” i „Hartlanda”. Rozłam ten nie przeszkodził jednak zawieszeniu broni i współpracy wojskowej, którą zaczęto już w następnych dniach.

Wyścig na wschód

Zawieszenie broni w Algierii i Maroku pozwoliło aliantom zwrócić się ku Tunezji, gdzie rozstrzygał się prawdziwy cel całej operacji. Niemcy działali szybciej. Już 9 listopada na lotnisku El Aouina pod Tunisem zaczęły lądować niemieckie samoloty, a rezydent generalny w Tunezji adm. Jean-Pierre Esteva, posłuszny Vichy, nie stawił im oporu. Rozkazy Darlana dla Tunezji były niejasne i zmieniały się z dnia na dzień; tamtejsze wojska francuskie gen. Georges’a Barrégo wycofały się w góry na zachód, nie walcząc ani z Niemcami, ani po stronie aliantów.

Brytyjczycy, którzy w ramach operacji „Torch” mieli posuwać się na wschód, przyspieszyli desanty w pobliżu granicy tunezyjskiej. 11 listopada 36 Brygada Piechoty wylądowała bez walki w porcie Bidżaja (wówczas Bougie), ale brak osłony myśliwskiej drogo kosztował: niemieckie i włoskie lotnictwo z Sardynii i Sycylii zatopiło w porcie transportowce „Cathay” i „Awatea” oraz statek desantowy „Karanja”. 12 listopada brytyjski 3 Batalion Spadochronowy opanował lotnisko pod Annabą (Bône), a port zajęli komandosi z 6 Commando, przewiezieni niszczycielami. Bône leżało już tylko około stu kilometrów od granicy Tunezji. Kilka dni później ruszyła ku Tunisowi brytyjska 1 Armia gen. Kennetha Andersona.

„Umowa z Darlanem”

13 listopada do Algieru przyleciał Eisenhower i zatwierdził porozumienie wynegocjowane przez Clarka. Darlan został wysokim komisarzem Francji w Afryce Północnej i szefem administracji cywilnej, Giraud objął dowództwo francuskich wojsk lądowych i lotnictwa, a Noguès i inni dygnitarze Vichy zachowali swoje stanowiska. 22 listopada podpisano umowę Clark–Darlan, która regulowała prawa wojsk alianckich na terytorium francuskim i zobowiązywała Francuzów do współpracy. Wkrótce potem do aliantów przyłączyła się Francuska Afryka Zachodnia z Dakarem, której gubernator Pierre Boisson posłuchał Darlana.

Dla Eisenhowera była to decyzja czysto wojskowa: dzięki niej przestali ginąć żołnierze, a alianci mogli korzystać z portów, kolei i lotnisk bez ryzyka wojny partyzanckiej na tyłach. W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych wywołała jednak burzę. Darlan był człowiekiem, który w 1941 roku oferował Niemcom bazy w Syrii i współpracę wojskową, a jego administracja utrzymywała w Afryce Północnej ustawodawstwo Vichy, w tym ustawy antyżydowskie i obozy internowania. Szczególnie gorzko odbierali to ludzie, którzy w nocy z 7 na 8 listopada ryzykowali życie dla aliantów, w znacznej części młodzi algierscy Żydzi: wielu z nich nowa władza traktowała podejrzliwie, a niektórych później aresztowano. Gen. Charles de Gaulle i Wolni Francuzi uznali porozumienie za zdradę idei, o którą walczyli. 17 listopada prezydent Franklin D. Roosevelt publicznie nazwał je „tymczasowym środkiem”, podyktowanym wyłącznie potrzebami wojny.

Miejsce w wojnie

Rozkaz z 10 listopada zakończył walki, które w ciągu trzech dni kosztowały życie, według różnych szacunków, ponad tysiąca francuskich żołnierzy i marynarzy oraz co najmniej kilkuset Amerykanów i Brytyjczyków. Bez niego zajęcie Maroka i Algierii mogło się przeciągnąć o tygodnie, a armia Vichy w Afryce, licząca około 120–125 tysięcy ludzi, pozostałaby wrogą siłą na tyłach aliantów. Dzięki zawieszeniu broni oddziały francuskie już pod koniec listopada stanęły w Tunezji obok Brytyjczyków i Amerykanów, a armia afrykańska, przezbrojona później przez Amerykanów, walczyła we Włoszech, we Francji i w Niemczech.

Cena polityczna była wysoka. Porozumienie z Darlanem pokazało, że alianci są gotowi rozmawiać z kolaborantami, jeśli przynosi to korzyść wojskową, i na długo obciążyło stosunki amerykańsko-gaullistowskie. W metropolii przyspieszyło koniec fikcji niezależnego Vichy: Niemcy zajęli całą Francję, a 27 listopada flota francuska w Tulonie zatopiła się sama, by nie wpaść w ich ręce, odrzucając zarazem wezwanie Darlana do przejścia do Afryki. Sam admirał nie nacieszył się władzą. 24 grudnia 1942 roku zastrzelił go w Algierze młody monarchista Fernand Bonnier de La Chapelle. Jego następcą został Giraud, a w 1943 roku władzę we francuskiej Afryce Północnej stopniowo przejął de Gaulle, co otworzyło drogę do zjednoczenia Wolnych Francuzów i armii afrykańskiej we wspólnym Francuskim Komitecie Wyzwolenia Narodowego.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.