TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Śmierć Jerzego V

Kategoria:
Polityka
Data:
20 stycznia 1936
Autor:
Łukasz
Tagi:
Wielka Brytania, Jerzy V, Edward VIII, Stanley Baldwin

20 stycznia 1936 roku, pięć minut przed północą, w rezydencji Sandringham House w hrabstwie Norfolk zmarł król Jerzy V, władca Wielkiej Brytanii, dominiów i cesarz Indii. Miał 70 lat i panował od maja 1910 roku. Przeprowadził monarchię przez pierwszą wojnę światową, upadek tronów w Rosji, Niemczech i Austrii, powstanie pierwszego rządu Partii Pracy i wielki kryzys, a w ostatnich latach życia był postacią powszechnie szanowaną, symbolem ciągłości w niespokojnych czasach. Królem został jego najstarszy syn, dotychczasowy książę Walii, który przyjął imię Edward VIII. Zmiana na tronie miała w 1936 roku znaczenie większe, niż mogło się wydawać: nowy król otwarcie sympatyzował z Niemcami, lekceważył konstytucyjne zwyczaje i był związany z zamężną Amerykanką, co przed końcem roku doprowadziło do jego abdykacji. Pół wieku później okazało się też, że śmierć starego króla przyspieszył jego lekarz.

Choroba króla

Jerzy V nigdy nie był człowiekiem silnego zdrowia. W październiku 1915 roku podczas przeglądu wojsk we Francji spadł z konia i odniósł poważne obrażenia, a nałogowe palenie papierosów pogłębiało jego przewlekłe zapalenie oskrzeli. W listopadzie 1928 roku ciężko zachorował na posocznicę z ropniakiem opłucnej. Przez wiele miesięcy był bliski śmierci, przeszedł operację i rekonwalescencję w nadmorskim Bognor, które na jego cześć otrzymało przydomek Regis. Nigdy w pełni nie wrócił do sił. W ostatnim roku życia lekarze podawali mu tlen. W maju 1935 roku kraj obchodził srebrny jubileusz jego panowania i Jerzy V, zaskoczony serdecznością tłumów, mówił, że nie rozumie tej popularności, bo jest przecież „zupełnie zwyczajnym człowiekiem”. W grudniu 1935 roku zmarła jego ukochana siostra Wiktoria, co głęboko go przygnębiło.

15 stycznia 1936 roku król, uskarżając się na przeziębienie, położył się do łóżka w Sandringham i już z niego nie wstał. Słabł z dnia na dzień i coraz częściej tracił przytomność. Królowa Maria wezwała dzieci. Premier Stanley Baldwin opowiadał później, że w chwilach przytomności król pytał swojego sekretarza: „Co z imperium?”, a ten odpowiadał, że z imperium wszystko w porządku. 20 stycznia przy łóżku umierającego zebrała się Tajna Rada, by powołać radców stanu, którzy mieli wykonywać jego obowiązki. Według relacji obecnych król z ogromnym trudem złożył na dokumencie znak zamiast podpisu.

Śmierć w Sandringham

Lekarzami króla kierował Bertrand Dawson, lord Dawson of Penn, od lat lekarz rodziny królewskiej. O 21.25 napisał na odwrocie karty menu biuletyn, który przeszedł do historii: „Życie króla zmierza spokojnie ku końcowi”. Agonia mogła jednak trwać jeszcze wiele godzin. Dawson postanowił ją skrócić. W prywatnym dzienniku zapisał, że około 23.00 uznał, iż ostatnie stadium może się ciągnąć długo, co nie licowałoby z godnością i spokojem, na jakie król zasłużył, a wyczerpywałoby czuwających przy nim bliskich. Sam wstrzyknął więc umierającemu do żyły szyjnej trzy czwarte grana morfiny, a wkrótce potem jeden gran kokainy. Po kwadransie oddech króla się wyciszył. Jerzy V zmarł o 23.55, w obecności królowej, dzieci i arcybiskupa Canterbury Cosmo Langa, który odmawiał modlitwy.

Dawson nie ukrywał w dzienniku, że chodziło także o porę ogłoszenia śmierci. Chciał, by wiadomość ukazała się w porannym wydaniu „The Timesa”, a nie w „mniej odpowiednich” gazetach wieczornych. Zadzwonił do żony w Londynie i poprosił, by uprzedziła redakcję. Nie pytał o zgodę ani króla, ani rodziny. Prawda wyszła na jaw dopiero w 1986 roku, gdy biograf lekarza Francis Watson opublikował fragmenty jego notatek. W 1994 roku autor artykułu w „British Medical Journal” nazwał postępowanie Dawsona „zabójstwem dla wygody”. Historycy medycyny spierają się, czy była to eutanazja, skoro chory nie wyraził na nią zgody, czy raczej arbitralna decyzja lekarza, który uznał, że wie lepiej. Sam Dawson jeszcze w tym samym roku wystąpił w Izbie Lordów przeciw projektowi ustawy legalizującej eutanazję, przekonując, że takie decyzje należą do sumienia lekarzy, a nie do prawa. Z tego samego dziennika wiadomo, że ostatnie słowa króla nie brzmiały szlachetnie: było to niewyraźne przekleństwo pod adresem pielęgniarki, która podawała mu środek uspokajający. Popularna anegdota, według której umierający król, zapewniany, że wkrótce znów pojedzie do Bognor, odpowiedział przekleństwem pod adresem tego miasta, jest legendą.

Pogrzeb

Następnego dnia nowy król poleciał samolotem z Sandringham do Londynu na posiedzenie Rady Akcesyjnej. Był pierwszym brytyjskim monarchą, który podróżował samolotem. Już pierwsze dni pokazały, że zamierza zachowywać się inaczej niż ojciec: odczytanie proklamacji o swoim wstąpieniu na tron oglądał z okna Pałacu św. Jakuba w towarzystwie Wallis Simpson, Amerykanki w trakcie drugiego małżeństwa.

23 stycznia trumnę przewieziono pociągiem do Londynu i wystawiono w Westminster Hall. Gdy ją wnoszono, z korony imperialnej leżącej na trumnie odpadł krzyż i upadł na bruk. Edward VIII miał zawołać: „Co jeszcze się wydarzy?”, a wielu obecnych uznało to za zły znak. Przez cztery dni obok trumny przeszło ponad 800 tysięcy ludzi. W ostatnią noc wartę przy katafalku pełnili czterej synowie zmarłego: król, książę Yorku Albert oraz książęta Gloucester i Kentu.

Pogrzeb odbył się 28 stycznia. Kondukt przeszedł przez Londyn na dworzec Paddington, skąd pociąg zawiózł trumnę do Windsoru. Króla pochowano w kaplicy św. Jerzego. Za lawetą szli jego synowie, a za nimi królowie Danii, Norwegii, Rumunii, Bułgarii i Belgii, prezydent Francji Albert Lebrun i dziesiątki książąt i dygnitarzy. Uroczystość była przeglądem ówczesnej Europy. Niemcy reprezentował minister spraw zagranicznych Konstantin von Neurath, a wśród krewnych zmarłego był jego kuzyn, książę Karol Edward z Saksonii-Coburga-Gothy, urodzony w Anglii wnuk królowej Wiktorii, a od lat oddany narodowy socjalista. Związek Radziecki przysłał komisarza spraw zagranicznych Maksima Litwinowa i marszałka Michaiła Tuchaczewskiego, który półtora roku później został rozstrzelany w czasie wielkiej czystki. Włochy, objęte właśnie sankcjami Ligi Narodów za atak na Etiopię, reprezentował następca tronu, książę Piemontu. Obecny był też fiński marszałek Carl Gustaf Emil Mannerheim. Uroczystości transmitowało radio BBC. Niemiecki kompozytor Paul Hindemith, który akurat był w Londynie, już nazajutrz po śmierci króla w ciągu kilku godzin napisał „Muzykę żałobną” na altówkę i orkiestrę, wykonaną na żywo w radiu zaraz potem, wieczorem 21 lub 22 stycznia (źródła podają obie daty).

Król i jego następca

Jerzy V był monarchą konstytucyjnym, który rozumiał granice swojej roli, ale wiele razy wpływał na bieg spraw. W 1924 roku powierzył władzę pierwszemu laburzyście, Ramsayowi MacDonaldowi, a w 1931 roku nakłonił go do stworzenia rządu narodowego. Po dojściu Hitlera do władzy patrzył na Niemcy z niepokojem. W 1934 roku powiedział niemieckiemu ambasadorowi, że jego kraj stał się zagrożeniem dla świata i że jeśli będzie zbroił się w tym tempie, w ciągu dziesięciu lat dojdzie do wojny. Zarazem bał się wojny bardziej niż czegokolwiek i popierał wysiłki rządu, by jej uniknąć, czego wyrazem był choćby układ morski z Niemcami z czerwca 1935 roku.

Najbardziej martwił go jednak następca. Książę Walii, czterdziestojednoletni kawaler, był ulubieńcem tłumów i gazet, ale ojciec nie cenił ani jego charakteru, ani trybu życia, a jego romanse z zamężnymi kobietami budziły w nim odrazę. W 1935 roku król miał powiedzieć, że po jego śmierci syn „zrujnuje się w ciągu dwunastu miesięcy”, i modlić się, by nic nie stanęło między tronem a drugim synem Albertem i jego córeczką Elżbietą. Polityków niepokoiły także poglądy księcia. W czerwcu 1935 roku na zjeździe weteranów Legionu Brytyjskiego wezwał do wyciągnięcia ręki do byłych niemieckich przeciwników, za co ojciec udzielił mu nagany, bo wypowiedź wkraczała w politykę zagraniczną. W Berlinie przyjęto ją z zadowoleniem. Według historyków niemieccy dyplomaci i książę Karol Edward przekazywali potem Hitlerowi przekonanie, że nowy król będzie przyjacielem Niemiec.

Na drodze do wojny

Panowanie Edwarda VIII trwało niespełna jedenaście miesięcy i potwierdziło obawy ojca. Król zaniedbywał państwowe dokumenty, które czytała także jego przyjaciółka i jej goście, wypowiadał się w sprawach politycznych i z niechęcią przyjmował sankcje wobec Włoch. W marcu 1936 roku, sześć tygodni po pogrzebie, Hitler wprowadził wojsko do zdemilitaryzowanej Nadrenii. Krążące później opowieści, jakoby Edward VIII osobiście powstrzymał wtedy rząd przed zbrojną reakcją, nie mają potwierdzenia w dokumentach, ale sama ich popularność pokazuje, jak król był postrzegany w Niemczech. Rząd Baldwina, który w listopadzie 1935 roku wygrał wybory, nie zamierzał zresztą walczyć o Nadrenię niezależnie od woli monarchy.

W grudniu 1936 roku Edward VIII wybrał małżeństwo z Wallis Simpson i abdykował. Tron objął jego brat jako Jerzy VI, który świadomie nawiązał imieniem do ojca, by przywrócić monarchii powagę. To on we wrześniu 1938 roku pokazał się na balkonie Pałacu Buckingham z premierem Neville’em Chamberlainem po powrocie z Monachium, a rok później przemawiał do narodu w dniu wypowiedzenia wojny Niemcom. Jerzy V nie dożył drugiej wojny światowej, przed którą ostrzegał. Ostatnie lata jego panowania przypadły jednak na czas, gdy Wielka Brytania mogła jeszcze stawić czoła Hitlerowi stosunkowo niewielkim kosztem. Zajęta kryzysem gospodarczym, sprawami imperium i skutkami własnego rozbrojenia, wybrała wtedy politykę ustępstw.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.