TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Remilitaryzacja Nadrenii

Kategoria:
Wojsko
Data:
7 marca 1936
Autor:
Łukasz
Tagi:
III Rzesza, Francja, traktat wersalski, Adolf Hitler

W sobotę 7 marca 1936 roku o świcie oddziały Wehrmachtu przekroczyły granicę strefy zdemilitaryzowanej i wkroczyły do Nadrenii. Przed południem żołnierze stanęli nad Renem w Kolonii, Düsseldorfie i Moguncji, a trzy bataliony przeszły na lewy brzeg rzeki i zajęły garnizony w Akwizgranie, Trewirze i Saarbrücken. W południe Adolf Hitler oznajmił w Reichstagu, że Niemcy odzyskały „pełną suwerenność” na całym swoim terytorium, i w tej samej mowie zaproponował Europie nowy system bezpieczeństwa. Było to jawne złamanie artykułów 42 i 43 traktatu wersalskiego oraz traktatów lokarneńskich, które Niemcy podpisały dobrowolnie. Francja, która miała wtedy wielokrotną przewagę wojskową, nie ruszyła się z miejsca, a Wielka Brytania uznała, że Niemcy weszły „na własne podwórko”. Z perspektywy 1939 roku marzec 1936 roku wygląda jak ostatnia chwila, w której Hitlera dało się zatrzymać niewielkim kosztem. Historycy spierają się, czy tak było naprawdę, ale zgadzają się, że to wtedy równowaga sił w Europie zaczęła się przechylać na stronę Niemiec.

Strefa zdemilitaryzowana

Na konferencji pokojowej w Paryżu Francja nie zdołała oderwać lewego brzegu Renu od Niemiec. W zamian traktat wersalski zakazał Niemcom trzymania wojska, budowania umocnień i prowadzenia jakiejkolwiek mobilizacji na lewym brzegu oraz w pasie 50 kilometrów na prawym brzegu rzeki. Każde naruszenie tych zakazów miało być uznane za „akt wrogi” wobec sygnatariuszy. W Locarno w 1925 roku Niemcy, Francja i Belgia zobowiązały się szanować wspólne granice, a Wielka Brytania i Włochy zagwarantowały ten układ. Rażące naruszenie strefy zdemilitaryzowanej dawało Francji i Belgii prawo do natychmiastowej odpowiedzi, a gwarantów zobowiązywało do pomocy. Po wycofaniu ostatnich wojsk okupacyjnych w czerwcu 1930 roku demilitaryzacja była ostatnią materialną gwarancją bezpieczeństwa Francji, a zarazem warunkiem jej sojuszy na wschodzie: tylko otwarta Nadrenia pozwalała Francuzom uderzyć w przemysłowe serce Niemiec, w Zagłębie Ruhry, gdyby Niemcy zaatakowały Polskę albo Czechosłowację.

Niemieccy wojskowi traktowali strefę jako stan przejściowy na długo przed Hitlerem. Plany jej zajęcia Reichswehra miała od 1933 roku, a w strefie stacjonowały oddziały uzbrojonej policji krajowej (Landespolizei), które po cichu szkolono jak wojsko. Generałowie i dyplomaci zakładali jednak, że remilitaryzacja będzie możliwa najwcześniej w 1937 roku, gdy armia urośnie po przywróceniu poboru w marcu 1935 roku.

Dlaczego w marcu 1936 roku

O przyspieszeniu zdecydowała sytuacja międzynarodowa. Najazd Włoch na Etiopię w październiku 1935 roku rozbił front ze Stresy, czyli wspólną postawę Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch wobec niemieckiego łamania traktatów. Londyn domagał się sankcji wobec Włoch, Paryż chciał zachować Mussoliniego jako sojusznika, a skandal wokół paktu Hoare’a-Lavala zatruł stosunki obu demokracji. 22 lutego 1936 roku Mussolini dał niemieckiemu ambasadorowi w Rzymie do zrozumienia, że Włochy nie poprą żadnej akcji przeciw Niemcom w obronie Locarno. We Francji rządził tymczasowy gabinet Alberta Sarrauta, a na kwiecień i maj zaplanowano wybory, w których rósł w siłę Front Ludowy. Kraj przeżywał kryzys finansowy i odpływ kapitału.

Pretekstu dostarczył francusko-radziecki układ o wzajemnej pomocy, podpisany w maju 1935 roku przez Pierre’a Lavala jako zwieńczenie planów jego poprzednika Louisa Barthou. Niemiecka propaganda od miesięcy przedstawiała go jako okrążenie Rzeszy i złamanie ducha Locarno. 27 lutego 1936 roku francuska Izba Deputowanych ratyfikowała układ (Senat zrobił to dopiero 12 marca). Hitler wahał się jeszcze kilka dni: 27 lutego, według dziennika Josepha Goebbelsa, uważał, że jest „jeszcze trochę za wcześnie”. Ostateczną decyzję podjął około 1 marca. 2 marca minister wojny Werner von Blomberg wydał wstępny rozkaz operacji o kryptonimie „Ćwiczenia zimowe” (Winterübung), a 5 marca ustalono datę na sobotę 7 marca, w przeddzień niemieckiego Dnia Pamięci Bohaterów. Rząd Rzeszy dowiedział się o wszystkim dzień wcześniej. Szef sztabu generalnego wojsk lądowych Ludwig Beck ostrzegał, że armia nie jest gotowa na starcie z Francją.

Pokojowe zapewnienia przed uderzeniem

W niektórych zestawieniach pojawiają się przy tej dacie dwie rozmowy Hitlera: z francuskim dziennikarzem Bertrandem de Jouvenelem i z brytyjskim historykiem Arnoldem Toynbee, w których Hitler miał podkreślać ograniczony zasięg swoich celów i chęć porozumienia z Wielką Brytanią. Umieszcza się je tam po wkroczeniu do Nadrenii. W rzeczywistości obie odbyły się wcześniej i należały do przygotowań do tego kroku.

Wywiad z Jouvenelem Hitler dał 21 lutego 1936 roku. Mówił w nim o pojednaniu z Francją, zapewniał, że nie ma wobec niej żadnych roszczeń, a o wrogich Francji fragmentach „Mein Kampf” powiedział, że pisał je w więzieniu, gdy Francuzi okupowali Zagłębie Ruhry, i że swoje poprawki wnosi „do wielkiej księgi historii”, czyli w polityce. Tekst ukazał się w paryskim dzienniku „Paris-Midi” 28 lutego (część opracowań podaje 29 lutego), już po ratyfikacji układu z ZSRR w Izbie. Jego wymowa była jasna: to Francja odrzuciła wyciągniętą rękę. Jouvenela krytykowano później za zbyt życzliwy dla dyktatora ton.

28 lutego Hitler przyjął w Berlinie Toynbeego, dyrektora badań londyńskiego Chatham House, który przyjechał wygłosić wykład. Rozmowa trwała około dwóch godzin. Hitler mówił o zagrożeniu bolszewickim, o koloniach i o tym, że Niemcy chcą jedynie zjednoczenia narodu niemieckiego, a z Wielką Brytanią pragną przyjaźni; sugerował nawet, że mogłyby jej pomagać na Dalekim Wschodzie. Toynbee nie opublikował wywiadu, ale napisał dla premiera i ministra spraw zagranicznych poufne sprawozdanie, w którym uznał te zapewnienia za szczere. Według badaczy jego relacja umacniała w Londynie tych, którzy po 7 marca radzili łagodność.

Wkroczenie

7 marca rano do strefy weszło 19 batalionów piechoty z artylerią i kilkoma eskadrami samolotów, razem około 20–22 tysięcy żołnierzy. Według części opracowań w strefie wcielono do wojska jeszcze kilkanaście tysięcy policjantów krajowej policji, ale na lewy brzeg Renu przeszły tylko trzy bataliony. Mieszkańcy Kolonii i innych miast witali żołnierzy kwiatami, a katoliccy księża ich błogosławili. Rozkazy przewidywały, że w razie zbrojnej odpowiedzi Francji oddziały wycofają się za Ren i ograniczą do działań opóźniających. W Berlinie korespondent William Shirer zanotował, że ministerstwo spraw zagranicznych podawało kolejno coraz wyższe liczby żołnierzy.

Tego samego ranka minister spraw zagranicznych Konstantin von Neurath wręczył ambasadorom Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Belgii memorandum. Rząd Rzeszy oświadczał w nim, że układ francusko-radziecki jest sprzeczny z Locarno, więc Niemcy przestają się czuć związane tym traktatem. W zamian proponował: obustronną strefę zdemilitaryzowaną na granicy z Francją i Belgią, 25-letnie pakty o nieagresji z tymi państwami, pakt lotniczy, układy o nieagresji z sąsiadami na wschodzie na wzór deklaracji z Polską i powrót do Ligi Narodów. Tę samą ofertę Hitler przedstawił w Reichstagu, zaczynając od długiego oskarżenia traktatu wersalskiego. Na koniec rozwiązał Reichstag i ogłosił wybory połączone z plebiscytem.

Hitler sam przyznawał potem, że 48 godzin po wkroczeniu były najbardziej nerwowymi w jego życiu i że gdyby Francuzi weszli do Nadrenii, Niemcy musiałyby się wycofać „ze wstydem i hańbą”. Słowa te znamy z relacji jego tłumacza Paula Schmidta. Blomberg na wieść o koncentracji wojsk francuskich prosił o odwrót. Neurath, który z francuskich źródeł wiedział, że Paryż nie zaryzykuje wojny, zachował spokój i przekonał Hitlera, by czekał.

Francja: wielkie słowa, żadnego czynu

Wieczorem 8 marca premier Sarraut powiedział w radiu, że Francja „nie zostawi Strasburga pod ogniem niemieckich dział”. Za tymi słowami nic nie poszło. Naczelny dowódca Maurice Gamelin oświadczył rządowi, że każda akcja w Nadrenii wymaga co najmniej częściowej, a najpewniej powszechnej mobilizacji, i przecenił siły niemieckie, licząc także policję i paramilitarne formacje partyjne. Francuska armia nie miała planu szybkiego, ograniczonego uderzenia. Cała jej doktryna opierała się na obronie Linii Maginota. Mobilizacja na kilka tygodni przed wyborami, w środku kryzysu finansowego, oznaczałaby polityczne samobójstwo. Za natychmiastową akcją wojskową opowiadał się w rządzie właściwie tylko minister Georges Mandel. Skończyło się na wzmocnieniu garnizonów Linii Maginota i skardze do Ligi Narodów. Minister spraw zagranicznych Pierre-Étienne Flandin pojechał do Londynu, by zabiegać o brytyjskie poparcie, ale nie przedstawił żadnego planu działania. Lider socjalistów Léon Blum chwalił wtedy, że Francja wybrała drogę pokojową. Po klęsce 1940 roku przyznawał, że była to naiwność.

Wielka Brytania: „własne podwórko”

W Londynie nikt nie chciał wojny o Nadrenię. Lord Lothian powiedział, że Niemcy weszli jedynie „na własne podwórko”, i to zdanie dobrze oddawało nastroje. Duża część Brytyjczyków uważała traktat wersalski za niesprawiedliwy. Premier Stanley Baldwin tłumaczył Flandinowi, że kraj nie ma sił, a opinia publiczna nie poprze użycia siły. Szefowie sztabów ostrzegali, że Wielka Brytania mogłaby wysłać do Francji najwyżej dwie słabo uzbrojone dywizje. Dominia, zwłaszcza Kanada i Związek Południowej Afryki, dały do zrozumienia, że nie poprą wojny. Minister spraw zagranicznych Anthony Eden potępił sposób działania Hitlera, ale uznał jego ofertę za podstawę rozmów o „ogólnym porozumieniu”. Brytyjczycy właściwie wcześniej sami rozważali oddanie Niemcom strefy w zamian za inne ustępstwa, teraz Hitler wziął ją za darmo. Jedynym konkretem były ograniczone brytyjsko-francusko-belgijskie rozmowy sztabowe i zapewnienie z 19 marca, że bezpieczeństwo Francji jest żywotnym interesem Wielkiej Brytanii.

Rola króla Edwarda VIII: opowieść bez dowodów

Często powtarza się też, że król Edward VIII, który od stycznia zasiadał na tronie, ponad głową rządu Baldwina kazał wojsku nie reagować. To twierdzenie nie znajduje oparcia w źródłach. Brytyjski monarcha konstytucyjny nie mógł wydawać rozkazów siłom zbrojnym wbrew rządowi, a rząd Baldwina i tak nie zamierzał użyć siły, więc nie było czego „odwoływać”. Pogłoska wywodzi się z kręgów niemieckiej ambasady w Londynie. Fritz Hesse, attaché prasowy ambasady, opisał w powojennych wspomnieniach, że ambasador Leopold von Hoesch usłyszał od króla przez telefon, iż ten zagroził Baldwinowi abdykacją, jeśli rząd pójdzie na wojnę. Relacja Hessego nie ma potwierdzenia w brytyjskich dokumentach, a Hoesch zmarł w kwietniu 1936 roku. Sympatie Edwarda VIII do Niemiec i jego niechęć do konfrontacji są dobrze udokumentowane, ale wpływ króla na decyzje w sprawie Nadrenii pozostaje niepotwierdzoną opowieścią.

Polska deklaracja

7 marca minister spraw zagranicznych Józef Beck oświadczył ambasadorowi Francji Leonowi Noëlowi, że Polska dotrzyma zobowiązań sojuszu z 1921 roku, jeśli Francja podejmie działania. W polskiej pamięci urosło to do rangi gotowości do wspólnej wojny z Hitlerem, odrzuconej przez tchórzliwą Francję. Ocena tego gestu jest sporna. Sojusz obowiązywał w razie niesprowokowanej napaści Niemiec, a nie francuskiej akcji w Nadrenii. Beck jednocześnie zapewniał ambasadora Niemiec Hansa-Adolfa von Moltkego, że Polska nie podpisała Locarno i nie będzie o nie walczyć, a jego oświadczenie wobec Francji ma znaczenie tylko w razie wkroczenia Niemców do Francji. Część historyków widzi w tym dwuznaczną grę na dwa fronty, inni rozsądną asekurację państwa, które nie wiedziało, czy Francja w ogóle zamierza cokolwiek zrobić. Paryż nie podjął polskiej deklaracji.

Liga Narodów i plebiscyt

Rada Ligi Narodów zebrała się w Londynie i 19 marca, nie jednogłośnie, stwierdziła, że Niemcy złamały traktaty wersalski i lokarneński. Na tym poprzestała. O sankcjach gospodarczych wobec państwa o gospodarce czterokrotnie większej od włoskiej nikt poważnie nie myślał, a za nimi opowiadał się w zasadzie tylko delegat ZSRR Maksim Litwinow. Niemcy miały nawet okazję przedstawić przed Radą swoje racje ustami Joachima von Ribbentropa. 31 marca Hitler ogłosił rozbudowany „plan pokojowy”. Na brytyjski kwestionariusz z maja, w którym Londyn pytał, co konkretnie Niemcy proponują, nigdy nie odpowiedział.

29 marca 1936 roku Niemcy głosowali w wyborach do Reichstagu z jedną listą, połączonych z plebiscytem w sprawie polityki Hitlera. Według oficjalnych danych za listą opowiedziało się 98,8 procent głosujących. Wynik był zawyżony i uzyskany pod presją, ale raporty podziemnej SPD potwierdzały, że remilitaryzację przyjęto w Niemczech z autentycznym entuzjazmem, także wśród dawnych przeciwników nazistów.

Znaczenie

Remilitaryzacja Nadrenii była pierwszym wielkim hazardem Hitlera w polityce zagranicznej i zakończyła się pełnym sukcesem. Po plebiscycie w Saarze, przywróceniu poboru i układzie morskim z Wielką Brytanią padła ostatnia przeszkoda wersalska, która miała realne znaczenie wojskowe. Ludzie, którzy znali Hitlera, mówili, że po marcu 1936 roku uwierzył w swoją nieomylność: generałowie i dyplomaci ostrzegali, a on miał rację. Przy następnych kryzysach coraz mniej ich słuchał.

Niemcy zaczęli budować na zachodniej granicy umocnienia, z których wyrosła Linia Zygfryda. Neurath mówił w maju 1936 roku amerykańskiemu ambasadorowi, że Rzesza nie zrobi nic w Austrii ani w Czechosłowacji, dopóki „Nadrenia nie zostanie strawiona”, a potem państwa Europy Środkowej „zaczną inaczej patrzeć na swoją politykę zagraniczną”. Tak się stało. Belgia w październiku 1936 roku wróciła do neutralności, a francuski system sojuszy na wschodzie stracił sens, skoro Francja nie broniła nawet własnego bezpieczeństwa na Renie. Polska, Czechosłowacja, Rumunia i Jugosławia wyciągnęły z tego wnioski. Włochy, zwolnione z frontu ze Stresy, zbliżyły się do Niemiec, co jesienią przypieczętowano osią Berlin–Rzym. Wielka Brytania jeszcze silniej postawiła na politykę ustępstw, która doprowadziła do Anschlussu i Monachium.

Pytanie, czy Francja mogła w 1936 roku obalić Hitlera, wraca w każdej dyskusji o genezie wojny. Wojsko francuskie przewyższało niemieckie wielokrotnie, a niemieccy generałowie przyznawali po wojnie, że nie zdołaliby stawić oporu. Nowsze badania podkreślają jednak, że ani francuska, ani brytyjska opinia publiczna, ani francuska armia, ani gospodarka nie były gotowe na wojnę, a odwrót z Nadrenii niekoniecznie obaliłby Hitlera, bo generałowie spierali się z nim o termin, nie o sam cel. Pewne jest jedno: 7 marca 1936 roku Francja straciła możliwość szybkiego uderzenia na zachodnie Niemcy, a więc i możliwość realnej pomocy dla swoich sojuszników na wschodzie. We wrześniu 1939 roku Polska przekonała się, co to oznacza.

Źródła

  1. api.parliament.uk · rhineland military occupation
  2. nationalarchives.gov.uk · occupation of the rhineland
  3. encyclopedia.ushmm.org · german prewar expansion
  4. Remilitarisation of the Rhineland · Wikipedia (en)

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.