TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Wyrok na Hitlera

Kategoria:
Polityka
Data:
1 kwietnia 1924
Autor:
Natalia
Tagi:
Niemcy, Adolf Hitler, NSDAP, Erich Ludendorff

1 kwietnia 1924 roku przed południem przewodniczący bawarskiego sądu ludowego w Monachium Georg Neithardt odczytał wyrok w procesie przywódców puczu monachijskiego. Adolfa Hitlera i trzech jego głównych wspólników uznano winnymi zdrady stanu i skazano na pięć lat twierdzy, najniższą karę przewidzianą przez prawo, z możliwością warunkowego zwolnienia już po sześciu miesiącach. Generała Ericha Ludendorffa, który szedł z Hitlerem w pierwszym szeregu pochodu pod Feldherrnhalle, uniewinniono. Na sali rozległy się okrzyki „Heil!”, skazani dostali kwiaty, a tłum przed budynkiem wiwatował. Proces, który miał rozliczyć próbę zbrojnego obalenia państwa, zakończył się triumfem oskarżonego. Hitler wszedł do sądu jako przywódca rozbitej, zakazanej partii, a wyszedł z niego jako postać znana w całych Niemczech.

Pięć lat czy osiem miesięcy

Zwykle pisze się, że Hitler został skazany na pięć lat więzienia, a odsiedział tylko osiem miesięcy. To w zasadzie prawda, ale wymaga dwóch uściśleń. Po pierwsze, nie było to więzienie w zwykłym sensie, lecz twierdza (Festungshaft), najłagodniejsza z trzech form pozbawienia wolności w ówczesnym niemieckim prawie karnym. Kodeks z 1871 roku przewidywał ją dla ludzi, którym przypisywano „honorowe” pobudki, na przykład dla pojedynkowiczów i sprawców przestępstw politycznych. Nie wiązała się z przymusową pracą ani z piętnem kryminalisty. Po drugie, od wyroku do zwolnienia 20 grudnia 1924 roku minęło niespełna dziewięć miesięcy, ale Hitler był pozbawiony wolności od aresztowania 11 listopada 1923 roku, czyli łącznie nieco ponad trzynaście miesięcy. Areszt śledczy zaliczono mu na poczet kary.

Sąd, który nie powinien był sądzić

Sprawa w ogóle nie powinna była trafić przed sąd w Monachium. Według ustawy o ochronie republiki, uchwalonej w 1922 roku po zamordowaniu ministra spraw zagranicznych Walthera Rathenaua, sprawy o zdradę stanu należały do specjalnego trybunału przy sądzie Rzeszy w Lipsku. Bawarski rząd nie zamierzał jednak oddawać procesu w ręce Berlina. Gdyby sądzono go w Lipsku, wyszłoby na jaw, że generalny komisarz państwowy Gustav von Kahr, generał Otto von Lossow i pułkownik Hans von Seißer, którzy w nocy z 8 na 9 listopada 1923 roku zdusili pucz, przez kilka poprzednich tygodni sami spiskowali przeciw republice. Dlatego sprawę przejął bawarski sąd ludowy (Volksgericht), szczególny sąd z czasów rewolucji i republiki rad, który według konstytucji weimarskiej powinien był już przestać istnieć.

Przewodniczący Neithardt był znany z sympatii dla nacjonalistów. W styczniu 1920 roku w procesie zabójcy premiera Kurta Eisnera, hrabiego Antona von Arco auf Valley, przyznał oskarżonemu „najgorętszą miłość do narodu i ojczyzny”. W styczniu 1922 roku sam skazał Hitlera za rozbicie zebrania konkurencyjnego ugrupowania na trzy miesiące więzienia. Hitler odsiedział nieco ponad miesiąc, a resztę kary zawieszono do 1926 roku. Nowe przestępstwo w okresie próby powinno było wykluczyć ponowne zawieszenie kary, ale w 1924 roku sąd świadomie to pominął.

Proces

Proces zaczął się 26 lutego 1924 roku w sali wykładowej szkoły piechoty przy Blutenburgstraße, otoczonej przez policję i zasieki z drutu kolczastego. Przyjechali korespondenci z całego świata. Oskarżonych było dziesięciu: Hitler, Ludendorff, były prezydent policji monachijskiej Ernst Pöhner, były szef policji politycznej Wilhelm Frick, dowódcy związków bojowych Hermann Kriebel i Friedrich Weber, kapitan Ernst Röhm, dowódca pułku SA Wilhelm Brückner, porucznik Robert Wagner i pasierb Ludendorffa Heinz Pernet. Brakowało Hermanna Göringa, który uciekł do Austrii, i Rudolfa Heßa, który się ukrywał.

Hitler zaczął od blisko czterogodzinnego przemówienia. Opowiedział swoje życie, a potem wziął na siebie całą odpowiedzialność za pucz. Nie zaprzeczał, że chciał obalić rząd, ale twierdził, że nie można popełnić zdrady stanu wobec „zdrajców z 1918 roku”. Prawdziwymi zdrajcami byli dla niego ludzie listopadowej rewolucji, Friedrich Ebert i Philipp Scheidemann, a w Bawarii triumwirowie, którzy przygotowywali przewrót razem z nim, a w decydującej chwili go zdradzili. Sąd pozwalał mu przerywać świadkom, przesłuchiwać ich jak prokurator i wygłaszać długie polityczne mowy. Gdy w marcu zeznawali Kahr, Lossow i Seißer, to oni, a nie oskarżeni, musieli się bronić. Seißer nazwał Hitlera młodym człowiekiem, któremu oklaski tłumów uderzyły do głowy. Przewodniczący przysięgę odbierał tylko od świadków obrony, a gdy zeznania dotyczyły związków Reichswehry z SA albo spisków Kahra, wykluczał z sali publiczność. Jedynym prawnikiem, który poważnie dążył do skazania, był młody prokurator pomocniczy Hans Ehard, po wojnie premier Bawarii. Jego wnioski sąd zwykle odrzucał.

27 marca oskarżeni wygłosili ostatnie słowa. Hitler zakończył zdaniem, które naziści powtarzali potem przez lata: sędziowie mogą tysiąc razy uznać ich za winnych, ale bogini wiecznego sądu historii z uśmiechem podrze wniosek prokuratora i wyrok sądu, bo ona ich uniewinnia. Prokurator Ludwig Stenglein, który w mowie końcowej nie szczędził Hitlerowi pochwał, zażądał dla niego ośmiu lat twierdzy.

Wyrok

Sąd ludowy składał się z dwóch sędziów zawodowych i trzech ławników. Według badań opartych na zachowanych dokumentach to ławnicy od początku zapowiedzieli, że zgodzą się na skazanie Hitlera tylko wtedy, gdy kara zostanie warunkowo zawieszona. Przewodniczący poszedł na ten układ, by sprawa nie trafiła do Lipska. 1 kwietnia sąd skazał Hitlera, Kriebela, Webera i Pöhnera na pięć lat twierdzy i niewielką grzywnę, z perspektywą zwolnienia po sześciu miesiącach. Röhma, Fricka, Brücknera, Wagnera i Perneta uznano winnymi pomocnictwa i skazano na rok i trzy miesiące. Zaliczono im areszt i od razu wyszli na wolność z okresem próby. Śmierć czterech policjantów zabitych pod Feldherrnhalle uzasadnienie wyroku pominęło. Sąd chwalił za to „czysto patriotycznego ducha i najszlachetniejszą wolę” oskarżonych.

Ludendorffa uniewinniono, bo uwierzono mu, że nic nie wiedział o przygotowaniach i znalazł się w Bürgerbräukeller przypadkiem. Generał, w pełnym mundurze i w pikielhaubie, protestował, że takie uniewinnienie, przy skazaniu towarzyszy, jest dla niego ujmą. Sąd odmówił też wydalenia Hitlera z Niemiec, choć ustawa o ochronie republiki nakazywała wydalać skazanych za zdradę stanu cudzoziemców, a Hitler był obywatelem Austrii. Uznał, że prawo nie może dotyczyć człowieka, który „myśli i czuje tak po niemiecku” i przez cztery i pół roku służył w armii niemieckiej.

Landsberg

Jeszcze tego samego dnia Hitlera, Kriebela i Webera przewieziono do więzienia w Landsbergu nad Lechem, w którym Hitler siedział już od listopada. Miejsce w niczym nie przypominało twierdzy. Skazani mieszkali w osobnym skrzydle, w pokojach ze wspólną świetlicą, a od maja dołączyli do nich Heß, który oddał się w ręce policji, zegarmistrz Emil Maurice i ponad dwudziestu członków Oddziału Uderzeniowego Hitlera, skazanych w osobnym procesie. Naczelnik więzienia Otto Leybold uważał ich za „ludzi o wysokim poczuciu narodowym”. Do grudnia odwiedziło Hitlera 330 osób, wśród nich Ludendorff, zamożni protektorzy i przyszli posłowie. Dostawał tyle listów i paczek z jedzeniem, że jego cela przypominała kwaterę główną. Tu napisał pierwszy tom książki, która w 1925 roku ukazała się jako „Mein Kampf”.

Od 1 października Hitler mógł się ubiegać o warunkowe zwolnienie. Prokuratura się sprzeciwiła, bo wykryto przemyt listów z więzienia, a Hitler nie krył, że wróci do polityki. Leybold napisał jednak, że więzień stał się „dojrzalszy, spokojniejszy i rozważniejszy”, i 20 grudnia 1924 roku Hitler wyszedł na wolność. Bawarskie władze rozważały jeszcze wydalenie go do Austrii, ale władze austriackie nie chciały go przyjąć. W kwietniu 1925 roku Hitler zrzekł się obywatelstwa austriackiego i do 1932 roku był bezpaństwowcem.

Znaczenie

Wyrok z 1 kwietnia 1924 roku jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów tego, jak wymiar sprawiedliwości republiki weimarskiej traktował jej wrogów. Sędziowie, którzy surowo karali komunistów, wobec prawicowych zamachowców okazywali wyrozumiałość, bo podzielali ich nienawiść do „listopadowych zbrodniarzy”. Prasa demokratyczna nazwała proces skandalem, ale w Bawarii nastroje sprzyjały oskarżonym. Pięć dni po wyroku, w wyborach do bawarskiego Landtagu 6 kwietnia, wspólna lista ugrupowań völkisch, które zastępowały zakazaną NSDAP, zdobyła około 17 procent głosów, a w samym Monachium ponad jedną trzecią. W wyborach do Reichstagu 4 maja Narodowosocjalistyczny Ruch Wolności, sojusz nazistów z innymi völkistami, dostał 6,5 procent głosów i 32 mandaty. Do Reichstagu weszli między innymi Ludendorff i Röhm.

Najważniejszy był jednak wpływ procesu na samego Hitlera. Sąd dał mu trybunę, z której przez pięć tygodni przemawiał do całych Niemiec, a gazety cytowały jego mowy na pierwszych stronach. Wcześniej był bawarskim agitatorem, jednym z wielu. Po procesie stał się przywódcą skrajnej prawicy, który wziął na siebie odpowiedzialność za pucz, gdy inni się wypierali, i który nawet przed sądem nie ustąpił. Landsberg dał mu czas na przemyślenie klęski. Wyszedł z niego z przekonaniem, że władzę zdobędzie nie zbrojnym przewrotem, ale legalnie, przez wybory, propagandę i porozumienie z elitami. Prawo, które w 1924 roku tak łagodnie go potraktowało, dziewięć lat później samo stało się jego ofiarą. Gdy w 1933 roku Hitler został kanclerzem, ministrem sprawiedliwości w jego rządzie był Franz Gürtner, który jako bawarski minister sprawiedliwości w 1923 roku wstrzymał śledztwo przeciw Hitlerowi w sprawie zbrojnej demonstracji 1 maja, a współoskarżony Frick został ministrem spraw wewnętrznych Rzeszy.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.