TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Takeo Yoshikawa w Honolulu

Kategoria:
Wojsko
Data:
27 marca 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, imperializm japoński, Takeo Yoshikawa

27 marca 1941 roku do portu w Honolulu na wyspie Oʻahu wszedł japoński liniowiec „Nitta Maru”. Wśród pasażerów był 29-letni mężczyzna z paszportem dyplomatycznym na nazwisko Tadashi Morimura, nowy urzędnik japońskiego konsulatu generalnego. W rzeczywistości nazywał się Takeo Yoshikawa i był podporucznikiem rezerwy japońskiej marynarki wojennej, od kilku lat pracującym w jej wywiadzie. Do Honolulu przysłano go z jednym zadaniem: miał dzień po dniu obserwować amerykańską flotę stojącą kilkanaście kilometrów od miasta, w bazie Pearl Harbor, i meldować do Tokio, jakie okręty są w porcie, gdzie cumują i kiedy wychodzą w morze.

Yoshikawa nie był ani pierwszym, ani jedynym źródłem japońskiej wiedzy o Hawajach, ale przez następne osiem miesięcy stał się najważniejszym. Jego meldunki, wysyłane pod nazwiskiem konsula generalnego, trafiały do sztabu marynarki w czasie, gdy admirał Isoroku Yamamoto przygotowywał plan uderzenia na tę właśnie flotę.

Kim był „Tadashi Morimura”

Takeo Yoshikawa urodził się w 1912 roku w Matsuyamie na wyspie Sikoku jako syn policjanta. W 1933 roku ukończył szkołę oficerską marynarki w Etajimie, służył krótko na krążownikach i zaczął kurs specjalistyczny, ale ciężka choroba żołądka przerwała jego karierę: w połowie lat trzydziestych odsunięto go od służby, a w 1938 roku przeniesiono do rezerwy. Jeszcze w tym samym roku zatrudniono go jako cywilnego pracownika w oddziale wywiadu Sztabu Generalnego Marynarki. Zajmował się marynarką amerykańską. Przez blisko trzy lata czytał wszystko, co o niej publikowano, i znał na pamięć sylwetki i nazwy amerykańskich okrętów.

Wysłanie go na Hawaje wymagało przykrywki. W 1940 roku Yoshikawa zdał egzamin z języka angielskiego w ministerstwie spraw zagranicznych i otrzymał formalnie stanowisko urzędnika służby konsularnej. Na wyjazd do Honolulu namówił go, a właściwie skierował, szef sekcji amerykańskiej wywiadu marynarki, komandor Bunjirō Yamaguchi. Na liście personelu konsulatu figurował jako sekretarz; w części źródeł, zwłaszcza amerykańskich, nazywany jest wicekonsulem. O jego prawdziwej roli wiedział w konsulacie tylko konsul generalny Nagao Kita, doświadczony dyplomata, który objął placówkę w Honolulu wiosną 1941 roku.

Flota na Hawajach

Yoshikawa przyjechał do miejsca, które od niespełna roku było dla Japonii najważniejszym punktem na mapie Pacyfiku. W maju 1940 roku prezydent Franklin Delano Roosevelt zatrzymał główne siły amerykańskiej floty w Pearl Harbor, by odstraszyć Japonię od wyprawy na południe, ku koloniom europejskim w Azji Południowo-Wschodniej. Japonia nie dała się odstraszyć: we wrześniu weszła do północnych Indochin i podpisała pakt trzech z Niemcami i Włochami, wymierzony przede wszystkim w Stany Zjednoczone. 1 lutego 1941 roku dowództwo floty na Hawajach, przemianowanej na Flotę Pacyfiku, objął admirał Husband Kimmel.

W tym samym czasie w Japonii powstawał plan, o którym Yoshikawa nic nie wiedział. W styczniu 1941 roku Yamamoto, dowódca Floty Połączonej, przedstawił ministrowi marynarki pierwszy szkic uderzenia lotniskowców na amerykańską flotę w jej bazie, a w lutym i marcu jego sztabowcy opracowywali szczegóły. Do takiego planu potrzebne były dokładne i świeże informacje: ile okrętów stoi w porcie, w jakie dni, przy których nabrzeżach, jak wygląda obrona przeciwlotnicza i rozpoznanie lotnicze wokół wysp. Wywiad marynarki zbierał je od lat z prasy amerykańskiej, z audycji radiowych, od załóg i pasażerów japońskich statków zawijających do Honolulu oraz z nasłuchu radiowego. Brakowało obserwatora na miejscu, który znałby się na okrętach.

Obserwator z herbaciarni

Yoshikawa zabrał się do pracy w pierwszych dniach po przyjeździe. Wkrótce po przyjeździe konsul Kita zabrał go na kolację do Shunchō-rō, japońskiej restauracji i herbaciarni na wzgórzach Alewa nad Honolulu. Z sali na piętrze rozciągał się widok na całą lagunę Pearl Harbor, na Ford Island z lotniskiem marynarki i na pobliskie lotnisko wojskowe Hickam. Shunchō-rō stała się jego ulubionym punktem obserwacyjnym: przychodził tam wieczorami jako gość, w towarzystwie gejsz, a według wspomnień rodziny właścicieli korzystał z lunety ustawionej w pokoju na piętrze.

Nie poprzestawał na tym. Jeździł po wyspie taksówkami i samochodem konsulatu, a jego kierowcami byli m.in. Richard Kotoshirodo, urzędnik konsulatu urodzony na Hawajach, i taksówkarz John Mikami. Spacerował po wzgórzach nad zatoką, przebrany za robotnika jeździł do pól trzciny cukrowej w ʻAiea, z których widać było stocznię i stanowiska pancerników, i obserwował port z mola w Pearl City. Kilka razy wykupił turystyczny lot nad wyspą z lotniska Johna Rodgersa, by obejrzeć z powietrza lotniska marynarki i armii. Czytał miejscową prasę, która drukowała informacje o ruchach okrętów. Późniejsze legendy, np. o nurkowaniu w zatoce z trzciną zamiast rurki, nie mają oparcia w wiarygodnych źródłach.

Na Hawajach mieszkało wtedy około 160 tysięcy osób pochodzenia japońskiego, ponad jedna trzecia ludności wysp. Amerykańskie władze wojskowe obawiały się właśnie ich, a dowódcy na Oʻahu przygotowywali się przede wszystkim na sabotaż. Yoshikawa twierdził jednak, że z tej społeczności nie korzystał. Z wyjątkiem kilku pracowników konsulatu i kierowców, którzy w większości nie znali celu jego wycieczek, nie werbował nikogo, a miejscowych Japończyków uważał za zbyt związanych z Ameryką, by im ufać. Wszystko, co robił, było w gruncie rzeczy legalne: obserwował to, co widział każdy turysta, tyle że codziennie, metodycznie i okiem fachowca.

Swoje obserwacje zestawiał w krótkie meldunki, które konsulat wysyłał do ministerstwa spraw zagranicznych w Tokio zwykłymi kanałami telegraficznymi jako depesze konsula Kity. Ministerstwo przekazywało je sztabowi marynarki. Depesze szyfrowano konsularnymi kodami niższego stopnia (Amerykanie nazywali je J-19 i PA-K2), a nie maszyną szyfrującą, którą Amerykanie nazywali Purple i której używano w najważniejszych placówkach dyplomatycznych.

Depesza z 24 września

Amerykańscy kryptolodzy potrafili czytać także te kody, lecz depesze konsulatu w Honolulu, wśród setek rutynowych komunikatów o sprawach handlowych i wizowych, odczytywano z opóźnieniem i nie przypisywano im większego znaczenia. Dotyczyło to również wiadomości, która z perspektywy czasu okazała się najbardziej wymowna. 24 września 1941 roku Tokio przesłało do Honolulu depeszę nr 83 z poleceniem, by od tej pory meldunki o okrętach dzielić według pięciu stref Pearl Harbor: wód między Ford Island a arsenałem, wód na południe i zachód od wyspy, East Loch, Middle Loch oraz West Loch z kanałami. Należało podawać okręty wojenne i lotniskowce na kotwicy, przy nabrzeżach, na boi i w dokach, a także zaznaczać, gdy dwa lub więcej okrętów stoi przy tym samym nabrzeżu. Amerykanie przetłumaczyli tę depeszę 9 października. Oficer, który przygotowywał streszczenia dla przełożonych, oznaczył ją tylko jako „interesującą”, a do dowództwa na Hawajach jej treść nie dotarła. Po wojnie nazwano ją „depeszą o planie bombardowania” (ang. bomb plot message). Admirał Kimmel zeznał w 1946 roku przed komisją Kongresu, że takie informacje nie mogły mieć innego zastosowania niż zaplanowanie ataku na okręty w porcie.

Od połowy listopada Tokio żądało meldunków o okrętach w porcie dwa razy w tygodniu, a pod koniec miesiąca nawet wtedy, gdy nic się nie działo. 1 listopada do Honolulu przypłynął statek pasażerski „Taiyō Maru”, na którym, w przebraniu członków załogi, byli oficerowie marynarki, m.in. komandor podporucznik Suguru Suzuki. Przywieźli listę szczegółowych pytań. Odpowiedzi, mapy i szkice przygotowane w dużej części przez Yoshikawę konsul Kita przekazał im na pokładzie przed odpłynięciem statku 5 listopada. 2 grudnia Tokio pytało, czy nad Pearl Harbor są balony zaporowe i czy okręty mają sieci przeciwtorpedowe. 6 grudnia wieczorem Yoshikawa wysłał ostatni meldunek: w porcie stały pancerniki, nie było natomiast lotniskowców, nie widać było balonów zaporowych, a pancerniki, jego zdaniem, nie miały sieci przeciwtorpedowych. Według japońskich źródeł depesza dotarła do Tokio kilka godzin przed atakiem i została przekazana zespołowi lotniskowców wiceadmirała Chūichiego Nagumo, który zbliżał się już do Hawajów.

Po ataku

Rankiem 7 grudnia Yoshikawa jadł śniadanie, gdy usłyszał wybuchy. O planie ataku nie wiedział do końca; domyślał się go raczej z pytań, które dostawał. Razem z konsulem palił szyfry i dokumenty, zanim do budynku weszła policja i agenci FBI. Personel konsulatu internowano, najpierw na miejscu, później w obozach na kontynencie. Ponieważ nie znaleziono dowodów, Amerykanie nie wiedzieli, że „Morimura” był głównym japońskim agentem na Hawajach. W sierpniu 1942 roku wrócił do Japonii w ramach wymiany internowanych dyplomatów. W Honolulu skazano natomiast Bernarda Kuehna, Niemca, który za japońskie pieniądze miał przekazywać sygnały świetlne o ruchach floty. Jego rola okazała się marginalna, a Yoshikawa twierdził, że nigdy się z nim nie spotkał.

Komisja Kongresu, która w latach 1945–1946 badała okoliczności ataku, uznała na podstawie przesłuchań w Japonii, że poza konsulem i jego personelem żadni agenci nie odegrali w ataku roli, a Japończycy korzystali głównie z jawnych źródeł. W ten sposób, nie znając jego nazwiska, potwierdziła, że to właśnie praca w konsulacie dostarczyła najważniejszych informacji. Prawdę o „Morimurze” Yoshikawa ujawnił sam: najpierw w rozmowach z historykami, w 1960 roku w artykule w czasopiśmie amerykańskiej marynarki „Proceedings”, a w 1963 roku we wspomnieniach wydanych w Japonii.

Miejsce w wojnie

Przyjazd Yoshikawy był drobnym epizodem w czasie, gdy Ameryka patrzyła przede wszystkim na Europę: szesnaście dni wcześniej Roosevelt podpisał ustawę Lend-Lease, a 17 marca armia utworzyła dowództwa obrony kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Japonia prowadziła jednocześnie rozmowy z Waszyngtonem i przygotowania do wojny. Yoshikawa był częścią tych drugich. Jego praca nie zdecydowała o ataku na Pearl Harbor, bo plan Yamamoto powstał bez niego, a większość informacji o zwyczajach floty wywiad zebrał wcześniej. Dostarczała jednak tego, czego nie dało się wyczytać z gazet: aktualnego obrazu portu, z rozmieszczeniem pancerników, nieobecnością lotniskowców i brakiem sieci w ostatnich godzinach przed uderzeniem.

Jego meldunki stały się też jednym z głównych wątków powojennego sporu o odpowiedzialność za klęskę z 7 grudnia 1941 roku: depesze z Honolulu leżały w Waszyngtonie przetłumaczone na tygodnie przed atakiem, a nikt nie połączył ich w całość. Dla obrońców Kimmela był to dowód, że pozbawiono go informacji, które powinny go ostrzec; dla innych – przykład, jak trudno odróżnić w natłoku wiadomości sygnał od szumu.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.