Zdobycie fortu Eben-Emael
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 10 maja 1940
- Autor:
- Łukasz
- Bitwa:
- Kampania belgijska
- Tagi:
- Belgia, Luftwaffe, Wehrmacht, Kurt Student
10 maja 1940 roku, kilka minut przed świtem, na płaskim, porośniętym trawą dachu fortu Eben-Emael, najnowocześniejszej twierdzy Belgii, wylądowało bezgłośnie dziewięć niemieckich szybowców. Wyskoczyło z nich kilkudziesięciu saperów spadochronowych z ładunkami wybuchowymi nowego typu. W ciągu kwadransa unieszkodliwili najważniejsze działa fortu, a potem przez ponad dobę trzymali jego liczną załogę zamkniętą pod ziemią. Równocześnie inne grupy z tego samego oddziału opanowały dwa z trzech mostów na Kanale Alberta, które fort miał osłaniać. 11 maja około południa Eben-Emael skapitulował. Belgijska linia obrony na Kanale Alberta, która według planów miała zatrzymać Niemców na kilka dni, została przełamana w niecałe dwie doby.
Często mówi się, że niemieccy spadochroniarze śmiałym uderzeniem zdobyli belgijski fort Eben-Emael. To prawda, z jedną poprawką: na fort nie skakano ze spadochronami. Żołnierze grupy „Granit” wylądowali na szybowcach, a spadochronami zrzucono tylko posiłki i zaopatrzenie dla grup walczących przy mostach.
Fort, który miał zamknąć drogę
W sierpniu 1914 roku armia niemiecka weszła do Belgii właśnie tędy, doliną Mozy między holenderskim Maastricht a belgijskim Visé, gdzie nie było żadnych umocnień. Po wojnie Belgowie postanowili zamknąć tę lukę. W latach 1932–1935 na płaskowyżu nad miejscem, w którym Kanał Alberta odchodzi od Mozy, w pobliżu wsi Eben-Emael, wykuto w kredowej skale fort, który stał się północnym filarem nowego pierścienia twierdzy Liège. Kanał płynął tu w głębokim na kilkadziesiąt metrów przekopie, który od wschodu tworzył naturalną fosę. Z pozostałych stron fort otaczały rowy przeciwpancerne, mury i bunkry z działkami przeciwpancernymi i karabinami maszynowymi.
Uzbrojenie było jak na owe czasy imponujące. Obrotowa wieża pancerna miała dwa działa kalibru 120 mm o zasięgu około 17 km, dwie wysuwane kopuły po dwa działa 75 mm, a cztery kazamaty, nazwane od kierunku ostrzału Maastricht 1 i 2 oraz Visé 1 i 2, po trzy działa 75 mm. Bloki obronne i stanowiska połączono kilkoma kilometrami podziemnych chodników z koszarami, magazynami, elektrownią i szpitalem. Na płaskowyżu ustawiono też atrapy wież, by fort wydawał się jeszcze silniejszy. Załoga liczyła około 1200 ludzi, ale w czasie pokoju artylerzyści pełnili służbę w forcie na zmianę, tydzień w twierdzy, tydzień w kwaterach w pobliskim Wonck. Dowodził nią mjr Jean Jottrand.
Fort miał osłaniać ogniem trzy mosty na Kanale Alberta pod Veldwezelt, Vroenhoven i Kanne, po których drogi z Maastricht prowadziły w głąb Belgii. Bezpośrednio broniła ich belgijska 7 Dywizja Piechoty: przy każdym moście stały bunkry z karabinami maszynowymi i działkiem przeciwpancernym, a mosty były podminowane i mogły zostać wysadzone w ciągu kilku minut. Plan belgijski nie przewidywał długiej obrony nad kanałem. Fort i mosty miały zatrzymać Niemców na kilka dni, aby armia zdążyła odejść na główną linię obrony nad Dyle, gdzie zgodnie z planem Dyle miały do niej dołączyć wojska francuskie i brytyjskie.
Fort miał też słabości. Jego rozległy dach nie był zaminowany ani przegrodzony zasiekami, a broniły go tylko cztery przeciwlotnicze karabiny maszynowe i dwa bunkry z karabinami maszynowymi. Żołnierze grali na nim w piłkę. Nikt nie przypuszczał, że nieprzyjaciel może się tam znaleźć, zanim zdobędzie otaczające fort umocnienia.
Pomysł z powietrza
Główne uderzenie niemieckiej Grupy Armii B w Belgii miała zadać 6 Armia gen. Walthera von Reichenaua, a jej czołgi musiały przejść przez Mozę w Maastricht i przez mosty na Kanale Alberta. Gdyby Belgowie wysadzili mosty, a działa Eben-Emael ostrzeliwały przeprawy, natarcie utknęłoby na wiele dni. Jesienią 1939 roku Adolf Hitler zapytał dowódcę wojsk spadochronowych Kurta Studenta, czy fort i mosty da się opanować z powietrza. Według późniejszej relacji Studenta to sam Hitler podsunął myśl, by użyć szybowców, które mogą wylądować cicho, z dużą precyzją i z całym oddziałem w jednym miejscu, oraz nowych ładunków kumulacyjnych, zdolnych przebić pancerz kopuły. Student po namyśle uznał operację za wykonalną.
W listopadzie 1939 roku utworzono specjalny oddział, nazwany od nazwiska dowódcy, kpt. Waltera Kocha, Sturmabteilung Koch. Liczył około 450 ludzi: spadochroniarzy z 1 Pułku Spadochronowego 7 Dywizji Lotniczej, pluton saperów spadochronowych i pilotów szybowcowych. Podzielono go na cztery grupy. „Stal” (Stahl) pod dowództwem por. Gustava Altmanna miała zdobyć most pod Veldwezelt, „Beton” ppor. Gerharda Schachta most pod Vroenhoven, „Żelazo” (Eisen) ppor. Martina Schächtera most pod Kanne, a „Granit”, 85 saperów por. Rudolfa Witziga, sam fort.
Przygotowania trwały pół roku i otaczała je wyjątkowa tajemnica. Oddział ćwiczył pod Hildesheim, szybowce latały z pełnym obciążeniem, a saperzy próbowali ładunków na zdobycznych czechosłowackich umocnieniach w Sudetach. Na podstawie zdjęć lotniczych i informacji od niemieckich firm, które pracowały przy budowie, zbudowano model fortu. Każda drużyna znała dokładnie swój cel: kopułę, kazamatę albo bunkier, który miała zniszczyć. Żołnierzom nie wolno było opuszczać koszar ani wyjeżdżać na urlop, nie dostawali poczty, a oddział kilkakrotnie zmieniał nazwę i miejsce postoju. Nazwy fortu większość z nich poznała dopiero tuż przed akcją. Gdy w styczniu 1940 roku po incydencie w Mechelen Belgowie przechwycili niemieckie rozkazy dla 7 Dywizji Lotniczej, nie było w nich ani słowa o Eben-Emael.
Lądowanie na dachu
9 maja wieczorem oddział dostał rozkaz wykonania akcji. 10 maja około 4.30 czasu niemieckiego z lotnisk Köln-Ostheim i Köln-Butzweilerhof wystartowało ponad 40 samolotów transportowych Junkers Ju 52, każdy z szybowcem DFS 230 na holu. Leciały bez łączności radiowej, kierując się łańcuchem ognisk rozpalonych na ziemi w stronę granicy. Pech dotknął od razu grupę „Granit”. Jeden szybowiec po źle zrozumianym sygnale odczepił się za wcześnie i wylądował pod Düren, w drugim, w którym leciał Witzig, zerwała się lina holownicza. Do celu dotarło więc dziewięć szybowców, a dowództwo objął zastępca Witziga, starszy sierżant Helmut Wenzel. Szybowce odczepiono na wysokości ponad 2000 m, jeszcze nad Niemcami, i dalej szybowały w ciszy przez holenderski pas wokół Maastricht.
Belgowie nie byli całkiem zaskoczeni wojną, ale zaskoczyło ich to, jak przyszła. Ogólny alarm dotarł do fortu po północy, lecz mjr Jottrand przygotowywał się do obrony przed natarciem lądowym. Część załogi była jeszcze w drodze z kwater, część rozbierała drewniane zabudowania wokół fortu, które mogły zasłaniać pole ostrzału. Gdy nad Maastricht zaczęła strzelać holenderska artyleria przeciwlotnicza, a z posterunków meldowano o samolotach z wyłączonymi silnikami, obsługa przeciwlotniczych karabinów maszynowych na forcie długo nie wiedziała, czy wolno jej strzelać do niezidentyfikowanych maszyn.
Około 4.25 czasu belgijskiego (5.25 niemieckiego; Niemcy żyli wtedy według czasu o godzinę późniejszego, co tłumaczy różnice godzin w relacjach) szybowce zjechały na dach fortu, hamując płozami owiniętymi drutem kolczastym, kilka z nich tuż obok wyznaczonych celów. Jako pierwsze zamilkły stanowiska przeciwlotnicze. Saperzy biegli do kopuł i kazamat z ładunkami kumulacyjnymi o masie 50 kg, które rozkładano na dwie części, i mniejszymi, 12,5-kilogramowymi. Nikt przedtem nie użył takiej broni w walce. Wybuch skupiał energię w wąskim strumieniu, który przebijał pancerz albo odrywał od niego wewnątrz rozżarzone odłamki. Kazamata Maastricht 1 została rozbita z działami i obsługą, wysuwana kopuła północna wyłączona, a w lufy dział i otwory strzelnicze wrzucano mniejsze ładunki. Kilka ładunków wysadzono na atrapach, które Niemcy wzięli za prawdziwe wieże. Według większości opracowań w ciągu dziesięciu, piętnastu minut działa skierowane na północ, ku mostom, przestały istnieć jako siła ogniowa. Pod koniec pierwszej fazy unieszkodliwiono też główną wieżę z działami 120 mm. Saperzy użyli też miotaczy ognia przeciw strzelnicom bunkrów.
Nie wszystko się udało. Południowa wysuwana kopuła z dwoma działami 75 mm i część dział kazamat Visé strzelały dalej przez cały dzień, a kopułę trzeba było kilkakrotnie chować przed nalotami bombowców nurkujących Junkers Ju 87, które Niemcy wzywali na pomoc. Ogień tych dział nie mógł jednak sięgnąć napastników siedzących na dachu fortu i w zdobytych bunkrach. Niemcy wysadzali też wejścia do szybów, by załoga nie mogła wyjść na powierzchnię. Około 8.30 czasu niemieckiego na dachu wylądował ostatni szybowiec. Witzig, którego szybowiec osiadł na łące w Niemczech, ściągnął nowy samolot holujący, kazał rozebrać płoty i dotarł do swoich ludzi.
Mosty
Przy mostach toczyła się walka znacznie krwawsza. Pod Veldwezelt grupa „Stal” wylądowała tuż przy bunkrach, a dwóch żołnierzy wspięło się na konstrukcję mostu i przecięło przewody ładunków wybuchowych. Pod Vroenhoven, gdzie wylądował sam kpt. Koch z grupą „Beton”, jeden z szybowców osiadł obok bunkra, z którego miano odpalić ładunki, i spadochroniarze wyrwali przewody, zanim Belgowie zdążyli ich użyć. Oba mosty wpadły w ręce Niemców nietknięte. Pod Kanne się nie udało. Tamtejsi obrońcy byli ostrzeżeni, mjr Jottrand zaraz po pierwszych meldunkach rozkazał wysadzić most i ten wyleciał w powietrze, zanim szybowce grupy „Żelazo” zdążyły wylądować. Jeden szybowiec został zestrzelony.
Belgijska 7 Dywizja Piechoty przez cały dzień kontratakowała, a spadochroniarze utrzymali się dzięki karabinom maszynowym i amunicji zrzuconej na spadochronach z samolotów Ju 52 i dzięki wsparciu sztukasów. Odsiecz miała nadejść w ciągu kilku godzin, ale spóźniła się, bo Holendrzy wysadzili mosty na Mozie w Maastricht i Niemcy musieli budować przeprawę. Grupy „Stal” i „Beton” zluzowano dopiero wieczorem, grupę „Żelazo” pod Kanne rano 11 maja.
Kapitulacja
W forcie zapanował chaos. Wybuchy, dym i pył w chodnikach, zgasłe miejscami światło i wieści o stratach odebrały załodze ducha. Jottrand nie miał piechoty przeszkolonej do walki na powierzchni, a kilka prób kontrataku na dach artylerzystów uzbrojonych w karabiny rozbiło się o ogień Niemców. Okoliczne forty twierdzy Liège ostrzeliwały dach Eben-Emael, ale bez skutku. Wieczorem i w nocy przez kanał i zalane łąki nad rzeczką Jeker przeprawiły się pierwsze oddziały niemieckiego 51 Batalionu Saperów ppłk. Hansa Mikoscha, a rano 11 maja, około 7.00, połączyły się z grupą „Granit”. Saperzy razem z piechotą 151 Pułku Piechoty zaatakowali blok wejściowy. Wcześniej jeden z ładunków, odpalony w szybie kazamaty, rozbił stalowe drzwi na środkowym poziomie fortu, zabił kilku obrońców i rozsypał po chodnikach wapno chlorowane, co wywołało pogłoskę o ataku gazowym.
Rano 11 maja Jottrand naradził się z oficerami i uznał dalszą obronę za niemożliwą. Kazał zniszczyć dokumenty i resztę sprzętu. Około południa z bloku wejściowego wyszedł oficer z białą flagą. Relacje podają różne godziny, od 11.30 do 12.30, co po części wynika z różnicy czasu. Do niewoli poszło około tysiąca żołnierzy. Według belgijskich i niemieckich zestawień w walce o fort zginęło od 23 do 26 obrońców, a około 60 zostało rannych. Starsze relacje podawały liczby wyższe. Grupa „Granit” straciła 6 zabitych i około 20 rannych. Cały oddział Kocha, razem z grupami walczącymi o mosty, stracił według danych niemieckich ponad 40 zabitych i około 100 rannych, najwięcej pod Kanne.
Echo w Berlinie i w Belgii
Komunikat Wehrmachtu z 11 maja ogłosił, że fort już 10 maja „wyłączyła z walki” wyborowa grupa lotnictwa pod dowództwem por. Witziga „przy użyciu nowych środków walki”. O szybowcach i ładunkach kumulacyjnych milczano, a ta tajemniczość rodziła za granicą pogłoski o tajnej broni, gazie paraliżującym czy o niemieckich agentach w forcie. Hitler przyjął uczestników akcji. Koch i Witzig, a także dowódcy grup przy mostach, otrzymali Krzyże Rycerskie Krzyża Żelaznego, a Koch awansował na majora. Krzyż Rycerski dostał 12 maja także gen. Student.
Mosty pod Veldwezelt i Vroenhoven stały się na kilka dni celem rozpaczliwych nalotów. 11 maja belgijskie lekkie bombowce Fairey Battle atakowały je bez powodzenia, tracąc większość maszyn. 12 maja pięć brytyjskich Battle z 12 Dywizjonu RAF zaatakowało oba mosty od strony Maastricht. Zestrzelono cztery samoloty, a dowodzący atakiem na most pod Veldwezelt por. Donald Garland i jego obserwator sierż. Thomas Gray otrzymali pośmiertnie Krzyże Wiktorii. Most pod Veldwezelt został uszkodzony, ale Niemcy szybko przywrócili ruch. Na przeprawy pod Maastricht wjeżdżała już wtedy 4 Dywizja Pancerna.
Upadek fortu wstrząsnął Belgami i ich sojusznikami. Eben-Emael uchodził za najsilniejszą twierdzę Europy, a padł w ciągu półtora dnia, pokonany przez kilkudziesięciu ludzi. Belgijskie dowództwo, zgodnie z planem, ale wcześniej, niż zamierzało, już 11 maja wieczorem nakazało odwrót znad Kanału Alberta na linię Dyle. Belgijski rząd i król Leopold III, który przez lata stawiał na ścisłą neutralność i wierzył niemieckim zapewnieniom, musieli teraz liczyć na Francuzów i Brytyjczyków, których wojska właśnie wkraczały do Belgii.
Miejsce w wojnie
Zdobycie Eben-Emael było pierwszą w dziejach operacją, w której oddział szybowcowy wylądował wprost na nieprzyjacielskiej twierdzy, i pierwszym bojowym użyciem ładunków kumulacyjnych. Stało się wzorem dla późniejszych desantów szybowcowych, także alianckich, choćby brytyjskiego zdobycia mostu Pegasus w Normandii w czerwcu 1944 roku, i do dziś jest omawiane w podręcznikach jako przykład działań specjalnych. Historycy wojskowości podkreślają, że sukces przyniosły nie tylko nowe środki walki, lecz także drobiazgowe przygotowanie i samodzielność podoficerów, którzy wykonali zadanie bez swojego dowódcy.
W szerszym obrazie kampanii 1940 roku fort i mosty odegrały jednak rolę inną, niż sądzono w maju. Natarcie przez Kanał Alberta i dalej przez środkową Belgię miało przyciągnąć uwagę sprzymierzonych na północ i utwierdzić ich w przekonaniu, że Niemcy powtarzają plan z 1914 roku. Spektakularny desant, nagłaśniany przez propagandę, dobrze się do tego nadawał. Główny cios, zgodnie z koncepcją Mansteina, spadł tymczasem przez Ardeny na Sedan. Dla samych Niemców szybkie zdobycie fortu i mostów wzmocniło przekonanie, że wojska powietrznodesantowe mogą rozstrzygać o losach całych kampanii. W tym samym czasie spadochroniarze Studenta walczyli o lotniska wokół Hagi i mosty pod Rotterdamem, gdzie desant okazał się znacznie trudniejszy i kosztowniejszy. Rok później, na Krecie, wojska te poniosły tak wielkie straty, że Hitler zabronił dalszych dużych operacji powietrznodesantowych.
Belgijscy jeńcy z fortu trafili do obozów w Niemczech. Niemcy używali Eben-Emael jako koszar, a część jego wyposażenia przenieśli do umocnień Wału Atlantyckiego. We wrześniu 1944 roku fort zajęli bez walki Amerykanie. Dziś jest muzeum, a na jego dachu wciąż widać rozbite kopuły i kazamaty z 10 maja 1940 roku.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 10 maja 1940 · PolitykaChurchill premierem10 maja 1940, w dniu niemieckiej ofensywy na zachodzie, Chamberlain podał się do dymisji, a król powierzył Churchillowi utworzenie rządu koalicyjnego.
- 8 maja 1940 · PolitykaDebata norweska7–8 maja 1940 Izba Gmin rozliczała rząd z klęski w Norwegii. Chamberlain wygrał głosowanie 281 do 200, ale bunt konserwatystów przesądził o jego upadku.
- 13 maja 1940 · PolitykaKrólowa Wilhelmina w Londynie13 maja 1940 królowa Wilhelmina opuściła Holandię na pokładzie HMS Hereward i dotarła do Anglii. Tego samego dnia w ślad za nią odpłynął rząd de Geera.
- 13 maja 1940 · PolitykaKrew, znój, łzy i pot13 maja 1940 Churchill w pierwszym przemówieniu jako premier zaoferował Izbie Gmin „krew, znój, łzy i pot”. Izba poparła nowy rząd 381 głosami.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 12 maja 1940 · Front zachodniBitwa pod Hannut12 maja 1940 pod Hannut francuski Korpus Kawalerii starł się z czołgami Hoepnera. Tego dnia Belgowie wysadzali mosty na Mozie przed nadchodzącymi Niemcami.
- 17 maja 1940 · Front zachodniNiemcy zajmują Brukselę i Antwerpię17 maja 1940 Niemcy weszli do Brukseli, ogłoszonej miastem otwartym, a 18 maja do Antwerpii. Sprzymierzeni opuścili linię Dyle po przełamaniu nad Mozą.
- 28 maja 1940 · Front zachodniKapitulacja Belgii28 maja 1940 o 4.00 armia belgijska złożyła broń. Król Leopold III, wbrew rządowi, został w kraju jako jeniec, a ministrowie kontynuowali wojnę z Francji.
- 10 maja 1940 · Front zachodniNiemcy atakują na Zachodzie10 maja 1940 Wehrmacht uderzył na Holandię, Belgię i Luksemburg. Sprzymierzeni ruszyli w głąb Belgii, a czołgi Kleista weszły w Ardeny, ku Mozie i Francji.