TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Debata norweska

Kategoria:
Polityka
Data:
8 maja 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Neville Chamberlain, Winston Churchill, Norwegia

7 maja 1940 roku Izba Gmin rozpoczęła zapowiedzianą tydzień wcześniej debatę o prowadzeniu wojny. W protokołach parlamentarnych (Hansard) nosi ona skromny tytuł „Conduct of the War”, ale przeszła do historii jako debata norweska. Przez dwa dni posłowie rozliczali rząd Neville’a Chamberlaina z klęski w środkowej Norwegii, a potem z całych ośmiu miesięcy wojny. Późnym wieczorem 8 maja Partia Pracy doprowadziła do głosowania, które stało się w praktyce wotum zaufania. Rząd wygrał stosunkiem głosów 281 do 200, lecz jego większość stopniała z ponad dwustu do 81 głosów. Kilkudziesięciu posłów z obozu rządowego głosowało z opozycją, a drugie tyle wstrzymało się od głosu. Dwa dni później Chamberlain nie był już premierem.

Powszechnie pisze się, że 8 maja Chamberlain „ledwo przetrwał głosowanie nad wotum zaufania”. Trzeba to doprecyzować. Formalnie nie było to wotum zaufania ani wniosek o wotum nieufności. Izba głosowała nad rutynowym wnioskiem o odroczenie posiedzenia („that this House do now adjourn”), który pozwalał na swobodną debatę i zwykle nie był poddawany pod głosowanie. Dopiero decyzja laburzystów, by zażądać podziału Izby, nadała mu wymowę wotum nieufności. Sam Churchill nazwał go w mowie końcowej wnioskiem o wotum potępienia. Rząd głosowanie wygrał, i to wyraźnie. Przegrał jednak politycznie.

Przed debatą

Na początku maja 1940 roku sytuacja rządu wydawała się jeszcze stabilna. Gabinet miał w Izbie Gmin ogromną przewagę, wywodzącą się z wyborów 1935 roku: tak zwany rząd narodowy, złożony z konserwatystów oraz małych ugrupowań narodowych liberałów i narodowych laburzystów, mógł teoretycznie liczyć na większość ponad dwustu głosów. Od września 1939 roku opozycyjne Partia Pracy i liberałowie odmawiali wejścia do gabinetu wojennego, nie ufając premierowi po latach appeasementu. Wśród samych konserwatystów rosła jednak grupa krytyków, którzy uważali, że wojna jest prowadzona ospale. Jej trzonem byli ludzie związani wcześniej z Churchillem i Anthonym Edenem oraz posłowie skupieni wokół byłego ministra Leo Amery’ego. Równolegle działała międzypartyjna grupa posłów, której przewodniczył liberał Clement Davies.

Iskrą była Norwegia. 4 kwietnia Chamberlain oznajmił, że Hitler „spóźnił się na autobus”. Pięć dni później Niemcy zaatakowały Danię i Norwegię. Royal Navy odniosła sukces pod Narwikiem, ale wysadzone w Namsos i Åndalsnes wojska nie zdołały odbić Trondheim i na przełomie kwietnia i maja zostały ewakuowane. Prasa, karmiona wcześniej optymistycznymi komunikatami, przyjęła odwrót jako szok. Szczególnie drażliwa była rola Winstona Churchilla: jako pierwszy lord Admiralicji i od kwietnia przewodniczący Komitetu Koordynacji Wojskowej odpowiadał za operację w znacznej mierze, a zarazem był najpopularniejszym członkiem rządu i jedynym, którego nie obciążało Monachium.

2 maja Chamberlain poinformował Izbę o wycofaniu wojsk z Åndalsnes i poprosił o odłożenie dyskusji do następnego tygodnia. Przywódca opozycji Clement Attlee się zgodził, a lider liberałów Archibald Sinclair zażądał, by debata trwała dłużej niż jeden dzień. W otoczeniu premiera sądzono, że rząd przejdzie przez nią bez większych szkód.

Pierwszy dzień: „W imię Boga, idź!”

Posiedzenie we wtorek 7 maja zaczęło się o 14.45 od pytań do ministrów. Około 15.48 główny rzecznik dyscypliny partyjnej (Chief Whip) David Margesson zgłosił wniosek o odroczenie i Chamberlain wstał, by przedstawić sytuację. Mówił, że ewakuacja z Namsos zakończyła odwrót z południowej i środkowej Norwegii, że żołnierze brytyjscy byli „człowiek w człowieka” lepsi od przeciwnika, ale walczyli z przeważającymi siłami lepiej wyposażonymi, i że bilans korzyści pozostaje po stronie aliantów. Z ław opozycji co chwila wołano „spóźnili się na autobus!”, a premier, wyraźnie poirytowany, próbował tłumaczyć swoje kwietniowe słowa. Biograf Churchilla Roy Jenkins nazwał to wystąpienie zmęczonym i defensywnym.

Attlee odpowiedział, że Norwegia jest kolejnym ogniwem po Czechosłowacji i Polsce, a wszędzie powtarza się to samo: „za późno”. Premier mówił o spóźnionych autobusach. „A co ze wszystkimi autobusami, na które on i jego koledzy spóźnili się od 1931 roku? Spóźnili się na wszystkie autobusy pokoju, ale zdążyli na autobus wojny.” Zakończył stwierdzeniem, że kraj wierzy w zwycięstwo, ale uważa, że do jego wygrania potrzeba u steru innych ludzi niż ci, którzy do wojny doprowadzili. Sinclair wyliczał braki w wyposażeniu i organizacji, o których opowiadali mu żołnierze wracający z Norwegii.

Wieczorem debata zmieniła charakter. Do sali wszedł admirał floty sir Roger Keyes, konserwatywny poseł z Portsmouth, bohater rajdu na Zeebrugge z 1918 roku, w pełnym mundurze ze złotymi galonami i kilkoma rzędami baretek. Poprosił o głos, bo jak mówił, chodzi o honor marynarki. Oświadczył, że po raz pierwszy przyszedł do Izby w mundurze, bo chce mówić w imieniu oficerów i marynarzy „walczącej, pływającej floty”, którzy są bardzo nieszczęśliwi. Nie ich winą jest, że niemieckie okręty i transportowce, które podstępem wdarły się do norweskich portów, nie zostały tam zaatakowane i zniszczone, tak jak pod Narwikiem. Keyes, który bezskutecznie zabiegał o pozwolenie na atak floty na Trondheim, oskarżył o nieśmiałość sztaby i rząd, a nie Churchilla, którego zdolności chciał widzieć lepiej wykorzystane. Usiadł około 19.30 przy burzliwych oklaskach. Kronikarz tamtych dni, poseł narodowych laburzystów Harold Nicolson, zapisał, że od tej chwili nie była to już debata o Norwegii, lecz krytyka całego wysiłku wojennego rządu.

Kilkanaście minut po ósmej wieczorem głos dostał Amery, przez lata przyjaciel i współpracownik Chamberlaina. Gdy zaczynał, sala była niemal pusta, ale Clement Davies ściągał posłów z jadalni i Izba szybko się zapełniła. Amery mówił o braku planowania i inicjatywy, porównując rząd do myśliwego, który zasnął w wagonie sypialnym, czekając na lwa ludojada, a lew przyszedł w nocy i go pożarł. Zażądał prawdziwego rządu narodowego z udziałem związków zawodowych i ludzi, którzy dorównają wrogowi „duchem walki, śmiałością, determinacją i pragnieniem zwycięstwa”. Na koniec sięgnął po słowa Olivera Cromwella, skierowane w 1653 roku do resztek Długiego Parlamentu: „Siedzieliście tu zbyt długo jak na to dobro, które czynicie. Odejdźcie, mówię, i skończmy z wami. W imię Boga, idźcie!” (In the name of God, go). Mówił, że robi to z wielką niechęcią, bo chodzi o starych przyjaciół. Ostatnie słowa wypowiedział niemal szeptem, zwrócony w stronę premiera. Chamberlain, który część wystąpienia spędził na audiencji u króla, według większości relacji zdążył wrócić na jego zakończenie. Według Harolda Macmillana to wystąpienie „skutecznie zniszczyło rząd Chamberlaina”.

Pierwszy dzień zamknął zastępca Attleego Arthur Greenwood, a w imieniu rządu odpowiadał minister wojny Oliver Stanley. Do głosowania tego dnia nie doszło i opozycja nie zapowiadała go.

Drugi dzień: „Mam przyjaciół w tej Izbie”

Rano w środę 8 maja kierownictwo parlamentarne Partii Pracy, pod wrażeniem wystąpień Keyesa i Amery’ego, uznało, że niezadowolenie wśród konserwatystów jest głębsze, niż sądzono, i postanowiło zażądać głosowania. Kilku przeciwników, w tym Hugh Dalton, obawiało się, że groźba porażki zjednoczy torysów wokół premiera, ale zostali przegłosowani. Debatę wznowił po czwartej po południu Herbert Morrison. Atakował przede wszystkim trzech ministrów najsilniej kojarzonych z appeasementem: Chamberlaina, kanclerza skarbu Johna Simona i ministra lotnictwa Samuela Hoare’a, i zakończył zapowiedzią, że wobec wagi wydarzeń każdy poseł powinien zająć stanowisko, więc opozycja „musi podzielić Izbę”.

Chamberlain od razu wstał. Powiedział, że jako szef rządu bierze na siebie główną odpowiedzialność, a nikt z ministrów nie chce trzymać się urzędu ani chwili dłużej, niż ma zaufanie Izby. Potem padły słowa, które obróciły się przeciw niemu: „Mówię to moim przyjaciołom w Izbie, a mam w Izbie przyjaciół. […] Przyjmuję wyzwanie. Wręcz je witam. Przynajmniej zobaczymy, kto jest z nami, a kto przeciw nam, i wzywam moich przyjaciół, by poparli nas dziś w głosowaniu”. Konserwatywny buntownik Robert Boothby zawołał „Nie ja”. Odwołanie się w chwili narodowego zagrożenia do osobistej lojalności i partyjnej dyscypliny wielu posłów uznało za małostkowe.

Po niefortunnym wystąpieniu Hoare’a, który pogubił się w pytaniach o lotnictwo, głos zabrał David Lloyd George. 77-letni premier z czasów pierwszej wojny światowej, od lat skłócony z Chamberlainem, wygłosił swoje ostatnie wielkie przemówienie w Izbie, w której zasiadał od pięćdziesięciu lat. Wyprawę norweską nazwał „na wpół przygotowaną, na wpół upieczoną”, a położenie strategiczne kraju najgorszym w jego dziejach. Gdy powiedział, że nie uważa Churchilla za jedynego winnego, Churchill wtrącił, że bierze pełną odpowiedzialność za wszystko, co zrobiła Admiralicja. Lloyd George odparował, że pierwszy lord nie powinien pozwolić, by zrobiono z niego schron przeciwlotniczy, który osłania kolegów przed odłamkami. Izba wybuchła śmiechem. Na koniec zwrócił się do premiera: Chamberlain nie może apelować w imię przyjaźni, bo w pokoju i na wojnie zawsze przegrywał z tym groźnym przeciwnikiem. Naród jest gotów na każde poświęcenie, jeśli ma przywództwo. „Mówię uroczyście, że premier powinien dać przykład poświęcenia, bo nic nie może bardziej przyczynić się do zwycięstwa w tej wojnie niż to, by oddał pieczęcie urzędu.”

Wieczorem przemawiali kolejni posłowie, w tym były minister Duff Cooper, który w 1938 roku odszedł z rządu po Monachium. O 22.11 wstał Churchill, by w imieniu rządu podsumować debatę. Było to trudne zadanie: musiał bronić gabinetu i operacji, za którą sam w dużej mierze odpowiadał, nie tracąc przy tym własnej pozycji. Bronił Admiralicji i odrzucał zarzuty, że politycy krępowali admirałów albo że to on hamował śmielsze plany. Wdał się w ostrą wymianę zdań z laburzystami, a opozycja odpowiadała okrzykami. Zakończył apelem: „Niech umrą przedwojenne waśnie, niech zostaną zapomniane osobiste spory i zachowajmy naszą nienawiść dla wspólnego wroga”. Według Nicolsona nie powiedział ani słowa przeciw rządowi, a mimo to sprawiał wrażenie, jakby nie miał z nim nic wspólnego.

Głosowanie

O 23.00 przewodniczący Izby zarządził głosowanie. Za wnioskiem rządowym padło 281 głosów, przeciw 200. Większość, która przy pełnej dyscyplinie przekraczałaby dwieście głosów, spadła do 81. Liczby buntowników podawane są różnie, bo zależą od tego, kogo liczy się jako stronnika rządu. Najczęściej przyjmuje się, że z opozycją głosował 41 posłów popierających zwykle rząd, w tym około 33 konserwatystów; Hansard Society podaje 39, inne opracowania nawet 44. Od głosu wstrzymało się dalsze kilkadziesiąt osób, według najczęstszych szacunków około 60, według niektórych 30–40. Wśród głosujących przeciw byli Amery, Keyes, Macmillan, Boothby, Nancy Astor, młodzi Quintin Hogg i John Profumo oraz były minister wojny Leslie Hore-Belisha. Kilkunastu buntowników przyszło na głosowanie w mundurach.

Po ogłoszeniu wyniku na sali zawrzało. Zwolennicy premiera wołali do buntowników „Quislingi!” i „Szczury!”, laburzysta Josiah Wedgwood zaintonował „Rule, Britannia”, a gdy Chamberlain, blady, wychodził z sali, słychać było okrzyki „Odejdź!”. Formalnie rząd zwyciężył, a przy zwykłej większości takim wynikiem dałoby się rządzić. Ale w chwili, gdy kraj przegrywał pierwszą kampanię, a od premiera oczekiwano zjednoczenia narodu, odwrót kilkudziesięciu własnych posłów był wyrokiem.

Następny ranek

9 maja debata formalnie trwała jeszcze kilka godzin i zakończyła się bez głosowania, ale ważniejsze rzeczy działy się na Downing Street. Chamberlain próbował ratować rząd przez przyjęcie do niego laburzystów i liberałów. Rano rozmawiał w cztery oczy z ministrem spraw zagranicznych lordem Halifaksem, którego większość konserwatystów, część laburzystów i, jak się powszechnie sądzi, król Jerzy VI widzieli jako naturalnego następcę. Halifax już wtedy się wahał. Jako par zasiadał w Izbie Lordów, a w zapiskach z tych dni przyznawał, że przy Churchillu kierującym wojną z Izby Gmin byłby premierem „mniej więcej honorowym”. Po południu odbyło się spotkanie Chamberlaina z Halifaksem i Churchillem, a potem z Attleem i Greenwoodem. Przywódcy Partii Pracy powiedzieli, że muszą poradzić się władz partii, zebranych w Bournemouth przed dorocznym kongresem, ale dali do zrozumienia, że pod Chamberlainem do rządu raczej nie wejdą, a pod innym konserwatystą mogą. Relacje z tych rozmów różnią się w szczegółach. Churchill w swoich wspomnieniach przeniósł je na 10 maja i opisał długie milczenie, które miało przesądzić o wyborze. Notatki Halifaksa i innych uczestników wskazują, że Halifax odsunął się od premierostwa szybciej i chętniej, niż wynikałoby z tej opowieści.

Miejsce w wojnie

Następnego dnia, 10 maja 1940 roku, Niemcy uderzyli na Holandię, Belgię i Luksemburg. Chamberlain przez kilka godzin uważał, że w takiej chwili nie może odejść, ale po południu laburzyści potwierdzili, że nie wejdą do rządu pod jego kierownictwem. Wieczorem podał się do dymisji i doradził królowi powołanie Churchilla. Nowy premier utworzył koalicję wszystkich głównych partii, z małym gabinetem wojennym, w którym obok niego zasiedli Chamberlain, Halifax, Attlee i Greenwood. Chamberlain pozostał przywódcą Partii Konserwatywnej do października 1940 roku i lojalnie wspierał następcę. Rząd koalicyjny przetrwał do zwycięstwa w Europie w maju 1945 roku.

Debata norweska uchodzi za jeden z najważniejszych momentów w dziejach brytyjskiego parlamentaryzmu. Lloyd George nazwał ją najbardziej doniosłą w historii parlamentu, a Roy Jenkins uznał za najbardziej dramatyczną i brzemienną w skutki debatę XX wieku. Jej paradoks polegał na tym, że nagrodę zebrał człowiek, który bronił rządu i był w znacznej mierze odpowiedzialny za porażkę w Norwegii. Posłowie nie ocenili jednak jednej kampanii, lecz całego stylu prowadzenia wojny i ludzi kojarzonych z ustępstwami wobec Hitlera. Bunt kilkudziesięciu konserwatystów, podjęty wbrew partyjnej dyscyplinie, sprawił, że w chwili, gdy Wehrmacht ruszał na Zachód, Wielką Brytanią kierował polityk zdecydowany walczyć do końca. Ta zmiana miała kilka tygodni później, w najczarniejszych dniach wiosny 1940 roku, przesądzić o tym, że Wielka Brytania nie zawarła pokoju z Niemcami.

Źródła

  1. hansardsociety.org.uk · two days in the commons chamber that took churchill to no 10 the norway

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.