Plan Mansteina
- Kategoria:
- Wojsko
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 31 października 1939
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Erich von Manstein, III Rzesza, Wehrmacht, Francja
31 października 1939 roku w Koblencji nad Renem, gdzie od kilku dni urzędowało dowództwo niemieckiej Grupy Armii A, jej dowódca gen. płk Gerd von Rundstedt podpisał dwa pisma do naczelnego dowódcy wojsk lądowych gen. płk. Walthera von Brauchitscha. Ich autorem był szef sztabu Grupy Armii A, gen. por. Erich von Manstein. Pierwsze dowodziło, że planowana ofensywa na zachodzie nie może przynieść rozstrzygnięcia wojny. Drugie krytykowało szczegółowo plan „Fall Gelb”, wydany przez Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych (OKH) dwa dni wcześniej, i żądało przeniesienia głównego uderzenia z północnego na południowe skrzydło, czyli do Grupy Armii A, naprzeciw belgijskich Ardenów i Luksemburga. Był to pierwszy z serii memoriałów, z których w ciągu następnych miesięcy wyrósł plan, nazwany później planem Mansteina, a przez Winstona Churchilla „cięciem sierpem” (niem. Sichelschnitt).
Często pisze się, że 31 października Manstein zaproponował atak przez Ardeny zamiast przez Belgię, którędy spodziewano się natarcia. Data jest trafna, ale treść wymaga dwóch uściśleń. Ardeny leżą w większości w Belgii i w Luksemburgu, więc spór dotyczył nie tego, czy iść przez Belgię, lecz tego, czy główne uderzenie ma przejść przez równiny środkowej Belgii, czy przez lesiste wzgórza na jej południu. Po drugie, pierwszy memoriał nie zawierał jeszcze gotowej koncepcji uderzenia czołgów przez Ardeny na Sedan i dalej, aż do kanału La Manche. Domagał się przede wszystkim przesunięcia ciężaru natarcia na południe i odcięcia sprzymierzonych od rzeki Sommy. Śmiały zagon pancerny, z którym plan Mansteina kojarzy się dziś, ukształtował się w kolejnych tygodniach, przy udziale Heinza Guderiana, a pomysł uderzenia na Sedan miał w tych samych dniach także Hitler.
Grupa Armii A
Manstein i Rundstedt przyszli na zachód prosto z Polski. Latem 1939 roku jako dowódca i szef sztabu przygotowali południową część planu „Fall Weiss”, a we wrześniu kierowali Grupą Armii „Południe”, która zadała główne uderzenie w kampanii wrześniowej i rozbiła polskie armie w bitwie nad Bzurą. Na początku października Rundstedt przez niespełna trzy tygodnie był dowódcą wojsk na okupowanym wschodzie, a pod koniec miesiąca jego sztab, przemianowany na Grupę Armii A, przeniósł się do Koblencji, naprzeciw granicy luksemburskiej i belgijskiej. W sztabie byli oficer operacyjny Günther Blumentritt i mjr Henning von Tresckow, późniejszy jeden z przywódców wojskowej opozycji.
W Koblencji Manstein poznał plan „Fall Gelb”. 9 października Adolf Hitler w dyrektywie nr 6 nakazał przygotować natarcie przez Luksemburg, Belgię i Holandię, a OKH, którym w praktyce kierował szef sztabu generalnego gen. Franz Halder, wydało 19 października pierwszą wersję planu. Po naciskach Hitlera 29 października ukazała się druga. Według niej główne uderzenie miała zadać Grupa Armii B gen. płk. Fedora von Bocka, nacierając przez środkową Belgię na północ i na południe od Liège. Według brytyjskiej historii oficjalnej kampanii Bock miał dostać 43 dywizje, w tym dziewięć dywizji pancernych i cztery zmotoryzowane. Rundstedt miał 22 dywizje piechoty bez czołgów i zadanie osłony lewego skrzydła Bocka. Grupa Armii C gen. płk. Wilhelma von Leeba miała pozorować natarcie na linię Maginota, a 19 dywizji pozostawało w odwodzie.
Co zawierał memoriał
Manstein uznał ten plan za chybiony od podstaw. Przypominał mu plan Schlieffena z 1914 roku, tyle że bez jego rozmachu: silne prawe skrzydło miało iść przez Belgię, uderzyć czołowo na wojska francuskie i brytyjskie, które z pewnością wkroczą do Belgii na jej spotkanie, i zepchnąć je ku Sommie. Sprzymierzeni spodziewali się właśnie takiego natarcia. Nawet w razie powodzenia Niemcy zdobyliby wybrzeże Belgii i część północnej Francji, ale nie zniszczyliby armii przeciwnika. Front zatrzymałby się nad Sommą, a wojna zamieniłaby się w długą wojnę pozycyjną, której Niemcy, ubogie w surowce i odcięte blokadą, nie mogły wygrać.
Pierwsze z pism z 31 października wyrażało tę ocenę wprost: operacja w zaplanowanej postaci nie może mieć rozstrzygającego wpływu na wojnę, więc lepiej byłoby pozwolić sprzymierzonym uderzyć pierwszym. Drugie, ważniejsze, zawierało rozumowanie, które Manstein rozwijał potem przez trzy miesiące. Powodzenie kampanii zależy od zniszczenia wszystkich sił przeciwnika na północ od Sommy. Trzeba je od Sommy odciąć, a nie spychać ku niej uderzeniem czołowym. Dlatego, jak pisał, główny wysiłek całej operacji musi spoczywać na południowym skrzydle. Tam, w pasie Grupy Armii A, leży zarazem największe niebezpieczeństwo i szansa wielkiego sukcesu. Uderzenie z południowej Belgii i z Luksemburga na zachód, przez Mozę w rejonie Sedanu, ku dolnej Sommie, mogło wyjść na tyły wojsk sprzymierzonych, które ruszą do Belgii. Grupa Armii A potrzebowała do tego dodatkowej armii i jednostek szybkich. Musiała też jednocześnie osłonić swoje południowe skrzydło przed francuskim przeciwnatarciem.
W pierwotnej postaci koncepcja Mansteina była jeszcze dość tradycyjna. Historycy, wśród nich Karl-Heinz Frieser, autor najważniejszej pracy o kampanii 1940 roku, zwracają uwagę, że Manstein myślał najpierw o skręcie po przekroczeniu Mozy na północ i o wielkiej bitwie okrążającej, w duchu niemieckiej szkoły „bitwy unicestwienia”. Dopiero w listopadzie, gdy zapytał Guderiana, dowódcę XIX Korpusu Armijnego, czy czołgi przejdą przez Ardeny, ten nie tylko to potwierdził, ale zaproponował, by dywizje pancerne nie zatrzymywały się po przełamaniu frontu, lecz pędziły na zachód, do wybrzeża, nie oglądając się na piechotę.
Opór OKH
Brauchitsch i Halder przyjęli memoriał chłodno. 3 listopada Brauchitsch przyjechał do Koblencji i rozmawiał z Rundstedtem i Mansteinem. Odrzucił ich propozycje i obiecał jedynie dać Grupie Armii A jedną dywizję pancerną. Do sporu o plan dochodziła niechęć osobista. Na początku 1938 roku Manstein, ówczesny zastępca szefa sztabu generalnego, uchodził za następcę gen. Ludwiga Becka. W czasie afery Blomberga-Fritscha odesłano go na dowództwo dywizji, a szefem sztabu po Becku został Halder. Halder traktował memoriały z Koblencji jako próbę podważenia jego planu przez ambitnego rywala, który chciał dla swojej grupy armii głównej roli w kampanii. OKH miało też powody rzeczowe. Przez Ardeny prowadziło niewiele wąskich, krętych dróg, a kolumny czołgów i pojazdów musiałyby się na nich ciągnąć przez wiele dni. Gdyby lotnictwo sprzymierzonych je wykryło i zbombardowało, uderzenie skończyłoby się katastrofą, a Niemcy straciliby większość broni pancernej.
Hitler nie wiedział wtedy o memoriałach Mansteina, ale sam szukał podobnego rozwiązania. Już 25 października mówił Brauchitschowi i Halderowi, że wolałby uderzyć na południe od Liège, a 30 października, dzień przed pierwszym memoriałem, zaproponował według dziennika gen. Alfreda Jodla skierowanie grupy pancernej przez Arlon na Sedan. 11 listopada na jego polecenie OKH nakazało utworzyć na południowym skrzydle trzecią grupę wojsk szybkich, a w wersji planu z 15 listopada Grupa Armii A otrzymała korpus Guderiana z dwiema dywizjami pancernymi. Miał on przez zaskoczenie zdobyć zachodni brzeg Mozy pod Sedanem. Nie zmieniało to jednak istoty planu: główne uderzenie nadal zadawał Bock.
Manstein nie ustępował. Kolejne memoriały, podpisywane przez Rundstedta albo wysyłane bezpośrednio do Haldera, powstały 21 i 30 listopada, 6 i 18 grudnia 1939 roku oraz 12 stycznia 1940 roku. Każdy był bardziej radykalny od poprzedniego. Brauchitsch odmówił przekazania ich Hitlerowi, tłumacząc, że decyzja o kierunku głównego uderzenia należy do wodza, który podejmie ją na podstawie jego wniosków.
Od Mechelen do Kancelarii Rzeszy
Sytuację zmienił przypadek. 10 stycznia 1940 roku niemiecki samolot łącznikowy zabłądził we mgle i wylądował awaryjnie w Belgii. Jego pasażer, major Luftwaffe, wiózł dokumenty z planem natarcia, których nie zdołał spalić (incydent w Mechelen). Belgowie przekazali ich treść Francuzom i Brytyjczykom, a w Berlinie trzeba było się liczyć z tym, że plan jest znany przeciwnikowi. W tych samych dniach Halder pozbył się kłopotliwego rywala. 27 stycznia Manstein został mianowany dowódcą XXXVIII Korpusu Armijnego, formowanego w Szczecinie, daleko od frontu zachodniego. Formalnie był to awans, w praktyce odsunięcie od planowania.
Tresckow i Blumentritt postanowili jednak, że pomysł nie przepadnie. Gdy do Koblencji przyjechał naczelny adiutant Hitlera Rudolf Schmundt, z którym Tresckow był zaprzyjaźniony, przedstawili mu koncepcję Mansteina. Schmundt 2 lutego zrelacjonował ją Hitlerowi, który rozpoznał w niej własne myśli. W lutym OKH przeprowadziło gry wojenne, które pokazały, że natarcie na Sedan wymaga znacznie większych sił, a 13 lutego Hitler, według dziennika Jodla, oznajmił, że dywizje pancerne należy skupić w kierunku Sedanu, gdzie przeciwnik nie spodziewa się głównego uderzenia. 17 lutego Manstein przybył do Kancelarii Rzeszy wraz z innymi nowo mianowanymi dowódcami korpusów na śniadanie u Hitlera. Po posiłku Hitler zaprosił go do gabinetu i wysłuchał jego wywodu. Manstein pisał po wojnie, że Hitler zadziwiająco szybko przyswoił sobie argumenty, których Grupa Armii A broniła od miesięcy. Hitler miał o nim powiedzieć, że to wyjątkowo zdolny człowiek, ale że mu nie ufa.
24 lutego 1940 roku OKH wydało czwartą wersję planu „Fall Gelb”. Główne uderzenie miała zadać Grupa Armii A przez Ardeny, a Grupa Armii B, nacierając na Holandię i środkową Belgię, miała ściągnąć tam wojska sprzymierzonych. Halder, który wcześniej zwalczał ten pomysł, opracował go teraz starannie i rozbudował, choć ostrożniej, niż chciał Manstein: rzekę miała forsować piechota, a dywizje pancerne posuwać się razem z nią. Sam Manstein nie miał już wpływu na dalsze prace.
Druga strona
Plan trafił w najsłabszy punkt sprzymierzonych. Naczelny dowódca wojsk francuskich gen. Maurice Gamelin zakładał, że Niemcy, jak w 1914 roku, uderzą przez równiny Belgii. W listopadzie 1939 roku przyjęto plan Dyle: po wkroczeniu Niemców do Belgii najlepsze armie francuskie i Brytyjski Korpus Ekspedycyjny miały ruszyć na linię rzeki Dyle, a w marcu 1940 roku Gamelin wysłał jeszcze 7 Armię aż pod Bredę w Holandii. Ardeny uważano za teren trudny dla wielkich jednostek pancernych, a w razie ataku sądzono, że Francuzi będą mieli dość czasu, by ściągnąć posiłki. Odcinek naprzeciw Ardenów obsadzały więc słabe 2 i 9 Armia, w znacznej części złożone z dywizji rezerwowych. Belgia, która trzymała się neutralności, nie dopuszczała do wspólnego planowania i wojsk sprzymierzonych na swoim terytorium.
Miejsce w wojnie
10 maja 1940 roku Wehrmacht zaatakował Holandię, Belgię i Luksemburg. Sprzymierzeni zgodnie z planem ruszyli do Belgii, a przez Ardeny przeszła grupa pancerna gen. Ewalda von Kleista z pięcioma dywizjami pancernymi, wśród nich trzema z korpusu Guderiana, a na jej prawym skrzydle korpus z dwiema kolejnymi, w tym dywizją Erwina Rommla. 13 maja Niemcy przeprawili się przez Mozę pod Sedanem i w kilku innych miejscach, a 20 maja czołgi Guderiana doszły pod Abbeville do kanału La Manche. Armie sprzymierzonych w Belgii zostały odcięte od Francji, a spod Dunkierki ewakuowano do Anglii ponad 330 tysięcy żołnierzy, w większości brytyjskich. 22 czerwca Francja podpisała rozejm. W kampanii walczyły też odtworzone we Francji polskie oddziały, których żołnierze po klęsce w części przedostali się do Wielkiej Brytanii.
Manstein, którego korpus wszedł do walki dopiero 16 maja, obserwował zwycięstwo z drugiej linii. Hitler mówił później, że spośród wszystkich generałów, z którymi rozmawiał o planie ataku na zachodzie, tylko Manstein go zrozumiał. Propaganda przypisała sukces geniuszowi wodza, a generałowie, którzy jesienią uważali ofensywę za szaleństwo, utracili wobec niego resztę autorytetu. Po wojnie Halder przekonywał, że to on był ojcem planu, a historycy dowodzą, że zwycięstwo 1940 roku nie było realizacją z góry przemyślanej doktryny „wojny błyskawicznej”, lecz ryzykowną improwizacją, która powiodła się dzięki błędom przeciwnika. Wiara Hitlera i części generałów, że da się ją powtórzyć w każdych warunkach, zaważyła na planie ataku na Związek Radziecki w 1941 roku. Memoriał z 31 października pozostaje jednym z najbardziej znanych dokumentów wojskowych tej wojny: od niego zaczęła się droga do najszybszej klęski wielkiego mocarstwa w XX wieku.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 28 października 1939 · Zbrodnie i represjeDemonstracje w Pradze28 października 1939, w rocznicę powstania Czechosłowacji, tłumy Czechów wyszły na ulice. W Pradze padły strzały, zginął Václav Sedláček, ranny był Jan Opletal.
- 27 października 1939 · DyplomacjaBelgia potwierdza neutralność27 października 1939 Leopold III w przemówieniu radiowym do Amerykanów potwierdził neutralność Belgii i zapowiedział, że w razie napaści kraj będzie walczył.
- 4 listopada 1939 · PolitykaStany Zjednoczone uchwalają cash and carry4 listopada 1939 Roosevelt podpisał nową ustawę o neutralności. Znosiła embargo na broń, którą walczący mogli kupić za gotówkę i wywieźć własnymi statkami.
- 4 listopada 1939 · AtlantykKoniec sprawy City of Flint3 listopada 1939 Niemcy wprowadzili zajęty „City of Flint” do norweskiego Haugesund. W nocy Norwegowie oddali statek Amerykanom, a załogę pryzową internowali.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 17 lutego 1940 · Front zachodniManstein przedstawia plan Hitlerowi17 lutego 1940 odsunięty od planowania Manstein przedstawił Hitlerowi pomysł uderzenia przez Ardeny. 24 lutego OKH przeniosło główne uderzenie na Grupę Armii A.
- 10 maja 1940 · Front zachodniNiemcy atakują na Zachodzie10 maja 1940 Wehrmacht uderzył na Holandię, Belgię i Luksemburg. Sprzymierzeni ruszyli w głąb Belgii, a czołgi Kleista weszły w Ardeny, ku Mozie i Francji.
- 9 października 1939 · Front zachodniDyrektywa Fall Gelb9 października 1939 Hitler podpisał dyrektywę nr 6. Wehrmacht miał jak najszybciej uderzyć przez Luksemburg, Belgię i Holandię. Generałowie byli przeciw.
- 16 stycznia 1940 · Front zachodniHitler odkłada atak na Zachodzie16 stycznia 1940 Hitler odłożył atak na Zachodzie do wiosny. Przesądziły śnieg i mróz oraz plany utracone w Mechelen. Natarcie miało stanąć na nowej podstawie.