Polska
Emanuel Ringelblum
Historyk Żydów w Polsce, działacz Jointu i Żydowskiej Samopomocy Społecznej, twórca i kierownik archiwum Oneg Szabat (1940–1943)

- Urodzony:
- 21 listopada 1900, Buczacz (Austro-Węgry)
- Zmarł:
- 10 marca 1944, Warszawa
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Emanuel Ringelblum, Polska, Zagłada Żydów
- Fotografia:
- autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons
Emanuel Ringelblum był historykiem, nauczycielem i działaczem społecznym, przed wojną jednym z najzdolniejszych badaczy dziejów Żydów w Polsce. W czasie okupacji niemieckiej stworzył w getcie warszawskim podziemne archiwum, nazwane kryptonimem Oneg Szabat, w którym kilkudziesięciu współpracowników przez blisko trzy lata gromadziło dokumenty, relacje i opracowania o życiu i zagładzie polskich Żydów. Dwie z trzech ukrytych części tego zbioru odnaleziono po wojnie w ruinach getta. Należą dziś do najważniejszych źródeł do dziejów Zagłady, a UNESCO wpisało je na listę Pamięć Świata. Sam Ringelblum nie doczekał końca wojny: w marcu 1944 roku Niemcy wykryli jego kryjówkę po „aryjskiej stronie” Warszawy i zamordowali go razem z żoną, synem, kilkudziesięcioma ukrywającymi się Żydami i dwoma polskimi opiekunami schronu.
Młodość w Galicji
Urodził się 21 listopada 1900 roku w Buczaczu, galicyjskim miasteczku nad Strypą, wówczas w Austro-Węgrzech. Był synem Fajwisza Ringelbluma, handlarza zbożem, i Muni z domu Heler; miał brata i dwie siostry. Matka zmarła, gdy miał 12 lat. Uczył się najpierw w chederze, potem w gimnazjum z polskim językiem wykładowym. Po wybuchu I wojny światowej, w 1914 roku, rodzina w obawie przed rosyjskimi pogromami przeniosła się do Nowego Sącza. Żyła tam w biedzie, a Emanuel dorabiał korepetycjami. Gimnazjum w Nowym Sączu ukończył w 1919 roku, maturę zdał w 1920 roku.
Już w Buczaczu należał do syjonistycznej organizacji młodzieżowej. W Nowym Sączu związał się z marksistowską partią syjonistyczną Poalej Syjon, a po jej rozłamie w 1920 roku z lewicowym odłamem, Poalej Syjon-Lewicą. Pozostał w nim do końca życia: był członkiem władz partyjnej młodzieżówki „Jugnt”, pisał do partyjnej prasy i współtworzył program kulturalny partii. Z ruchu tego wyniósł przywiązanie do języka jidysz, kultury ludowej i świeckiej żydowskiej tożsamości narodowej oraz lewicowe poglądy, które zachował do śmierci.
Historyk Żydów warszawskich
W 1920 roku przyjechał do Warszawy, by studiować medycynę, ale nie przyjęto go z powodu obowiązującej na Uniwersytecie Warszawskim zasady numerus clausus, ograniczającej liczbę studentów żydowskich. Rozgoryczony myślał o emigracji. Ostatecznie w 1922 roku podjął studia historyczne na wydziale filozoficznym uniwersytetu. Chodził na seminaria Marcelego Handelsmana, a jego głównym opiekunem naukowym był historyk Żydów polskich Ignacy Schiper. W 1927 roku obronił doktorat o dziejach Żydów w średniowiecznej Warszawie. Wydana w 1932 roku książka „Żydzi w Warszawie od czasów najdawniejszych do ostatniego wygnania w r. 1527” była pierwszą opartą na tak bogatych źródłach monografią największej żydowskiej społeczności Polski.
W okresie międzywojennym opublikował ponad sto dwadzieścia studiów i artykułów, między innymi o Żydach w insurekcji kościuszkowskiej, o żydowskich lekarzach, drukarzach i książkach, o próbach „produktywizacji” Żydów w czasach stanisławowskich. Pisał po polsku i w jidysz. W 1923 roku z przyjacielem Rafałem Mahlerem założył w Żydowskim Domu Akademickim koło młodych historyków, z którego wyrosła warszawska sekcja historyczna wileńskiego Żydowskiego Instytutu Naukowego YIVO. Współredagował jej pismo, wydawane od 1934 roku jako „Bleter far Geszichte”. Był zwolennikiem historii społecznej: interesowały go dzieje zwykłych ludzi, a nie tylko elit, i wierzył, że historię społeczności powinni pisać razem zawodowi badacze i jej członkowie, przez zbieranie relacji, listów, pamiętników i folkloru. Dzieje Żydów traktował jako część historii Polski.
Utrzymywał się z uczenia historii. Po roku pracy w żydowskich szkołach średnich w Wilnie uczył przez dziesięć lat w warszawskich gimnazjach, przede wszystkim w prywatnym gimnazjum żeńskim „Jehudija”. Ożenił się z Judytą Herman, nauczycielką języka polskiego i działaczką Poalej Syjon-Lewicy; w 1930 roku urodził im się syn Uri. Mężem jednej z jego sióstr był historyk Artur Eisenbach, po wojnie dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego.
W służbie Jointu i w Zbąszyniu
Od końca lat dwudziestych pracował z amerykańską żydowską organizacją pomocową American Jewish Joint Distribution Committee, zwaną Jointem, najpierw przy finansowanej przez nią sieci kas bezprocentowych, dla której redagował pismo „Folkshilf”, a od 1938 roku na pełnym etacie, po rezygnacji z pracy w szkole.
Jesienią 1938 roku Joint wysłał go do Zbąszynia. Pod koniec października Niemcy wypędzili przez granicę kilkanaście tysięcy Żydów z polskim obywatelstwem, a kilka tysięcy z nich utknęło w przygranicznym miasteczku; wśród wygnanych była rodzina Herschela Grynszpana, którego zamach w Paryżu dał Niemcom pretekst do nocy kryształowej. Ringelblum przez kilka tygodni kierował pomocą dla około sześciu tysięcy wygnańców: pomagał zorganizować ich według zawodów i urządzić w obozie pocztę, służby porządkowe i pomoc prawną dla starających się o emigrację. Jednocześnie zbierał ich relacje o prześladowaniach w Rzeszy i zaczął pisać raport o położeniu Żydów w nazistowskich Niemczech. Doświadczenie ze Zbąszynia, gdzie po raz pierwszy łączył pomoc społeczną z dokumentowaniem krzywdy, powtórzył w znacznie większej skali w getcie.
Wrzesień 1939 i pierwszy rok okupacji
W sierpniu 1939 roku był w Genewie na XXI Kongresie Syjonistycznym. Na wieść o pakcie Ribbentrop–Mołotow natychmiast wyruszył w drogę powrotną przez Włochy, Jugosławię i Węgry i dotarł do Warszawy w chwili, gdy Niemcy napadli na Polskę. Choć wielokrotnie proponowano mu wyjazd, został w mieście. Podczas oblężenia i bombardowań włączył się do organizowanej przez Joint pomocy dla bezdomnych i głodujących, a po kapitulacji Warszawy stał się jednym z filarów żydowskiej samopomocy. Komisja Koordynacyjna żydowskich organizacji społecznych, utworzona we wrześniu 1939 roku, przekształciła się w 1940 roku w Żydowską Samopomoc Społeczną, jedyną żydowską organizację opiekuńczą, którą władze Generalnego Gubernatorstwa tolerowały. Ringelblum kierował w niej Sekcją Pracy Społecznej, nadzorującą sieć komitetów domowych, które w kamienicach organizowały dożywianie, opiekę nad dziećmi i pomoc sąsiedzką.
Od pierwszych tygodni wojny prowadził zapiski. W październiku 1939 roku zaczął zbierać materiały o położeniu Żydów pod okupacją, korzystając z relacji uchodźców i wysiedlonych, którzy przez biura samopomocy przewijali się tysiącami. Od maja 1940 roku wciągał do tej pracy kolejnych współpracowników: pisarzy, nauczycieli, ekonomistów, rabinów i działaczy różnych partii, od ortodoksyjnej Agudy po Bund i komunistów. W listopadzie 1940 roku razem z rodziną znalazł się w zamkniętym getcie, którego utworzenie opisywał wcześniej w swoich notatkach.
Oneg Szabat
Za formalny początek podziemnego archiwum getta uważa się zebranie w mieszkaniu Ringelbluma przy ulicy Leszno 18 w sobotę 22 listopada 1940 roku. Grupa przyjęła kryptonim Oneg Szabat („Radość szabatu”), bo spotykała się zwykle w soboty, najczęściej w biurach samopomocy w gmachu Głównej Biblioteki Judaistycznej na Tłomackiem. Ringelblum kierował pracą merytoryczną, sekretarzami i organizatorami archiwum byli Hersz Wasser i Eliasz Gutkowski, a do najbliższego kręgu należeli między innymi dyrektor polskiego oddziału Jointu Icchak Giterman, nauczyciel Abraham Lewin, rabin i historyk Szymon Huberband oraz pisarka Rachela Auerbach. W sumie z archiwum współpracowało 50–60 osób. Działało ono w ścisłej konspiracji i niezależnie od Judenratu.
Zbierano wszystko, co mogło posłużyć przyszłym historykom: zarządzenia okupanta i ogłoszenia Rady Żydowskiej, gazety podziemne, plakaty, kartki żywnościowe, bilety tramwajowe, zaproszenia na koncerty, a nawet papierki po cukierkach. Ringelblum, wierny swojej koncepcji historii społecznej, chciał jednak przede wszystkim zapisać doświadczenie zwykłych ludzi. Oneg Szabat rozpisywał ankiety i konkursy, przeprowadzał wywiady, zamawiał dzienniki i opracowania o głodzie, szmuglu, policji żydowskiej, położeniu kobiet i dzieci, życiu religijnym i kulturalnym, losie żydowskich miasteczek na prowincji, stosunkach polsko-żydowskich i niemiecko-żydowskich. Sam Ringelblum prowadził kronikę getta, wydaną po polsku w 1983 roku jako „Kronika getta warszawskiego”.
Stosunki z przewodniczącym Judenratu Adamem Czerniakowem układały się źle. Ringelblum i ludzie samopomocy zarzucali Radzie i podległej jej policji korupcję, faworyzowanie bogatych i konwertytów, obciążanie podatkami biedoty i używanie polskiego zamiast jidysz. Jego ostre oceny Czerniakowa nie zawsze były sprawiedliwe; po samobójstwie prezesa w lipcu 1942 roku zanotował, że był to dowód słabości i że Czerniaków powinien był wezwać do oporu.
Archiwum Zagłady
Od przełomu 1941 i 1942 roku do getta docierały wieści o masowych mordach na wschodzie, a potem w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem, skąd zbiegł Szlama Ber Winer, przesłuchany przez współpracowników archiwum. Oneg Szabat przekształcił się w ośrodek dokumentowania Zagłady. Opracowywane w getcie raporty przekazywano przez polskie podziemie do Londynu. Gdy w czerwcu 1942 roku BBC nadało informacje o mordowaniu Żydów w Polsce, Ringelblum zapisał, że archiwum spełniło wielką misję historyczną. Wiosną 1942 roku przystąpił do Bloku Antyfaszystowskiego, a potem współtworzył Żydowską Organizację Bojową: był członkiem jej komitetu finansowego i przyjacielem jej przywódcy Mordechaja Anielewicza. Utrzymywał też kontakty z prawicowym Żydowskim Związkiem Wojskowym i współpracował z Żydowskim Komitetem Narodowym.
W czasie wielkiej akcji deportacyjnej latem 1942 roku Niemcy wywieźli do Treblinki i zamordowali około 265 tysięcy mieszkańców getta, a ponad 10 tysięcy zabili w samym getcie; wśród ofiar było wielu współpracowników archiwum. Ringelblum przetrwał, zatrudniony formalnie w niemieckim warsztacie stolarskim Bernarda Hallmanna przy ulicy Nowolipki 68. Starał się wyciągać ludzi z Umschlagplatzu i ratować archiwum. 3 sierpnia 1942 roku pierwszą jego część ukryli w piwnicy szkoły przy Nowolipkach 68 nauczyciel Izrael Lichtensztajn i dwaj jego uczniowie, Dawid Graber i Nachum Grzywacz. Drugą część zakopano tam w lutym 1943 roku, trzecią 4 kwietnia 1943 roku pod ulicą Świętojerską 34.
Po „aryjskiej stronie”
Pod koniec lutego albo na początku marca 1943 roku Ringelblum z żoną i synem wydostał się z getta i ukrył w podziemnym schronie „Krysia” na posesji ogrodnika Mieczysława Wolskiego przy ulicy Grójeckiej 81 na Ochocie. Była to największa żydowska kryjówka w okupowanej Warszawie: w latach 1942–1944 ukrywało się w niej około 40 osób. Kontakt z nimi utrzymywał Adolf Berman z Żydowskiego Komitetu Narodowego, a część kosztów pokrywała Rada Pomocy Żydom „Żegota”.
W przeddzień Paschy, 18 kwietnia 1943 roku, Ringelblum wrócił do getta, by spędzić tam święto i dopilnować spraw archiwum. Następnego dnia wybuchło powstanie w getcie. Został schwytany i wywieziony do obozu pracy w Trawnikach. Gdy Żegota się o tym dowiedziała, w sierpniu 1943 roku jej łącznik, kolejarz Teodor Pajewski, i Szoszana Kossower przekupili strażnika i wywieźli go z obozu w przebraniu kolejarza do Warszawy. Ringelblum wrócił do „Krysi”. Odrzucił propozycje, by żył na powierzchni, co umożliwiał mu „aryjski” wygląd, i by przerzucono go za granicę, bo nie chciał opuścić rodziny i chciał dalej pisać.
W bunkrze powstały jego ostatnie prace, przede wszystkim obszerny esej „Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej”, a także szkice o losie żydowskiej inteligencji i, razem z Bermanem, opracowanie o życiu kulturalnym w gettach. Esej o stosunkach polsko-żydowskich, wydany po polsku w 1988 roku, jest próbą rzetelnego bilansu: Ringelblum pisze w nim o obojętności, szmalcownikach i antysemityzmie części polskiego społeczeństwa i podziemia, ale też o tych, którzy z narażeniem życia ratowali Żydów. Gdzie indziej pisał, że przez mury i druty kolczaste „podali sobie ręce Polacy i Żydzi”, by przeciwstawić się planowi wygłodzenia getta.
Śmierć
7 marca 1944 roku Niemcy wykryli „Krysię”. W polskich opracowaniach przyjmuje się zwykle, że kryjówkę wydał 18-letni Jan Łakiński, którego później zastrzelono z wyroku sądu specjalnego Armii Krajowej; według innej wersji donos złożyła była dziewczyna Wolskiego. Ukrywających się Żydów oraz Wolskiego i jego siostrzeńca Janusza Wysockiego przewieziono na Pawiak. Ringelblum, podejrzewany o związki z podziemiem, był torturowany. Według relacji więźnia Pawiaka, pisarza Jechiela Hirschauta, żydowscy więźniowie próbowali włączyć go do brygady roboczej i w ten sposób ocalić, ale nie chciał zostawić żony i syna. Kilka dni po aresztowaniu, prawdopodobnie około 10 marca 1944 roku, Ringelbluma, jego żonę Judytę, syna Uriego, pozostałych mieszkańców schronu i ich polskich opiekunów rozstrzelano w ruinach getta.
Archiwum i pamięć
Z trzech ukrytych części archiwum dwie odnaleziono. 18 września 1946 roku, z inicjatywy Hersza Wassera, jednego z trojga współpracowników Oneg Szabat, którzy przeżyli wojnę, wydobyto z ruin domu przy Nowolipkach 68 dziesięć metalowych skrzynek. W grudniu 1950 roku robotnicy odkopali w tym samym miejscu dwie bańki na mleko z drugą częścią. Trzeciej, ukrytej przy Świętojerskiej, nie udało się odnaleźć mimo poszukiwań, także w 2003 roku na terenie stojącej tam dziś ambasady Chin. Zachowany zbiór, liczący około 1700 jednostek i ponad 25 tysięcy kart, przechowuje Żydowski Instytut Historyczny, od 2009 roku noszący imię Ringelbluma. W 1999 roku archiwum wpisano na listę Pamięć Świata UNESCO, a jego pełna naukowa edycja liczy kilkadziesiąt tomów.
Ringelblum został w 1948 roku pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Od 1961 roku jego imię nosi ulica na warszawskim Kole. Historię archiwum opowiedział amerykański historyk Samuel Kassow w książce „Kto napisze naszą historię?”, na podstawie której w 2018 roku powstał film dokumentalny o tym samym tytule. Dzięki Ringelblumowi Zagłada warszawskich Żydów jest opowiedziana nie tylko z niemieckich akt i raportów sprawców, lecz przede wszystkim głosem jej ofiar, w języku, którym mówili, pisali i notowali to, co widzieli, wiedząc, że sami najpewniej nie przeżyją.
Źródła
Najczęściej obok
Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.