TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1939–1945: Bitwa o Atlantyk

Bitwa u ujścia La Platy

Daty:
13–17 grudnia 1939
Front:
Atlantyk
Miejsce:
Południowy Atlantyk około 300–400 km na wschód od ujścia La Platy, na podejściach do wybrzeży Urugwaju i Argentyny, oraz estuarium La Platy z portem i redą MontevideoNa mapie bitew →
Strony:
Wielka BrytaniaHenry Harwood
III RzeszaHans Langsdorff
Wynik:
Zwycięstwo Wielkiej Brytanii. Uszkodzony „Admiral Graf Spee” schronił się w neutralnym Montevideo, a 17 grudnia 1939 roku jego załoga zatopiła okręt u wyjścia z portu.
Autor:
Łukasz
Tagi:
bitwa o Atlantyk, Admiral Graf Spee, Royal Navy, Kriegsmarine
Uszkodzenia brytyjskiego krążownika „Exeter” z bitwy u ujścia La Platy, 13 grudnia 1939 roku.
Uszkodzenia brytyjskiego krążownika „Exeter” z bitwy u ujścia La Platy, 13 grudnia 1939 roku.Autor: Commander R.D. Ross · Public domain · Wikimedia Commons

Bitwa u ujścia La Platy była pierwszym wielkim starciem okrętów nawodnych drugiej wojny światowej i jedyną w 1939 roku bitwą morską, która przyciągnęła uwagę całego świata. Rano 13 grudnia 1939 roku niemiecki „pancernik kieszonkowy” „Admiral Graf Spee” komandora Hansa Langsdorffa, który od trzech miesięcy polował na alianckie statki na południowym Atlantyku i Oceanie Indyjskim, natknął się na wschód od ujścia La Platy na brytyjski zespół komodora Henry’ego Harwooda: krążownik ciężki „Exeter” i dwa krążowniki lekkie, „Ajax” i nowozelandzki „Achilles”. W ciągu półtorej godziny walki niemiecki okręt ciężko uszkodził „Exetera” i trafił „Ajaxa”, ale sam otrzymał około dwudziestu trafień, w tym jedno, które zniszczyło urządzenia do oczyszczania paliwa. Langsdorff przerwał walkę i, śledzony przez dwa lekkie krążowniki, wszedł po północy do neutralnego Montevideo. Przez kolejne trzy dni o los okrętu toczyła się gra dyplomatów i wywiadów. Przekonany, że u wyjścia z estuarium czekają na niego przeważające siły, Langsdorff wyprowadził 17 grudnia okręt na redę i kazał go wysadzić w powietrze.

Nazwa i daty

Brytyjczycy nazywają starcie bitwą u La Platy (Battle of the River Plate), Niemcy potyczką lub bitwą na Río de la Plata (Gefecht vor dem Río de la Plata). Właściwa walka toczyła się 13 grudnia 1939 roku: od pierwszych salw tuż po szóstej rano do ostatnich wystrzałów wieczorem, gdy „Graf Spee” wchodził do estuarium. Za ramy bitwy najlepiej jednak przyjąć daty od 13 do 17 grudnia, bo bitwa rozstrzygnęła się dopiero wtedy, gdy Langsdorff zatopił okręt u wyjścia z Montevideo. Tak opisują ją także brytyjskie i niemieckie opracowania, dla których dni w porcie są częścią tej samej operacji: krążowniki Harwooda przez cały ten czas pilnowały wyjścia z estuarium, gotowe wznowić walkę.

Godziny podawane w opracowaniach różnią się o kilkanaście minut, a czasem o godzinę, bo Brytyjczycy i Niemcy prowadzili dzienniki według różnych stref czasowych. Godziny w tekście podano w przybliżeniu, według brytyjskiego raportu.

Tło

Rajder na południowym Atlantyku

„Admiral Graf Spee” był trzecim i najnowszym okrętem typu Deutschland, którego pierwszą jednostkę zwodowano w 1931 roku. Te okręty, nazwane przez Brytyjczyków „pancernikami kieszonkowymi”, miały sześć dział kalibru 280 mm w dwóch potrójnych wieżach i osiem dział 150 mm, a silniki wysokoprężne dawały im ogromny zasięg. Były silniejsze od każdego krążownika i szybsze od niemal wszystkich pancerników. Według planu Z miały w razie wojny z Wielką Brytanią niszczyć jej żeglugę na odległych oceanach i rozpraszać siły Royal Navy.

Okręt wyszedł z Wilhelmshaven 21 sierpnia 1939 roku, jeszcze przed wybuchem wojny, a rozkaz rozpoczęcia działań otrzymał 26 września. 30 września zatopił u wybrzeży Brazylii pierwszy statek, brytyjski frachtowiec „Clement”. Do grudnia zatopił dziewięć statków o łącznej pojemności około 50 tysięcy BRT, na południowym Atlantyku i w listopadzie na Oceanie Indyjskim. Langsdorff działał według reguł pryzowych: pozwalał załogom zejść ze statków, zabierał je na pokład albo przekazywał na towarzyszący mu zbiornikowiec „Altmark”, i w czasie całego rajdu nie zginął ani jeden marynarz z zatopionych statków. Rozkazy nakazywały mu unikać walki nawet ze słabszymi okrętami wojennymi, bo uszkodzony okręt nie miał gdzie się naprawić.

Przeciw niemieckim rajderom Admiralicja i francuska marynarka utworzyły 5 października osiem grup myśliwskich. Za tymi decyzjami stali pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill i pierwszy lord morski admirał Dudley Pound. Wschodnie wybrzeże Ameryki Południowej przypadło grupie G, czyli Dywizjonowi Południowoamerykańskiemu komodora Harwooda. W jego skład wchodziły krążowniki ciężkie „Exeter” i „Cumberland” oraz lekkie „Ajax” i „Achilles”. Pod koniec listopada „pancernik kieszonkowy” był nadal nieuchwytny, a niemieckie okręty zdążyły w tym czasie pokazać się także na północy: 23 listopada „Scharnhorst” i „Gneisenau” zatopiły krążownik pomocniczy „Rawalpindi”.

Rachuba Harwooda

2 grudnia „Graf Spee” zatopił między Afryką Południową a wyspą Świętej Heleny brytyjski statek „Doric Star”, którego radiooperator zdążył nadać sygnał o ataku rajdera wraz z pozycją. Następnego dnia zatopiony został „Tairoa”, który również zdołał wezwać pomoc. 7 grudnia „Graf Spee” zatopił na środkowym Atlantyku ostatni statek, „Streonshalh”, na którym Niemcy znaleźli informacje o ruchu statków u wybrzeży Ameryki Południowej. Langsdorff postanowił uderzyć na żeglugę u ujścia La Platy, gdzie spotykały się szlaki z Buenos Aires i Montevideo, którymi płynęły do Wielkiej Brytanii argentyńskie mięso i zboże.

Harwood, który wciąż sądził, że ściga „Admirala Scheera”, doszedł do tego samego wniosku. Obliczył, że rajder, płynąc z pozycji „Doric Star” z prędkością około 15 węzłów, może się znaleźć u La Platy 12 grudnia, i uznał, że najbardziej uczęszczana część szlaków jest dla niego najbardziej kuszącym celem. Ściągnął swoje okręty w ten rejon: „Ajax” i „Achilles” spotkały się 10 grudnia, „Exeter” dołączył 12 grudnia. „Cumberland” stał na remoncie w Stanley na Falklandach. Harwood zebrał więc trzy krążowniki około 150 mil morskich na wschód od ujścia rzeki i przećwiczył z dowódcami plan walki.

Siły

Po stronie brytyjskiej siły były wyraźnie słabsze. Flagowy „Ajax” (kmdr Charles Woodhouse) i „Achilles” (kmdr Edward Parry) były krążownikami lekkimi typu Leander z ośmioma działami 152 mm. „Achilles” należał do Dywizjonu Nowozelandzkiego Royal Navy, poprzednika Royal New Zealand Navy, i miał w dużej części nowozelandzką załogę. „Exeter” (kmdr Frederick Bell) był krążownikiem ciężkim z sześcioma działami 203 mm. Ciężar salwy burtowej „Grafa Spee” przewyższał łączną salwę trzech krążowników, jego działa sięgały dalej, a pancerz był grubszy. Brytyjczycy mieli natomiast przewagę prędkości, kilku węzłów, oraz liczby: mogli atakować z dwóch stron i zmuszać przeciwnika do dzielenia ognia.

Harwood opracował taktykę walki z „pancernikiem kieszonkowym” sam, gdy w latach 1934–1936 wykładał w Royal Naval War College w Greenwich. Zakładała ona natychmiastowy atak w dzień i w nocy, w dzień dwoma oddzielnymi grupami: „Exeter” z jednej strony, dwa lekkie krążowniki z drugiej. Rachuba była prosta. Każdy z brytyjskich krążowników był stosunkowo mało cenny, a jedyny „Graf Spee” był jednym z kilku ciężkich okrętów Kriegsmarine. Nawet poważne uszkodzenia, których nie dało się naprawić tysiące mil od kraju, oznaczały dla niego koniec rajdu.

Przebieg bitwy

Pierwsze salwy

13 grudnia o świcie brytyjskie krążowniki płynęły kursem na północny wschód z prędkością 14 węzłów, około 390 mil morskich na wschód od Montevideo. „Graf Spee” dostrzegł je pierwszy. Jego obserwatorzy zobaczyli maszty około 5.30 według niemieckiego czasu i Langsdorff, który nie miał już samolotu rozpoznawczego, bo jego Arado Ar 196 zepsuł się dzień wcześniej, uznał je za eskortę konwoju. Gdy po kilkunastu minutach rozpoznano „Exetera”, a dwa mniejsze okręty wzięto za niszczyciele, Langsdorff postanowił, wbrew rozkazom zakazującym walki, podejść do przeciwnika z pełną prędkością. Liczył, że zdąży zaatakować, zanim Brytyjczycy rozwiną pełną szybkość, i że zniszczy krążowniki, zanim one wezwą posiłki. Zanim zorientował się, że ma przed sobą trzy krążowniki, było za późno na zmianę decyzji.

Brytyjczycy zauważyli dym na północnym zachodzie około 6.10. Harwood wysłał „Exetera” na rozpoznanie i kilka minut później otrzymał meldunek: „Sądzę, że to pancernik kieszonkowy”. Zgodnie z planem „Exeter” skręcił na północny zachód, a „Ajax” i „Achilles” na północny wschód. Około 6.18 „Graf Spee” otworzył ogień z odległości około 17–18 kilometrów, kierując artylerię główną na „Exetera”, a pomocniczą na lekkie krążowniki. „Exeter” odpowiedział o 6.20, „Achilles” i „Ajax” kilka minut później. Brytyjskie okręty uważały aż do końca walki, że strzelają do „Admirala Scheera”.

„Exeter” pod ogniem

Niemiecka artyleria strzelała celnie. Trzecia salwa nakryła „Exetera”, a pocisk, który eksplodował tuż przy burcie, zabił obsady wyrzutni torpedowych, przeciął łączność i zniszczył wodnosamolot Walrus gotowy do startu. Około 6.26 pocisk kalibru 280 mm trafił w drugą dziobową wieżę „B” i wyłączył ją z walki, a odłamki zmiotły pomost bojowy, zabijając lub raniąc niemal wszystkich, którzy na nim stali, poza kapitanem Bellem i dwoma innymi ludźmi. Zniszczona była także łączność z rufowym stanowiskiem dowodzenia. Do końca walki okrętem sterowano przez łańcuch gońców przekazujących rozkazy, a kurs utrzymywano według kompasu z szalupy.

W tym czasie „Ajax” i „Achilles” zbliżyły się do przeciwnika i ich celny ogień zmusił Langsdorffa do rozdzielenia ognia artylerii głównej. Około 6.37 „Ajax” wystrzelił z katapulty wodnosamolot Seafox, który przez resztę walki korygował ogień brytyjskich krążowników. „Exeter” dwukrotnie wystrzelił torpedy, ale chybił. Około 6.40 otrzymał dwa kolejne ciężkie trafienia: jedno wyłączyło dziobową wieżę „A”, drugie wywołało pożar śródokręcia i zniszczyło obwody kierowania ogniem. Krążownik nabierał wody, przechylił się na prawą burtę i strzelał już tylko z rufowej wieży „Y”, kierowanej przez oficera artylerii z jej dachu.

Zanim jednak „Exeter” stracił siłę ognia, zadał „Grafowi Spee” najważniejszy cios bitwy. Jeden z jego pocisków kalibru 203 mm przebił dwa pokłady i eksplodował w rejonie komina, niszcząc urządzenia do oczyszczania surowego paliwa, które przygotowywały olej napędowy dla silników. Niemieccy mechanicy nie byli w stanie ich naprawić na morzu, a według większości opracowań okręt miał paliwa przygotowanego do użycia tylko na kilkanaście godzin pływania. Pełną skalę tego uszkodzenia Langsdorff poznał dopiero po walce.

Lekkie krążowniki

Około siódmej „Graf Spee” przeniósł ogień ciężkich dział na lekkie krążowniki, których pociski 152 mm nie przebijały wprawdzie jego pancerza, ale niszczyły nadbudówki, stanowiska artylerii przeciwlotniczej i zabijały ludzi na odkrytych stanowiskach. Niemiecki okręt postawił zasłonę dymną i zmienił kurs na zachód. Kapitan Bell, którego okręt strzelał jeszcze z jednej wieży, około 7.30 musiał przerwać walkę, gdy woda z bliskiego wybuchu spowodowała zwarcie w instalacji elektrycznej ostatniej wieży. Ciężko uszkodzony „Exeter” odszedł na południe, ku Falklandom. Langsdorff nie próbował go dobić, bo całą uwagę pochłaniały „Ajax” i „Achilles”.

Harwood skrócił dystans, by ogień lekkich krążowników był skuteczniejszy. O 7.25 „Ajax” wystrzelił torpedy, które „Graf Spee” wyminął, a niemal w tej samej chwili trafił go pocisk kalibru 280 mm, który wyłączył obie rufowe wieże „X” i „Y”. Krótko potem kolejny pocisk ściął maszt flagowego krążownika. Około 7.40 Harwood otrzymał meldunek, że na „Ajaxie” zostało tylko około 20 procent amunicji. Meldunek był, jak się później okazało, nieprecyzyjny, ale komodor uznał, że dalsza walka na bliski dystans w świetle dnia grozi utratą obu krążowników. Postanowił się oderwać pod osłoną zasłony dymnej, śledzić przeciwnika z bezpiecznej odległości i ponowić atak po zmroku, gdy będzie mógł użyć torped. Pierwsza faza bitwy trwała około 80 minut.

Langsdorff mógł wtedy wznowić walkę z oboma lekkimi krążownikami, ale tego nie zrobił. Kapitan Parry z „Achillesa” pisał później, że do dziś nie wie, dlaczego „Graf Spee” nie rozprawił się z „Ajaxem” i „Achillesem”, gdy skończył z „Exeterem”. Niemiecki dowódca, sam lekko ranny odłamkami, bo dowodził z odkrytego stanowiska, oceniał w tym czasie uszkodzenia okrętu. Zniszczone były oczyszczalnia paliwa, kuchnia i urządzenia do odsalania wody, w dziobie ziała dziura, a część artylerii pomocniczej i przeciwlotniczej była nieczynna. Wszystkie sześć dział głównej artylerii nadal strzelało, ale na okręcie zostało mniej więcej trzecia część amunicji do nich. Langsdorff uznał, że w takim stanie okręt nie przetrwa drogi przez Atlantyk Północny i blokady na Morzu Północnym, i postanowił zawinąć do neutralnego portu, by naprawić uszkodzenia.

Pościg do Montevideo

Przez resztę dnia „Ajax” i „Achilles” szły za niemieckim okrętem w odległości kilkunastu mil, jeden z lewej, drugi z prawej strony. Harwood wezwał z Falklandów „Cumberland”, a Admiralicja skierowała na południowy Atlantyk wszystkie ciężkie okręty, które mogły dopłynąć w rozsądnym czasie. Kilka razy „Graf Spee” odwracał się i oddawał salwy do zbyt blisko podchodzących krążowników, które za każdym razem odchodziły pod osłoną dymu. Około 11 Langsdorff natknął się na brytyjski statek „Shakespeare” i wezwał przez radio „Ajax”, by podjął jego szalupy. Z sygnału wywoławczego Brytyjczycy dowiedzieli się wtedy, że ich przeciwnikiem jest „Graf Spee”, a nie „Admiral Scheer”. Statek nie opuścił jednak pokładu i Langsdorff pozwolił mu odpłynąć.

Wieczorem stało się jasne, że niemiecki okręt wchodzi do estuarium La Platy. Wobec mielizn Harwood skierował za nim „Achillesa”, a „Ajax” miał pilnować drugiego toru wodnego na wypadek, gdyby przeciwnik zawrócił. Po zachodzie słońca „Graf Spee” jeszcze raz otworzył ogień do „Achillesa”. Krótko po północy, w pierwszych minutach 14 grudnia, rzucił kotwicę na redzie Montevideo, stolicy neutralnego Urugwaju. Brytyjskie krążowniki zajęły pozycje u wyjścia z estuarium, poza wodami terytorialnymi.

Wybór Montevideo okazał się dla Niemców niekorzystny. Urugwaj był wprawdzie neutralny, ale jego rząd sympatyzował z Wielką Brytanią, z którą łączyły kraj silne więzy gospodarcze. Argentyński Mar del Plata czy Buenos Aires, gdzie władze były bardziej życzliwe Niemcom, leżały dalej, a do Buenos Aires prowadził płytki, zamulony kanał, w którym okręt groził zatkaniem chłodnic wodą pełną mułu. Langsdorff wybrał najbliższy port.

Pułapka w Montevideo

Prawo neutralności

Pobyt okrętów wojennych w portach neutralnych regulowała XIII konwencja haska z 1907 roku. Okręt państwa walczącego mógł zostać w neutralnym porcie najwyżej 24 godziny, chyba że uszkodzenia nie pozwalały mu wyjść w morze. Wtedy wolno mu było naprawić tylko to, co niezbędne do żeglugi, ale nie zwiększyć zdolności bojowej. Okręt, który nie opuścił portu w wyznaczonym terminie, podlegał internowaniu do końca wojny. Inny przepis zakazywał okrętowi wojennemu wyjścia z portu wcześniej niż 24 godziny po wyjściu statku handlowego nieprzyjaciela.

14 grudnia rano Niemcy zwolnili 61 marynarzy z zatopionych statków, których Langsdorff trzymał na pokładzie w czasie bitwy. Nikt z nich nie ucierpiał. Rannych przewieziono do szpitali w mieście, a 15 grudnia 36 poległych niemieckich marynarzy pochowano z honorami wojskowymi na Cmentarzu Północnym w Montevideo. Fotografie z pogrzebu, na których Langsdorff salutuje po wojskowemu, gdy ludzie obok niego podnoszą ręce w hitlerowskim pozdrowieniu, obiegły później świat.

Niemiecki poseł Otto Langmann poprosił urugwajskiego ministra spraw zagranicznych Alberto Guaniego o dwa tygodnie na naprawy. Brytyjski poseł Eugen Millington-Drake z początku żądał, by okręt, który wszedł do portu o własnych siłach i z dużą prędkością, wyszedł natychmiast albo został internowany. Gdy jednak z Londynu przyszła wiadomość, że w pobliżu nie ma żadnych silnych brytyjskich okrętów, gra się odwróciła: Brytyjczycy chcieli zatrzymać „Grafa Spee” w porcie jak najdłużej, oficjalnie dalej domagając się jego wyjścia. Urugwajska komisja techniczna obejrzała okręt i rząd Urugwaju dał mu 72 godziny, do godziny 20 w niedzielę 17 grudnia. Millington-Drake dopilnował zarazem, by brytyjskie i francuskie statki handlowe wychodziły z Montevideo w odstępach 24 godzin, co na mocy konwencji haskiej uniemożliwiało niemieckiemu okrętowi wyjście tuż po nich.

Dezinformacja

Jednocześnie Brytyjczycy rozpuszczali pogłoski, że u ujścia La Platy zbierają się wielkie siły, z krążownikiem liniowym „Renown” i lotniskowcem „Ark Royal” na czele. Admiralicja nadawała depesze na częstotliwościach, o których wiedziała, że przechwytuje je niemiecki wywiad. Brytyjscy dyplomaci w Buenos Aires zamawiali paliwo dla tych okrętów, wiedząc, że informacja dotrze do Niemców. Plotkom uwierzyła także prasa całego świata, której korespondenci zjechali do Montevideo. W rzeczywistości „Renown” i „Ark Royal” były wtedy około 2,5 tysiąca mil morskich na północ i nie mogły zdążyć przed upływem terminu. Do Harwooda dołączył tylko „Cumberland”, który przepłynął z Falklandów ponad tysiąc mil w 34 godziny i przybył wieczorem 14 grudnia. Przed ujściem rzeki stały więc trzy krążowniki, z których dwa były uszkodzone i miały niewiele amunicji. „Exeter” dotarł do Falklandów.

Niemcy dali się zwieść. Oficerowie „Grafa Spee” obserwowali horyzont przez dalmierze i wierzyli, że widzą sylwetkę „Renowna”. 16 grudnia Langsdorff zameldował do Berlina, że na morzu czekają na niego „Renown”, „Ark Royal”, krążowniki i niszczyciele, że przebicie się na otwarte morze i do kraju jest niemożliwe, i zaproponował próbę przedarcia się do Buenos Aires, a gdyby się nie udała, zatopienie okrętu. Zapytał, czy woli internowanie w Urugwaju, czy zatopienie. Wielki admirał Erich Raeder przedstawił sprawę Hitlerowi i odpowiedział za jego zgodą: przedłużyć pobyt na wodach neutralnych wszelkimi sposobami, próba przebicia się do Buenos Aires zatwierdzona, internowanie w Urugwaju wykluczone, w razie zatopienia okrętu zapewnić jego skuteczne zniszczenie. Uszkodzony okręt, z resztką amunicji wystarczającą według szacunków na kilkanaście do dwudziestu minut ciągłego ognia, miał niewielkie szanse w płytkim, krętym kanale do Buenos Aires.

Zatopienie

Langsdorff, po naradzie z oficerami, postanowił nie narażać życia ponad tysiąca swoich ludzi w beznadziejnej walce. 17 grudnia rano na okręcie niszczono tajne dokumenty i urządzenia, a w najważniejszych pomieszczeniach rozmieszczano ładunki wybuchowe. Większość załogi przeszła na stojący w porcie niemiecki statek handlowy „Tacoma”. Po godzinie 18 „Graf Spee” z kilkudziesięcioma ludźmi na pokładzie podniósł kotwicę i wyszedł z portu. Z brzegu patrzyły na to tysiące ludzi, według niektórych relacji dziesiątki tysięcy, a radio amerykańskie relacjonowało wydarzenie na żywo, przekonane, że za chwilę zacznie się nowa bitwa. Kilka mil od brzegu okręt zatrzymał się na płytkiej wodzie, a ostatni marynarze zeszli do łodzi, które zabrały ich na argentyńskie holowniki.

O zmierzchu rozległy się potężne eksplozje (relacje podają godziny od 19:52 do 20:55, zależnie od przyjętego czasu). „Graf Spee” osiadł na dnie estuarium, płonąc, a pożary trwały jeszcze dwa dni. Brytyjskie krążowniki, które szły w stronę Montevideo w szyku bojowym, zobaczyły z daleka łunę. Harwood zameldował Admiralicji, że niemiecki okręt zatopił się sam. W nocy argentyńskie holowniki zabrały ze statku „Tacoma” niemieckich marynarzy i przewiozły ich do Buenos Aires, gdzie władze Argentyny internowały ich na czas wojny. W nocy z 19 na 20 grudnia Langsdorff, po napisaniu listów do rodziny i do niemieckiego ambasadora, zastrzelił się w swoim pokoju w Buenos Aires.

Straty

Na „Exeterze” zginęło 61 marynarzy, a 23 zostało rannych. Okręt otrzymał według brytyjskich zestawień siedem trafień pociskami kalibru 280 mm, stracił wszystkie wieże artylerii głównej, przyjął setki ton wody i przechylał się kilka stopni na prawą burtę. Na „Ajaxie” zginęło siedmiu ludzi, a obie rufowe wieże były nieczynne. „Achilles”, w którego trafiały jedynie odłamki, stracił czterech zabitych. Łącznie zginęło 72 brytyjskich i nowozelandzkich marynarzy. Niektóre opracowania podają nieco inne liczby, bo uwzględniają lub pomijają zmarłych później z ran.

Na „Grafie Spee” zginęło 36 ludzi, a około 60 zostało rannych, w tym sam Langsdorff. Liczba trafień jest w opracowaniach podawana różnie. Według jednych okręt trafiły dwa lub trzy pociski kalibru 203 mm z „Exetera” i kilkanaście do ponad dwudziestu pocisków 152 mm z lekkich krążowników, według innych, liczących także mniejsze uszkodzenia, około 70 razy. Pancerz chronił maszynownie i wieże, ale uszkodzenia urządzeń pomocniczych, przede wszystkim oczyszczalni paliwa, okazały się rozstrzygające. Zatopienie przez własną załogę kosztowało Kriegsmarine jeden z jej trzech „pancerników kieszonkowych”. Żaden z jeńców ani żaden członek załogi w czasie samozatopienia nie zginął.

Znaczenie

Dla Brytyjczyków bitwa była pierwszym wielkim zwycięstwem wojny, odniesionym w czasie, gdy na lądzie trwała „dziwna wojna”, a na morzu przychodziły głównie wiadomości o stratach, jak zatopienie „Courageousa” i „Royal Oak”. Trzy słabsze krążowniki zmusiły silniejszy okręt do przerwania rajdu, a dezinformacja i dyplomacja dokończyły dzieła. Harwood został jeszcze w grudniu awansowany na kontradmirała i odznaczony Orderem Łaźni z tytułem szlacheckim, a dowódcy krążowników również otrzymali ten order. W lutym 1940 roku załogi „Exetera” i „Ajaxa” przemaszerowały ulicami Londynu, a Churchill powiedział, że bitwa rozgrzała serca Brytyjczyków w ciemną, zimną zimę. Na „Achillesie” po raz pierwszy w historii powiewała w bitwie flaga Nowej Zelandii, a bitwa stała się ważnym elementem pamięci Nowej Zelandii. Harwood był jednak też krytykowany, że po pierwszej fazie bitwy nie wykorzystał przewagi liczebnej i pozwolił przeciwnikowi odejść.

Dla Niemiec zatopienie okrętu bez walki było kompromitacją, którą propaganda z trudem tłumaczyła. Hitler był wściekły. Dwa dni po śmierci Langsdorffa Raeder wydał rozkaz, że niemiecki okręt ma walczyć do ostatniego pocisku i zwyciężyć albo zatonąć z podniesioną banderą. Bitwa pokazała granice strategii rajderów nawodnych: daleko od kraju nawet niewielkie uszkodzenia kończyły rajd. W kolejnych latach na odległych oceanach działały głównie niemieckie krążowniki pomocnicze, a wypady wielkich okrętów, jak rejs pancernika „Bismarck” w maju 1941 roku, kończyły się coraz większymi stratami. Ciężar bitwy o Atlantyk przejęły okręty podwodne.

Bitwa miała też konsekwencje dyplomatyczne. Rozegrała się w strefie bezpieczeństwa wokół obu Ameryk, którą republiki amerykańskie ogłosiły w Panamie jesienią 1939 roku. 23 grudnia 1939 roku zaprotestowały one wspólnie u wszystkich walczących państw przeciwko naruszeniu strefy, ale bez skutku. Zbiornikowiec „Altmark”, któremu Langsdorff przekazał wcześniej blisko trzystu jeńców z zatopionych statków, próbował przedrzeć się do Niemiec. 16 lutego 1940 roku brytyjski niszczyciel „Cossack” zatrzymał go w norweskim Jøssingfjordzie i uwolnił jeńców, co wzmogło napięcie wokół neutralności Norwegii. Większość internowanych w Argentynie marynarzy „Grafa Spee” przetrwała wojnę w obozach i małych miastach w głębi kraju, a wielu z nich po wojnie osiedliło się w Argentynie i Urugwaju.

„Exeter” po prowizorycznych naprawach w Stanley wrócił do kraju i po długim remoncie służył dalej. Zatonął w marcu 1942 roku po bitwie na Morzu Jawajskim. Wrak „Grafa Spee” do dziś leży w płytkiej wodzie estuarium. Wkrótce po zatopieniu Brytyjczycy zbadali na nim niemiecki radar artyleryjski, a w XXI wieku z dna podniesiono dalmierz i brązowego orła z rufy, o którego losie w Urugwaju toczy się spór. W 1956 roku bitwę przeniesiono na ekran w brytyjskim filmie, w którym Langsdorffa zagrał Peter Finch, co utrwaliło obraz bitwy dżentelmenów, jaką była ona na tle późniejszej, coraz bardziej bezwzględnej wojny na morzu.

Źródła

  1. naval-history.net · WW2LGGrafSpee
  2. ibiblio.org · r plate
  3. Battle of the River Plate · Wikipedia (en)

Na osi czasu

(02)