Bombardowania Warszawy
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Polska
- Data:
- 10 września 1939
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Obrona Warszawy (1939)
W niedzielę 10 września 1939 roku niemieckie samoloty pojawiły się nad Warszawą o wpół do szóstej rano i wracały przez cały dzień. Według polskich źródeł, m.in. kroniki oblężenia spisanej przez Władysława Bartoszewskiego, stolica przeżyła tego dnia siedemnaście nalotów, w których wzięło udział łącznie około 70 maszyn. Najcięższy, popołudniowy, trwał dwie godziny. Bomby spadły na Krakowskie Przedmieście, okolice ulicy Królewskiej i placu Piłsudskiego, na Pragę, Grochów, Targówek i Saską Kępę. Lotnicy ostrzeliwali z broni pokładowej uchodźców na szosie grochowskiej i kobiety kopiące ziemniaki na podmiejskich polach. Równocześnie miasto ostrzeliwała niemiecka artyleria, od której pocisków zapaliła się jedna z wież Zamku Królewskiego. Warszawiacy nazwali ten dzień „krwawą niedzielą”, choć w historii Polski nazwa ta kojarzy się dziś częściej z wydarzeniami w Bydgoszczy tydzień wcześniej.
W anglojęzycznych kronikach wojny 10 września bywa podawany jako dzień, w którym Warszawę zbombardowano „po raz pierwszy”, i to w dwunastu nalotach. Obie informacje wymagają sprostowania. Luftwaffe atakowała stolicę od pierwszego dnia wojny, a 10 września był jednym z najcięższych, ale nie pierwszym dniem bombardowań. Polskie opracowania podają dla tej niedzieli liczbę siedemnastu nalotów, a jako dni szczególnie silnych ataków wymieniają też 4, 8, 9, 13, 17, 20 i 24 września. Najstraszniejszy dzień oblężenia miał dopiero nadejść.
Pierwszy tydzień: lotnisko, fabryki i dworce
Warszawa była jedynym miastem w Polsce, które przed wojną przygotowano do obrony przeciwlotniczej na większą skalę. Plan operacyjny „Zachód” zakładał, że walki lądowe będą się toczyć daleko od stolicy, a jej głównym zagrożeniem będzie lotnictwo. Miasta broniło więc około 19 procent polskiej artylerii przeciwlotniczej, ponad 70 armat kalibru 75 milimetrów i kilkadziesiąt dział 40-milimetrowych, a z powietrza Brygada Pościgowa pułkownika Stefana Pawlikowskiego: 53 myśliwce PZL P.11 i P.7, jedna trzecia polskiego lotnictwa myśliwskiego.
Niemcy zamierzali uderzyć na Warszawę już 1 września całością sił bombowych dwóch flot powietrznych. Ten nalot, nazwany operacją „Wasserkante”, nie doszedł do skutku z powodu złej pogody. Nad stolicą pojawiły się jednak mniejsze wyprawy, które bombardowały lotnisko na Okęciu i zakłady lotnicze PZL, a bomby spadły też na robotnicze osiedla na Kole i Rakowcu. Zginęli pierwsi cywile. Tego samego dnia prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt wezwał walczące państwa, by nie bombardowały ludności cywilnej i miast nieobronionych, a Hitler zapewnił, że Luftwaffe atakuje wyłącznie cele wojskowe. W tym samym czasie Stukasy obróciły w gruzy Wieluń.
W pierwszych dniach polska obrona radziła sobie nieźle. Według obliczeń historyka lotnictwa Jerzego Cynka Brygada Pościgowa zestrzeliła do 6 września około 30 samolotów, ale sama straciła ponad 30 myśliwców. 4 września niemiecka wyprawa z Prus Wschodnich przedarła się nad miasto i przeprowadziła najsilniejszy z dotychczasowych nalotów: płonęły domy na Pradze i Grochowie, a pod gruzami dwóch kamienic przy ulicy Wroniej zginęło około trzydziestu osób. Następnego dnia bomby trafiły w zatłoczony uchodźcami Dworzec Wschodni, gdzie zginęło m.in. około dwudziestu harcerek pomagających rannym.
Potem obrona osłabła gwałtownie. Między 3 a 5 września, gdy z Warszawy ewakuowały się rząd i naczelne władze wojskowe, wywieziono na wschód blisko połowę armat przeciwlotniczych, a także balony zaporowe i reflektory. Wieczorem 6 września Brygada Pościgowa dostała rozkaz przeniesienia się na lotniska pod Lublinem. Od tej chwili miasta broniło już tylko kilka baterii; historyk Tadeusz Jurga szacował, że skuteczność obrony przeciwlotniczej spadła co najmniej o trzy czwarte. Luftwaffe mogła odtąd bombardować Warszawę niemal bezkarnie.
Front pod miastem
8 września pod Warszawę dotarła 4 Dywizja Pancerna generała Georga-Hansa Reinhardta, najdalej wysunięty oddział 10 Armii. Jeszcze tego wieczoru i następnego ranka próbowała zdobyć miasto z marszu, uderzając na Ochotę i Wolę, i została odparta na barykadach z ciężkimi stratami w czołgach. Po południu 8 września stolica po raz pierwszy znalazła się pod ostrzałem niemieckiej artylerii polowej, a 9 września Luftwaffe rzuciła do wsparcia szturmu blisko 150 bombowców nurkujących Junkers Ju 87 generała Wolframa von Richthofena. Naloty powtarzały się wtedy co dwie godziny od świtu. Polska stolica stała się miastem frontowym, a granica między bombardowaniem pozycji wojskowych a bombardowaniem dzielnic mieszkalnych zatarła się w praktyce zupełnie.
Na zachód od Warszawy trwała już w tym czasie bitwa nad Bzurą, w której polskie armie „Poznań” i „Pomorze” uderzyły na skrzydło niemieckiej 8 Armii. Zmusiło to Niemców do wycofania spod stolicy 4 Dywizji Pancernej i odłożenia szturmu. Bombardowania z powietrza i ostrzał artylerii stały się w następnych tygodniach głównym sposobem wywierania nacisku na broniące się miasto.
Niedziela 10 września
Według niemieckiego historyka Jochena Böhlera w rozkazie dziennym sztabu generalnego Luftwaffe z 10 września nakazano wprost „poczynić daleko idące zniszczenia w gęsto zasiedlonych dzielnicach miasta”. Uzasadniano to rzekomymi polskimi zbrodniami na niemieckich żołnierzach, czyli tą samą propagandową narracją, którą Berlin rozpowszechniał po wydarzeniach w Bydgoszczy. Był to sygnał, że naloty na Warszawę przestają być wyłącznie wsparciem walk na przedpolach.
Pierwszy alarm ogłoszono o 5.30. Przez cały dzień nad miastem krążyły mniejsze grupy samolotów, które zrzucały bomby burzące i zapalające. Na prawym brzegu Wisły bomby spadły na park Skaryszewski, ogród zoologiczny i Dworzec Wschodni, gdzie Niemcy spodziewali się polskich baterii, oraz na ulice Grochowską i aleję Waszyngtona. W Państwowych Zakładach Tele- i Radiotechnicznych zapalił się skład z kilkunastoma tysiącami ton węgla. W centrum płonęły kamienice w okolicach Krakowskiego Przedmieścia. Polska artyleria przeciwlotnicza zestrzeliła, według polskich meldunków, pięć samolotów. Nad miastem spadły też tysiące ulotek wzywających do kapitulacji.
Liczby zabitych tego jednego dnia nikt nie zdołał ustalić. Kroniki mówią o wielu ofiarach śmiertelnych i rannych, a szpitale, do których od kilku dni napływały tysiące rannych żołnierzy z frontu, były już przepełnione. Tego samego dnia wojskowym dowódcom podporządkowano Warszawską Straż Ogniową, bo pożary przestały być sprawą miejskiej służby, a stały się częścią obrony.
Głos prezydenta
Dla mieszkańców najważniejszym punktem oparcia stał się w tych dniach komisaryczny prezydent miasta Stefan Starzyński. Gdy 5–7 września Warszawę w pośpiechu opuściły rząd, Naczelny Wódz Edward Rydz-Śmigły, komisarz rządu na stolicę i duża część policji, a radiowy apel szefa propagandy wojskowej ppłk. Romana Umiastowskiego wywołał masową ucieczkę mężczyzn na wschód, Starzyński został w mieście. 8 września dowódca obrony Warszawy gen. bryg. Walerian Czuma mianował go Komisarzem Cywilnym przy Dowództwie Obrony Warszawy. Prezydent przemawiał codziennie, czasem kilka razy dziennie, przez radiostację „Warszawa II”. Mówił o sytuacji w mieście, dziękował ludziom gaszącym pożary i kopiącym rowy, wzywał do spokoju i pracy.
O nalotach mówił bez dyplomatycznych ogródek. Po bombardowaniach 9 września oświadczył, że „barbarzyńskimi metodami Niemcy usiłują zniszczyć i spalić stolicę, wyniszczyć ludność cywilną”. W następnych dniach coraz częściej wymieniał trafione szpitale i kościoły i apelował do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz do zachodnich sojuszników o reakcję. Jego głos, odbierany także za granicą, sprawił, że oblężona Warszawa stała się dla świata symbolem polskiego oporu.
Czy Warszawa była celem wojskowym?
Sprawa legalności bombardowań Warszawy różni się od sprawy Wielunia. Warszawa była broniona: miała garnizon, baterie przeciwlotnicze, a od 8 września była twierdzą w sensie militarnym, wokół której toczyły się walki. Część niemieckich i zachodnich autorów, m.in. publicysta lotniczy Cajus Bekker, uważała więc, że naloty do 25 września mieściły się w ówczesnym prawie wojennym, a dopiero największy, wrześniowy nalot był terrorem. Niemiecka propaganda twierdziła, że Luftwaffe atakowała wyłącznie cele militarne, a za ofiary odpowiada polskie dowództwo, które „bezsensownie poświęciło miasto”.
Polscy historycy, m.in. Tomasz Szarota, uważają te twierdzenia za kłamstwo. Wskazują, że większe zniszczenia odnotowano w centrum miasta niż w dzielnicach bliższych linii frontu, że szpitale oznaczone Czerwonym Krzyżem były trafiane wielokrotnie, a lotnicy ostrzeliwali cywilów na drogach i polach. Szczególnie silnie bombardowano dzielnicę północną, zamieszkaną głównie przez Żydów, w dni świąt Rosz ha-Szana (13 września) i Jom Kipur (23 września). Böhler, choć odróżnia bronioną Warszawę od niebronionego Wielunia, ocenia, że i tu Luftwaffe chciała przede wszystkim sterroryzować ludność i sprawdzić w praktyce możliwości nowoczesnego lotnictwa. Zachowany rozkaz z 10 września jest jednym z mocniejszych argumentów tej strony sporu.
Miejsce w wojnie
Niedziela 10 września była początkiem, a nie szczytem. 13 września Hermann Göring nakazał pierwszy koncentryczny nalot na miasto; wybuchło wtedy około 150 pożarów. 17 września spłonął Zamek Królewski. 25 września, w dniu nazwanym przez warszawiaków „lanym” lub „czarnym poniedziałkiem”, kilkaset niemieckich samolotów wykonało nad Warszawą ponad tysiąc lotów, zrzucając według różnych źródeł 486 lub 560 ton bomb burzących i około 72 tony zapalających. Był to najsilniejszy nalot w dotychczasowej historii wojen. Szacunki ofiar cywilnych całego oblężenia wahają się od około 10 do około 25 tysięcy zabitych, z czego, według Szaroty, kilkanaście tysięcy zginęło od bomb lotniczych; resztę ofiar spowodowała artyleria. Zniszczeniu uległo co najmniej 10–12 procent zabudowy miasta.
Warszawa była pierwszą wielką stolicą zniszczoną w tej wojnie z powietrza. Ujęcia jej ruin trafiły do niemieckiego propagandowego filmu „Feuertaufe” (1940), który miał pokazać światu siłę Luftwaffe, a w maju 1940 roku podobny los spotkał Rotterdam. Doświadczenie września 1939 roku było też dla Luftwaffe próbą, po której uwierzyła, że lotnictwo może złamać wolę obrony miasta. Kolejne lata pokazały, jak daleko prowadzi ta logika: od Londynu i Coventry po Hamburg i Drezno, a dla samej Warszawy – po zniszczenie miasta w czasie powstania w 1944 roku.
Miejsca·Warszawa
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 8 września 1939 · AtlantykNiemcy minują wody brytyjskieWe wrześniu 1939 U-Booty zaczęły potajemnie minować brytyjskie wybrzeża, m.in. pod Portland. Na nowe miny magnetyczne trałowce były bezradne.
- 12 września 1939 · Front zachodniGamelin wstrzymuje ofensywę w Saarze12 września 1939 gen. Gamelin wstrzymał natarcie w Saarze, a premierzy Francji i Wielkiej Brytanii w Abbeville uznali, że Polsce nie da się realnie pomóc.
- 7 września 1939 · Front zachodniPoczątek ofensywy w Saarze7 września 1939 francuskie oddziały przekroczyły granicę Rzeszy w Saarze. Była to jedyna francuska ofensywa w 1939 roku, ostrożna i ograniczona od początku.
- 13 września 1939 · WojskoWybuch na krążowniku Pluton13 września 1939 w porcie w Casablance wyleciał w powietrze francuski krążownik minowy „Pluton”, rozbrajający uzbrojone miny. Zginęło około 200 ludzi.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 28 września 1939 · PolskaKapitulacja Warszawy28 września 1939 gen. Kutrzeba i gen. Blaskowitz podpisali na Rakowcu kapitulację Warszawy. Wcześniej miasto przetrwało najcięższy nalot i generalny szturm.
- 15 września 1939 · PolskaOkrążenie Warszawy15 września 1939 niemiecka 3 Armia stanęła pod Pragą i odcięła Warszawę od wschodu. Dzień później obrońcy odrzucili żądanie kapitulacji.
- 3 września 1939 · PolskaZatopienie Wichra i Gryfa3 września 1939 niemieckie bombowce nurkujące zatopiły w porcie na Helu niszczyciel „Wicher” i stawiacz min „Gryf”, największe polskie okręty na Bałtyku.
- 1 września 1939 · PolskaBombardowanie WieluniaRankiem 1 września 1939 bombowce nurkujące Luftwaffe zniszczyły centrum Wielunia, miasta bez wojska i obrony przeciwlotniczej. Pierwsze bomby trafiły w szpital.