TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Spór o drogę do Japonii

Kategoria:
Wojsko
Front:
Pacyfik
Data:
9 sierpnia 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Franklin Delano Roosevelt, Douglas MacArthur, Chester Nimitz, Filipiny

Latem 1944 roku, gdy Amerykanie kończyli walki na Marianach i na zachodnim krańcu Nowej Gwinei, w ich dowództwie toczył się spór o to, którędy iść dalej w stronę Japonii. Gen. Douglas MacArthur domagał się wyzwolenia Filipin z największą wyspą archipelagu, Luzonem, i stolicą, Manilą. Marynarka wojenna, a przez długi czas także większość planistów w Waszyngtonie, wolała ominąć Luzon i wylądować na Formozie, czyli Tajwanie, a stamtąd sięgnąć wybrzeża Chin. Pod koniec lipca obie koncepcje usłyszał w Pearl Harbor prezydent Franklin Delano Roosevelt.

Popularne chronologie podają, że 9 sierpnia 1944 roku Roosevelt wybrał plan MacArthura i odrzucił plan adm. Chestera Nimitza. Tego dnia nie zapadła jednak żadna formalna decyzja. Według amerykańskiej oficjalnej historii armii na konferencji w Pearl Harbor 26–28 lipca nie rozstrzygnięto sporu, a według części opracowań około 9 sierpnia do MacArthura dotarł jedynie osobisty list prezydenta z zapowiedzią, że po powrocie do Waszyngtonu poprze jego plan. Za Formozą opowiadał się przede wszystkim adm. Ernest King, a nie Nimitz, który według oficjalnej historii popierał ją coraz chłodniej, być może po części przez wzgląd na Kinga. Wiążące decyzje podjęło dopiero amerykańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów: 15 września o lądowaniu na Leyte, a 3 października o zajęciu Luzonu zamiast Formozy.

Dwie drogi przez Pacyfik

Od 1943 roku Amerykanie posuwali się ku Japonii dwiema drogami. Na południowo-zachodnim Pacyfiku wojska MacArthura szły wzdłuż wybrzeża Nowej Gwinei – w kwietniu 1944 roku wylądowały pod Hollandią, a 30 lipca zajęły bez walki Sansapor na Ptasiej Głowie. Na Pacyfiku środkowym siły Nimitza zdobywały kolejne archipelagi, a w czerwcu weszły na Mariany; bitwa na Morzu Filipińskim zniszczyła lotnictwo japońskich lotniskowców. Obie drogi zbiegały się w trójkącie, który tworzyły Luzon, Formoza i chińskie wybrzeże, i to tam należało wybrać następny wielki cel.

W marcu 1944 roku kolegium szefów sztabów poleciło MacArthurowi przygotować się do wejścia na południowe Filipiny przed końcem roku i do planowania inwazji na Luzon w lutym 1945 roku; jednocześnie Nimitz miał przygotować uderzenie na Formozę w tym samym terminie. Która z tych operacji ma pierwszeństwo, pozostawiono otwarte. W połowie czerwca, ośmieleni powodzeniem lądowania w Normandii i zbliżającą się inwazją na Mariany, szefowie sztabów zapytali nawet obu dowódców, czy nie dałoby się ominąć zarówno Filipin, jak i Formozy. Zarówno MacArthur, jak i Nimitz odpowiedzieli, że najpierw trzeba zdobyć bazy lotnicze na południowych lub środkowych Filipinach. Szefowie sztabów – według oficjalnej historii z pewną niechęcią – to przyjęli. Otwarte pozostało pytanie, co dalej: Luzon czy Formoza.

Luzon czy Formoza

Zwolennicy Formozy mieli mocne argumenty. Wyspa leżała bliżej Japonii niż Luzon; z jej lotnisk i portów można było skuteczniej przeciąć japońską żeglugę z Azji Południowo-Wschodniej, przez Cieśninę Tajwańską i Morze Południowochińskie, niż z samego Luzonu. Formoza miała też być odskocznią do portu na chińskim wybrzeżu, przez który zamierzano zaopatrywać Chiny i stamtąd prowadzić dalsze działania, a lotnictwo armii widziało w niej bazę dla bombowców B-29, które z północnej Formozy mogły zabierać nad Japonię więcej bomb niż z odleglejszego Luzonu. Najbardziej konsekwentnym orędownikiem tej koncepcji był adm. King, dowódca floty Stanów Zjednoczonych i szef operacji morskich. Uważał, że zajęcie Luzonu najpierw jedynie opóźni bardziej rozstrzygające operacje na północy, a jeśli ominąć Formozę, to następnym celem powinna być sama Japonia, a nie Luzon. Według oficjalnej historii armii do połowy września ku Formozie skłaniał się także szef sztabu armii gen. George Marshall i większość wojskowych planistów w Waszyngtonie.

MacArthur odpowiadał, że Luzon jest cenniejszy od Formozy. Twierdził, że bez odzyskania całego archipelagu nie da się w pełni odciąć Japonii od południowych surowców, że inwazja na Formozę bez wsparcia lotnictwa i zaplecza z Luzonu byłaby zbyt ryzykowna, a droga przez Luzon okaże się tańsza w czasie, ludziach i pieniądzach. Najważniejszy był dla niego jednak argument polityczny i moralny: Filipiny były terytorium zależnym Stanów Zjednoczonych, ich mieszkańcy pozostawali w większości lojalni, a odzyskanie wysp jak najszybciej było według niego narodowym obowiązkiem. Ominięcie Luzonu oznaczałoby – jak argumentował – pozostawienie milionów Filipińczyków oraz internowanych i uwięzionych Amerykanów pod okupacją i blokadą żywnościową oraz utratę honoru i prestiżu Ameryki na Dalekim Wschodzie. Sprawa miała też wymiar osobisty: w marcu 1942 roku, po przybyciu do Australii, MacArthur złożył publiczną obietnicę „Przedostałem się i wrócę”.

Wbrew wrażeniu MacArthura, że plan ominięcia Luzonu był wymysłem marynarki, oba resorty były w tej sprawie podzielone. Większość wysokich dowódców na Pacyfiku – także marynarki – skłaniała się ku Luzonowi. Adm. William Halsey, dowódca 3 Floty, chciał zająć Luzon i zamiast Formozy uderzyć na Okinawę. Halsey przytaczał później rozmowę swego szefa sztabu, wiceadm. Roberta Carneya, z Kingiem: na pytanie, czy chce zrobić z Manili Londyn, Carney miał odpowiedzieć, że chce zrobić z Luzonu Anglię – czyli wielką bazę wypadową przeciw Japonii. Wśród samych szefów sztabów jedynie adm. William Leahy, szef sztabu prezydenta, opowiadał się wówczas za Luzonem.

Spotkanie w Pearl Harbor

W lipcu 1944 roku Roosevelt, kilka dni po przyjęciu nominacji Partii Demokratycznej na czwartą kadencję, wyruszył w podróż na Pacyfik. 26 lipca krążownik USS „Baltimore” przywiózł go do Pearl Harbor na Hawajach. Tego samego dnia przyleciał tam z Australii MacArthur, który – jak pisał później – wolałby pozostać przy wojskach i uważał wezwanie za przedsięwzięcie po części propagandowe w roku wyborczym. W rozmowach 27 i 28 lipca uczestniczyli prezydent, MacArthur, Nimitz i Leahy. Wszyscy zgadzali się, że najpierw trzeba wejść na południowe lub środkowe Filipiny. MacArthur przekonywał następnie, że przed Formozą należy zająć Luzon, Nimitz przedstawił plan uderzenia przez zachodni Pacyfik prosto na Formozę z ominięciem Luzonu.

Według relacji MacArthura w jego wspomnieniach przestrzegł on prezydenta, że opuszczenie Filipińczyków wywołałoby w Ameryce oburzenie, które obróciłoby się przeciw Rooseveltowi przy urnach jesienią. Tej relacji, spisanej po latach, nie potwierdzają dokumenty z konferencji, z której nie sporządzono protokołu. Leahy wspominał, że Roosevelt występował w roli bezstronnego arbitra, umiejętnie kierującego dyskusją. Oficjalna historia armii stwierdza krótko, że w Pearl Harbor najwyraźniej nie podjęto żadnych decyzji strategicznych. MacArthur wyjechał jednak przekonany, że przekonał prezydenta.

Po spotkaniu Roosevelt odwiedził jeszcze Aleuty i Alaskę, a 12 sierpnia wygłosił w stoczni w Bremerton przemówienie radiowe z relacją z podróży. Nieco ponad tydzień po spotkaniu MacArthur otrzymał od prezydenta list, który według części opracowań dotarł do niego 9 sierpnia. Prezydent, jak przytacza MacArthur, zapewniał w nim, że po powrocie „popchnie” ten plan, bo jest przekonany, że jest on logiczny i wykonalny. Z tym listem najpewniej wiąże się data 9 sierpnia w popularnych chronologiach. Był to jednak wyraz osobistego poparcia, a nie rozkaz: Roosevelt nie narzucił szefom sztabów rozwiązania, a spór toczył się dalej w Waszyngtonie przez ponad dwa miesiące.

Co naprawdę rozstrzygnęło spór

Przez sierpień i wrzesień o wyniku decydowały nie przemówienia, lecz rachunki. Plany operacji przeciw Formozie, nazwanej kryptonimem „Causeway”, z każdą wersją wymagały więcej wojska, bo sztabowcy dochodzili do wniosku, że górzystą wyspę z japońskim garnizonem trzeba będzie zająć i obsadzać w całości. Najnowszy wariant Nimitza zakładał równoczesne lądowanie na południu Formozy i w rejonie Amoy (Xiamen) na chińskim wybrzeżu. Planiści armii uznali, że Japończycy kontratakowaliby z północy wyspy i z kontynentu, a amerykańskie lotnictwo nie zdołałoby obezwładnić wszystkich okolicznych lotnisk. Według wrześniowych szacunków do takiej operacji zabrakłoby od 77 do 200 tysięcy żołnierzy służb tyłowych, których można było dostarczyć dopiero po zakończeniu wojny w Europie. MacArthur mógł natomiast liczyć na pomoc setek tysięcy Filipińczyków, a logistycy oceniali, że wejdzie na Luzon jeszcze przed końcem 1944 roku, niezależnie od sytuacji w Europie. Krytycznie o planie wypowiadał się też gen. Simon Bolivar Buckner Jr., wyznaczony na dowódcę wojsk lądowych operacji.

Równocześnie pogarszała się sytuacja w Chinach. W połowie września gen. Joseph Stilwell zameldował, że japońska ofensywa „Ichi-gō” zajmuje ostatnie lotniska we wschodnich Chinach, z których amerykańskie lotnictwo mogło wspierać inwazję na Luzon lub Formozę. Port na chińskim wybrzeżu, dla którego Formoza miała być odskocznią, tracił sens.

Przełom przyniosły naloty 3 Floty Halseya na Filipiny we wrześniu. Wobec słabego oporu japońskiego lotnictwa Halsey zaproponował 13 września rezygnację z pośrednich celów i wcześniejsze uderzenie na środkowe Filipiny. MacArthur się zgodził, a 15 września szefowie sztabów, obradujący wówczas na konferencji w Quebecu, zatwierdzili lądowanie na Leyte już 20 października zamiast w grudniu, z pominięciem Mindanao. MacArthur zapewnił, że na Luzon wejdzie 20 grudnia, dwa miesiące wcześniej niż jakakolwiek możliwa data uderzenia na Formozę.

Pod koniec września Nimitz, który podzielał już zastrzeżenia Bucknera i adm. Raymonda Spruance’a, przedstawił Kingowi na spotkaniu w San Francisco nowy plan: Luzon w grudniu, Iwo Jima pod koniec stycznia 1945 roku i Okinawa od 1 marca. King w końcu ustąpił. 3 października 1944 roku Kolegium Połączonych Szefów Sztabów poleciło MacArthurowi wylądować na Luzonie około 20 grudnia, a Nimitzowi – przeprowadzić operacje na Iwo Jimie i Okinawie. Operacji na Formozie formalnie nie odwołano, odkładając decyzję, ale do jej planowania już nigdy poważnie nie wrócono.

Znaczenie

20 października 1944 roku wojska amerykańskie wylądowały na Leyte, a MacArthur, brodząc do brzegu, ogłosił przez radio: „Ludu Filipin, powróciłem”. Kilka dni później bitwa w zatoce Leyte przypieczętowała klęskę japońskiej floty, która rzuciła do boju niemal wszystkie siły, by nie dopuścić do odcięcia Japonii od południowych surowców. Na Luzon Amerykanie weszli w styczniu 1945 roku, z opóźnieniem względem planu, a w walkach o wyspę Manila została w lutym i marcu 1945 roku niemal doszczętnie zniszczona; według szacunków zginęło w niej około stu tysięcy cywilów. Formoza pozostała w japońskich rękach do końca wojny, a jej rolę jako ostatniego stopnia przed Japonią przejęły Iwo Jima i Okinawa.

Spór, którego nie rozstrzygnęło spotkanie w Pearl Harbor, do dziś bywa przedstawiany jako starcie strategii z polityką. Autor oficjalnej historii armii Robert Ross Smith ocenił jednak, że same względy logistyczne zmusiłyby szefów sztabów do wyboru Luzonu, choć wpływ na ostateczny kształt decyzji mogły mieć także inne realia wojskowe, a być może i polityczne. Kolejność operacji ustalona 3 października – Leyte, Luzon, Iwo Jima, Okinawa – wyznaczyła drogę, którą Stany Zjednoczone szły ku Japonii w ostatnim roku wojny.

Źródła

  1. histclo.com · w2wpc psc

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.