Chamberlain o Gdańsku
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 10 lipca 1939
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Gdańsk, Polska, Wielka Brytania, Neville Chamberlain
10 lipca 1939 roku, w poniedziałek po południu, premier Wielkiej Brytanii Neville Chamberlain wygłosił w Izbie Gmin starannie przygotowane oświadczenie w sprawie Wolnego Miasta Gdańska. Pięciu posłów, wśród nich konserwatysta Harold Macmillan, pytało go, czy zmiana statusu miasta, dokonana przez Niemcy z zewnątrz albo przez ruch wywołany „od środka”, zostanie uznana za agresję objętą brytyjskimi zobowiązaniami wobec Polski. Chamberlain poprosił, by zaczekali na koniec pytań, i odczytał starannie przygotowany tekst, zaznaczając, że rząd pozostaje w ścisłym kontakcie z rządami Polski i Francji. Najważniejsze zdania brzmiały: jeśli przyszłość Gdańska miałaby zostać rozstrzygnięta jednostronnie i ukradkiem, tak by postawić Polskę przed faktem dokonanym, sprawa „nie mogłaby być uznana za czysto lokalną”, lecz od razu dotyczyłaby „narodowego bytu i niepodległości Polski”. Wielka Brytania zagwarantowała Polsce pomoc w razie wyraźnego zagrożenia jej niepodległości, któremu Polska postanowi się oprzeć zbrojnie, i jest „zdecydowana dotrzymać tego zobowiązania”.
Oświadczenie to streszcza się zwykle jako zapewnienie, że Wielka Brytania nie uważa Gdańska za wewnętrzną sprawę polsko-niemiecką i wystąpi w obronie Polski, jeśli dojdzie do walk. Sens jest trafny, ale słowa Chamberlaina były ostrożniejsze. Premier nie obiecał bronić statusu Wolnego Miasta jako takiego. Powtórzył formułę gwarancji z 31 marca, zależną od zagrożenia niepodległości Polski, i jednocześnie nazwał istniejące urządzenie Gdańska „możliwym do poprawienia”. Było to więc zarazem ostrzeżenie pod adresem Berlina i furtka do przyszłych rozmów.
Wolne Miasto w 1939 roku
Wolne Miasto Gdańsk, utworzone na mocy traktatu wersalskiego pod opieką Ligi Narodów, liczyło w 1939 roku około 400 tysięcy mieszkańców, w ogromnej większości Niemców. Polska miała w nim rozległe prawa: miasto należało do polskiego obszaru celnego, Polacy zarządzali koleją, mieli własną pocztę i składnicę wojskową na Westerplatte, a Rzeczpospolita prowadziła sprawy zagraniczne Wolnego Miasta. Od 1933 roku rządzili tu naziści. Gauleiter Albert Forster i prezydent Senatu Arthur Greiser, choć się nienawidzili, wykonywali polecenia Berlina. Konstytucja gwarantowana przez Ligę była fikcją, a Wysoki Komisarz Ligi, szwajcarski historyk Carl Jakob Burckhardt, starał się raczej łagodzić spory niż bronić prawa.
Dopóki Hitler zabiegał o Polskę, a stosunki regulowała deklaracja o niestosowaniu przemocy z 1934 roku, sprawa Gdańska była zamrożona. Zmieniło się to po Monachium. W październiku 1938 roku Joachim von Ribbentrop zaproponował ambasadorowi Józefowi Lipskiemu przyłączenie Gdańska do Rzeszy i budowę eksterytorialnej autostrady przez Pomorze, a 21 marca 1939 roku, tuż po zajęciu Czech, ponowił te żądania w ostrzejszym tonie. Minister Józef Beck odmówił. 31 marca Chamberlain ogłosił brytyjską gwarancję dla Polski. 28 kwietnia Hitler wypowiedział deklarację z 1934 roku, a 5 maja Beck odpowiedział mu w Sejmie przemówieniem zakończonym słowami, że pokój jest rzeczą cenną, ale bezcenny jest honor.
Od tej chwili Gdańsk stał się probierzem całego sporu. Dla Hitlera był wygodnym pretekstem: żądanie zwrotu niemieckiego miasta wyglądało na Zachodzie umiarkowanie. Już 23 maja powiedział jednak swoim generałom, że „nie chodzi o Gdańsk”, lecz o przestrzeń życiową na wschodzie, a od kwietnia sztab przygotowywał plan „Fall Weiss”. Dla Polski oddanie Gdańska oznaczałoby utratę kontroli nad ujściem Wisły i, jak pokazał los Czechosłowacji, pierwszy krok do uzależnienia od Rzeszy. Beck mówił, że Gdańsk stał się symbolem. We Francji publicysta Marcel Déat zatytułował 4 maja swój artykuł pytaniem „Umierać za Gdańsk?” i odpowiadał, że Francuzi nie powinni.
Gorące lato w Gdańsku
Wiosną i latem sytuacja w samym mieście szybko się pogarszała. W nocy z 20 na 21 maja tłum gdańszczan napadł na polski posterunek celny w Kałdowie pod Malborkiem. Kierowca polskiego urzędnika zastrzelił wtedy jednego z napastników, Maxa Grübnaua, co propaganda gdańska i niemiecka przez całe lato przedstawiała jako dowód polskiego terroru. W lipcu gdańscy naziści zastrzelili polskiego strażnika na granicy Wolnego Miasta, co rząd polski uznał za zabójstwo z premedytacją, choć publicznie traktował je jako incydent lokalny. Senat i policja coraz natarczywiej utrudniały pracę polskich inspektorów celnych, a Senat słał do Komisarza Generalnego RP Mariana Chodackiego kolejne noty.
Jednocześnie Wolne Miasto, formalnie zdemilitaryzowane, zamieniało się w obóz wojskowy. Brytyjski konsul w Gdańsku raportował 1 lipca, że z Berlina przyjechali w cywilnych ubraniach czterej oficerowie Wehrmachtu, by organizować miejscową Heimwehrę, a wzgórza na obrzeżach miasta zamknięto drutem kolczastym. Przez Prusy Wschodnie i port napływała broń, w tym działa przeciwpancerne i przeciwlotnicze. W czerwcu, po wizycie Heinricha Himmlera, Senat uchwalił utworzenie własnej „obrony krajowej”. Jej trzonem stał się batalion SS przerzucony z Rzeszy w cywilnych ubraniach, a z ochotników i policji powstała SS-Heimwehr Danzig oraz cała brygada, której dowództwo objął w lipcu niemiecki generał Friedrich-Georg Eberhardt. Brytyjski konsul oceniał, że gdańscy naziści mają już kilka tysięcy uzbrojonych ludzi, a w Warszawie i Londynie spodziewano się zamachu stanu, który ogłosiłby powrót miasta do Rzeszy.
Tego właśnie obawiano się w Londynie najbardziej. Brytyjska gwarancja dotyczyła ataku na Polskę. Gdyby jednak gdańscy naziści po prostu uchwalili przyłączenie do Niemiec, a Polska wkroczyła do miasta, by przywrócić poprzedni stan rzeczy, Berlin mógłby przedstawić ją jako agresora. Brytyjscy dyplomaci obawiali się, że Beck zdecyduje sam, bez konsultacji. Opozycja i część konserwatystów, z Winstonem Churchillem na czele, domagały się z kolei jasnego oświadczenia, że takiego scenariusza Wielka Brytania nie przyjmie. 29 czerwca minister spraw zagranicznych lord Halifax mówił w Chatham House, że najpilniejszym zadaniem Wielkiej Brytanii jest przeciwstawienie się agresji. Dziesięć dni później to samo powtórzył w parlamencie premier.
Oświadczenie
Chamberlain zaczął od przedstawienia sprawy tak, jak widział ją rząd. Gdańsk jest pod względem narodowościowym miastem prawie całkowicie niemieckim, ale dobrobyt jego mieszkańców zależy od polskiego handlu. Wisła jest jedyną drogą wodną Polski do Bałtyku, a port u jej ujścia ma dla niej żywotne znaczenie gospodarcze i strategiczne. Inne mocarstwo, które usadowiłoby się w Gdańsku, mogłoby odciąć Polsce dostęp do morza i chwycić ją za gardło. Niemcy gdańscy nie są uciskani, bo administracja jest w ich rękach. Obecne rozwiązanie, choć może dałoby się je poprawić, nie jest ani „w gruncie rzeczy niesprawiedliwe”, ani nielogiczne. Sam kanclerz Rzeszy zagwarantował zresztą status quo do 1944 roku, zawierając dziesięcioletni układ z marszałkiem Piłsudskim.
Następnie premier odpowiedział na niemiecką propagandę, która twierdziła, że to brytyjska gwarancja ośmieliła Polaków. Wyliczył daty: Polska podjęła środki obronne 23 marca, a odpowiedź dla Berlina wysłała 26 marca, gdy o gwarancji jeszcze nikt z nią nie rozmawiał. Gwarancję ogłoszono dopiero 31 marca. Potem przyszła część zasadnicza: wydarzenia w Wolnym Mieście budzą obawy, że jego los ma zostać przesądzony jednostronnie, metodami ukradkowymi, a każda polska próba przywrócenia porządku zostałaby przedstawiona jako agresja. Gdyby tak się stało, nie byłaby to sprawa lokalna, tylko kwestia niepodległości Polski, a tę Wielka Brytania zobowiązała się bronić.
Ostatnia część była pojednawcza. Chamberlain przypomniał, że Beck w przemówieniu z 5 maja i Hitler w przemówieniu z 28 kwietnia mówili o możliwości rozmów, i wyraził nadzieję, że gdy atmosfera się oczyści, uda się omówić ulepszenie statusu Gdańska. Pochwalił spokój rządu polskiego i zaapelował do wszystkich, by nie dopuszczali do incydentów zagrażających pokojowi Europy. Na dodatkowe pytanie Macmillana, czy rząd uzna za równie poważną zmianę faktycznego, a nie tylko prawnego statusu miasta, premier odmówił odpowiedzi, mówiąc, że nie będzie komentować starannie przemyślanego oświadczenia.
Przyjęcie
W Warszawie oświadczenie przyjęto z ulgą, bo usuwało wątpliwości, które od kwietnia budziły sygnały z Londynu, w tym artykuły „The Timesa” sugerujące, że gwarancja obejmuje niepodległość, a nie granice Polski. W Berlinie potraktowano je jako kolejny dowód „okrążania” Niemiec. Brytyjczycy starali się też pokazać, że ich słowa nie są puste. W połowie lipca do Warszawy przyjechał generalny inspektor sił zamorskich generał Edmund Ironside, który rozmawiał z marszałkiem Edwardem Rydzem-Śmigłym. Rokowania polskiej misji pułkownika Adama Koca o kredyt na zbrojenia przyniosły jednak w Londynie znacznie mniej, niż liczyła Warszawa.
Jednocześnie brytyjska polityka pozostawała dwutorowa. Rząd wciąż szukał porozumienia z Hitlerem, a w lipcu w Londynie doszło do nieoficjalnych rozmów doradcy premiera Horace’a Wilsona z wysłannikiem Göringa Helmuthem Wohlthatem o ewentualnych korzyściach gospodarczych dla Niemiec. Przeciek do prasy wywołał skandal. Uwagę Londynu odciągał też Daleki Wschód, gdzie od połowy czerwca trwała blokada brytyjskiej koncesji w Tiencinie. Toczyły się wreszcie, bez większych postępów, rokowania o sojuszu ze Związkiem Radzieckim, zapoczątkowane radziecką propozycją z kwietnia.
Spór o inspektorów celnych
Najpoważniejsze starcie w Gdańsku przyszło kilka tygodni po wystąpieniu Chamberlaina. 19 lipca Forster zapewnił Burckhardta, że Hitler nie zmienia swoich żądań, ale sprawa może poczekać nawet do następnego roku. Polacy nie dali temu wiary. Pod koniec lipca Senat zażądał wycofania polskich strażników granicznych, którzy towarzyszyli inspektorom celnym. Według polskiego wiceministra spraw zagranicznych Mirosława Arciszewskiego w mieście pracowało wówczas około trzydziestu inspektorów i około osiemdziesięciu strażników. 4 sierpnia na czterech posterunkach na granicy z Prusami Wschodnimi gdańscy celnicy oznajmili polskim inspektorom, że z decyzji Senatu nie będą mogli dłużej pełnić obowiązków.
Tego samego dnia Chodacki doręczył Senatowi notę z żądaniem natychmiastowego potwierdzenia, że inspektorzy będą mogli pracować, i z ostrzeżeniem, że Polska zareaguje „w najostrzejszy sposób”. Odpowiedź miała nadejść do wieczora 5 sierpnia. Greiser się wycofał, twierdząc, że żadnej takiej decyzji nie było. 9 sierpnia do sporu po raz pierwszy wmieszał się bezpośrednio rząd Rzeszy: sekretarz stanu Ernst von Weizsäcker ostrzegł polskiego chargé d’affaires w Berlinie, że ponowienie żądań „w formie ultimatum” pogorszy stosunki polsko-niemieckie. Następnego dnia Polska odpowiedziała, że nie widzi podstaw prawnych do takiej interwencji i każde dalsze wtrącanie się Niemiec na szkodę polskich praw w Gdańsku uzna za akt agresji. Tego samego dnia Forster przemawiał w Gdańsku, a 11 sierpnia Hitler przyjął Burckhardta w Obersalzbergu pod Berchtesgaden, w pobliżu swojej rezydencji Berghof. Według relacji, którą Wysoki Komisarz przekazał zaraz potem dyplomatom brytyjskim i francuskim, Hitler groził, że przy najmniejszym incydencie zmiażdży Polaków. W wydanych po latach wspomnieniach Burckhardt przypisał mu też słowa, że wszystko, co robi, jest wymierzone w Rosję, a jeśli Zachód tego nie pojmie, porozumie się z Rosjanami. Ta część relacji, spisana po wojnie, budzi wątpliwości historyków.
Znaczenie
Oświadczenie z 10 lipca zamknęło lukę, przez którą Hitler mógł liczyć na powtórkę z Sudetów: aneksję „od środka”, przedstawioną jako wola mieszkańców, wobec której Zachód umyje ręce. Chamberlain wyraźnie powiązał los Gdańska z niepodległością Polski i dał do zrozumienia, że Wielka Brytania nie pozwoli Niemcom rozegrać sprawy metodą faktów dokonanych. Zarazem nie wykluczył zmiany statusu miasta w drodze rokowań, co w Berlinie odczytywano jako znak, że Londyn wciąż szuka kompromisu. Hitler zresztą żadnego kompromisu nie chciał. 22 sierpnia mówił generałom, że boi się tylko tego, iż w ostatniej chwili jakaś „świnia” przyjdzie z planem mediacji.
To, co nastąpiło później, potwierdziło obawy wyrażone w Izbie Gmin. 23 sierpnia, w dniu podpisania paktu Ribbentrop–Mołotow, gdański Senat wbrew konstytucji ogłosił Forstera głową państwa. 25 sierpnia do portu wpłynął z „wizytą kurtuazyjną” stary pancernik „Schleswig-Holstein”, a tego samego dnia Polska i Wielka Brytania zawarły w Londynie układ sojuszniczy. Rano 1 września pancernik otworzył ogień do Westerplatte, gdańska policja i esesmani zaatakowali Pocztę Polską, a Forster ogłosił przyłączenie Wolnego Miasta do Rzeszy. Atak na Polskę zaczął się więc tam, gdzie przewidywał Chamberlain, ale nie metodą zamachu „od środka”, tylko otwartą wojną. 3 września Wielka Brytania i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę. Obietnicy obrony niepodległości Polski nie potrafiły jednak spełnić w 1939 roku na polu walki, a Gdańsk, o który spierano się całe lato, wrócił do Polski dopiero w 1945 roku jako zrujnowane miasto, z którego wysiedlono niemieckich mieszkańców.
Miejsca·Gdańsk
Źródła
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 3 września 1939 · DyplomacjaWielka Brytania i Francja wypowiadają wojnę Niemcom3 września 1939 Wielka Brytania o 11.00, a Francja o 17.00 znalazły się w stanie wojny z Niemcami. Warszawa wiwatowała, ale realna pomoc nie nadeszła.
- 25 sierpnia 1939 · WojskoHitler wstrzymuje atak na Polskę25 sierpnia 1939 Hitler rozkazał zaatakować Polskę nazajutrz o świcie, ale wieczorem odwołał rozkaz po wieściach o sojuszu w Londynie i odmowie Mussoliniego.
- 25 sierpnia 1939 · DyplomacjaPolsko-brytyjski układ sojuszniczy25 sierpnia 1939 Raczyński i Halifax podpisali w Londynie układ o wzajemnej pomocy. Tajny protokół stanowił, że „mocarstwem europejskim” są Niemcy.
- 3 kwietnia 1939 · WojskoPlan Fall Weiss3 kwietnia 1939 szef OKW Wilhelm Keitel rozesłał dyrektywę „Fall Weiss”. Wehrmacht miał być gotów do napaści na Polskę w każdej chwili od 1 września.