TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Przełamanie pod Sedanem

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
13 maja 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa pod Sedanem (1940)
Tagi:
Francja, Wehrmacht, Luftwaffe, Heinz Guderian
Niemiecki 1. pułk pancerny przeprawia się przez Mozę po moście pontonowym pod Floing koło Sedanu, 14 maja 1940 roku.
Niemiecki 1. pułk pancerny przeprawia się przez Mozę po moście pontonowym pod Floing koło Sedanu, 14 maja 1940 roku.Autor: autor nieznany / unknown author · CC BY-SA 3.0 de · Wikimedia Commons

13 maja 1940 roku, w poniedziałek Zielonych Świątek, o godzinie 16.00 niemieccy saperzy i strzelcy zepchnęli na wodę łodzie pneumatyczne i ruszyli przez Mozę pod Sedanem. Przez poprzednie osiem godzin francuskie stanowiska na lewym brzegu rzeki bombardowały bez przerwy setki samolotów Luftwaffe. Do wieczora piechota XIX Korpusu gen. Heinza Guderiana zdobyła wzgórza nad miastem i wbiła się kilka kilometrów w głąb francuskiej obrony, a na tyłach broniącej tego odcinka 55 Dywizji Piechoty wybuchła panika. Tego samego dnia Mozę przekroczyła pod Dinant 7 Dywizja Pancerna gen. Erwina Rommla, a pod Monthermé zaczepił się na drugim brzegu korpus gen. Georga-Hansa Reinhardta. W ciągu następnych dwóch dni Niemcy odparli francuskie kontrataki i zestrzelili dziesiątki bombowców, które próbowały zniszczyć ich mosty, a 15 maja ich dywizje pancerne wyszły z doliny Mozy w otwarte pole, ku kanałowi La Manche. Przełamanie pod Sedanem rozstrzygnęło kampanię 1940 roku na zachodzie.

Kalendaria wojny łączą z tym wydarzeniem dwie daty. Pod 13 maja podają, że korpus pancerny Guderiana przełamał front pod Sedanem, a pod 15 maja, że wojska niemieckie przekroczyły Mozę. Pierwsza informacja wymaga tylko uściślenia: 13 maja Niemcy sforsowali rzekę i utworzyli przyczółek, ale front był ostatecznie przerwany dopiero 15 maja, gdy padły ostatnie francuskie pozycje na zachód od Sedanu. Druga jest nieścisła. Mozę przekroczono w trzech miejscach już 13 maja, a pod Houx, na północ od Dinant, pierwsi Niemcy przeszli ją w nocy z 12 na 13 maja. 15 maja był natomiast dniem, w którym rozpadła się obrona na całym odcinku od Dinant po Sedan, korpus Reinhardta wyrwał się z przyczółka pod Monthermé, a kolumny czołgów przejeżdżały przez rzekę po mostach pontonowych. Data ta oddaje więc chwilę, w której przeprawa zamieniła się w przełamanie, a nie samo przekroczenie rzeki.

Przez Ardeny nad Mozę

Uderzenie na Sedan było sercem planu, który Hitler przyjął w lutym 1940 roku za namową gen. Ericha von Mansteina. Grupa Armii B miała zaatakować Holandię i północną Belgię i ściągnąć tam najlepsze wojska sprzymierzonych, które zgodnie z planem Dyle ruszyły na pierwszą wiadomość o niemieckim ataku w głąb Belgii. Tymczasem Grupa Armii A gen. płk. Gerda von Rundstedta przechodziła przez lesiste Ardeny w Luksemburgu i południowej Belgii, by sforsować Mozę między Dinant a Sedanem i uderzyć na zachód, na tyły armii sprzymierzonych.

Ostrzem tego natarcia była grupa pancerna gen. kaw. Ewalda von Kleista, pierwsze w historii zgrupowanie kilku korpusów pancernych pod jednym dowództwem. Na lewym, południowym skrzydle szedł XIX Korpus Guderiana z 1, 2 i 10 Dywizją Pancerną oraz pułkiem piechoty „Großdeutschland”, który miał uderzyć na Sedan. Na prawym XLI Korpus gen. Georga-Hansa Reinhardta z 6 i 8 Dywizją Pancerną kierował się na Monthermé. Za nimi jechały dywizje zmotoryzowane XIV Korpusu. Jeszcze dalej na północ, już poza grupą Kleista, XV Korpus gen. Hermanna Hotha z 4 Armii gen. płk. Günthera von Kluge, z 5 i 7 Dywizją Pancerną, zmierzał ku Dinant.

10 maja czołówki Kleista przeszły przez Luksemburg i wkroczyły do belgijskich Ardenów. Belgijscy strzelcy ardeńscy, zniszczone drogi i francuska kawaleria, która wyszła im naprzeciw, opóźniły je zaledwie o kilkadziesiąt godzin. Większym kłopotem były korki na wąskich leśnych drogach, których sprzymierzone lotnictwo prawie nie próbowało wykorzystać. 12 maja wieczorem, niespełna trzy doby po przekroczeniu granicy, 1 Dywizja Pancerna weszła bez walki do Sedanu, leżącego w większości na prawym brzegu rzeki. Francuscy saperzy wysadzili mosty, gdy przeszły po nich ostatnie oddziały wycofującej się kawalerii.

Dowództwo francuskie nie wierzyło, że to już główne uderzenie. Naczelny wódz gen. Maurice Gamelin i dowódca frontu północno-wschodniego gen. Alphonse Georges zakładali, że Niemcy, tak jak w poprzedniej wojnie, będą potrzebowali kilku dni na podciągnięcie artylerii, zanim zaatakują przez rzekę. Odcinek Sedanu należał do 2 Armii gen. Charlesa Huntzigera, a samą linię Mozy trzymała 55 Dywizja Piechoty gen. Henriego Lafontaine’a, dywizja rezerwowa złożona w większości z rezerwistów po trzydziestce, słabo wyszkolonych i uzbrojonych. Niedaleko na zachód od Sedanu przebiegała granica z 9 Armią gen. André Corapa, rozciągniętą wzdłuż Mozy aż po Namur. Uderzenie trafiało więc w styk dwóch armii, w miejsce obsadzone przez najsłabsze dywizje w całym ugrupowaniu francuskim.

Po stronie niemieckiej też nie obyło się bez sporów. Kleist chciał, by główne uderzenie spadło nieco dalej na zachód, pod Flize, gdzie nie trzeba było forsować po Mozie jeszcze Kanału Ardeńskiego i gdzie wypadał styk dwóch francuskich armii. Guderian przekonał go, że przegrupowanie kosztowałoby dobę, a skrzydło natarcia znalazłoby się w zasięgu dział twierdzy Charleville-Mézières. 12 maja po południu Kleist rozkazał przeprawę pod Sedanem następnego dnia o 16.00, choć 2 Dywizja Pancerna wciąż tkwiła w korkach, a większość artylerii korpusu nie dotarła na miejsce. Brak dział miało zastąpić lotnictwo.

Osiem godzin pod bombami

Guderian uzgodnił z dowódcą II Korpusu Lotniczego gen. Bruno Loerzerem, że lotnictwo nie uderzy jednym krótkim, zmasowanym nalotem tuż przed szturmem, lecz będzie atakować francuskie stanowiska przez cały dzień, falami niewielkich formacji, tak by obrońcy nie mieli chwili wytchnienia. Kleist i dowódca 3 Floty Powietrznej gen. Hugo Sperrle planowali inaczej, ale ich rozkaz dotarł do jednostek za późno i 13 maja Loerzer przeprowadził nalot według pierwotnego planu. Do jego bombowców dołączyły jednostki 2 Floty Powietrznej gen. Alberta Kesselringa i bombowce nurkujące Junkers Ju 87 z VIII Korpusu Lotniczego gen. Wolframa von Richthofena.

Naloty zaczęły się około 8.00 i trwały, z krótkimi przerwami, do 16.00. Nad kilkukilometrowym odcinkiem rzeki wykonano tego dnia, według niemieckich zestawień, ponad tysiąc lotów bojowych. Był to najsilniejszy nalot na pole bitwy, jaki świat do tej pory widział. Jego fizyczne skutki okazały się zaskakująco skromne. Żaden betonowy schron nie został zniszczony bezpośrednim trafieniem, a zabitych i rannych było niewielu. Druzgocący był natomiast skutek psychologiczny. Wycie syren Stukasów, które nurkowały na każde wykryte stanowisko, i nieustanny huk wybuchów przez osiem godzin złamały odporność rezerwistów. Artylerzyści, na których opierała się cała obrona, kryli się w schronach i przestawali strzelać. Bomby porwały kable telefoniczne, w dużej części położone na powierzchni, i przednie stanowiska straciły łączność z dowództwami.

Przeprawa

O 16.00 na odcinku między Donchery a Wadelincourt ruszyły do przeprawy trzy dywizje pancerne. Najważniejsze zadanie przypadło 1 Dywizji Pancernej gen. Friedricha Kirchnera, wzmocnionej pułkiem „Großdeutschland”, saperami szturmowymi i artylerią sąsiednich dywizji. Przeprawiała się ona w pętli Mozy na zachód od miasta, między Glaire a Torcy. Pierwsze łodzie zawróciły pod ogniem ocalałych schronów. Dopiero gdy wyprowadzone na brzeg działo przeciwlotnicze kalibru 88 mm, strzelając na wprost, uciszyło schron przy moście w Torcy, a piechota zlikwidowała kolejne gniazdo karabinów maszynowych, kompanie „Großdeutschland” przeszły rzekę i zaczęły zdobywać schron po schronie. Do wieczora pułk opanował wzgórze 247 nad Torcy.

Na zachód od niego przeprawił się 1 Pułk Strzelców ppłk. Hermanna Balcka. Saperzy z miotaczami ognia i ładunkami wybuchowymi zdobywali schrony, często od tyłu, gdzie nie miały strzelnic, a część żołnierzy weszła w pas sąsiedniej 2 Dywizji Pancernej i od tyłu zlikwidowała stanowiska pod Donchery, które przez całe popołudnie nie pozwalały tej dywizji przejść rzeki. Balck parł naprzód mimo zmęczenia swoich ludzi, którzy od pięciu dni prawie nie spali. Późnym wieczorem, około 22.00, jego strzelcy zajęli wzgórze 301 na grzbiecie La Marfée nad wsią Frénois, z którego francuska artyleria panowała nad całą doliną.

Najtrudniej szło 10 Dywizji Pancernej pod Wadelincourt, na wschód od miasta, gdzie lotnictwo prawie nie atakowało. Francuska artyleria zniszczyła większość łodzi przygotowanych do przeprawy. Wyłom otworzyła garstka saperów i strzelców sierż. Waltera Rubartha, która przepłynęła rzekę i zdobyła kolejno kilka schronów, a za nią przeprawiły się dalsze kompanie. O zmroku Niemcy mieli na lewym brzegu przyczółek głęboki na kilka kilometrów, ale czołgi wciąż stały po drugiej stronie rzeki. Saperzy zaczęli budować most pontonowy pod Gaulier, ukończony około północy.

Dinant i Monthermé

Sedan nie był jedynym miejscem przeprawy. Pod Dinant, w Belgii, Moza płynie głębokim, skalistym jarem, a lewy brzeg miała obsadzić francuska 18 Dywizja Piechoty z 9 Armii, która maszerowała pieszo z Francji i nie zdążyła zająć wszystkich stanowisk. Wieczorem 12 maja motocykliści 5 Dywizji Pancernej znaleźli koło wyspy Houx, na północ od miasta, nieuszkodzony jaz i śluzę i w nocy przeszli po nich na drugi brzeg. 13 maja rano 7 Dywizja Pancerna przystąpiła do przeprawy pod Bouvignes i Leffe. Natarcie utknęło pod ogniem francuskich karabinów maszynowych i artylerii. Rommel, który dowodził dywizją dopiero od lutego, pojawił się nad rzeką osobiście. Kazał podpalić domy, by dym zasłonił przeprawę, objął dowództwo nad jednym z batalionów, sam przeprawił się łodzią na drugi brzeg, a potem kierował budową promów, na których w nocy przewożono pierwsze czołgi.

Pod Monthermé, gdzie Moza tworzy ciasne zakole w skalistej dolinie, 6 Dywizja Pancerna z korpusu Reinhardta przeprawiła się 13 maja na łodziach i po resztkach wysadzonego mostu na wąski półwysep. Dalej jednak nie zaszła. Na jego nasadzie przez dwa dni zatrzymywali ją żołnierze 102 Dywizji Fortecznej, głównie malgascy strzelcy kolonialnej półbrygady karabinów maszynowych. Był to odcinek, na którym obrona francuska spisała się najlepiej.

Noc paniki

Wieczorem 13 maja, mniej więcej między 18.00 a 19.00, na tyłach 55 Dywizji wybuchła panika, nazwana później „paniką pod Bulson”. Któryś z oficerów artylerii wziął wybuchy pocisków w pobliżu swoich baterii za ogień czołgów, a jego meldunek, przekazywany dalej w coraz bardziej zniekształconej formie, zamienił się w pogłoskę, że niemieckie czołgi są już pod wsią Bulson, około dziesięciu kilometrów na południe od Sedanu. Rozkaz wycofania baterii, wydany w tych warunkach, poderwał do ucieczki artylerzystów, kierowców i tabory, a potem piechotę. Tysiące żołnierzy uciekały na południe, porzucając działa, a panika objęła także część sąsiedniej 71 Dywizji. W rzeczywistości żaden niemiecki czołg nie przekroczył jeszcze Mozy. Tłumy uciekinierów zablokowały drogi, którymi nocą miały podejść do przyczółka francuskie odwody, a gen. Lafontaine, który miał gotowy plan kontrataku, przez wiele godzin czekał na rozkaz przełożonych.

Wiadomości docierały do francuskich sztabów z wielogodzinnym opóźnieniem. W kwaterze głównej Gamelina pod Paryżem wieczorem 13 maja mówiono o „dość poważnej wpadce” pod Sedanem. Gen. André Beaufre, wówczas oficer sztabu gen. Georges’a, opisał po wojnie scenę, którą zastał około trzeciej nad ranem 14 maja w kwaterze dowódcy frontu: Georges, blady jak ściana, powiedział, że front pod Sedanem został przełamany, że „były załamania”, po czym opadł na fotel i zapłakał.

Most pod Gaulier

Rano 14 maja francuskie kolumny z 213 Pułkiem Piechoty i batalionem lekkich czołgów ruszyły wreszcie ku Bulson, by zepchnąć Niemców do rzeki. Spóźniły się o kilka minut. Przez most pod Gaulier przechodziły już pierwsze czołgi 1 Dywizji Pancernej i to one pierwsze dotarły na grzbiet. Do południa kontratak został rozbity, a Niemcy zajęli Chémery i nieuszkodzone mosty na Kanale Ardeńskim. Silniejszy francuski XXI Korpus z ciężkimi czołgami 3 Dywizji Pancernej, który miał uderzyć od południa, dotarł z opóźnieniem, bez paliwa, a jego dowódca, przerażony widokiem uciekających oddziałów, odwołał natarcie i rozproszył czołgi wzdłuż dróg jako zapory.

Tego dnia sprzymierzeni rzucili przeciw mostom pod Sedanem wszystko, co mieli w powietrzu. Rano zaatakowały przetrzebione już francuskie bombowce, po południu brytyjskie lekkie bombowce Fairey Battle i Bristol Blenheim z sił RAF we Francji. Nad przyczółkiem czekały na nie niemieckie myśliwce i kilkaset dział przeciwlotniczych dywizji pancernych. Według brytyjskich danych z 71 bombowców, które wystartowały po południu, nie wróciło około 40. Był to najwyższy odsetek strat, jaki RAF poniósł w operacji tej skali. Ogółem, według różnych zestawień, alianci stracili tego dnia nad Sedanem ponad sto samolotów, a most pod Gaulier przetrwał. Loerzer nazwał 14 maja „dniem myśliwców”.

Około południa Guderian, który przeszedł na drugi brzeg, podjął decyzję, od której według wielu historyków zależał los kampanii. Do osłony przyczółka od południa zostawił 10 Dywizję Pancerną i pułk „Großdeutschland”, a 1 i 2 Dywizję skierował przez Kanał Ardeński na zachód. Wieczorem Huntziger, przekonany, że Niemcy skręcą na południe, na tyły Linii Maginota i ku Paryżowi, cofnął lewe skrzydło swojej armii. Między 2 a 9 Armią otworzyła się luka, przez którą miały się wylać niemieckie czołgi. Tego samego wieczoru Corap kazał 9 Armii odejść znad Mozy na nową linię dalej na zachód.

15 maja: wyjście w otwarte pole

15 maja odwrót 9 Armii pod ciosami czołgów i lotnictwa zamienił się w jej rozpad. Pod Monthermé saperzy Reinhardta postawili w nocy most, rano czołgi 6 Dywizji Pancernej przeszły przez Mozę i obrona załamała się. Grupa bojowa dywizji przebiegła tego dnia blisko sześćdziesiąt kilometrów, aż do Montcornet. Pod Flavion, na zachód od Dinant, niemieckie czołgi zaskoczyły w czasie tankowania francuską 1 Dywizję Pancerną, która miała zamknąć wyłom, i rozbiły ją w ciągu kilku godzin. Rommel doszedł pod Philippeville. Corapa odwołano, a 9 Armię objął gen. Henri Giraud, dla którego nie było już czego ratować.

Pod Sedanem dywizje Guderiana napotkały tego dnia ostatnie zorganizowane pozycje francuskie. Pod La Horgne przez cały dzień broniła się 3 Brygada Spahisów, złożona z kawalerzystów algierskich i marokańskich, którzy walczyli pieszo i ponieśli ciężkie straty. Pod Bouvellemont wyczerpani strzelcy Balcka poszli do natarcia dopiero wtedy, gdy ich dowódca ruszył na wieś sam. Na południu przyczółka 10 Dywizja Pancerna i „Großdeutschland” zdobyły wieś Stonne, o którą przez następne dni toczyły się zacięte walki. Wieczorem opór na zachód od Sedanu się skończył. Front francuski był przerwany na szerokości kilkudziesięciu kilometrów, a na tyłach nie było odwodu, który mógłby zamknąć wyłom.

Rano tego dnia premier Paul Reynaud zatelefonował do Winstona Churchilla, od pięciu dni premiera Wielkiej Brytanii, i powiedział mu, że Francja przegrała bitwę. Niemieckie dowództwo było równie zaskoczone, choć z innego powodu. Kleist, Rundstedt i sam Hitler obawiali się francuskiego uderzenia w odsłonięte południowe skrzydło korytarza pancernego i chcieli, by czołgi zaczekały na piechotę. Wieczorem 15 maja Kleist kazał Guderianowi się zatrzymać. Guderian, jak pisał we wspomnieniach, wymógł na nim telefonicznie zgodę na dalszy marsz jeszcze przez dobę.

Miejsce w wojnie

Przełamanie pod Sedanem i równoczesne przeprawy pod Dinant i Monthermé rozstrzygnęły kampanię na zachodzie w niespełna tydzień od jej rozpoczęcia. Tego samego 13 maja, gdy Niemcy przechodzili Mozę, Churchill obiecywał w Izbie Gmin „krew, znój, łzy i pot”, nie wiedząc jeszcze, jak szybko nadejdzie próba. 16 maja w Paryżu Gamelin przyznał przed nim, że nie ma żadnego odwodu strategicznego. 17 maja Kleist na krótko odebrał Guderianowi dowództwo za nieposłuszeństwo, ale ten po interwencji przełożonych ruszył dalej, a 20 maja jego czołgi doszły pod Abbeville do kanału La Manche. Armia belgijska, Brytyjski Korpus Ekspedycyjny lorda Gorta i najlepsze armie francuskie zostały odcięte w Belgii i we Flandrii. Pod koniec maja Belgia skapitulowała, a Brytyjczycy ewakuowali większość swoich żołnierzy spod Dunkierki, porzucając niemal cały sprzęt. 22 czerwca Francja podpisała rozejm w Compiègne. Delegacji francuskiej przewodniczył gen. Huntziger, dowódca armii, która broniła Sedanu.

Sedan miał dla obu stron wymowę symboliczną. Pod tym samym miastem we wrześniu 1870 roku Niemcy wzięli do niewoli cesarza Napoleona III, a w maju 1940 roku drugi raz w ciągu siedemdziesięciu lat zaczęła się tu klęska Francji. Klęska obnażyła słabości francuskiej armii: wiarę w nieprzebywalność Ardenów, słabe dywizje rezerwowe na kluczowym odcinku, łączność opartą na kablach telefonicznych, powolne, metodyczne dowodzenie z dalekich sztabów i rozproszenie czołgów. Po stronie niemieckiej przełamanie stało się wzorem tego, co prasa nazwała blitzkriegiem. Historycy, zwłaszcza niemiecki badacz Karl-Heinz Frieser, podkreślają jednak, że nie był to z góry zaplanowany przebieg wypadków, lecz improwizacja dowódców pancernych, którzy szli naprzód wbrew obawom przełożonych, wspomagana przez błędy przeciwnika i szczęście, że jedyny most pod Gaulier przetrwał naloty. Hitler i jego generałowie wyciągnęli z tego zwycięstwa przekonanie, że dywizje pancerne i lotnictwo mogą w kilka tygodni rozbić każdego przeciwnika na kontynencie. Na nim oparli plan napaści na Związek Radziecki w 1941 roku.

Źródła

  1. Battle of Sedan (1940) · Wikipedia (en)
  2. warhistory.org · sedan 13 may the germans cross the meuse
  3. warhistoryonline.com · german breakthrough at sedan

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.