Zabójstwo Piotra Wojkowa
- Kategoria:
- Zbrodnie i represje
- Data:
- 7 czerwca 1927
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Polska, ZSRR, Mikołaj II
7 czerwca 1927 roku rano na peronie Dworca Głównego w Warszawie dziewiętnastoletni rosyjski emigrant z Wilna Borys Kowerda kilkoma strzałami z rewolweru śmiertelnie ranił posła Związku Radzieckiego w Polsce Piotra Wojkowa. Dyplomata zmarł godzinę później w szpitalu. Zabójca nie uciekał. Oświadczył policji, że zemścił się „za Rosję, za miliony ludzi”. Ofiara nie była przypadkowa: Wojkow jako członek władz Uralu był w lipcu 1918 roku współodpowiedzialny za zamordowanie w Jekaterynburgu cara Mikołaja II i jego rodziny. Zamach wstrząsnął stosunkami polsko-radzieckimi w chwili, gdy w Moskwie panowała psychoza zbliżającej się wojny, a władze radzieckie odpowiedziały na niego falą represji we własnym kraju.
Poseł z Jekaterynburga
Piotr Wojkow, z pochodzenia Ukrainiec z Kerczu, był starym rewolucjonistą. W młodości należał do mienszewików, lata 1907–1917 spędził na emigracji w Szwajcarii, a po rewolucji lutowej wrócił do Rosji i na Uralu przeszedł do bolszewików. W 1918 roku był komisarzem do spraw zaopatrzenia w uralskiej radzie obwodowej w Jekaterynburgu, gdzie w domu Ipatjewa więziono rodzinę carską. W nocy z 16 na 17 lipca 1918 roku Jakow Jurowski i jego ludzie rozstrzelali cara, carycę, ich pięcioro dzieci, lekarza i troje służby. Wojkow podpisał zlecenie wydania kwasu siarkowego, którym próbowano potem zniszczyć zwłoki. Według ustaleń rosyjskiej prokuratury z lat dziewięćdziesiątych uczestniczył też w głosowaniu władz obwodu nad wyrokiem, choć część historyków uważa, że jego rola ograniczała się do spraw zaopatrzenia. Opowieści, że osobiście dobijał carskie córki i zdjął z palca jednej z nich pierścień, pochodzą od zbiegłego na Zachód dyplomaty Grigorija Biesiedowskiego i nie znajdują potwierdzenia w innych źródłach.
Po pokoju ryskim Wojkow kierował radziecką delegacją w mieszanych komisjach, które miały zwrócić Polsce wywiezione przez Rosję mienie i dobra kultury, i dał się poznać jako mistrz zwłoki. W październiku 1924 roku Moskwa mianowała go posłem w Warszawie. Polski rząd przyjął go niechętnie, bo jego udział w sprawie jekaterynburskiej był znany, a prasa protestowała przeciw jego nominacji. Wielka Brytania nie chciała go wcześniej przyjąć jako przedstawiciela w Kanadzie. W Warszawie uchodził za człowieka nieokrzesanego, ale po przewrocie majowym 1926 roku był ważnym kanałem łączności między Józefem Piłsudskim a Kremlem. Polska i ZSRR rozmawiały właśnie o pakcie o nieagresji.
Strzały na peronie
Rok 1927 był dla dyplomacji radzieckiej fatalny. W kwietniu w Pekinie chińska policja przeszukała ambasadę radziecką, a Czang Kaj-szek w Szanghaju wymordował swoich komunistycznych sojuszników. 12 maja brytyjska policja wkroczyła do siedziby radzieckiej spółki handlowej Arcos w Londynie, a 24 maja premier Stanley Baldwin ogłosił zerwanie stosunków dyplomatycznych z ZSRR, które Wielka Brytania uznała zaledwie trzy lata wcześniej. Wydalony z Londynu radziecki przedstawiciel Arkadij Rozengolc wracał do Moskwy przez Berlin i Warszawę.
7 czerwca 1927 roku o dziewiątej rano Wojkow przyjechał na Dworzec Główny, by się z nim spotkać. Wypili kawę w bufecie i wyszli na peron do pociągu pospiesznego, który o 9.55 odchodził do Moskwy. Przy wagonie sypialnym padł pierwszy strzał. Wojkow zaczął uciekać, napastnik strzelał za nim, a poseł wyciągnął własny rewolwer i oddał kilka strzałów, po czym upadł w ramiona policjanta. Kowerda na wezwanie policji rzucił broń i podniósł ręce. Wojkow, trafiony w pierś i ramię, zmarł o 10.40 w szpitalu Dzieciątka Jezus.
Borys Kowerda urodził się w 1907 roku w Wilnie w rodzinie nauczyciela, sympatyka eserowców, pochodzącej z Podlasia. W czasie wojny przebywał z matką na uchodźstwie w Samarze i był świadkiem czerwonego terroru. Po powrocie do Wilna uczył się w gimnazjum białoruskim, potem rosyjskim, i pracował w redakcji antykomunistycznej białoruskiej gazety. W śledztwie i przed sądem mówił, że chciał walczyć z bolszewikami w Rosji, ale nie dostał wizy, i że zabił Wojkowa „nie jako posła, lecz jako członka Kominternu”. Sąd uznał, że działał sam, choć w przygotowaniach pomagali mu dwaj ludzie z wileńskiego środowiska emigracyjnego.
Noty, egzekucje i wyrok
Polski rząd natychmiast wyraził ubolewanie i złożył kondolencje. Zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych Maksim Litwinow w rozmowie z posłem RP Stanisławem Patkiem sugerował, że za zamachem stoi „sygnał z Londynu” i że w Polsce rozpanoszyły się siły antyradzieckie, po czym wręczył mu notę, w której oskarżał Polskę o zaniedbania i tolerowanie białej emigracji. Druga nota, z 11 czerwca, domagała się udziału radzieckich przedstawicieli w śledztwie i wydalenia z Polski emigrantów prowadzących działalność antyradziecką. Polska wydaliła sześciu działaczy, zastrzegając, że czyni to z własnej woli.
W samym ZSRR zamach posłużył za pretekst do terroru. W nocy z 9 na 10 czerwca 1927 roku OGPU bez sądu rozstrzelało w Moskwie dwudziestu ludzi, przeważnie dawnych arystokratów i oficerów, z których część siedziała już wcześniej w więzieniach. Tego samego dnia, co zabójstwo w Warszawie, w Leningradzie agenci białej emigracji obrzucili bombami klub partyjny. Propaganda przedstawiała to wszystko jako dowód, że kapitalistyczny świat szykuje wojnę przeciw ZSRR, a Józef Stalin wykorzystywał wojenny alarm w walce z opozycją Lwa Trockiego. Ciało Wojkowa przewieziono do Moskwy i pochowano przy murze Kremla.
Na prośbę strony radzieckiej i dlatego, że sprawcę złapano na gorącym uczynku, Polska zastosowała tryb doraźny. 15 czerwca 1927 roku sąd w Warszawie, po jednodniowej rozprawie, w której Kowerdę bronili znani adwokaci, jednogłośnie skazał go na bezterminowe ciężkie więzienie, a zarazem ze względu na młody wiek wniósł do prezydenta Ignacego Mościckiego o złagodzenie kary do 15 lat. Prezydent wniosek przyjął. Polska opinia publiczna, nawet gdy potępiała zabójstwo dyplomaty, w większości współczuła młodemu zamachowcowi. Kowerda wyszedł na wolność w 1937 roku na mocy amnestii. 31 sierpnia 1927 roku Moskwa ogłosiła, że uważa incydent za zamknięty i wraca do rozmów o pakcie i umowie handlowej.
Do dziś nie wszystko w tej sprawie jest jasne. W 2017 roku historyk Sławomir Dębski opublikował notatkę polskiego MSZ z listopada 1926 roku, z której wynika, że dwaj pracownicy radzieckiego poselstwa, najpewniej oficerowie wywiadu, sondowali, jak Warszawa przyjęłaby odejście Wojkowa. Wojkowowi groziło wówczas w Moskwie postępowanie partyjne. Dębski uważa za możliwe, że zamachowiec był inspirowany przez radzieckie służby. To hipoteza, której dotąd nie potwierdzono.
Znaczenie
Zabójstwo Wojkowa na kilka lat zamroziło rozmowy o pakcie o nieagresji, który Polska i ZSRR podpisały dopiero w lipcu 1932 roku. Wzmocniło w Moskwie obraz Polski jako schronienia „białych” i bazy wrogich spisków, który przez całe dwudziestolecie kształtował radziecką politykę wobec zachodniego sąsiada. Wojenny alarm 1927 roku, którego zamach był jednym z elementów, przyspieszył zwrot Stalina ku przymusowej industrializacji i zbrojeniom, mającym przygotować ZSRR do wojny z kapitalistycznym otoczeniem. Kowerda przeżył wojnę na emigracji i zmarł w 1987 roku w Waszyngtonie. Imię Wojkowa nosi do dziś stacja moskiewskiego metra i dzielnica Moskwy, a spory o to, czy upamiętniać współsprawcę zabójstwa rodziny carskiej, wracają w Rosji co kilka lat.
Miejsca·Warszawa
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 12 kwietnia 1927 · Daleki WschódMasakra szanghajska12 kwietnia 1927 wojsko Czang Kaj-szeka i szanghajscy gangsterzy rozbili komunistyczne bojówki robotnicze. Zaczęła się czystka, która zakończyła sojusz z KPCh.
- 9 lutego 1929 · DyplomacjaProtokół Litwinowa9 lutego 1929 w Moskwie ZSRR, Polska, Rumunia, Łotwa i Estonia podpisały protokół Litwinowa, wprowadzając między sobą pakt Brianda-Kellogga przed czasem.
- 1 października 1928 · GospodarkaPierwsza pięciolatka1 października 1928 ruszyła pierwsza pięciolatka. Stalin budował przemysł ciężki i zbrojeniowy kosztem wsi, a kolektywizacja doprowadziła do głodu.
- 28 maja 1928 · Daleki WschódPowstanie chińskiej Armii CzerwonejWiosną 1928 oddziały Zhu De i Mao Zedonga połączyły się w górach Jinggang, a kierownictwo KPCh postanowiło nazwać swoje wojska Armią Czerwoną.