TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Hindenburg ponownie prezydentem

Kategoria:
Polityka
Data:
10 kwietnia 1932
Autor:
Natalia
Tagi:
Paul von Hindenburg, Adolf Hitler, Niemcy, NSDAP

10 kwietnia 1932 roku Niemcy w drugiej turze wyborów prezydenckich ponownie wybrały na głowę państwa 84-letniego feldmarszałka Paula von Hindenburga. Dostał 19,36 miliona głosów, 53 procent. Adolf Hitler zdobył 13,4 miliona głosów, 36,8 procent, a przywódca komunistów Ernst Thälmann 3,7 miliona, 10,2 procent. Były to drugie i ostatnie bezpośrednie wybory prezydenta w historii Republiki Weimarskiej. Siedem lat wcześniej Hindenburg wygrał jako kandydat prawicy, przeciw republikańskiemu centrum i lewicy. Teraz głosowali na niego przede wszystkim socjaldemokraci i katolicy, którzy widzieli w starym marszałku jedyną zaporę przed Hitlerem, podczas gdy wielu jego dawnych wyborców poparło przywódcę nazistów. Zwycięstwo ocaliło Niemcy przed prezydentem Hitlerem, ale nie ocaliło republiki. Hindenburg miał do swoich nowych wyborców żal i w ciągu kilku tygodni odwrócił się od ludzi, którzy go wybrali.

Koniec pierwszej kadencji

Hindenburg został wybrany w 1925 roku na siedem lat, a jego kadencja upływała wiosną 1932 roku. Wielki kryzys zmienił w tym czasie znaczenie urzędu. Od marca 1930 roku kanclerz Heinrich Brüning rządził bez większości w Reichstagu, za pomocą dekretów wydawanych przez prezydenta na podstawie artykułu 48 konstytucji weimarskiej. Od wyborów we wrześniu 1930 roku parlament prawie się nie zbierał, a prawdziwa władza należała do prezydenta i jego otoczenia: syna Oskara, szefa kancelarii Ottona Meissnera i generała Kurta von Schleichera. Kto zostanie prezydentem, decydowało więc o tym, kto będzie rządził Niemcami.

Brüning chciał uniknąć kampanii wyborczej w kraju, w którym bezrobocie przekraczało sześć milionów, a ulicami rządziły bojówki. Jesienią 1931 roku i w styczniu 1932 roku próbował przekonać partie, by Reichstag po prostu przedłużył kadencję Hindenburga. Wymagało to zmiany konstytucji, a więc większości dwóch trzecich, czyli także głosów prawicy. Przewodniczący Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej Alfred Hugenberg i Hitler odmówili. Hitler był gotów rozmawiać pod warunkiem, że prezydent odprawi Brüninga i rozpisze nowe wybory do Reichstagu. Na to Hindenburg się nie zgodził. Wybory stały się nieuniknione, a przywódca nazistów mógł przy okazji pozować na obrońcę konstytucji.

Stary marszałek długo nie chciał kandydować. Czuł się zmęczony i nie chciał być kandydatem lewicy przeciw prawicy, z której się wywodził. Zależało mu na poparciu organizacji kombatanckich i „narodowych” kół, ale Stahlhelm, związek byłych żołnierzy frontowych, pod wpływem Hugenberga odmówił. Nadburmistrz Berlina Heinrich Sahm stanął na czele ponadpartyjnego komitetu, który 1 lutego 1932 roku wezwał Hindenburga do ponownego startu. Apel podpisali między innymi pisarz Gerhart Hauptmann, malarz Max Liebermann, przemysłowiec Carl Duisberg i dwaj byli ministrowie Reichswehry, Otto Geßler i socjaldemokrata Gustav Noske. W ciągu dwóch tygodni pod wezwaniem zebrano ponad trzy miliony podpisów. Poparł go też Związek Kyffhäuser, największa organizacja weteranów. W połowie lutego Hindenburg ogłosił, że będzie kandydował.

Kandydaci

Hitler wahał się dłużej. Hindenburg był w Niemczech postacią niemal mityczną, a porażka z nim mogła zaszkodzić ruchowi, który dotąd wydawał się iść od zwycięstwa do zwycięstwa. Gregor Strasser, szef organizacji partyjnej, odradzał start, a Joseph Goebbels go popierał. 22 lutego Goebbels ogłosił na wiecu w berlińskim Pałacu Sportu, że Hitler będzie kandydował. Była jednak przeszkoda formalna: Hitler, który w 1925 roku zrzekł się obywatelstwa austriackiego, od siedmiu lat był bezpaństwowcem i nie mógł zostać wybrany. Rozwiązał ten problem kraj związkowy Brunszwik, w którym rządzili naziści razem z narodowcami. Pod koniec lutego jego władze mianowały Hitlera radcą w przedstawicielstwie Brunszwiku w Berlinie. Urzędnik państwowy automatycznie stawał się obywatelem Niemiec. Fikcyjna nominacja, przy której Hitler nigdy nie wykonał żadnej pracy, otworzyła mu drogę do wyborów.

Front harzburski, sojusz nacjonalistów i nazistów zawarty jesienią 1931 roku przeciw Brüningowi, rozpadł się przy pierwszej próbie. Narodowcy i Stahlhelm nie chcieli pomagać Hitlerowi w zdobyciu najwyższego urzędu i wystawili własnego kandydata, zastępcę przywódcy Stahlhelmu Theodora Duesterberga. Naziści odpowiedzieli kampanią, w której wytykali mu żydowskie pochodzenie dziadka. Komuniści po raz drugi, jak w 1925 roku, wystawili Thälmanna. Liczyli, że socjaldemokratyczni robotnicy nie zechcą głosować na monarchistę i feldmarszałka cesarza. Ich hasło brzmiało: „Kto głosuje na Hindenburga, głosuje na Hitlera, kto głosuje na Hitlera, głosuje za wojną”.

Najtrudniejszą decyzję musieli podjąć socjaldemokraci. W 1925 roku walczyli z Hindenburgiem, teraz kierownictwo SPD uznało, że jest on jedynym kandydatem zdolnym pokonać Hitlera, a w czasie pierwszej kadencji nie złamał konstytucji. Partia wezwała do głosowania na niego pod hasłem „Pokonajcie Hitlera!”. Premier Prus Otto Braun, który siedem lat wcześniej sam z nim przegrał, w osobistym apelu chwalił Hindenburga jako uosobienie spokoju i wierności obowiązkowi. Lewe skrzydło partii protestowało, ale się podporządkowało. Do kampanii ruszył Żelazny Front, utworzony pod koniec 1931 roku sojusz SPD, wolnych związków zawodowych i republikańskiej organizacji Reichsbanner Schwarz-Rot-Gold. Hindenburga poparły też katolickie Centrum, Bawarska Partia Ludowa i partie liberalne, czyli w praktyce cały obóz, który w 1925 roku głosował przeciw niemu. Najaktywniej agitował za nim Brüning, który zakończył jedno z przemówień okrzykiem: „Hindenburg musi zwyciężyć, bo Niemcy muszą żyć!”. Sam prezydent wygłosił tylko jedno przemówienie radiowe, w którym zapewniał, że kandyduje, by oszczędzić ojczyźnie wstrząsów, jakie przyniósłby wybór „skrajnego człowieka partii”.

Pierwsza tura

Głosowanie odbyło się 13 marca 1932 roku. Frekwencja wyniosła 86 procent. Hindenburg zdobył 18,65 miliona głosów, czyli 49,5 procent, i do zwycięstwa zabrakło mu zaledwie około 170 tysięcy głosów. Hitler dostał 11,3 miliona głosów, 30,1 procent, Thälmann 5 milionów, 13,2 procent, a Duesterberg 2,6 miliona, 6,8 procent. Kandydat poszkodowanych przez inflację, Gustav Winter, zebrał 0,3 procent.

Mapa wyników była odwróceniem mapy z 1925 roku. Hindenburg wygrywał bezwzględną większością w katolickich Nadrenii i Westfalii, w Bawarii i w całych południowych Niemczech oraz w robotniczych okręgach, w których socjaldemokraci i Centrum były najsilniejsze. Słabo wypadł na protestanckiej wsi północy i wschodu, gdzie siedem lat wcześniej zdobywał najwięcej głosów. W trzech okręgach wyborczych, na Pomorzu, w Szlezwiku-Holsztynie i w okręgu Chemnitz-Zwickau w Saksonii, Hitler go wyprzedził. Według szacunków historyków, między innymi Jürgena Faltera, na przywódcę NSDAP głosowało nawet do połowy wyborców, którzy w 1925 roku wybrali Hindenburga.

Dla nazistów wynik był rozczarowaniem. Propaganda Goebbelsa zapowiadała zwycięstwo i część działaczy przyjęła drugie miejsce jak klęskę. W rzeczywistości partia w półtora roku od wyborów do Reichstagu zyskała około pięciu milionów wyborców. Hitler od razu zapowiedział, że walczy dalej. Komuniści, choć Thälmann nie zdołał przyciągnąć socjaldemokratów, również utrzymali jego kandydaturę i zgodnie z linią Moskwy w kampanii atakowali przede wszystkim SPD jako „socjalfaszystów”. Duesterberg wycofał się z dalszej rywalizacji.

Druga tura

Kampania przed drugą turą była krótka. Rząd dekretem zakazał zgromadzeń wyborczych w okresie wielkanocnym i agitacja trwała w praktyce tylko od 4 do 9 kwietnia. Naziści wykorzystali ten czas w sposób, jakiego Niemcy jeszcze nie znały. Hitler wynajętym samolotem latał z miasta do miasta i przemawiał na kilku wiecach dziennie. Propaganda nazwała to „Hitler nad Niemcami”. Partia wysyłała listy do wyborców, wynajmowała zbyt małe sale, by pokazać tłumy, które się w nich nie mieszczą, i przez wiele godzin podgrzewała atmosferę przed przyjazdem przywódcy. Zwolennicy Hindenburga z kół konserwatywnych przedstawiali Hitlera jako człowieka partii i socjalistę w przebraniu, a naziści odpowiadali, że stary marszałek zdradził swoich wyborców z 1925 roku i sprzymierzył się z katolikami, marksistami i Żydami. Samego Hindenburga, którego szanowali także ich zwolennicy, unikali jednak atakować wprost.

Prawica była podzielona. Stahlhelm wezwał swoich członków do wstrzymania się od głosu, Hugenberg nie wydał żadnego zalecenia, a potężny Związek Rolników Rzeszy (Reichslandbund), organizacja wielkich i średnich gospodarstw, opowiedział się za Hitlerem. Większość wielkich związków przemysłowych nie zajęła stanowiska, choć część przemysłowców, jak Fritz Thyssen, otwarcie wspierała przywódcę NSDAP.

10 kwietnia 1932 roku do urn poszło 83,5 procent uprawnionych. Hindenburg zdobył 19 359 983 głosy (53 procent), Hitler 13 418 547 (36,8 procent), a Thälmann 3 706 759 (10,2 procent). Prezydent zyskał w porównaniu z pierwszą turą około 700 tysięcy głosów, Hitler ponad dwa miliony, a Thälmann stracił prawie 1,3 miliona. Według badań wyborczych około połowy wyborców Duesterberga zagłosowało na Hitlera, a mniej niż jedna trzecia na Hindenburga. Wśród ludzi, którzy w 1925 roku wybrali marszałka, Hitler mógł w drugiej turze zdobyć nawet 60 procent głosów. Tam, gdzie liczono głosy osobno według płci, Hindenburg wypadał lepiej wśród kobiet, a Hitler wśród mężczyzn.

Socjaldemokraci ogłosili zwycięstwo demokracji. Za granicą wynik przyjęto z ulgą, bo obawiano się prezydenta Hitlera, który jako zwierzchnik Reichswehry i dysponent artykułu 48 mógłby rozsadzić republikę od środka. Mniej uwagi poświęcano temu, że trzynaście i pół miliona Niemców chciało go widzieć na czele państwa, a jego partia wciąż rosła.

Zakaz SA

Trzy dni po wyborach rząd uderzył w nazistowskie bojówki. Po pierwszej turze pruska policja na polecenie ministra spraw wewnętrznych Prus, socjaldemokraty Carla Severinga, przeszukała lokale partii i SA. Znaleziono dowody, że w dniu głosowania oddziały szturmowe były postawione w stan gotowości, a w niektórych miejscach przygotowywano plany na wypadek przejęcia władzy. Rządy największych krajów związkowych zażądały od Berlina działania. 13 kwietnia 1932 roku Hindenburg podpisał dekret o zabezpieczeniu autorytetu państwa, na którego podstawie minister Reichswehry i spraw wewnętrznych Wilhelm Groener rozwiązał SA i SS w całej Rzeszy. Było to najpoważniejsze uderzenie w siły Hitlera przed 1933 rokiem.

Prezydent podpisał dekret niechętnie. Miał pretensje, że nie zakazano także republikańskiego Reichsbanneru, a Schleicher, który chciał porozumienia z nazistami i liczył na SA jako rezerwę dla przyszłej armii, natychmiast zaczął przekonywać go, że Groener stracił zaufanie wojska. Zakaz niewiele zmienił na ulicach, bo bojówkarze przenieśli się do innych organizacji partyjnych. Nie zatrzymał też marszu NSDAP: 24 kwietnia 1932 roku w wyborach do sejmu Prus, największego kraju Rzeszy, naziści zdobyli 36,3 procent głosów i 162 mandaty, a rządząca od 1920 roku koalicja Brauna straciła większość. Tego samego dnia NSDAP została najsilniejszą partią także w Anhalcie, Hamburgu i Wirtembergii oraz zyskała wiele w Bawarii.

Zwycięstwo, które nie pomogło

Hindenburg przyjął zwycięstwo bez radości. Zawdzięczał je socjaldemokratom i katolikom, ludziom, których nie lubił, a przegrał w środowiskach, z których sam pochodził: wśród protestanckich ziemian, oficerów i kombatantów. Uważał, że postawił go w tym fałszywym położeniu Brüning, który przez całą kampanię był jego najgorliwszym obrońcą. W ciągu kilku tygodni Schleicher i otoczenie prezydenta doprowadzili do dymisji najpierw Groenera, a potem samego kanclerza. Następca Brüninga, Franz von Papen, zniósł zakaz SA i rozpisał nowe wybory do Reichstagu, w których NSDAP stała się największą partią w Niemczech.

Dla Hitlera kampania była lekcją i próbą generalną. Przegrał, ale zdobył prawie 37 procent głosów, wypracował metody propagandy, które jego partia stosowała w kolejnych kampaniach, i pokazał, że jest najpopularniejszym politykiem prawicy. Dla dużej części mieszczańskiej i protestanckiej prawicy, która jeszcze w 1925 roku wybrała Hindenburga, Hitler był już naturalnym kandydatem.

Znaczenie

Wybory z 1932 roku pokazały paradoks schyłku Republiki Weimarskiej. Obrońcy demokracji mogli powstrzymać Hitlera tylko głosując na monarchistę i feldmarszałka, który nie wierzył w demokrację. Republika przetrwała to głosowanie, ale jej los znalazł się w rękach jednego starego człowieka i kilku jego doradców. Hindenburg, który wiosną 1932 roku obiecywał chronić Niemcy przed „skrajnym człowiekiem partii”, niespełna dziesięć miesięcy później, 30 stycznia 1933 roku, mianował Hitlera kanclerzem. Hasło komunistów, którzy zapowiadali, że głos na Hindenburga to głos na Hitlera, w pierwszej części okazało się trafne, choć według wielu historyków do klęski lewicy przyczyniła się także walka komunistów z socjaldemokratami.

Były to ostatnie wolne wybory głowy państwa w Niemczech przed wojną. Gdy Hindenburg zmarł 2 sierpnia 1934 roku, Hitler połączył urzędy prezydenta i kanclerza i jako „Führer i kanclerz Rzeszy” został także zwierzchnikiem sił zbrojnych, które przysięgały mu osobiście. Ten sam człowiek, który w kwietniu 1932 roku przegrał wybory, siedem lat później wydał rozkaz ataku na Polskę. Następne bezpośrednie wybory prezydenta Niemiec nigdy się już nie odbyły: po wojnie obie części kraju, a potem zjednoczone Niemcy, wybierały głowę państwa pośrednio.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.