TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Izba Reprezentantów uchwala Lend-Lease

Kategoria:
Polityka
Data:
8 lutego 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Franklin Delano Roosevelt, Winston Churchill, neutralność

W sobotę 8 lutego 1941 roku, po pięciu dniach debaty, Izba Reprezentantów przyjęła projekt H.R. 1776, czyli ustawę o „dalszym wspieraniu obrony Stanów Zjednoczonych”, znaną jako Lend-Lease Act. Za głosowało 260 posłów, przeciw 165, sześciu nie głosowało. Projekt, który prezydent Franklin Delano Roosevelt przesłał Kongresowi 10 stycznia, pozwalał mu przekazywać broń państwom, których obronę uzna za żywotną dla bezpieczeństwa Ameryki, bez żądania zapłaty gotówką. Izba niższa obłożyła te pełnomocnictwa szeregiem zastrzeżeń – terminem wygaśnięcia, obowiązkiem sprawozdań, limitem wartości sprzętu z istniejących zapasów i formułą, że ustawa nie upoważnia marynarki do konwojowania statków – ale istoty projektu nie naruszyła. Następnego wieczoru, w niedzielę 9 lutego, Winston Churchill w przemówieniu radiowym odpowiedział Amerykanom słowami, które przeszły do historii: „Dajcie nam narzędzia, a dokończymy dzieła”.

Pięć dni w Izbie

Komisja spraw zagranicznych Izby, której przewodniczył demokrata z Nowego Jorku Sol Bloom, przesłuchiwała świadków od 15 stycznia; najgłośniejszym z nich był 23 stycznia Charles Lindbergh, który przekonywał, że ani pomoc, ani nawet przystąpienie Ameryki do wojny nie pozwolą pokonać Niemiec. Pod koniec stycznia demokratyczna większość komisji przyjęła projekt z poprawkami, a republikańska mniejszość złożyła sprawozdanie odrębne. 3 lutego rozpoczęła się debata na sali plenarnej. Toczyła się w trybie komisji całej Izby, pod przewodnictwem demokraty z Tennessee Jere’a Coopera, według zasad ustalonych specjalną uchwałą Izby (H.Res. 89); posłowie mogli zgłaszać poprawki do kolejnych paragrafów odczytywanych przez urzędnika. Projekt bronił przywódca większości John W. McCormack, który go wniósł, oraz Bloom i demokraci z komisji, a w kluczowych chwilach zabierał głos także przewodniczący Izby Sam Rayburn. Opozycją kierowali republikański przywódca Joseph W. Martin i najbardziej zagorzały przeciwnik ustawy w komisji, Hamilton Fish, wspierani przez młodszych posłów ze Środkowego Zachodu, takich jak Karl Mundt z Dakoty Południowej i Everett Dirksen z Illinois.

Spór toczył się o to samo, o co od stycznia spierała się prasa i radio. Przeciwnicy nazywali H.R. 1776 „ustawą o dyktaturze” i „ustawą wojenną”: twierdzili, że Kongres oddaje prezydentowi prawo rozporządzania majątkiem państwa bez granic kwotowych i, w praktyce, prawo decydowania o wojnie. Zwolennicy odpowiadali, że pomoc dla Wielkiej Brytanii jest najtańszym i najpewniejszym sposobem, by trzymać wojnę z dala od amerykańskich wybrzeży, i że brytyjskie rezerwy dolarowe są na wyczerpaniu. Opinia publiczna stała w większości po stronie prezydenta: według sondażu Instytutu Gallupa z początku lutego 54 procent Amerykanów popierało pomoc dla Brytyjczyków bez zastrzeżeń, kolejne 15 procent z zastrzeżeniami, a zdecydowanie przeciwnych było 22 procent. Różnica partyjna była jednak wyraźna – bezwarunkowo za projektem opowiadało się 69 procent demokratów i tylko 38 procent republikanów.

Poprawki

Demokraci zrozumieli szybko, że bez ustępstw stracą głosy części własnych posłów, zwłaszcza z okręgów, w których izolacjonizm był silny. Już w komisji wpisali do projektu cztery zastrzeżenia. Prezydent mógł przekazywać sprzęt, który nie został wyprodukowany specjalnie na potrzeby ustawy, tylko po konsultacji z szefem sztabu armii lub szefem operacji morskich, albo z oboma. Pełnomocnictwa miały wygasnąć 30 czerwca 1943 roku, z wyjątkiem wykonania umów zawartych wcześniej; kolejna poprawka pozwalała na takie umowy najdalej do 1 lipca 1946 roku. Prezydent miał co najmniej raz na 90 dni składać Kongresowi sprawozdanie z wykonania ustawy, z pominięciem informacji, których ujawnienie uznałby za sprzeczne z interesem publicznym. Wreszcie ustawa stwierdzała, że nic w niej „nie może być interpretowane jako upoważnienie lub zezwolenie na upoważnienie do konwojowania statków przez okręty marynarki Stanów Zjednoczonych”. Na wniosek demokraty z Missisipi Williama Colmera dopisano też, że ustawa nie zezwala amerykańskim statkom na wpływanie do stref walk wbrew ustawie o neutralności z 1939 roku, co oznaczało, że brytyjskie zakupy nadal trzeba było przewozić statkami nieamerykańskimi.

Na sali przybyły jeszcze dwie istotne zmiany. Pierwsza, jedyna przyjęta wbrew woli kierownictwa większości, była dziełem Dirksena: Kongres mógł w każdej chwili odebrać prezydentowi pełnomocnictwa uchwałą obu izb, której prezydent nie mógłby zawetować. Druga zapadła rankiem 8 lutego. Republikanin John Taber zaproponował limit wartości sprzętu, który można przekazać z zapasów już opłaconych z wcześniejszych budżetów, a McCormack, po rozmowach z mniejszością, przejął ten pomysł we własnej poprawce. Ustalono, że wartość takiego sprzętu nie przekroczy 1,3 miliarda dolarów; Izba przyjęła poprawkę po odrzuceniu prób jej zaostrzenia.

Opozycja uznała te ustępstwa za kosmetykę. Mundt mówił w ostatniej turze debaty, że zastrzeżenia „używają wielu słów, by powiedzieć bardzo niewiele”: klauzulę o konwojach nazwał pustą, skoro odrzucono jego wniosek, by trzymać statki z dala od wód państw walczących, a obowiązek sprawozdań – „piękną frazeologią”, bo to prezydent miał decydować, co Kongresowi powie. Izba odrzucała kolejno wnioski, które mogły zmienić charakter ustawy: poprawkę republikanki Jeannette Rankin z Montany, zakazującą wysyłania żołnierzy, marynarzy i lotników poza wody półkuli zachodniej bez zgody Kongresu (82 głosy za, 137 przeciw), poprawkę Henry’ego Dworshaka z Idaho, że ustawa nie upoważnia do łamania prawa międzynarodowego (94 do 142). Najpoważniejszą alternatywę przedstawił republikanin z New Jersey Charles Eaton, zwolennik pomocy dla Brytyjczyków, ale nie pełnomocnictw dla prezydenta: zamiast całego trzonu ustawy proponował upoważnienie do udzielenia Wielkiej Brytanii kredytu do 2 miliardów dolarów na zakupy w Stanach Zjednoczonych, pod zastaw, jeśli to możliwe. W głosowaniu przez liczenie przechodzących posłów poprawka przegrała 120 do 177. Lewicowy poseł Vito Marcantonio z Nowego Jorku, przeciwnik ustawy z zupełnie innych pozycji niż republikanie, zgłosił ironiczną poprawkę, że prezydent nie może wydzierżawić „trzynastu pierwotnych kolonii” królowi Jerzemu; poparły ją dwie osoby.

Głosowanie

Po południu 8 lutego komisja całej Izby zakończyła pracę, a Izba zatwierdziła przyjęte poprawki w jednym głosowaniu. Fish złożył jeszcze wniosek o odesłanie projektu do komisji z poleceniem, by wpisać do niego kredyt w wersji Eatona. Był to program dużej części republikanów: pomóc Brytyjczykom pieniędzmi, ale nie dawać prezydentowi swobody rozporządzania amerykańską bronią. Wniosek upadł stosunkiem głosów 160 do 263. Zaraz potem, w głosowaniu imiennym, którego zażądał Bloom, Izba przyjęła ustawę 260 głosami przeciw 165.

Podział przebiegał niemal dokładnie wzdłuż linii partyjnych. Demokraci głosowali 236 do 25 za ustawą, republikanie 24 do 135 przeciw; pozostałe głosy przeciw oddali posłowie małych partii, wśród nich Marcantonio. Za ustawą głosowała garstka republikanów, głównie ze Wschodniego Wybrzeża, jak James Wadsworth z Nowego Jorku, który przyznawał, że pełnomocnictwa dla prezydenta są „ogromne”, a mimo to je poparł. Projekt trafił do Senatu, gdzie komisja spraw zagranicznych wciąż przesłuchiwała świadków; 6 lutego wystąpił przed nią Lindbergh, a 11 lutego miał zeznawać Wendell Willkie, kontrkandydat Roosevelta z wyborów z 5 listopada, który właśnie wracał z Wielkiej Brytanii.

„Dajcie nam narzędzia”

Willkie przywiózł do Londynu coś więcej niż własne poparcie dla ustawy. Gdy pod koniec stycznia wyruszał w podróż jako nieoficjalny wysłannik, Roosevelt dał mu odręczny list do Churchilla, napisany według większości relacji 20 stycznia, w dniu jego trzeciej inauguracji. Prezydent pisał, że Willkie „naprawdę pomaga wyłączyć tu politykę” ze sporu o pomoc dla Wielkiej Brytanii, i przepisał zwrotkę z poematu Henry’ego Wadswortha Longfellowa The Building of the Ship (1849), która, jak dodał, „odnosi się do was tak samo jak do nas”. Wiersz, napisany w czasach sporów, które później doprowadziły do wojny secesyjnej, był hymnem na cześć Unii jako okrętu, na którym spoczywają nadzieje świata.

Odpowiedział publicznie w niedzielę 9 lutego wieczorem, w przemówieniu radiowym nadanym przez BBC, pierwszym, jak sam zaznaczył, wygłoszonym do narodu i imperium od pięciu miesięcy. Większą jego część zajął bilans zimy. Churchill chwalił londyńczyków, którzy znosili nocne naloty Blitzu jak brytyjskie czworoboki pod Waterloo, i opisywał zwycięstwa w Libii zakończone zdobyciem Bengazi i klęską Włochów pod Beda Fomm: według jego słów armia włoska we wschodniej Libii, licząca ponad 150 tysięcy ludzi, została w osiem tygodni wzięta do niewoli lub zniszczona. Wymieniał z nazwiska generałów Archibalda Wavella, Henry’ego Maitlanda Wilsona i Richarda O’Connora. Mówił o ostrzale Genui przez okręty Somerville’a, przeprowadzonym o świcie tego samego dnia, i o odparciu niemieckich bombowców nurkujących, które w styczniu zaatakowały lotniskowiec Illustrious na Malcie – podane przez niego niemieckie straty, ponad 90 maszyn ze 150, były znacznie zawyżone. Ostrzegał Bułgarię, by nie powtórzyła błędu z 1915 roku i nie przyłączyła się do przegrywającej strony, przestrzegał, że niemiecka armia i lotnictwo gromadzą się w Rumunii i już przenikają do Bułgarii, a za szefem imperialnego sztabu generalnego Johnem Dillem powtarzał, że Hitler może jeszcze spróbować inwazji na Wyspy, tym razem lepiej przygotowanej, z użyciem gazów, spadochroniarzy i szybowców.

Najważniejsze zdania skierował jednak za ocean. Podziękował za wizyty Harry’ego Hopkinsa i Willkiego i zapewnił Amerykanów, że Wielka Brytania nie potrzebuje ich żołnierzy: „W ostatniej wojnie Stany Zjednoczone wysłały przez Atlantyk dwa miliony ludzi, ale to nie jest wojna wielkich armii, ciskających w siebie ogromne masy pocisków. Nie potrzebujemy dzielnych armii, które formują się w całej Unii. Nie potrzebujemy ich w tym roku ani w przyszłym, ani w żadnym roku, jaki potrafię przewidzieć”. Potrzebne były natomiast „ogromne i nieprzerwane dostawy materiałów wojennych i wszelkiego sprzętu technicznego” oraz statki, by je przewieźć, bo Niemcy, po podboju Francji i Norwegii sięgając po ocean z obu stron Wysp, zrobią wszystko, by topić brytyjski tonaż w bitwie o Atlantyk. Na koniec odczytał wersy Longfellowa – w dosłownym przekładzie: „Płyń dalej, okręcie państwa! / Płyń dalej, Unio, silna i wielka! / Ludzkość ze wszystkimi swymi lękami, / ze wszystkimi nadziejami przyszłych lat, / bez tchu zawisła nad twoim losem!” – i zapytał, jaką odpowiedź ma dać w imieniu słuchaczy „temu wielkiemu człowiekowi, trzykrotnie wybranemu przywódcy narodu liczącego 130 milionów”. Odpowiedź brzmiała: „Zaufajcie nam. Dajcie nam swoją wiarę i swoje błogosławieństwo, a z pomocą Opatrzności wszystko będzie dobrze. Nie zawiedziemy ani się nie zachwiejemy, nie osłabniemy ani się nie zmęczymy. Ani nagły wstrząs bitwy, ani długie próby czujności i wysiłku nas nie złamią. Dajcie nam narzędzia, a dokończymy dzieła”.

Przemówienie to bywa nazywane kolejnym błaganiem o pomoc. Było nim tylko po części. Churchill mówił do dwóch słuchaczy naraz: do Brytyjczyków, którym przedstawiał wojnę jako możliwą do wygrania, i do amerykańskich senatorów, którzy właśnie mieli rozpatrywać ustawę. Zapewnienie, że Ameryka ma dać broń, a nie synów, odpowiadało dokładnie na główny zarzut izolacjonistów, że Lend-Lease jest pierwszym krokiem do wysłania amerykańskich żołnierzy do Europy.

Miejsce w wojnie

Głosowanie w Izbie Reprezentantów przesądziło o losie ustawy. W Senacie izolacjoniści, tacy jak Burton K. Wheeler, Gerald Nye czy Robert A. Taft, mogli przeciągać debatę, ale nie mieli większości. 11 lutego Willkie przekonywał senacką komisję, by Brytyjczycy dostawali od pięciu do dziesięciu niszczycieli miesięcznie, a po trzech tygodniach sporów na sali Senat przyjął ustawę 8 marca, 60 głosami przeciw 31. 11 marca Izba Reprezentantów zatwierdziła wersję senacką 317 głosami przeciw 71, a Roosevelt jeszcze tego samego dnia podpisał ustawę. Pod koniec marca Kongres uchwalił na pierwszy program pomocy 7 miliardów dolarów. Zastrzeżenia wywalczone przez opozycję w lutowej debacie nie okazały się przeszkodą: termin z 1943 roku Kongres później przedłużał.

Słowa Churchilla stały się jednym z haseł wojny. Jego zapewnienie, że Wielka Brytania nie będzie potrzebować amerykańskich armii „w żadnym roku, jaki potrafię przewidzieć”, okazało się natomiast nietrafne. Po japońskim ataku na Pearl Harbor i niemieckim wypowiedzeniu wojny Stanom Zjednoczonym w grudniu 1941 roku amerykańscy żołnierze wylądowali w Afryce Północnej w listopadzie 1942 roku, a w latach 1943–1945 walczyli we Włoszech, Francji i Niemczech. Zastrzeżenie o konwojach także nie przetrwało próby: od września 1941 roku okręty US Navy eskortowały konwoje na zachodnim Atlantyku, choć prawnie opierało się to na uprawnieniach prezydenta jako zwierzchnika sił zbrojnych, a nie na samej ustawie. Lutowa debata w Izbie Reprezentantów była ostatnią chwilą, w której Kongres poważnie rozważał, czy Ameryka ma pomagać Wielkiej Brytanii tylko pieniędzmi i na kredyt. Wybrał drogę dalej idącą: uczynił ze Stanów Zjednoczonych „arsenał demokracji”, który przez następne cztery lata dostarczał broń, żywność i paliwo Wielkiej Brytanii, Chinom, a od jesieni 1941 roku także Związkowi Radzieckiemu.

Źródła

  1. history.house.gov · The Lend Lease Act of 1941

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.