Stany Zjednoczone
Charles Lindbergh
Pilot, pierwszy samotny przelot przez Atlantyk (1927), rzecznik America First Committee (1941), cywilny pilot na Pacyfiku (1944)

- Urodzony:
- 4 lutego 1902, Detroit (Michigan, Stany Zjednoczone)
- Zmarł:
- 26 sierpnia 1974, Kipahulu (Maui, Hawaje, Stany Zjednoczone)
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Charles Lindbergh, Stany Zjednoczone, neutralność, antysemityzm
- Fotografia:
- autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons
Charles Augustus Lindbergh był najsłynniejszym lotnikiem swojej epoki i jednym z najbardziej podziwianych Amerykanów XX wieku. W maju 1927 roku jako pierwszy przeleciał samotnie i bez lądowania z Nowego Jorku do Paryża, co uczyniło go bohaterem obu stron Atlantyku. Porwanie i zabójstwo jego synka w 1932 roku stało się „zbrodnią stulecia”. W latach trzydziestych, mieszkając w Europie, kilkakrotnie odwiedzał Niemcy, oglądał Luftwaffe i przekonał się o jej przewadze, a od września 1939 roku stał się najbardziej znanym rzecznikiem amerykańskiego izolacjonizmu. Walczył z każdą formą pomocy dla Wielkiej Brytanii, zeznawał przeciw ustawie Lend-Lease i w 1941 roku był głównym mówcą America First Committee, aż jego przemówienie w Des Moines, oskarżające Żydów o pchanie Ameryki do wojny, zniszczyło mu reputację. Po Pearl Harbor służył sprawie wojennej jako cywil, a pod koniec życia był orędownikiem ochrony przyrody. Jego droga pokazuje, jak silny był w Ameryce przełomu lat trzydziestych i czterdziestych nurt przeciwny wojnie z Hitlerem i jak blisko niego krążyły rasistowskie i antysemickie poglądy.
Dzieciństwo i początki w lotnictwie
Urodził się 4 lutego 1902 roku w Detroit, ale dorastał głównie na farmie w Little Falls w Minnesocie oraz w Waszyngtonie. Jego ojciec, Charles August Lindbergh, syn szwedzkiego imigranta, był prawnikiem i w latach 1907–1917 republikańskim kongresmenem z Minnesoty. Należał do nielicznych polityków, którzy sprzeciwiali się przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do pierwszej wojny światowej, oskarżając bankierów i przemysłowców o ciągnięcie kraju do wojny dla zysku. Matka, Evangeline Lodge Land, była nauczycielką chemii. Rodzice żyli osobno, a syn zmieniał szkoły kilkanaście razy.
W 1920 roku zaczął studia inżynierskie na Uniwersytecie Wisconsin, lecz po półtora roku je porzucił, by uczyć się latać. Od 1922 roku występował jako akrobata na skrzydłach i spadochroniarz w wędrownych pokazach lotniczych, w 1923 roku kupił własny, powojenny dwupłatowiec Curtiss JN-4 „Jenny”. W 1924 roku wstąpił na kurs pilotów armii w Teksasie i w marcu 1925 roku ukończył go jako najlepszy z 18 absolwentów, spośród 104 kadetów, którzy zaczęli szkolenie, z nominacją na podporucznika rezerwy lotnictwa. Armia nie potrzebowała jednak pilotów w czynnej służbie, więc został instruktorem i pilotem poczty lotniczej na trasie z St. Louis do Chicago. Dwukrotnie musiał wyskakiwać nocą ze spadochronem z samolotu, któremu zabrakło paliwa.
Lot przez Atlantyk
W 1919 roku nowojorski hotelarz Raymond Orteig ufundował nagrodę 25 tysięcy dolarów za pierwszy przelot bez lądowania między Nowym Jorkiem a Paryżem. Do 1927 roku kilka załóg zginęło, próbując ją zdobyć w dużych, wielosilnikowych maszynach. Lindbergh postawił na coś przeciwnego: lekki jednosilnikowy jednopłat i jednego pilota. Z pomocą biznesmenów z St. Louis zamówił w niewielkiej wytwórni Ryan w San Diego samolot nazwany Spirit of St. Louis, w którym zbiornik paliwa umieszczono przed kabiną, tak że pilot widział drogę przed sobą tylko przez peryskop i boczne okienka.
Rankiem 20 maja 1927 roku wystartował z błotnistego lotniska Roosevelt Field na Long Island. Leciał nad Nową Szkocją i Nową Fundlandią, w nocy nad oceanem walczył z mgłą, oblodzeniem i przede wszystkim z sennością. Nawigował wyłącznie metodą zliczeniową, bez radia. Po około 33 i pół godzinie, wieczorem 21 maja, wylądował na lotnisku Le Bourget pod Paryżem, gdzie czekał na niego, według ówczesnych szacunków, około 150-tysięczny tłum. Pokonał blisko 5800 kilometrów.
Dwudziestopięcioletni pilot stał się z dnia na dzień najsłynniejszym człowiekiem świata. Prezydent Francji wręczył mu Legię Honorową, a w Waszyngtonie prezydent Calvin Coolidge Zaszczytny Krzyż Lotniczy. Kongres przyznał mu Medal Honoru, najwyższe amerykańskie odznaczenie wojskowe, zwykle zastrzeżone dla bohaterów walki, a tygodnik „Time” ogłosił go swoim pierwszym Człowiekiem Roku. Prasa nazywała go „Samotnym Orłem” i „Szczęśliwym Lindym”. Lindbergh wykorzystał sławę, by propagować lotnictwo cywilne: objechał na Spirit of St. Louis wszystkie stany, a potem Amerykę Łacińską, doradzał liniom lotniczym przy wytyczaniu tras i pomógł zdobyć fundusze na badania rakietowe Roberta Goddarda. Liczba pasażerów i pilotów w Stanach Zjednoczonych w ciągu kilku lat wzrosła wielokrotnie.
Rodzina i tragedia
W czasie podróży do Meksyku poznał Anne Morrow, córkę ambasadora USA i bankiera Dwighta Morrowa. Pobrali się 27 maja 1929 roku. Anne nauczyła się latać i jako radiooperatorka i nawigatorka towarzyszyła mężowi w długich lotach badawczych nad Arktyką i Azją; stała się też cenioną pisarką. Mieli sześcioro dzieci. Lindbergh zajmował się w tych latach również nauką: z francuskim chirurgiem i noblistą Alexisem Carrelem skonstruował w Instytucie Rockefellera szklaną pompę do perfuzji, pozwalającą utrzymywać przy życiu narządy poza organizmem. Carrel, zwolennik eugeniki i elitaryzmu, wywarł na jego poglądy duży wpływ.
1 marca 1932 roku z domu Lindberghów w Hopewell w New Jersey porwano ich dwudziestomiesięcznego syna, Charlesa juniora. Rodzice zapłacili 50 tysięcy dolarów okupu, ale 12 maja ciało dziecka znaleziono w lesie w pobliżu domu. Sprawa wstrząsnęła Ameryką; Kongres uchwalił tak zwaną ustawę Lindbergha, która uczyniła porwanie przestępstwem federalnym. W 1934 roku aresztowano niemieckiego imigranta, cieślę Bruna Richarda Hauptmanna, u którego znaleziono część okupu. Skazany w procesie, który prasa zamieniła w widowisko, został stracony 3 kwietnia 1936 roku, choć jego wina do dziś budzi spory. Nękani przez dziennikarzy i obawiający się o bezpieczeństwo drugiego syna, Lindberghowie w grudniu 1935 roku potajemnie wypłynęli do Anglii. Zamieszkali w wiejskim domu w hrabstwie Kent, a w 1938 roku na niewielkiej wyspie Illiec u wybrzeży Bretanii.
W Niemczech Hitlera
W 1936 roku amerykański attaché wojskowy w Berlinie, major Truman Smith, który z trudem zdobywał informacje o rozbudowie niemieckiego lotnictwa, wpadł na pomysł, by wykorzystać sławę Lindbergha. Za pośrednictwem Hermanna Göringa uzyskał dla niego zaproszenie. W lipcu 1936 roku, tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Berlinie, lotnik po raz pierwszy przyjechał do III Rzeszy. Niemcy, od niedawna jawnie budujący Luftwaffe, pokazali mu jednostki, lotniska i zakłady, a on przemawiał o odpowiedzialności lotnictwa za cywilizację. Wracał w 1937 i 1938 roku, latał na myśliwcu Messerschmitt Bf 109 i oglądał nowy bombowiec Junkers Ju 88, jako pierwszy Amerykanin. Raporty, które pisał dla Smitha, trafiały do sztabu armii USA i choć uznawano je za nieco przesadzone, były cenne dla lotnictwa, które dopiero zaczynało się zbroić. W 1938 roku odwiedził też Związek Radziecki, o którego lotnictwie wyrażał się z lekceważeniem.
Wrażenie, jakie zrobiły na nim Niemcy, miało jednak skutki polityczne. W czasie kryzysu sudeckiego we wrześniu 1938 roku Lindbergh przekonywał brytyjskich i francuskich rozmówców, między innymi z inicjatywy ambasadora USA w Londynie Josepha Kennedy’ego, że Luftwaffe jest silniejsza od lotnictwa wszystkich pozostałych państw europejskich razem i może w razie wojny zrównać z ziemią ich miasta. Jego szacunki niemieckiej siły były wyraźnie zawyżone, a historycy uważają, że utwierdziły polityków w Londynie i Paryżu w przekonaniu, iż na wojnę jest za wcześnie.
18 października 1938 roku na kolacji w ambasadzie amerykańskiej w Berlinie Göring w imieniu Hitlera niespodziewanie udekorował go Orderem Zasługi Orła Niemieckiego. Ambasador Hugh Wilson uważał później, że odmowa byłaby obrazą gospodarza. Kilka tygodni później Niemcy przeprowadzili noc kryształową. Lindbergh zanotował w dzienniku, że nie rozumie tych zamieszek, sprzecznych z niemieckim poczuciem porządku, ale dodał, że Niemcy mieli „trudny problem żydowski”. Odznaczenia nie zwrócił, uważając, że byłaby to niepotrzebna obraza, i Amerykanie nie przestali mu tego wypominać. Na zimę 1938/1939 rozważał nawet przeprowadzkę do Berlina, z czego zrezygnował.
Głos izolacjonistów
W kwietniu 1939 roku Lindbergh wrócił do Stanów Zjednoczonych na prośbę szefa lotnictwa armii generała Henry’ego Arnolda i przez kilka miesięcy, jako pułkownik rezerwy, w czynnej służbie oceniał gotowość lotnictwa i nowe typy samolotów. Po wybuchu wojny w Europie wystąpił publicznie. W przemówieniu radiowym nadanym przez wszystkie wielkie sieci 15 września 1939 roku wzywał, by Ameryka nie mieszała się do europejskiego konfliktu, a w kolejnych wystąpieniach sprzeciwiał się zniesieniu embarga na broń. W tym samym czasie Albert Einstein i Leó Szilárd zastanawiali się, czy nie poprosić go o przekazanie Rooseveltowi listu w sprawie bomby atomowej; Lindbergh nie odpowiedział, a Szilárd uznał po jego przemówieniu, że „to nie nasz człowiek”.
Jego argumenty były strategiczne – Ameryka, silna i uzbrojona, jest nie do zdobycia przez ocean, a pomoc dla Wielkiej Brytanii osłabia jej własną obronę – ale także rasowe. W październiku 1939 roku mówił, że więź Ameryki z Europą jest więzią rasy, a nie ideologii, i że przyjdzie czas walczyć ramię w ramię z Anglikami, Francuzami i Niemcami, jeśli zagrożona będzie „biała rasa”. W artykule w „Reader’s Digest” w listopadzie 1939 roku pisał o „dziedzictwie europejskiej krwi”, które trzeba chronić przed „rozcieńczeniem przez obce rasy”. Za największe zagrożenie dla Zachodu uważał komunizm i Związek Radziecki, a wojnę Brytanii z Niemcami za bratobójczą.
Gdy we wrześniu 1940 roku powstał America First Committee, Lindbergh występował na jego wiecach, a 23 stycznia 1941 roku zeznawał przed komisją spraw zagranicznych Izby Reprezentantów przeciw projektowi ustawy Lend-Lease. Mówił, że nie życzy zwycięstwa żadnej ze stron, że w interesie Ameryki leży pokój wynegocjowany i że nawet przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny nie pozwoli pokonać Niemiec. 6 lutego powtórzył to w Senacie. W kwietniu wszedł do kierownictwa komitetu i stał się jego gwiazdą, przyciągającą dziesiątki tysięcy słuchaczy w Nowym Jorku, Chicago i Los Angeles. Roosevelt, który prywatnie mówił, że jest absolutnie przekonany, iż Lindbergh jest nazistą, na konferencji prasowej 25 kwietnia porównał go do Clementa Vallandighama, przywódcy przeciwników wojny w czasach wojny secesyjnej. Trzy dni później Lindbergh zrzekł się stopnia pułkownika rezerwy.
11 września 1941 roku w Des Moines w stanie Iowa wygłosił przemówienie, w którym wskazał trzy siły pchające Amerykę do wojny: Brytyjczyków, administrację Roosevelta i Żydów. Zastrzegł, że nie można pochwalać prześladowań Żydów w Niemczech, ale ostrzegał, że ich „największym zagrożeniem dla kraju” jest wpływ na kino, prasę, radio i rząd. Oburzenie było powszechne. Wendell Willkie nazwał jego słowa najbardziej nieamerykańską wypowiedzią, jaką słyszał z ust człowieka o ogólnokrajowej sławie, a dziennikarka Dorothy Thompson pisała, że jest pewna jego pronazistowskich sympatii. Od komitetu odwracali się także jego dotychczasowi sympatycy.
Wojna
Japoński atak na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku zakończył spór. America First odwołała zaplanowany wiec z udziałem Lindbergha, wezwała do poparcia wysiłku wojennego, a 11 grudnia, w dniu, w którym Niemcy i Włochy wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym, się rozwiązała. Lindbergh oświadczył, że skoro kraj został zaatakowany, trzeba walczyć. W styczniu 1942 roku poprosił sekretarza wojny Henry’ego Stimsona o przywrócenie do służby, ale ten odmówił, a administracja zniechęcała wytwórnie lotnicze do zatrudniania go. Wyjątkiem był Henry Ford, sam znany z antysemityzmu, który przyjął go jako doradcę w gigantycznej fabryce Willow Run pod Detroit, gdzie uruchamiano masową produkcję bombowców B-24 Liberator. W 1943 roku przeszedł do koncernu United Aircraft, producenta myśliwców Corsair.
W 1944 roku jako cywilny przedstawiciel techniczny wyjechał na Pacyfik, by badać działanie samolotów w warunkach bojowych. Latał z pilotami piechoty morskiej i lotnictwa armii, formalnie jako obserwator, w praktyce jako pilot bojowy: wziął udział w około 50 misjach. Nauczył pilotów dwusilnikowych myśliwców P-38 Lightning takiej regulacji silników, która znacznie zmniejszała zużycie paliwa i wydłużała zasięg, co docenił generał Douglas MacArthur. 28 lipca 1944 roku zestrzelił japoński samolot rozpoznawczy Mitsubishi Ki-51. W dzienniku z tych miesięcy zapisywał z niesmakiem przypadki zabijania jeńców i bezczeszczenia zwłok japońskich żołnierzy przez Amerykanów.
W maju i czerwcu 1945 roku, jako członek technicznej misji marynarki wojennej badającej niemieckie osiągnięcia w dziedzinie samolotów odrzutowych i rakiet, odwiedził pokonane Niemcy. W podziemnych zakładach pod Nordhausen, gdzie więźniowie obozu Mittelbau-Dora produkowali rakiety V-2, zobaczył krematorium i relacje ocalałych. Zanotował, że wydawało się niemożliwe, by ludzie cywilizowani mogli upaść tak nisko, a jednak upadli. W tym samym zapisie porównywał jednak niemieckie zbrodnie z okrucieństwami Amerykanów wobec Japończyków na Pacyfiku.
Po wojnie
Po 1945 roku Lindbergh mieszkał w Darien w Connecticut, doradzał szefowi sztabu lotnictwa, a przez długie lata liniom Pan American. Poparł procesy norymberskie i pomoc dla Europy zagrożonej przez komunizm, choć nigdy publicznie nie przyznał, że jego przedwojenne stanowisko było błędne. W 1953 roku wydał wspomnienia o przelocie przez Atlantyk, The Spirit of St. Louis, za które w 1954 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera. W tym samym roku prezydent Dwight Eisenhower mianował go generałem brygady rezerwy lotnictwa Stanów Zjednoczonych. W 1970 roku opublikował dzienniki z lat 1938–1945, które pokazały zarówno jego trafne obserwacje, jak i uprzedzenia.
Starzejący się lotnik coraz bardziej niepokoił się skutkami techniki, którą sam pomagał rozwijać. Działał na rzecz ochrony przyrody, wielorybów, orła filipińskiego i ludów plemiennych na Filipinach i w Afryce, wspierał WWF i Nature Conservancy. Napisał, że gdyby musiał wybierać, wolałby ptaki niż samoloty. Zmarł na chłoniaka 26 sierpnia 1974 roku w Kipahulu na wyspie Maui i został pochowany przy tamtejszym kościele. Prawie trzydzieści lat później okazało się, że od 1957 roku prowadził podwójne życie: z trzema kobietami w Niemczech i Szwajcarii miał siedmioro dzieci, które znały go pod przybranym nazwiskiem. W 2003 roku badania DNA potwierdziły jego ojcostwo.
Znaczenie
Lindbergh pozostaje jedną z najbardziej sprzecznych postaci amerykańskiej historii. Jego lot z 1927 roku był wielkim osiągnięciem odwagi i techniki i bardziej niż jakiekolwiek inne wydarzenie przekonał świat, że samolot może łączyć kontynenty. Ta sama sława uczyniła z niego w latach 1939–1941 najskuteczniejszego rzecznika izolacjonizmu. Historycy na ogół nie uważają go za agenta ani wyznawcę nazizmu: nie należał do żadnej organizacji nazistowskiej i potępiał prześladowania. Był jednak człowiekiem o poglądach rasistowskich i antysemickich, zafascynowanym siłą i sprawnością III Rzeszy, który do końca nie dostrzegał, że wojna z Hitlerem nie jest zwykłym sporem mocarstw. Jego biograf A. Scott Berg widział w nim raczej upartego i politycznie naiwnego człowieka niż zwolennika Hitlera; krytycy, jak Max Wallace, uważają, że jego działalność realnie zaszkodziła ofiarom nazizmu, bo osłabiała w Ameryce wolę przeciwstawienia się Niemcom.
Izolacjoniści, których był twarzą, nie zdołali powstrzymać ani umowy „niszczyciele za bazy”, ani ustawy Lend-Lease, ale według wielu historyków zmniejszyli poparcie dla polityki Roosevelta i zmusili go do ostrożności przez cały 1941 rok. Pamięć o nim powraca w amerykańskich sporach o miejsce kraju w świecie, a hasło „America First” od dziesięcioleci przywołuje jego nazwisko. Wyobrażenie, co by się stało, gdyby był prezydentem, posłużyło Philipowi Rothowi za temat powieści Spisek przeciwko Ameryce.
Źródła
Najczęściej obok
Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.