TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Nalot na Clydebank

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
13 marca 1941
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Blitz
Tagi:
Wielka Brytania, Luftwaffe, Polska

W czwartek 13 marca 1941 roku, krótko po dziewiątej wieczorem, w Glasgow i w sąsiednim Clydebank zawyły syreny. Przy jasnym, niemal pełnym księżycu nad dolinę Clyde nadleciały pierwsze niemieckie bombowce. Przez całą noc kolejne fale zrzucały bomby zapalające i burzące oraz miny spadochronowe na stocznie, fabryki, zbiorniki paliwa i ciasno zabudowane kamienice robotników. Następnej nocy, 14 marca, samoloty wróciły. Były to najcięższe naloty, jakie Szkocja przeżyła w czasie całej wojny. W samym Clydebank, mieście liczącym około 50 tysięcy mieszkańców, zginęło według oficjalnych zestawień 528 osób, a 617 zostało ciężko rannych. W Glasgow i okolicznych miejscowościach zginęło około 650 dalszych ludzi, tak że na całym Clydeside liczba zabitych sięgnęła około 1200. Z mniej więcej 12 tysięcy domów w Clydebank nietkniętych zostało, zależnie od źródła, siedem lub osiem. W obronie miasta wziął udział polski niszczyciel ORP „Piorun”, który stał wtedy w remoncie w stoczni Johna Browna.

Kuźnia floty nad Clyde

Clydebank leżało na północnym brzegu Clyde, około dziesięciu kilometrów w dół rzeki od centrum Glasgow, w historycznym hrabstwie Dunbarton (dziś West Dunbartonshire). Było to typowe miasto przemysłowe, wąskim pasem ciągnące się wzdłuż rzeki: zakłady i nabrzeża stały tuż obok kilkupiętrowych kamienic czynszowych z piaskowca, w których mieszkali robotnicy. Największym pracodawcą była stocznia John Brown & Company, jedna z najsłynniejszych na świecie. Zbudowano w niej przed wojną liniowce „Queen Mary” i „Queen Elizabeth”, a w 1941 roku na jej nabrzeżu wyposażano nowy pancernik „Duke of York”. W tej samej stoczni zwodowano w maju 1940 roku niszczyciel „Nerissa”, który jesienią przekazano polskiej Marynarce Wojennej jako „Piorun”.

Drugim filarem miasta była wielka fabryka maszyn do szycia amerykańskiego koncernu Singer w dzielnicy Kilbowie, największa fabryka maszyn do szycia na świecie, ze słynną wieżą zegarową. W czasie wojny, podobnie jak w latach 1914–1918, produkowała przede wszystkim części broni i amunicję. Na zachodnim krańcu miasta, w Dalmuir, działały zakłady koncernu Beardmore i państwowa fabryka uzbrojenia (Royal Ordnance Factory Dalmuir), a nad rzeką rozciągał się Rothesay Dock, basen portowy z nabrzeżami przeładunkowymi. Tuż za miastem, w Dalnottar koło Old Kilpatrick, Admiralicja urządziła główną składnicę paliwa dla okrętów na Clyde: zespół wielkich zbiorników na obszarze ponad 50 hektarów.

Ujście Clyde miało dla Wielkiej Brytanii znaczenie wyjątkowe. Na redzie Greenock i Gourock formowano konwoje atlantyckie, tu bazowały grupy eskortowe walczące z U-Bootami w bitwie o Atlantyk, a stocznie nad rzeką budowały i remontowały okręty dla Royal Navy i statki handlowe w miejsce zatopionych. Po upadku Francji i Norwegii zachodnia Szkocja znalazła się jednak w zasięgu niemieckiego lotnictwa. Luftwaffe znała cele: zdjęcia lotnicze Clydebank i zbiorników w Dalnottar, wykonane jeszcze 2 października 1939 roku, zachowały się w niemieckich teczkach celów. Na mapach skład paliwa oznaczono jako cel pierwszej kategorii. Do marca 1941 roku Szkocja znała jednak głównie pojedyncze ataki, takie jak nalot z lipca 1940 roku, a jej obrona przeciwlotnicza była słaba.

Wiosenna ofensywa na porty

Zimą 1940 i 1941 roku Luftwaffe Hermanna Göringa przeniosła ciężar nocnych nalotów z Londynu na ośrodki przemysłowe i porty. Po zniszczeniu Coventry płonęły Southampton i Liverpool, Bristol, Cardiff i Portsmouth. 6 lutego 1941 roku Adolf Hitler podpisał dyrektywę nr 23, która za główny cel wojny powietrznej i morskiej uznała odcięcie Wielkiej Brytanii od dostaw zza oceanu. Bombowce miały odtąd uderzać przede wszystkim w porty, doki, magazyny i stocznie. Pod koniec lutego Niemcy przez trzy noce z rzędu bombardowali Swansea.

W marcu, gdy pogoda się poprawiła, ofensywa nabrała rozmachu. Według niemieckich zestawień w tym miesiącu Luftwaffe wykonała nad Wielką Brytanią około 4 tysięcy lotów bojowych, w tym kilkanaście dużych nalotów, ale na cele w głębi lądu wyprawiała się tylko w księżycowe noce. Porty, położone nad wodą, łatwiej było odnaleźć. W nocy z 12 na 13 marca ciężki nalot spadł na Liverpool i Birkenhead nad Mersey. Następnej nocy, przy tej samej pełni księżyca, celem stały się Glasgow i stocznie nad Clyde, najdalej na północ wysunięty z wielkich ośrodków przemysłu zbrojeniowego wyspy.

Pierwsza noc, 13 marca

Alarm ogłoszono kilka minut po 21.00. Jako pierwsze nad cel dotarły, według szkockich opracowań, załogi Kampfgeschwader 100, wyspecjalizowanego pułku bombowego, który od jesieni 1940 roku prowadził inne jednostki do celu po wiązkach radiowych nadawanych z okupowanej Francji i oznaczał cel bombami zapalającymi. Pożary w Clydebank wybuchły bardzo szybko. Płonął skład drewna w fabryce Singera, płonęła gorzelnia w sąsiednim Yoker, a przede wszystkim zbiorniki Admiralicji w Dalnottar. Ich łuna była dla kolejnych fal bombowców drogowskazem widocznym z daleka. Według relacji zebranych przez miejscowych historyków blask pożarów widziano nawet w Aberdeenshire i w Irlandii Północnej.

Za samolotami prowadzącymi szły kolejne fale bombowców z lotnisk w okupowanej Francji, Belgii i Holandii. Według niemieckich danych przytaczanych przez brytyjskich historyków tej nocy nad Clydeside operowało 236 bombowców, które zrzuciły 272 tony bomb burzących i około 1650 pojemników z bombami zapalającymi, z których każdy rozsypywał nad ziemią kilkadziesiąt małych bomb. Ostatni samolot przeleciał nad miastem dopiero około 5.45 nad ranem. Bomby spadały nie tylko na stocznie i fabryki, które leżały wśród gęstej zabudowy, lecz także na samo miasto. Jedna z pierwszych bomb burzących wybiła krater szeroki na blisko 10 metrów i przerwała główny wodociąg, więc strażacy szybko zostali bez wody. Inna trafiła w ośrodek kierowania obroną cywilną, zrywając łączność między dzielnicami.

Najwięcej ludzi zginęło w kamienicach i schronach na terenie miasta. Przy Second Avenue zginęło około 80 osób, przy Pattison Street w Dalmuir 43. Jedna bomba, która trafiła w kamienicę pod numerem 78 przy Jellicoe Street, zabiła 31 osób, w tym piętnaścioro członków jednej rodziny Rocków. Ratownicy, strażacy, wardenzi obrony cywilnej i ochotnicy kopali w gruzach gołymi rękami. Na pomoc ruszyły straże pożarne z Glasgow i z całej zachodniej Szkocji, ale ich sprzęt nie zawsze pasował do miejscowych hydrantów, a wody brakowało. Pierwszym zgonem wpisanym do ksiąg okręgu rejestracyjnego Old Kilpatrick była śmierć siedmioletniej dziewczynki, przygniecionej murem w schronie przy Burns Street. W rubryce przyczyny śmierci urzędnicy przez następne tygodnie wpisywali setki razy tę samą formułę: „w wyniku działań wojennych”.

Tej samej nocy bomby spadły także na Glasgow, zwłaszcza na zachodnie dzielnice nad rzeką, oraz na miejscowości w dolinie Clyde i na zboczach okolicznych wzgórz. W samym Glasgow zginęło w ciągu dwóch nocy około 650 osób, więcej niż w Clydebank, ale w znacznie większym mieście.

ORP „Piorun” w stoczni Johna Browna

Wśród okrętów stojących tej nocy w stoczni Johna Browna był polski niszczyciel ORP „Piorun”. Po zimie spędzonej na eskortowaniu konwojów i po sztormowych uszkodzeniach kadłuba przyszedł 23 lutego do Greenock, a stamtąd do Glasgow na remont. Dowodził nim kmdr por. Eugeniusz Pławski. Załogę stanowili w dużej części marynarze, którzy przeżyli zatopienie ORP „Grom” pod Narwikiem w maju 1940 roku. Okręt, który dopiero od listopada 1940 roku pływał pod polską banderą, a w grudniu odwiedził go Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski, stał przy nabrzeżu, ale jego działa były gotowe do strzału.

Gdy rozpoczął się nalot, polscy artylerzyści otworzyli ogień do bombowców i do opadających na spadochronach min, które starali się rozerwać w powietrzu, zanim spadną na stocznię i miasto. Według polskich opracowań na pokład „Pioruna” spadły dwie bomby zapalające. Marynarze usunęli je, zanim okręt zajął się ogniem. Część załogi zeszła na ląd i pomagała gasić pożary na sąsiednich okrętach, w tym na wyposażanym pancerniku „Duke of York” i na jednym z eskortowców typu Hunt. Za postawę w czasie nalotu załoga otrzymała pochwałę od szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej, wiceadm. Jerzego Świrskiego.

W Clydebank do dziś opowiada się, że ogień „Pioruna” strącił niemiecki bombowiec. Brytyjskie zestawienia nie potwierdzają tego: według nich w czasie obu nocy nocne myśliwce RAF zestrzeliły dwa samoloty, a artyleria przeciwlotnicza żadnego. Dla mieszkańców ważniejsze było jednak to, że okręt nie zamilkł, gdy obrona lądowa wydawała się bezradna. Po latach naprzeciw ratusza w Clydebank stanął pomnik marynarzy „Pioruna”, a na rocznicowe uroczystości władze miasta zapraszają przedstawicieli Polski i Niemiec.

Druga noc, 14 marca

W piątek wieczorem bombowce wróciły. Według niemieckich danych w ciągu obu nocy nad Clydeside operowało łącznie 439 samolotów, które zrzuciły 503 tony bomb burzących i 2412 pojemników z bombami zapalającymi. Drugi nalot był słabszy i bardziej rozproszony. Bomby spadały na Clydebank, Glasgow, wsie i osady w dolinie Clyde, a dziesiątki bomb zryły puste wzgórza Kilpatrick nad miastem. Według zestawień miejscowych historyków na samo miasto spadło w ciągu obu nocy ponad 400 bomb burzących i min, na zbiorniki w Dalnottar 96, a na okoliczne wsie i wzgórza ponad 300. W Clydebank zginęło tej nocy około 50 osób, mniej niż poprzedniej, bo wielu mieszkańców zdążyło już opuścić miasto.

Historyk Les Taylor, autor pracy o niemieckich nalotach na Szkocję, uważa, że pierwszy nalot był wymierzony w cele przemysłowe, a ogromne straty wśród cywilów wynikały z tego, że zakłady stały pośród gęstej zabudowy. Drugi nalot uznaje natomiast za atak terrorystyczny, który miał złamać ducha mieszkańców i skłonić ich do żądania pokoju. Takie rozróżnienie jest jednak interpretacją, a nie ustaleniem opartym na niemieckich rozkazach.

Obrona okazała się słaba. Zachodnią Szkocję i Irlandię Północną osłaniała utworzona w listopadzie 1940 roku 12 Dywizja Przeciwlotnicza. Zatwierdzona obsada ciężkiej artylerii przeciwlotniczej dla rejonu Clyde wynosiła w marcu 1941 roku 144 działa, ale pod koniec lutego dywizja miała ich na stanowiskach tylko 67, a w końcu marca 88. Poza dwoma bombowcami strąconymi przez nocne myśliwce RAF obrona nie zdołała zadać napastnikom strat.

Miasto bez domów

W sobotę rano 15 marca Clydebank było miastem ruin. Według oficjalnego bilansu z około 12 tysięcy domów 4 tysiące zostały całkowicie zniszczone, około 4,5 tysiąca ciężko uszkodzonych, a reszta uszkodzona lżej. Nietkniętych zostało, zależnie od zestawienia, siedem lub osiem. Fabryka Singera straciła skład drewna i kilka mniejszych budynków, ale jej główne hale i słynna wieża zegarowa ocalały. Stocznie Johna Browna i Rothesay Dock ucierpiały od pożarów, zakłady Beardmore’a straciły piece. Zbiorniki Admiralicji płonęły tygodniami: według różnych źródeł od dwóch do ponad czterech tygodni. Jedenaście z nich zostało zniszczonych, siedem ciężko uszkodzonych, a z dymem poszły miliony litrów paliwa dla floty.

Straty przemysłowe okazały się jednak mniejsze, niż sugerowały ruiny. Stocznia Johna Browna w ciągu kilku dni wróciła, według miejscowych opracowań, niemal do pełnej produkcji. Znacznie trudniej było odbudować miasto. Bez dachu nad głową zostało około 35 tysięcy ludzi. Część źródeł mówi nawet o 40–48 tysiącach osób, które opuściły miasto lub wymagały nowego lokum. Już w piątek, przed drugim nalotem, około 3,5 tysiąca mieszkańców wyjechało z Clydebank do miasteczek w dolinie Leven, do Helensburgh i do Kirkintilloch. Według relacji świadków inni co wieczór wychodzili na noc na okoliczne wzgórza i do lasów, by rano wrócić na zgliszcza. Do 17 marca w ośrodkach pomocy i kwaterach zastępczych umieszczono ponad 11 tysięcy osób.

Zabitych grzebano w pośpiechu. Na cmentarzu Dalnottar nad miastem część ofiar, w tym tych, których nie zidentyfikowano lub których nikt nie odebrał, złożono we wspólnej mogile. Dziś stoi nad nią główny pomnik ofiar nalotu, z nazwiskami 528 zabitych mieszkańców Clydebank.

Milczenie cenzury

Rząd Winstona Churchilla obawiał się, że pełne informacje o stratach podkopią morale i ułatwią Niemcom ocenę skutków nalotów. Prasa pisała o bombardowaniu „miasta w zachodniej Szkocji”, a według badaczy cenzury nie pozwolono nakręcić kronik filmowych w ruinach Clydebank. 18 marca Ministerstwo Bezpieczeństwa Wewnętrznego, kierowane przez Herberta Morrisona, ogłosiło, że w nalotach na Clydeside zginęło około 500 osób. Było to niespełna pół rzeczywistej liczby. Mieszkańcy, którzy grzebali sąsiadów i rodziny, przyjęli te dane z niedowierzaniem. Jeden z wysokich urzędników ostrzegał ministra do spraw Szkocji Toma Johnstona, że w Clydebank słucha się oficjalnych liczb z „otwartą niewiarą”.

Rok później, 15 marca 1942 roku, szkocki tygodnik „Sunday Post” w rocznicowym artykule napisał o „1200 mieszkańcach Clydebank”, którzy zginęli w dwóch nocach bombardowania. Tekst przeszedł przez cenzurę i wywołał burzliwą dyskusję w radzie miejskiej, a w Izbie Gmin padły zarzuty o wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Władze do końca wojny nie ogłosiły pełnych danych. Rozbieżność między liczbą 528 zabitych w samym Clydebank, utrwaloną w oficjalnych zestawieniach i na pomniku w Dalnottar, a liczbą około 1200 ofiar na całym Clydeside do dziś bywa źródłem nieporozumień: obie są prawdziwe, ale dotyczą różnych obszarów.

Miejsce w wojnie

Nalot na Clydebank był najtragiczniejszym wydarzeniem wojny w Szkocji. Niewiele brytyjskich miast straciło w czasie Blitzu tak dużą część domów: na kilka miesięcy Clydebank przestało właściwie istnieć jako miasto, choć jego stocznie i fabryki pracowały dalej. Z perspektywy niemieckiej był to kolejny cios w porty i stocznie, które według dyrektywy nr 23 miały odciąć wyspy od Atlantyku. Cel ten nie został osiągnięty. Stocznia Johna Browna szybko wróciła do pracy, „Duke of York” wszedł do służby jesienią 1941 roku, a nad Clyde nadal formowano konwoje. Dwa dni wcześniej, 11 marca, prezydent Franklin Delano Roosevelt podpisał ustawę Lend-Lease, która otwierała przed Wielką Brytanią amerykańskie arsenały. Porty takie jak Glasgow miały przyjmować płynące stamtąd dostawy.

Luftwaffe wracała nad Clyde jeszcze wiosną 1941 roku. 7 kwietnia bomby znów spadły na Glasgow i Clydeside, a na początku maja, w dwóch kolejnych nocach, na Greenock u ujścia rzeki, gdzie zginęło około 270 osób. W kwietniu i maju podobny los spotkał Belfast, a także Plymouth, Liverpool i Hull. W nocy z 10 na 11 maja Londyn przeżył ostatni i najkrwawszy wielki nalot. Potem większość niemieckich jednostek bombowych przeniesiono na wschód, przed atakiem na Związek Radziecki, i Blitz dobiegł końca.

ORP „Piorun” wrócił do służby konwojowej 24 marca. Dwa miesiące później, w nocy z 26 na 27 maja 1941 roku, jako pierwszy z niszczycieli flotylli kmdr. Philipa Viana nawiązał kontakt z pancernikiem „Bismarck” i otworzył do niego ogień. W Clydebank pamięta się go jednak przede wszystkim jako okręt, który w najgorszą noc w dziejach miasta strzelał w jego obronie. Samo miasto odbudowywano przez wiele lat po wojnie, a rocznica nalotów co roku gromadzi jego mieszkańców przy pomniku na cmentarzu Dalnottar.

Źródła

  1. clydebankhistory.org · clydebank blitz
  2. maggiecraig.co.uk · the clydebank blitz march 1941
  3. tommckendrick.com · blitzpage1
  4. nrscotland.gov.uk · the clydebank blitz 13 15 march 1941
  5. spotonlocations.co.uk · the clydebank blitz
  6. indexoncensorship.org · carnage clyde wwii cover

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.