TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Operacja Most III

Kategoria:
Wojsko
Front:
Polska
Data:
25 lipca 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Polska, Armia Krajowa, Wielka Brytania, RAF

Wieczorem 25 lipca 1944 roku z lotniska Campo Casale pod Brindisi w południowych Włoszech wystartował dwusilnikowy Douglas C-47 Dakota brytyjskiego 267 Dywizjonu RAF. Kilka minut po północy wylądował na łące koło wsi Wał-Ruda, kilkanaście kilometrów od Tarnowa, w okupowanym przez Niemców Generalnym Gubernatorstwie. Na lądowisku, któremu Armia Krajowa nadała kryptonim „Motyl”, czekały na niego worki z częściami niemieckiej rakiety V-2, raporty polskiego wywiadu i pięciu pasażerów do Londynu. Samolot ugrzązł w rozmokłym gruncie i przez ponad godzinę nie mógł wystartować, ale przed świtem wrócił do Włoch. Była to trzecia i ostatnia udana operacja „Most” (w dokumentach brytyjskich – Wildhorn III) i jedna z najsłynniejszych akcji polskiego podziemia.

Rakieta nad Bugiem

Niemiecki program rakietowy był dla aliantów długo zagadką. Pierwszy udany lot rakiety A4, późniejszej V-2, odbył się w październiku 1942 roku w ośrodku doświadczalnym w Peenemünde na Uznamie, kierowanym przez Wernhera von Brauna. Do znaczenia tych prac Brytyjczycy doszli w 1943 roku, także dzięki meldunkom wywiadu AK, a w nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 roku RAF zbombardował Peenemünde w operacji „Hydra”. Niemcy przenieśli wtedy produkcję pod ziemię, w góry Harzu, a próby poligonowe – poza zasięg brytyjskich bombowców, na poligon SS „Heidelager” w Puszczy Sandomierskiej, koło wsi Blizna i Pustków pod Dębicą.

Pierwszą rakietę odpalono w Bliźnie na przełomie października i listopada 1943 roku – źródła podają 27 października albo 5 listopada. W sumie wystrzelono stąd ponad 200 rakiet. Celem prób był rejon nad Bugiem, w okolicach Sarnak na Podlasiu, około 300 kilometrów od poligonu, ale według polskich opracowań około 80% rakiet nie docierało tak daleko, a wiele wybuchało tuż po starcie. Poligon od początku obserwował wywiad AK, a szczątki rakiet zbierali żołnierze podziemia i miejscowi chłopi, wyprzedzając niemieckie ekipy poszukiwawcze. Komendant gminny Batalionów Chłopskich z Niwisk Michał Kasza zebrał i przekazał AK kilkanaście części rakiet, za co otrzymał podziękowanie Komendy Głównej.

Przełom nastąpił wiosną 1944 roku. 20 maja w okolicach wsi Klimczyce koło Sarnak spadła na brzeg Bugu rakieta, która nie wybuchła. Żołnierze AK ukryli ją przed Niemcami, rozebrali i przewieźli najważniejsze elementy do Warszawy. Badali je w konspiracyjnych pracowniach naukowcy współpracujący z wywiadem: radiotechnik prof. Janusz Groszkowski zajął się urządzeniami sterującymi, chemik prof. Marceli Struszyński – paliwem, a w badaniach uczestniczyli także m.in. specjalista od silników Bogdan Stefanowski i konstruktor szybowców inż. Antoni Kocjan, od lat pracujący dla wywiadu AK. Owocem ich pracy był liczący około 30 stron „Meldunek specjalny 1/R nr 242. Pociski rakietowe”. Pośpiech miał swoje powody: 13 czerwca na Anglię spadły pierwsze pociski V-1, a Londyn musiał się liczyć z tym, że wkrótce dojdzie do nich znacznie groźniejsza broń.

Mosty z Brindisi

Samą rakietę trudno było jednak przekazać na Zachód. Zrzuty dla AK szły tylko w jedną stronę – ze spadochronami, z Anglii, a później z Włoch – a ciężkie Halifaxy nie mogły lądować na polskich łąkach. Dopiero dwusilnikowe Dakoty z dodatkowymi zbiornikami paliwa pozwalały na tzw. loty dwustronne z lądowaniem. Przygotowywał je Oddział VI (Specjalny) Sztabu Naczelnego Wodza wspólnie z brytyjskim Kierownictwem Operacji Specjalnych, a po stronie kraju lądowiska wybierało i ochraniało lotnictwo AK.

Pierwsza operacja „Most” odbyła się w nocy z 15 na 16 kwietnia 1944 roku na lądowisku „Bąk” w okolicach Matczyna, około 35 kilometrów od Lublina; Dakota przywiozła dwóch cichociemnych i zabrała do Londynu m.in. gen. Stanisława Tatara. W drugiej, w nocy z 29 na 30 maja, wykorzystano już łąkę nad rzeczką Kisieliną pod Wał-Rudą. Ten sam „Motyl” wyznaczono na trzecią operację. Jej głównym celem było przewiezienie do Londynu części V-2 i dokumentacji z ich badań.

Plan omal nie zawalił się w ostatniej chwili. 2 czerwca Kocjan, który miał osobiście polecieć z częściami rakiety i objaśnić je Brytyjczykom, został przypadkowo aresztowany przez Niemców razem z żoną i osadzony na Pawiaku. Zastąpił go por. Jerzy Chmielewski „Rafał”, oficer wywiadu AK, podobnie jak Kocjan były więzień Auschwitz. Na lądowisku też nie było dobrze: ulewy podtopiły łąkę, a w okolicy stacjonowały niemieckie oddziały. Według relacji zastępcy dowódcy ochrony lądowiska, pchor. Zdzisława Baszaka „Pirata”, dzień wcześniej na tym samym polu lądowały niemieckie samoloty.

Noc na „Motylu”

Dakota wystartowała z Campo Casale wieczorem 25 lipca, według polskich opracowań o 19.28. Do zmroku eskortował ją Liberator polskiej 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia. Za sterami siedzieli nowozelandzki pilot RAF F/Lt Stanley George Culliford i drugi pilot, polski lotnik por. Kazimierz Szrajer, który był też tłumaczem; załogę uzupełniali brytyjski nawigator i radiooperator. Partyzantów uprzedzono o locie zakodowanym hasłem w audycji BBC. Po północy samolot wylądował – według polskich źródeł 23 minuty po północy, przy drugim podejściu.

Lądowisko ochraniały oddziały AK z okolic Tarnowa pod komendą kpt. Władysława Kabata „Brzechwy” i liczna grupa miejscowej ludności; Baszak oceniał po latach liczbę pomagających na około 400 osób. Z samolotu wysiedli cichociemni por. Kazimierz Bilski „Rum”, mjr Bogusław Wolniak „Mięta”, pchor. Leszek Starzyński „Malewa” i emisariusz Jan Nowak „Zych”, przyszły dyrektor Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Wyładowano kilkanaście walizek i paczek z zaopatrzeniem. Na pokład weszli Chmielewski z siedmioma najważniejszymi częściami rakiety i meldunkiem wywiadu, polityczny doradca nieżyjącego już gen. Sikorskiego Józef Retinger, weteran PPS Tomasz Arciszewski, kurier Tadeusz Chciuk-Celt i Czesław Miciński. Części rakiety, ukryte wcześniej w stodołach w pobliskich Przybysławicach, przywieziono na lądowisko furmanką, pod sianem.

Postój miał trwać kilka minut. Gdy piloci dodali gazu, koła nie ruszyły z miejsca – zapadły się w miękką ziemię. Załoga sądziła początkowo, że zablokowały się hamulce, i przecięła ich przewody hydrauliczne, ale nic to nie dało. Partyzanci rozkopywali ziemię wokół kół, także gołymi rękami, wycinali darń i podkładali deski, a maszynę na pewien czas rozładowano. Rozważano już spalenie samolotu i ewakuację ludzi. Dopiero przy kolejnej próbie – według dzieje.pl trzeciej, według innych relacji czwartej – Dakota oderwała się od ziemi. Na „Motylu” spędziła według polskich źródeł około 65 minut, według relacji przytaczanej przez ambasadę brytyjską – około godziny i dwudziestu minut.

Lot powrotny też był ryzykowny. Uszkodzony układ hydrauliczny nie pozwalał schować podwozia; załoga uzupełniła płyn, czym mogła – według polskich relacji także herbatą z termosów – i dopiero wtedy, nad Tatrami, schowała koła. Nie działał też autopilot, więc piloci zmieniali się za sterami. Rano, według polskich źródeł o 5.43, Dakota wylądowała w Brindisi bez hamulców. Części rakiety i dokumenty poleciały dalej do Wielkiej Brytanii; według polskich opracowań trafiły do Londynu 28 lipca.

Co przyniósł „Most III”

O wartości przewiezionych części mówi się w Polsce, że „uratowały Londyn”. To przesada: wiedza o budowie V-2 nie pozwoliła rakiet zatrzymać – leciały z prędkością naddźwiękową i nie było przed nimi obrony. Polskie części i analizy, razem ze szczątkami rakiety, która 13 czerwca spadła w Szwecji, przybliżyły jednak Brytyjczykom budowę nowej broni, jej napęd, paliwo i urządzenia sterujące, na kilka tygodni przed jej pierwszym użyciem. Za lot do Polski Culliford otrzymał Order Virtuti Militari.

Operacja zbiegła się z nadejściem frontu. 13 lipca ruszyła operacja lwowsko-sandomierska, a w lipcu Niemcy ewakuowali poligon w Bliźnie na Pomorze, w Bory Tucholskie. W Okręgu Kraków AK, na którego terenie leżał „Motyl”, od 23 lipca trwała już akcja „Burza”. Przywiezieni z Włoch ludzie mieli swoje zadania w tym nowym świecie. Jan Nowak dotarł do Warszawy i 29 lipca zameldował się w Komendzie Głównej AK; przestrzegał przed powstaniem, ale dwa dni później dowództwo wydało rozkaz walki o stolicę. Tomasz Arciszewski, który odleciał z Wał-Rudy, w listopadzie 1944 roku został premierem rządu RP na uchodźstwie.

Antoni Kocjan nie doczekał wiadomości o powodzeniu operacji, do której się przygotowywał. Torturowany przez gestapo w alei Szucha, został zamordowany 13 sierpnia 1944 roku wraz z ostatnimi więźniami Pawiaka. Pierwsza bojowa V-2 spadła na Paryż 7 września 1944 roku, a do końca marca 1945 roku na Londyn spadło według polskich opracowań około 2900 rakiet. Pamięć o nocy na „Motylu” podtrzymują coroczne uroczystości w Wał-Rudzie i muzeum operacji „Most III” w pobliskiej Zabawie.

Źródła

  1. Operacja Most (Wildhorn) · Wikipedia (pl)
  2. dzieje.pl · 80 lat temu na zachod dotarly tajemnice niemieckiej cudownej broni rakiet v 2
  3. muzeumlotnictwa.pl · stealing the v2 secret and operations most
  4. blogs.fcdo.gov.uk · operation trzeci most in 1944
  5. radiokrakow.pl · iii most akcja ktora uratowala londyn
  6. V-2 · Wikipedia (pl)
  7. Operation Most III · Wikipedia (en)
  8. Blizna (województwo podkarpackie) · Wikipedia (pl)
  9. Antoni Kocjan · Wikipedia (pl)
  10. Kazimierz Szrajer · Wikipedia (pl)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.