- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 24 lipca 1944
- Autor:
- Łukasz
- Bitwa:
- Bitwa o Normandię
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Wehrmacht, Francja, George Patton

24 lipca 1944 roku koło południa nad pozycje amerykańskiej 1 Armii pod Saint-Lô nadleciały setki bombowców. Miały zrzucić bomby na niemieckie linie po drugiej stronie prostej drogi z Saint-Lô do Périers i otworzyć drogę operacji „Cobra” – natarciu, które po siedmiu tygodniach walk w Normandii miało wreszcie przełamać niemiecki front. Nad celem wisiały jednak chmury i dowódca Alianckich Ekspedycyjnych Sił Powietrznych Trafford Leigh-Mallory w ostatniej chwili odwołał nalot. Rozkaz nie dotarł do wszystkich załóg. Część samolotów zrzuciła ładunki – a niektóre z nich spadły na Amerykanów. Zginęło około 25 żołnierzy, ponad 130 zostało rannych. Następnego dnia, gdy nalot powtórzono w pełnej sile, tragedia się powtórzyła na większą skalę: bomby zabiły ponad stu Amerykanów, wśród nich generała porucznika Lesleya McNaira. Mimo to 25 lipca piechota ruszyła do ataku, a po trzech dniach niemiecka obrona na zachodnim skrzydle frontu w Normandii się rozpadła.
Kalendaria wojny łączą pod datą 24 lipca dwie informacje: że operacja „Cobra” – przełamanie pod Saint-Lô – trwa już w najlepsze, a Amerykanie zajmują Coutances, oraz że amerykańskie bombowce przez pomyłkę zbombardowały własne wojska pod Saint-Lô. Druga informacja jest zgodna z faktami, choć wymaga uzupełnienia: do takiego zbombardowania doszło zarówno 24, jak i 25 lipca, a drugie było znacznie tragiczniejsze. Pierwsza wymaga sprostowania. 24 lipca „Cobra” jeszcze się nie zaczęła – przerwany nalot był falstartem, a właściwe natarcie ruszyło 25 lipca. Coutances Amerykanie zajęli dopiero 28 lipca.
Siedem tygodni w bocage’u
Pod koniec lipca alianci mieli już w Normandii około półtora miliona żołnierzy, ale ich przyczółek wciąż był ciasny. Według pierwotnych planów miał on do tego czasu obejmować całą Normandię i część Bretanii. Na wschodzie Brytyjczycy i Kanadyjczycy po miesiącu krwawych walk zdobyli północną część Caen, a ofensywa „Goodwood” (18–20 lipca) przyniosła im tylko kilka kilometrów terenu za cenę setek czołgów. Na zachodzie Amerykanie od początku lipca przedzierali się przez bocage – labirynt pól otoczonych wałami ziemnymi porośniętymi żywopłotem, w którym każda łąka stawała się małą twierdzą. 18 lipca, po ponad dziesięciu dniach walk, weszli do zrujnowanego Saint-Lô. Od 3 do 20 lipca 1 Armia straciła około 40 tysięcy ludzi, w większości piechurów.
Gen. Omar Bradley, dowódca 1 Armii, doszedł do wniosku, że powolne natarcie szerokim frontem do niczego nie prowadzi. Potrzebne było jedno mocne uderzenie w wąskim pasie, poprzedzone potężnym bombardowaniem, które zniszczyłoby albo sparaliżowało obrońców. Pomysł przedstawił już na początku lipca, a 10 lipca przyjął go dowódca 21 Grupy Armii, gen. Bernard Montgomery, który kierował wówczas wszystkimi wojskami lądowymi w Normandii. Sam Montgomery tłumaczył później, że jego strategia od początku polegała na tym, by Brytyjczycy i Kanadyjczycy wiązali pod Caen większość niemieckich dywizji pancernych, a Amerykanie przełamali front na zachodzie. Tak się w dużej mierze stało. Według zestawień przytaczanych przez historyków w przeddzień „Cobry” naprzeciw Brytyjczyków i Kanadyjczyków stało sześć niemieckich dywizji pancernych, a naprzeciw Amerykanów tylko dwie – Panzer Lehr i 2 Dywizja Pancerna SS „Das Reich” – oraz 17 Dywizja Grenadierów Pancernych SS, wszystkie mocno osłabione w walkach.
Plan „Cobry”
Natarcie miał poprowadzić VII Korpus gen. mjr. Josepha Lawtona Collinsa, energicznego dowódcy, który w czerwcu zdobył Cherbourg. Pas natarcia miał tylko około 6,5 km szerokości i biegł na zachód od Saint-Lô, wzdłuż drogi Saint-Lô – Périers. Najpierw 9 i 30 Dywizja Piechoty miały wybić wyrwę w niemieckiej obronie i utrzymać jej skrzydła. Potem przez lukę miały przejść 1 Dywizja Piechoty i 2 oraz 3 Dywizja Pancerna i ruszyć na południe i zachód, w stronę Coutances, by odciąć niemieckie wojska stojące naprzeciw VIII Korpusu nad wybrzeżem. W ten sposób Amerykanie mieli wyjść z bocage’u na otwarty teren, na którym mogły działać ich zmotoryzowane dywizje.
Do wyjścia z bocage’u miały się przydać także „nosorożce” (Rhino) – stalowe zęby spawane z przodu czołgów, wycięte z niemieckich zapór plażowych. Pomysł przypisuje się sierż. Curtisowi Culinowi z 102 Szwadronu Rozpoznawczego Kawalerii. Czołg z takim nożem przebijał się przez wał żywopłotu, zamiast wspinać się na niego i odsłaniać nieopancerzone dno. Przed „Cobrą” warsztaty 1 Armii zamontowały je na kilkuset czołgach, a Bradley zakazał ich używania przed natarciem, by Niemcy nie poznali nowinki wcześniej.
Kluczem było lotnictwo. Myśliwce bombardujące miały uderzyć w wąski pas tuż za drogą, ciężkie bombowce 8 Armii Lotniczej gen. Jimmy’ego Doolittle’a – w prostokąt o wymiarach około 5,5 na 2 km, a średnie bombowce – w jego dalszą część. Piechota miała przed nalotem wycofać się około 1100 m za drogę, która miała służyć załogom za wyraźny punkt orientacyjny. Bradley chciał, by bombowce nadlatywały równolegle do drogi, ze wschodu, tak żeby błąd w celowaniu nie przenosił bomb na własne wojska. Lotnicy odpowiadali, że przy tak wąskim pasie i takiej liczbie samolotów nalot równoległy zająłby zbyt wiele czasu, i zamierzali nadlatywać z północy, prostopadle do frontu – nad głowami Amerykanów. Do dziś trwa spór, czy Bradley tę odpowiedź zrozumiał i zaakceptował. Sam twierdził później, że lotnicy go zawiedli; historycy lotnictwa wskazują, że ryzyko było mu wyjaśnione.
Natarcie wyznaczono najpierw na 18 lipca, potem na 20 lipca, ale deszcz i niskie chmury za każdym razem kazały je odłożyć. Montgomery niepokoił się, bo „Goodwood” miał wspierać przełamanie, które wciąż się nie zaczynało. W Wielkiej Brytanii krytykowano dowództwo za powolność, a Eisenhower okazywał zniecierpliwienie. W tym samym czasie po stronie niemieckiej zmieniło się dowództwo: 17 lipca ranny został Rommel, a Grupę Armii B objął osobiście feldmarszałek Günther von Kluge. Trzy dni później w Wilczym Szańcu wybuchła bomba Clausa von Stauffenberga – zamach z 20 lipca nie zmienił sytuacji na froncie, ale na pewien czas sparaliżował niemieckie dowództwo i pogłębił nieufność Hitlera wobec generałów.
Falstart 24 lipca
Prognoza na 24 lipca była niepewna, ale Leigh-Mallory zdecydował się zacząć. Nalot wyznaczono na godzinę 13. Gdy samoloty były już w powietrzu, Leigh-Mallory, który przyleciał do Normandii obserwować bombardowanie, zobaczył nad celem gęste chmury i postanowił przełożyć operację o dobę. Odwołanie nadeszło za późno. Większość ciężkich bombowców zawróciła, ale kilkaset maszyn – według amerykańskiej historii oficjalnej ponad 300 ciężkich bombowców i część myśliwców bombardujących – zdążyło zrzucić bomby. Niektóre spadły na pozycje 30 Dywizji Piechoty: jedna z formacji, której prowadzący samolot przypadkowo zrzucił ładunek za wcześnie, zrzuciła bomby w ślad za nim. Zginęło około 25 Amerykanów, około 130 zostało rannych. Według relacji niektórzy rozwścieczeni żołnierze otworzyli ogień do własnych samolotów.
Falstart miał też inne skutki. Piechota, która cofnęła się przed nalotem, musiała znów zająć porzucone pozycje, co kosztowało ją kolejne straty. Amerykanie obawiali się, że stracili zaskoczenie. Niemcy wzięli jednak wydarzenia 24 lipca za odparty atak, a dowódca Panzer Lehr, gen. Fritz Bayerlein, meldował o odparciu natarcia i nie zmienił ugrupowania dywizji, której pierwsza linia stała tuż za drogą. Bradley był wściekły – czuł się oszukany przez lotników, którzy nadlecieli prostopadle do frontu – ale lotnictwo odpowiedziało, że innej możliwości nie ma. Wieczorem zapadła decyzja: nalot powtórzony zostanie nazajutrz według tego samego planu.
Nalot 25 lipca i śmierć McNaira
25 lipca o 9.38 pierwsze myśliwce bombardujące uderzyły w pas za drogą Saint-Lô – Périers. Za nimi przez blisko godzinę nadlatywały kolejne fale ciężkich bombowców – według amerykańskiej historii oficjalnej (Martin Blumenson, „Breakout and Pursuit”) ponad 1500 B-17 i B-24, według innych zestawień nawet 1800 – a na koniec bombowce średnie. W sumie nad niewielkim skrawkiem Normandii przeleciało około 3000 samolotów, które zrzuciły ponad 4000 ton bomb. Był to jeden z najcięższych nalotów wspierających wojska lądowe w całej wojnie.
I tym razem część bomb spadła po złej stronie drogi. Bombowce nadlatywały z północy, a dym i pył z pierwszych eksplozji wiatr znosił nad amerykańskie pozycje, przez co kolejne załogi celowały w chmurę zasłaniającą linię frontu. Najciężej ucierpiały znów oddziały 30 Dywizji Piechoty, a także 9 Dywizji. Zginęło 111 Amerykanów, a 490 zostało rannych. Korespondent Ernie Pyle, który przeżył nalot w pierwszej linii, opisał później, jak ziemia drżała pod żołnierzami wciśniętymi w rowy i jak trzęśli się oni długo po tym, gdy samoloty odleciały.
Wśród zabitych był gen. por. Lesley McNair, dowódca Wojsk Lądowych Armii Stanów Zjednoczonych, który od 1942 roku kierował szkoleniem i organizacją amerykańskich dywizji – człowiek, któremu armia lądowa zawdzięczała w dużej mierze swój wojenny kształt. We Francji był jako obserwator, a zarazem jako nominalny następca Pattona na czele fikcyjnej 1 Grupy Armii Stanów Zjednoczonych – części operacji maskującej „Fortitude”, która miała utwierdzać Niemców w przekonaniu, że główna inwazja dopiero nastąpi w rejonie Calais. Obserwował nalot z pozycji 2 Batalionu 120 Pułku Piechoty. Bomba trafiła w jego okop. McNair był najwyższym rangą amerykańskim żołnierzem poległym w Europie. Pochowano go po cichu, a o jego śmierci poinformowano dopiero po kilku tygodniach, by nie zdradzić Niemcom mistyfikacji.
Według wspomnień Bradleya Eisenhower, który przyleciał do Normandii obserwować natarcie, mówił potem, że nie użyje już ciężkich bombowców do bezpośredniego wsparcia piechoty – choć później zrobiono to jeszcze nieraz. Lotnicy z kolei twierdzili, że wojska lądowe żądały od nich precyzji, której przy ówczesnych przyrządach celowniczych nikt nie mógł zapewnić. Spór o nalot pod Saint-Lô trwał długo po wojnie. Ogółem w obu nalotach 24 i 25 lipca zginęło około 136 Amerykanów, a ponad 600 zostało rannych.
Przełamanie
Na Niemców bomby spadły z niszczącą siłą. Panzer Lehr, która przed nalotem miała około 2200 żołnierzy i kilkadziesiąt czołgów, straciła według różnych szacunków około tysiąca ludzi i większość ciężkiego sprzętu. Bayerlein wspominał po wojnie, że co najmniej 70 procent jego żołnierzy było zabitych, rannych, oszołomionych albo niezdolnych do walki. Pas bombardowania zamienił się w księżycowy krajobraz lejów, przewróconych czołgów i zasypanych okopów.
Mimo to amerykańska piechota, która ruszyła około godziny 11, napotkała nie pustkę, lecz opór. Ocalałe grupy z działami 88 mm, pojedyncze czołgi i niedobitki spadochroniarzy na zachodnim skrzydle bronili się zaciekle. Pierwszego dnia VII Korpus posunął się zaledwie o około 2 km. W sztabie 1 Armii mówiono o rozczarowaniu. Collins zauważył jednak, że Niemcy nie mają ciągłej linii obrony, tylko rozproszone punkty oporu, i jeszcze wieczorem 25 lipca zdecydował się wprowadzić do walki dywizje pancerne, nie czekając na pełne otwarcie wyłomu. To był hazard, który się opłacił.
26 lipca do natarcia weszły 2 Dywizja Pancerna i 1 Dywizja Piechoty wzmocniona oddziałami 3 Dywizji Pancernej. 2 Dywizja Pancerna jeszcze tego dnia zajęła Saint-Gilles. Również 26 lipca uderzył na zachodzie VIII Korpus gen. mjr. Troya Middletona. 27 lipca niemiecki front się załamał. Amerykanie zajęli Marigny, a na zachodzie – opuszczone przez Niemców Lessay i Périers. Niemcy cofali się w pośpiechu, zostawiając za sobą ogromne pola minowe.
Coutances i droga do Avranches
28 lipca 4 Dywizja Pancerna, która dopiero wchodziła do walki, zajęła Coutances – pierwszy z głównych celów operacji. Tego samego dnia Bradley powierzył nieoficjalny nadzór nad VIII Korpusem gen. George’owi Pattonowi, który od początku lipca czekał w Normandii na uruchomienie swojej 3 Armii. Patton rzucił obie dywizje pancerne korpusu – 4 i 6 – na czoło natarcia i kazał im pędzić na południe wzdłuż wybrzeża, nie oglądając się na skrzydła.
Niemieckie wojska wycofujące się spod Lessay i Périers znalazły się w pułapce między VIII a VII Korpusem. Pod Roncey 29 lipca amerykańskie myśliwce bombardujące przez kilka godzin atakowały zatłoczone kolumny pojazdów stojące zderzak w zderzak na wąskich drogach. Według amerykańskich raportów zniszczono tam ponad sto czołgów i kilkaset innych pojazdów. W nocy z 29 na 30 lipca niedobitki 2 Dywizji Pancernej SS „Das Reich” i 17 Dywizji Grenadierów Pancernych SS próbowały wyrwać się na południe przez amerykańskie pozycje. Część się przedarła, wielu zginęło lub trafiło do niewoli. 28 lipca zginął dowódca „Das Reich” Christian Tychsen.
Kluge rzucał na zagrożony odcinek wszystko, co miał: 2 i 116 Dywizję Pancerną ściągnięte z frontu brytyjskiego, a potem kolejne jednostki. Na wschodnim skrzydle wyłomu, między Tessy-sur-Vire a Percy, XIX Korpus gen. mjr. Charlesa Corletta toczył z nimi najcięższe walki całej operacji. Ale na zachodzie, przy wybrzeżu, nie było już czym załatać luki. Wieczorem 30 lipca czołówka 4 Dywizji Pancernej wjechała do Avranches, u nasady półwyspu Cotentin, a 31 lipca zdobyła nieuszkodzony most na rzece Sélune pod Pontaubault. Droga do Bretanii i w głąb Francji stała otworem. Kluge meldował do kwatery Hitlera, że na froncie zapanował „jeden wielki bałagan”. Według amerykańskiej historii oficjalnej od 25 do 31 lipca 1 Armia wzięła około 20 tysięcy jeńców.
Na wschodzie Brytyjczycy, by nie pozwolić Niemcom przerzucić kolejnych dywizji pancernych na zachód, 30 lipca rozpoczęli spod Caumont operację „Bluecoat” w kierunku Vire i Mont Pinçon.
Miejsce w wojnie
„Cobra” zakończyła trwającą od czerwca wojnę pozycyjną w Normandii i otworzyła fazę manewrową. 1 sierpnia w południe weszła do walki 3 Armia Pattona, a Bradley objął dowództwo 12 Grupy Armii; 1 Armię przejął gen. Courtney Hodges. W ciągu kilku dni przez wąskie gardło pod Avranches przeszło siedem amerykańskich dywizji, które rozlały się po Bretanii i skręciły na wschód, ku Loarze i Sekwanie. Hitler, wbrew radom Klugego, kazał 7 sierpnia przeprowadzić kontrnatarcie pod Mortain w stronę Avranches, by odciąć Amerykanów od zaplecza. Uderzenie się załamało, a niemieckie wojska, które w nim uczestniczyły, wkrótce znalazły się w okrążeniu pod Falaise, gdzie w drugiej połowie sierpnia polskie, kanadyjskie, brytyjskie i amerykańskie oddziały rozbiły większość niemieckich sił w Normandii. 25 sierpnia wyzwolono Paryż.
Operacja pokazała też ciemną stronę dywanowych nalotów. Ciężkie bombowce potrafiły zmiażdżyć obronę na wąskim odcinku, ale nie zapewniały precyzji potrzebnej tuż przy linii frontu. Bomby spadały na własne wojska jeszcze nieraz – w sierpniu ucierpiały od nich m.in. oddziały kanadyjskie i polska 1 Dywizja Pancerna. Spór o odpowiedzialność za zabitych pod Saint-Lô – czy zawinili lotnicy, którzy wybrali nalot prostopadły, czy Bradley, który zgodził się na tak bliską linię bombardowania – nie został rozstrzygnięty.
Historycy spierają się również o to, komu przypisać zwycięstwo. Montgomery do końca życia przekonywał, że przełamanie amerykańskie było od początku częścią jego planu, a krwawe walki pod Caen miały przyciągać niemieckie dywizje pancerne. Amerykańscy autorzy podkreślali raczej pomysł Bradleya, odwagę Collinsa i rozmach Pattona. Pewne jest, że pod koniec lipca 1944 roku niemiecki front w Normandii, wyczerpany siedmioma tygodniami walk, pozbawiony odwodów i panowania w powietrzu, a jednocześnie zagrożony na wschodzie przez sowiecką operację „Bagration”, pękł tak, jak przewidywał w swoim ostatnim raporcie Rommel. Wkrótce Wehrmacht na zachodzie poniósł jedną z najcięższych klęsk w całej wojnie.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 24 lipca 1944 · PolskaWyzwolenie MajdankaW dniach walk o Lublin żołnierze radzieccy weszli do opuszczonego obozu na Majdanku. Komory gazowe i krematorium pozostały niemal nietknięte.
- 23 lipca 1944 · PolskaPowstanie lwowskie23 lipca 1944 we Lwowie toczyły się ciężkie walki AK i Armii Czerwonej z Niemcami. Miasto zdobyto 27 lipca, a kilka dni później NKWD aresztowało dowódców AK.
- 25 lipca 1944 · PolskaOperacja Most IIIW nocy z 25 na 26 lipca 1944 brytyjska Dakota wylądowała pod Tarnowem i zabrała części rakiety V-2, zdobyte przez AK nad Bugiem, oraz polskich polityków.
- 22 lipca 1944 · Front wschodniOdwrót na linię TannenbergPo klęsce Grupy Armii Środek Hitler zgodził się około 22 lipca 1944 na wycofanie Oddziału Armijnego „Narwa” znad Narwy na wzgórza Sinimäed.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 3 lipca 1944 · Front zachodniBitwa w żywopłotach3 lipca 1944 1 Armia USA ruszyła przez normandzkie żywopłoty na La Haye-du-Puits i Saint-Lô. Każdy kilometr kosztował ją setki zabitych i rannych.
- 14 sierpnia 1944 · Front zachodniKocioł pod Falaise14 sierpnia 1944 Kanadyjczycy i Polacy ruszyli na Falaise w operacji „Tractable”. Kocioł zamknięto 19–21 sierpnia pod Chambois i na Maczudze.
- 4 sierpnia 1944 · Front zachodniWyzwolenie Rennes4 sierpnia 1944 amerykańska 8 Dywizja Piechoty weszła do Rennes, opuszczonego nocą przez Niemców. 3 Armia Pattona rozlewała się po Bretanii.
- 30 sierpnia 1944 · Front zachodniAlianci nad Marną i w Rouen28 sierpnia 1944 czołgi Pattona sforsowały Marnę, a 30 sierpnia Kanadyjczycy weszli do Rouen. Niemcy uciekali za Sekwanę, bitwa o Normandię się kończyła.