TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Początek walk nad jeziorem Chasan

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Daleki Wschód
Data:
29 lipca 1938
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Walki nad jeziorem Chasan
Tagi:
ZSRR, Japonia, Mandżukuo, imperializm japoński

29 lipca 1938 roku, we mgle o świcie, japoński oddział zaatakował radziecki posterunek graniczny na wzgórzu Biezymiannaja (po chińsku i japońsku Shachaofeng), na zachód od małego jeziora Chasan w południowym skrawku Kraju Nadmorskiego. Tamtejszy odcinek granicy był sporny: Japonia i jej państwo marionetkowe Mandżukuo uznawały oba wzgórza nad jeziorem, Biezymiannaja i sąsiednią Zaoziornaja (Changkufeng), za ziemię mandżurską, ZSRR – za swoją. Garstka pograniczników straciła wzgórze, ale wieczorem odbiła je z pomocą posiłków. Starcie, które samo w sobie było jednym z setek incydentów na granicy, otworzyło dwutygodniową bitwę z udziałem dziesiątek tysięcy żołnierzy, czołgów i lotnictwa. Była to pierwsza poważna próba sił między Armią Czerwoną a armią japońską od czasów interwencji syberyjskiej i zapowiedź jeszcze większej bitwy nad Chałchin-Goł w 1939 roku.

Granica, o którą nikt nie dbał

Odkąd w 1932 roku powstało Mandżukuo, Japonia i ZSRR miały wspólną granicę długości kilku tysięcy kilometrów: wzdłuż Amuru, Ussuri i stepów Mongolii. Jej przebieg ustalono w XIX wieku, w traktatach Rosji z dynastią Qing, przede wszystkim w konwencji pekińskiej z 1860 roku. Na wielu odcinkach opierał się on na starych mapach i rzadko rozstawionych słupach granicznych, które z czasem poprzewracały się albo zniknęły. Z mapy dołączonej do konwencji i z protokołu z Hunchun z 1886 roku Rosjanie, a potem Sowieci, wyprowadzali wniosek, że granica biegnie grzbietem wzgórz na zachód od Chasanu, przez szczyt Zaoziornej. Japończycy twierdzili, że cały grzbiet aż po brzeg jeziora należy do Mandżurii. Dopóki nikt nie stawiał tam posterunków, spór miał znaczenie wyłącznie kartograficzne.

Teren był niezwykły. Tu, przy ujściu rzeki Tuman do Morza Japońskiego, stykały się trzy państwa: ZSRR, Mandżukuo i Korea, od 1910 roku kolonia japońska. Między rzeką a jeziorem wznosiło się kilka nagich wzgórz wysokości około 150 metrów. Kto siedział na Zaoziornej, widział z jednej strony radzieckie zaplecze aż po zatokę Posjeta, z drugiej koreańskie tereny po Tumanie, linię kolejową łączącą Koreę z Mandżurią i podejścia do portu Rajin (dziś Rasŏn), który Japonia rozbudowywała jako jedno z głównych wrót do Mandżukuo. Z kolei Sowieci mieli do tego zakątka tylko jedną gruntową drogę, wiodącą wąskim pasem między jeziorami i bagnami. Za obronę tego odcinka po stronie japońskiej odpowiadała nie Armia Kwantuńska, lecz Armia Koreańska (Chōsen-gun), a konkretnie 19 Dywizja z siedzibą w Nanam (jap. Ranan) w północnej Korei.

Incydenty graniczne zaczęły się zaraz po incydencie mukdeńskim i podboju Mandżurii. Według radzieckich danych w połowie lat trzydziestych liczono je w setkach rocznie: przekraczanie granicy przez patrole, ostrzał, uprowadzenia, starcia o wyspy na rzekach. W czerwcu 1937 roku, kilka tygodni przed incydentem na moście Marco Polo, doszło do poważnego starcia o wyspy na Amurze, podczas którego japońska artyleria zatopiła radziecką kanonierkę, a Sowieci ostatecznie wycofali się z wysp. W Tokio wyciągnięto z tego wniosek, że Moskwa nie chce wojny.

Rok 1938

Po wybuchu wojny chińsko-japońskiej stosunki obu mocarstw jeszcze się pogorszyły. Japonia od 1936 roku była stroną paktu antykominternowskiego z Niemcami, a ZSRR 21 sierpnia 1937 roku podpisał pakt o nieagresji z Chinami Czang Kaj-szeka i zaczął wysyłać im broń, samoloty i ochotniczych lotników. Japońskie wojsko obawiało się, że Sowieci w dogodnym momencie uderzą w Mandżukuo, gdy główne siły armii będą związane w Chinach. Zarazem wiedziało, że Armia Czerwona przechodzi okres głębokiego osłabienia. Wielka czystka pochłonęła marszałka Michaiła Tuchaczewskiego i znaczną część wyższej kadry, a na Dalekim Wschodzie aresztowania nasiliły się w 1938 roku. Szczegółów dostarczył Japończykom 13 czerwca 1938 roku (według części źródeł 14 czerwca) Gienrich Luszkow, szef NKWD na Dalekim Wschodzie. Zagrożony aresztowaniem, przeszedł granicę pod Hunchun i zdradził Japończykom rozmieszczenie wojsk, szyfry i skalę czystek.

1 lipca 1938 roku Specjalna Dalekowschodnia Armia Czerwonego Sztandaru została przekształcona we Front Dalekowschodni. Dowodził nim marszałek Wasilij Blücher, legenda wojny domowej, w latach dwudziestych doradca wojskowy Czang Kaj-szeka, a od 1929 roku gospodarz radzieckiego Dalekiego Wschodu. Szefem sztabu frontu był od niedawna Grigorij Sztern, który wrócił z Hiszpanii, gdzie był głównym doradcą wojskowym republikanów.

Pogranicznicy na Zaoziornej

Na początku lipca radzieckie dowództwo postanowiło obsadzić szczyt Zaoziornej, na którym dotąd nie stał niczyj posterunek. Według Japończyków przechwycony i odszyfrowany meldunek z Posjetu zalecał zajęcie nieobsadzonych wzgórz ze względu na widok na Koreę i Rajin. Badania radzieckich archiwów po 1991 roku pokazały, że rozkaz wydano ustnie z inicjatywy zastępcy szefa NKWD Michaiła Frinowskiego, który przybył na Daleki Wschód badać sprawę Luszkowa. Formalnie przedstawiono go jako prośbę dowódcy 59 Posjeckiego Oddziału Pogranicznego. 8 i 9 lipca, a według niektórych źródeł 11–12 lipca, pogranicznicy zajęli szczyt, zaczęli kopać okopy i rozciągać zasieki. Część tych prac, jak wynika z późniejszych radzieckich ustaleń, wychodziła kilka metrów poza linię, którą sami Sowieci uznawali za granicę.

14 lipca zaprotestowało Mandżukuo, a 15 lipca japoński chargé d’affaires w Moskwie, a następnie ambasador Mamoru Shigemitsu zażądali wycofania pograniczników. Ludowy Komisarz Spraw Zagranicznych Maksim Litwinow pokazał mapę z 1886 roku i odmówił. W tych samych dniach przy granicy zginął od strzału radzieckiego żołnierza japoński żandarm, który podszedł do Sowietów z żądaniem przerwania prac. 20 lipca Shigemitsu powtórzył żądanie w formie zbliżonej do ultimatum, a 22 lipca rząd radziecki je odrzucił.

W Tokio wydział operacyjny Sztabu Generalnego, kierowany przez pułkownika Masazumiego Inadę, uznał sytuację za okazję. Inada uważał, że ograniczone uderzenie na Zaoziorną będzie „rozpoznaniem walką”: pokaże, czy ZSRR jest gotów do wojny w obronie Chin, a przy okazji odstraszy go od interwencji przed planowaną ofensywą na Wuhan. Do granicy przesunięto 19 Dywizję generała Kamezō Suetaki, a minister wojny Seishirō Itagaki i szef Sztabu Generalnego, książę Kotohito Kan’in, poprosili cesarza o zgodę na użycie siły. 20 lipca Hirohito jej odmówił. Według dziennika Kumao Harady, sekretarza ostatniego genrō Kinmochiego Saionjiego, cesarz zganił Itagakiego, przypominając postępowanie armii w Mukdenie i pod mostem Marco Polo, i zapowiedział, że odtąd bez jego rozkazu nie wolno ruszyć ani jednego żołnierza. Sztab Generalny polecił Armii Koreańskiej zachować gotowość, ale nie atakować. Część radzieckich i rosyjskich publikacji twierdzi, że cesarz zatwierdził plan ataku 22 lipca; źródła japońskie tego nie potwierdzają.

Po stronie radzieckiej też nie było jednomyślności. 24 lipca Blücher, bez wiedzy Moskwy, wysłał na Zaoziorną komisję, która uznała, że pogranicznicy w kilku miejscach przekroczyli granicę o kilka metrów. Kazał zasypać jeden z okopów i przesunąć zasieki. W Moskwie odebrano to jako podważanie stanowiska rządu, a Blücherowi wypomniano tę komisję kilka miesięcy później. Tego samego dnia Rada Wojenna frontu postawiła w stan gotowości pułki 40 Dywizji Strzeleckiej, które jednak stały kilkadziesiąt kilometrów od granicy, po złej stronie bagien.

29 lipca: Biezymiannaja

Biezymiannaja (ros. „Bezimienna”) leży około dwóch kilometrów na północ od Zaoziornej. Rankiem 29 lipca stał na niej kilkunastoosobowy patrol pograniczników; radzieckie źródła mówią o jedenastu ludziach pod dowództwem Aleksieja Machalina, z jednym ręcznym karabinem maszynowym. Według wersji japońskiej Sowieci właśnie wtedy przekroczyli granicę na Shachaofeng i zaczęli się okopywać, a japoński oddział osłony granicy zaatakował ich z własnej inicjatywy, bez rozkazu z Tokio. Według wersji radzieckiej atak był z góry zaplanowany: około 150 żołnierzy i żandarmów z czterema karabinami maszynowymi podeszło we mgle pod wzgórze i uderzyło na posterunek. Pogranicznicy bronili się kilka godzin; część z nich zginęła, w tym Machalin. Japończycy zajęli wzgórze, ale po południu nadeszła rezerwowa placówka pograniczników i kompania piechoty z 40 Dywizji, która odepchnęła ich za grzbiet. Wieczorem radzieckie wojska znów stały na Biezymiannej.

Tokio otrzymało meldunek o walce jako fakt dokonany. Generał Suetaka miał od przełożonych polecenie, by na każde dalsze naruszenie granicy odpowiedzieć „zdecydowanym kontratakiem”, i potraktował odbicie Biezymiannej jako taki przypadek. Wieczorem 30 lipca japońska artyleria ostrzelała oba wzgórza, a w nocy z 30 na 31 lipca 75 Pułk Piechoty pułkownika Kōtoku Satō przeprowadził nocny szturm na oba wzgórza; według źródeł japońskich na Zaoziorną uderzyło nieco ponad tysiąc ludzi, na Biezymiannaja niespełna czterystu, a radzieckie źródła mówią o natarciu dwóch pułków poprzedzonym krótkim ostrzałem artyleryjskim. Rankiem 31 lipca Zaoziornaja i Biezymiannaja były w rękach japońskich, a radzieckie pododdziały cofnęły się za jezioro. Lokalne starcie zamieniło się w bitwę, której kolejne dwa tygodnie miały zdecydować, kto ustąpi.

Dlaczego do tego doszło

Historycy do dziś spierają się, kto naprawdę rozpoczął walki nad Chasanem. Radziecka historiografia przedstawiała je jako japońską agresję, w której Armia Czerwona obroniła granicę ZSRR. W Japonii mówiono o „incydencie Changkufeng” (Chōkohō jiken) i o odparciu radzieckiego wtargnięcia na ziemię Mandżukuo. Dziś wiadomo, że obie strony miały w tym udział. To Sowieci, na rozkaz NKWD, obsadzili sporne wzgórze, które dotąd było niczyje, i prawdopodobnie przesunęli umocnienia poza linię uznawaną przez siebie samych. To Japończycy pierwsi zaatakowali, najpierw 29 lipca, potem znacznie większymi siłami w nocy na 31 lipca, a ich dowództwo w Tokio przynajmniej rozważało wykorzystanie sporu do zbadania siły Armii Czerwonej. Najważniejszą książkę o tej bitwie napisał amerykański historyk Alvin D. Coox („The Anatomy of a Small War”, 1977), który podkreślał, że po obu stronach decydowali w dużej mierze lokalni dowódcy i służby, a rządy próbowały ograniczyć walki.

Na drodze do wojny światowej

Walki nad Chasanem zakończyły się po dwóch tygodniach rozejmem i nie zmieniły granicy. Były jednak ważne dla tego, co nastąpiło później. Armia Czerwona, wyniszczona czystkami, wykazała słabości dowodzenia, które Moskwa przypisała marszałkowi Blücherowi; jesienią 1938 roku trafił on do więzienia NKWD i zginął w śledztwie. Japońska armia uznała z kolei, że Sowieci nie chcą wojny o Mandżurię, i odważyła się na ofensywę na Wuhan, a Armia Kwantuńska zlekceważyła lekcję, którą dostała Armia Koreańska. Rok później, nad Chałchin-Goł w Mongolii, rozpoczęła własną, znacznie większą próbę sił i poniosła ciężką klęskę. Ta klęska, zbiegająca się w czasie z paktem Ribbentrop-Mołotow, skłoniła Japonię do zwrotu na południe, ku koloniom europejskim i ku wojnie ze Stanami Zjednoczonymi, a ZSRR pozwoliła zapewnić sobie spokój na Dalekim Wschodzie aż do sierpnia 1945 roku.

Źródła

  1. historyofthesecondworldwar.com · 99 nomonhan pt. 1 chankufeng

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.