TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie postacie

Niemcy

Rudolf Höß

Komendant obozu koncentracyjnego Auschwitz (1940–1943), szef Urzędu D I Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS (1943–1945)

Rudolf Höß
Urodzony:
25 listopada 1901, Baden-Baden (Wielkie Księstwo Badenii, Cesarstwo Niemieckie)
Zmarł:
16 kwietnia 1947, Oświęcim
Autor:
Natalia
Tagi:
Rudolf Höß, obozy koncentracyjne, Zagłada Żydów, Heinrich Himmler
Fotografia:
Bernhard Walther or Ernst Hofmann or Karl-Friedrich Höcker, domena publiczna, Wikimedia Commons

Rudolf Höß (w pisowni uproszczonej Höss lub Hoess) był pierwszym i najdłużej urzędującym komendantem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Weteran bojówek Freikorpsu, skazany w młodości za współudział w zabójstwie, terminował w obozach SS w Dachau i Sachsenhausen, a w maju 1940 roku otrzymał zadanie urządzenia nowego obozu w Oświęcimiu. Z obozu kwarantanny dla polskich więźniów politycznych uczynił w ciągu trzech lat kompleks, w którym działały komory gazowe i krematoria i w którym zamordowano ponad milion ludzi, w ogromnej większości Żydów. Był nie ideologiem, lecz wykonawcą: sumiennym, posłusznym Heinrichowi Himmlerowi i dumnym ze sprawności swojej organizacji. Po wojnie, w polskim więzieniu, spisał wspomnienia, które należą do najważniejszych świadectw o tym, jak działała machina Zagłady. Został skazany na śmierć przez polski Najwyższy Trybunał Narodowy i powieszony na terenie obozu, którym kierował.

Dzieciństwo i młodość

Urodził się 25 listopada 1901 roku w Baden-Baden w katolickiej rodzinie kupca Franza Xavera Hößa; sam w późniejszych latach podawał niekiedy rok 1900. Rodzina przeniosła się do Mannheimu, gdzie Rudolf chodził do szkoły. W autobiografii opisał ojca jako surowego, głęboko religijnego człowieka, który przeznaczył go do stanu kapłańskiego, wychowanie oparte na bezwzględnym posłuszeństwie wobec rodziców i przełożonych oraz to, jak stracił zaufanie do Kościoła, gdy – jak wierzył – spowiednik zdradził ojcu tajemnicę spowiedzi. Ojciec zmarł w maju 1914 roku, matka w kwietniu 1917 roku.

Przez dziesięciolecia biografowie powtarzali za autobiografią, że w 1916 roku czternastoletni Höß wstąpił do 21 Pułku Dragonów, walczył w Iraku i w Palestynie w niemieckich oddziałach wspierających armię osmańską, był kilkakrotnie ranny, jako siedemnastolatek został podoficerem i otrzymał Krzyż Żelazny obu klas oraz turecki Żelazny Półksiężyc. Historycy z Mannheimu, Wilhelm Kreutz i Karen Strobel, którzy w 2018 roku opublikowali wyniki kwerend w tamtejszych archiwach, wykazali, że Hößa nie ma w ewidencji pułku, a do końca 1917 roku był zameldowany w Mannheimie, gdzie skończył szkołę ludową i zaczął terminować. Żołnierzem został prawdopodobnie dopiero w 1918 roku. Wojenna legenda, podobnie jak opowieść o rodzinie o tradycjach oficerskich, była częścią wizerunku, który Höß budował przez całe życie.

Freikorps i zabójstwo w Parchim

Na początku 1919 roku wstąpił do ochotniczego korpusu porucznika Gerharda Roßbacha, jednego z najbardziej brutalnych Freikorpsów. Walczył w krajach bałtyckich, gdzie, jak wspominał, nie brano jeńców i palono wsie razem z mieszkańcami, potem w Zagłębiu Ruhry, a w 1921 roku na Górnym Śląsku przeciw powstańcom polskim w III powstaniu śląskim. Według autobiografii w listopadzie 1922 roku w Monachium usłyszał przemówienie Adolfa Hitlera i wstąpił do NSDAP, a przez całe życie podawał niski numer legitymacji, 3240. Partyjne kartoteki tego nie potwierdzają: formalnie przyjęto go do partii dopiero w 1939 roku, z datą wsteczną od 1937 roku.

W nocy z 31 maja na 1 czerwca 1923 roku grupa byłych żołnierzy Roßbacha w lesie pod Parchim w Meklemburgii zakatowała i dobiła strzałami Walthera Kadowa, młodego nauczyciela, który pracował z nimi w majątku. Oskarżali go o defraudację pieniędzy, a według części relacji także o donosicielstwo na rzecz komunistów lub Francuzów. Wśród sprawców byli Höß i Martin Bormann, późniejszy szef kancelarii NSDAP. W marcu 1924 roku sąd do spraw ochrony republiki (Staatsgerichtshof zum Schutze der Republik) w Lipsku skazał Hößa jako jednego z głównych sprawców na dziesięć lat ciężkiego więzienia, a Bormanna na rok. Höß odsiadywał wyrok w więzieniu w Brandenburgu, gdzie, jak pisał, nauczył się, jak więzienie zmienia człowieka. Wyszedł w lipcu 1928 roku na mocy amnestii.

Artamanie i SS

Po wyjściu na wolność związał się ze Związkiem Artamanów, völkistowskim ruchem, który osiedlał młodych Niemców na wsi i chciał wyprzeć z niemieckich majątków polskich robotników sezonowych. Pracował w gospodarstwach w Brandenburgii i na Pomorzu i kierował grupami artamanów. 17 sierpnia 1929 roku ożenił się z poznaną w ruchu Hedwig Hensel. Mieli pięcioro dzieci, z których najmłodsze urodziło się w 1943 roku w Oświęcimiu. Wśród artamanów działał też Himmler, który w 1930 roku przemawiał na ich zjeździe o zdobyciu ziemi na wschodzie.

Gdy Himmler budował SS, Höß dołączył do niego: we wrześniu 1933 roku został kandydatem, w kwietniu 1934 roku członkiem SS. Po pokazie konnego oddziału SS na Pomorzu Himmler zaproponował mu służbę w oddziałach wartowniczych obozów koncentracyjnych. Höß, rozczarowany pracą na roli, przyjął ją.

Dachau i Sachsenhausen

1 grudnia 1934 roku trafił do załogi obozu koncentracyjnego w Dachau. Przeszedł tam szkołę Theodora Eickego, twórcy systemu obozów SS, który uczył esesmanów, że więzień jest „wrogiem państwa”, a litość to słabość. Höß był blokowym, potem pracował w administracji obozu i w 1936 roku został oficerem SS. Latem 1938 roku przeniesiono go do obozu Sachsenhausen pod Berlinem jako adiutanta komendanta. 15 września 1939 roku dowodził tam plutonem egzekucyjnym, który rozstrzelał świadka Jehowy Augusta Dickmanna, pierwszego niemieckiego obdżektora straconego po wybuchu wojny, i sam oddał strzał dobijający. Pod koniec 1939 roku został kierownikiem obozu dla więźniów (Schutzhaftlagerführerem). Zimą 1939/1940 przeszli przez Sachsenhausen m.in. profesorowie krakowscy aresztowani w czasie Sonderaktion Krakau, z których kilku zmarło w obozie. Według relacji więźniów 18 stycznia 1940 roku, przy mrozie dochodzącym do minus 26 stopni, Höß kazał stać na placu apelowym więźniom niezatrudnionym przy pracy; tego dnia i w nocy zmarło ich ponad stu czterdziestu.

Komendant Auschwitz

Wiosną 1940 roku inspektor obozów koncentracyjnych Richard Glücks wysłał Hößa do Oświęcimia, miasta wcielonego po klęsce Polski do Rzeszy, by ocenił przydatność dawnych koszar wojska polskiego na Zasolu. Po jego raporcie Himmler 27 kwietnia 1940 roku rozkazał założyć tam obóz, a 4 maja Höß został jego komendantem. Obóz miał być początkowo przejściowym obozem kwarantanny dla około 10 tysięcy Polaków. 20 maja przywieziono z Sachsenhausen 30 niemieckich kryminalistów, którzy zostali kapo, a 14 czerwca 1940 roku pierwszy masowy transport, 728 polskich więźniów politycznych z Tarnowa. Nad bramą Höß kazał umieścić znany mu z Dachau napis „Arbeit macht frei”.

Höß był ambitnym i niezmordowanym organizatorem. Wymuszał od urzędów materiały budowlane, kazał wysiedlać Polaków z okolicznych domów i rozbierać je na budulec, a wokół obozu wytyczył strefę zamkniętą o powierzchni około 40 kilometrów kwadratowych. W lipcu 1940 roku pisał do Glücksa, że miejscowa ludność jest „fanatycznie polska” i gotowa na wszystko przeciw esesmanom. Wprowadzone przez niego lub za jego zgodą porządki – praca ponad siły, chłosta, kara słupka, cele do stania w bloku 11, karne ćwiczenia, głód – zabiły w pierwszych miesiącach tysiące ludzi. 23 kwietnia 1941 roku Höß po raz pierwszy wybrał za ucieczkę więźnia dziesięciu zakładników na śmierć głodową w bunkrze. Przy takiej samej selekcji 29 lipca 1941 roku za współwięźnia zgłosił się ojciec Maksymilian Maria Kolbe. Rodzina komendanta zamieszkała w willi z ogrodem tuż za murem obozu, a więźniowie pracowali w jej domu i w ogrodzie.

1 marca 1941 roku obóz po raz pierwszy wizytował Himmler, który polecił jego rozbudowę dla 30 tysięcy więźniów i skierowanie więźniów do budowy pobliskich zakładów koncernu IG Farben. Według Hößa już wtedy Himmler zażądał też budowy w Brzezince obozu dla 100 tysięcy jeńców wojennych; część historyków uważa, że ta decyzja zapadła dopiero jesienią 1941 roku. Z Hößem jako komendantem Auschwitz stał się w ciągu dwóch lat zespołem obozów: obozu macierzystego, obozu w Brzezince (Birkenau), obozu przy fabryce IG Farben w Monowicach i kilkudziesięciu podobozów przy kopalniach, hutach i gospodarstwach rolnych.

Zagłada

Höß twierdził później, że latem 1941 roku Himmler wezwał go do Berlina i oznajmił, że Hitler rozkazał „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”, a Auschwitz, ze względu na połączenia kolejowe i odosobnione położenie, ma stać się jego głównym miejscem; szczegóły miał z nim ustalić Adolf Eichmann. Historycy uważają, że Höß przesunął w swoich relacjach wiele dat i że rozmowa ta mogła się odbyć później, nawet w 1942 roku. Pewne jest, że na początku września 1941 roku jego zastępca Karl Fritzsch, pod nieobecność komendanta, wypróbował w piwnicach bloku 11 cyklon B na około 600 radzieckich jeńcach i 250 chorych więźniach. Höß uznał tę metodę za „uspokajającą”: we wspomnieniach pisał, że zdjęła z niego obawę przed masowymi rozstrzeliwaniami kobiet i dzieci.

Od początku 1942 roku do Auschwitz zaczęły przychodzić transporty Żydów skazanych na śmierć: najpierw z Górnego Śląska, potem ze Słowacji, Francji, Holandii, Belgii, z gett okupowanej Polski, z Grecji i z całej Europy. Na rampie lekarze SS wybierali zdolnych do pracy, a pozostałych – starych, chorych, dzieci i ich matki – kierowano prosto do komór gazowych w dwóch przebudowanych chłopskich domach w Brzezince, a od wiosny 1943 roku do czterech wielkich krematoriów z komorami gazowymi. Höß osobiście nadzorował ten proces, ulepszał go i dbał o jego „sprawność”. 17–18 lipca 1942 roku pokazał Himmlerowi zagazowanie transportu Żydów z Holandii i następnego dnia awansował na SS-Obersturmbannführera. W czasie jego komendantury do obozu trafiali także Polacy, Romowie, radzieccy jeńcy i więźniowie wielu innych narodowości. Świadkowie opisywali go jako chłodnego, opanowanego biurokratę, który sam rzadko bił więźniów, ale nie reagował na zbrodnie podwładnych i wymagał ich od nich.

W Berlinie i akcja węgierska

W listopadzie 1943 roku, po reorganizacji obozu, Höß przekazał komendę Arthurowi Liebehenschelowi i przeszedł do Głównego Urzędu Gospodarczo-Administracyjnego SS (WVHA) w Oranienburgu, gdzie kierował Urzędem D I i był zastępcą Glücksa w zarządzie wszystkich obozów koncentracyjnych. Najmłodsze dziecko Hößów urodziło się w Oświęcimiu w listopadzie 1943 roku, a rodzina mieszkała w willi przy obozie jeszcze kilka miesięcy po wyjeździe komendanta.

W maju 1944 roku wrócił do Auschwitz jako komendant garnizonu SS, by pokierować zagładą Żydów z Węgier. Przyspieszył budowę rampy kolejowej w głębi Birkenau, kazał uruchomić wszystkie krematoria i wykopać doły do palenia zwłok oraz powiększył Sonderkommando. Od połowy maja do początku lipca 1944 roku z Węgier deportowano do Auschwitz ponad 430 tysięcy Żydów, z których większość zamordowano zaraz po przyjeździe. Akcję tę nazywano w obozie „akcją Höß”. Pod koniec lipca wrócił do Oranienburga. W ostatnich miesiącach wojny współorganizował ewakuację obozów, w czasie której w marszach śmierci zginęły dziesiątki tysięcy więźniów.

Ucieczka i schwytanie

Na początku maja 1945 roku Höß znalazł się z rodziną we Flensburgu, ostatniej siedzibie władz Rzeszy, gdzie po raz ostatni spotkał Himmlera. Ten polecił esesmanom ukryć się pod fałszywymi nazwiskami. Höß z dokumentami marynarza Franza Langa krótko przebywał w brytyjskiej niewoli, z której go zwolniono, bo nikt go nie rozpoznał, a potem pracował jako parobek w gospodarstwie w Gottrupel pod Flensburgiem. Brytyjski zespół śledczy do spraw zbrodni wojennych kapitana Hannsa Alexandra odnalazł go dzięki żonie, która pod groźbą wywiezienia najstarszego syna do ZSRR wskazała kryjówkę męża. 11 marca 1946 roku Hößa aresztowano. Brytyjscy żołnierze pobili go, a 14 marca, po kilku nieprzespanych nocach, podpisał pierwsze zeznanie o zagładzie w Auschwitz.

Przewieziony do Norymbergi, 15 kwietnia 1946 roku zeznawał przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym jako świadek obrony szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Ernsta Kaltenbrunnera. Spokojnie, rzeczowo i bez śladu emocji opisał mechanizm zagłady. W pisemnym oświadczeniu podał, że w Auschwitz zamordowano co najmniej 2,5 miliona ludzi, a pół miliona zmarło z głodu i chorób. Ta liczba, oparta, jak twierdził, na informacjach od Eichmanna, okazała się zawyżona: według badań Franciszka Pipra w kompleksie Auschwitz zginęło co najmniej 1,1 miliona ludzi, w tym około 960 tysięcy Żydów. Zeznania Hößa należały jednak do najmocniejszych dowodów w procesach norymberskich. Rozmawiał z nim amerykański psycholog Gustave Gilbert, który opisał go jako człowieka umysłowo normalnego, lecz z apatią i brakiem empatii typowymi dla schizoidalnej osobowości.

Proces i śmierć

25 maja 1946 roku Amerykanie wydali Hößa Polsce. Przetrzymywano go w Warszawie, a od lipca w więzieniu Montelupich w Krakowie. Na prośbę sędziego śledczego Jana Sehna i psychologa Stanisława Batawii napisał tam obszerne relacje o obozie i jego załodze oraz autobiografię zatytułowaną „Moja psychika. Rozwój, życie i przeżycia”. Wydana po polsku w 1956 roku, a po niemiecku w 1958 roku jako „Kommandant in Auschwitz”, stała się jednym z podstawowych źródeł do historii obozu, choć – jak pokazały późniejsze badania – zawiera także autokreację, przemilczenia i błędne daty.

Proces przed Najwyższym Trybunałem Narodowym toczył się w Warszawie od 11 do 29 marca 1947 roku. Zeznawało kilkudziesięciu świadków, w tym byli więźniowie Auschwitz. Höß nie zaprzeczał faktom, przyznał się do odpowiedzialności za śmierć setek tysięcy ludzi, ale przekonywał, że wykonywał rozkazy. 2 kwietnia 1947 roku trybunał skazał go na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. W więzieniu w Wadowicach Höß poprosił o księdza; 10 kwietnia wyspowiadał go jezuita Władysław Lohn, a Höß powrócił do Kościoła katolickiego. W ostatnich dniach napisał, że w samotności celi zrozumiał, jak ciężko zawinił wobec ludzkości, i prosił naród polski o przebaczenie. 16 kwietnia 1947 roku został powieszony na specjalnie wzniesionej szubienicy obok budynku dawnej komendantury i starego krematorium obozu Auschwitz I, nieopodal willi, w której mieszkał z rodziną.

Znaczenie

Rudolf Höß nie podejmował decyzji o Zagładzie, ale bez ludzi takich jak on nie mogłaby zostać przeprowadzona. Stworzył i prowadził największe miejsce masowego mordu w historii, a obóz, który przejął jako zespół zaniedbanych koszar, przekształcił w przemysłowy kompleks, w którym codziennie zabijano tysiące ludzi. Jego powojenne zeznania i zapiski, pisane z perspektywy sprawcy, który do końca uważał się za porządnego człowieka i sumiennego urzędnika, stały się jednym z najważniejszych świadectw o mentalności wykonawców ludobójstwa. Psychiatrzy Antoni Kępiński i Maria Orwid, którzy analizowali jego autobiografię, zwracali uwagę, że najbardziej poruszały go nie cierpienia więźniów, lecz kłopoty administracyjne.

Postać Hößa była wielokrotnie przedstawiana w literaturze i filmie. Na podstawie rozmów Gilberta Robert Merle napisał powieść „Śmierć jest moim rzemiosłem” (1952), a życie rodziny komendanta w willi za murem obozu pokazał film Jonathana Glazera „Strefa interesów” (2023), luźno oparty na powieści Martina Amisa. Szubienica, na której go stracono, zachowała się na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Źródła

  1. Rudolf Höß · Wikipedia (pl)
  2. Rudolf Höss · Wikipedia (en)

Najczęściej obok

Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.

Na osi czasu

(11)

1933

1940

1941

1942

1943

1944

1945