TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Wolni Francuzi na Saint-Pierre i Miquelon

Kategoria:
Polityka
Data:
24 grudnia 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Charles de Gaulle, Francja Vichy, Cordell Hull, Kanada

Przed świtem w Wigilię 1941 roku do portu w Saint-Pierre, stolicy francuskiego archipelagu Saint-Pierre i Miquelon u południowych wybrzeży Nowej Fundlandii, weszły trzy korwety i okręt podwodny pod banderą z krzyżem lotaryńskim. Na nabrzeże zeszło kilkuset uzbrojonych marynarzy Wolnej Francji. Opanowali urząd administratora, pocztę, telegraf i radiostację, rozbroili garstkę żandarmów i aresztowali administratora wiernego Vichy. Według relacji uczestników całość trwała od dwudziestu do trzydziestu minut i nie padł ani jeden strzał. Ekspedycją dowodził wiceadmirał Émile Muselier, dowódca sił morskich Wolnych Francuzów, działający z rozkazu gen. Charles’a de Gaulle’a, ale wbrew woli Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Zwykle pisze się, że Wolni Francuzi „wyzwolili” wyspy spod władzy Vichy. Większość mieszkańców rzeczywiście witała marynarzy okrzykami na cześć de Gaulle’a, a dzień później opowiedziała się za Wolną Francją w głosowaniu. Ta bezkrwawa operacja na kilku skałach na Atlantyku wywołała jednak jeden z najostrzejszych kryzysów w stosunkach de Gaulle’a z Waszyngtonem.

Wysepki z radiostacją

Saint-Pierre i Miquelon były ostatnim skrawkiem dawnej Nowej Francji w Ameryce Północnej. Kilka tysięcy mieszkańców żyło z połowu dorszy na Ławicy Nowofundlandzkiej. Po klęsce Francji w czerwcu 1940 roku administrator Gilbert de Bournat złożył przysięgę na wierność marszałkowi Philippe’owi Pétainowi, choć sympatie dla de Gaulle’a były na wyspach silne, zwłaszcza wśród weteranów pierwszej wojny światowej. Bournat podlegał admirałowi Georges’owi Robertowi, wysokiemu komisarzowi Vichy na Martynice. Wyspy, odcięte od Francji, żyły z pomocy, za którą płacono z francuskich pieniędzy zamrożonych w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych.

Kanadę niepokoiła przede wszystkim silna radiostacja na Saint-Pierre i kabel transatlantycki. Wokół Nowej Fundlandii coraz częściej pojawiały się U-Booty, a Kanadyjczycy obawiali się, że stacja może przekazywać Niemcom wiadomości o konwojach wychodzących z Halifaksu i St. John’s. 29 października 1941 roku kanadyjski gabinet wojenny postanowił wysłać na wyspy korwetą czterech cywilnych radiooperatorów, którzy mieliby kontrolować wszystkie depesze. Gdyby Bournat odmówił, oddział z okrętu miał zejść na ląd i rozmontować nadajniki. Premier William Lyon Mackenzie King postanowił jednak najpierw zasięgnąć zdania Londynu i Waszyngtonu. Brytyjczycy woleli, by wyspy zajęli Wolni Francuzi, bo nie zmieniałoby to ich przynależności państwowej. Amerykanie zgadzali się na wysłanie techników, ale stanowczo sprzeciwiali się użyciu siły. Stali na gruncie aktu hawańskiego z 1940 roku, według którego status europejskich posiadłości w Ameryce nie mógł się zmieniać, a przy tym negocjowali z admirałem Robertem nowe porozumienie o neutralizacji francuskich Antyli i stojących tam okrętów Vichy. Mackenzie King odłożył akcję, a po 7 grudnia, gdy kanadyjscy żołnierze walczyli w Hongkongu, sprawa wysepek zeszła w Ottawie na dalszy plan.

Rozkaz de Gaulle’a

De Gaulle uważał, że o francuskim terytorium nie mogą decydować obcy. Muselier przypłynął do Halifaksu w połowie grudnia, oficjalnie po to, by dokonać inspekcji okrętów Wolnej Francji, które pływały w eskorcie konwojów z Nowej Fundlandii: korwet typu Flower „Mimosa”, „Aconit” i „Alysse”, wypożyczonych przez Brytyjczyków, oraz wielkiego okrętu podwodnego „Surcouf”. Miał też przygotować akcję na wyspy. Wbrew poleceniu zachowania tajemnicy 15 grudnia przedstawił plan w Ottawie przedstawicielom Kanady, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Amerykański poseł w Kanadzie Pierrepont Moffat oświadczył, że jego rząd jest przeciwny. 17 grudnia admirał Robert podpisał z amerykańskim kontradmirałem Frederickiem Horne’em porozumienie o utrzymaniu status quo na francuskich Antylach. Muselier zapewnił Amerykanów, że z akcji rezygnuje.

De Gaulle był innego zdania. Od Brytyjczyków dowiedział się, że Kanadyjczycy, za zgodą Waszyngtonu, sami chcą unieszkodliwić radiostację, i 17 grudnia, a potem ponownie 18 grudnia, polecił Muselierowi działać. „Wiemy z pewnego źródła, że Kanadyjczycy zamierzają sami zniszczyć radiostację w Saint-Pierre – pisał. – W tych warunkach polecam panu przeprowadzić przyłączenie Saint-Pierre i Miquelon własnymi środkami i nie mówiąc nic cudzoziemcom. Biorę na siebie całą odpowiedzialność za tę operację”. Muselier, choć niechętnie, wykonał rozkaz. 23 grudnia okręty wyszły z Halifaksu, oficjalnie w drogę powrotną do St. John’s, na morzu zmieniły kurs i rankiem 24 grudnia stanęły przed Saint-Pierre. Na pokładzie płynął reporter „New York Timesa” Ira Wolfert, dzięki któremu Ameryka dowiedziała się o wszystkim z pierwszej ręki.

Plebiscyt

Liczba marynarzy, którzy zeszli na ląd, różni się w źródłach od około 230 do ponad 350. Bournata i jego żonę przeniesiono pod strażą na korwetę „Aconit”, a Muselier odczytał w ratuszu proklamację, w której zapowiedział, że mieszkańcy w wolnym głosowaniu wybiorą między Wolną Francją a „współpracą z państwami Osi, które głodzą, upokarzają i męczą naszą ojczyznę”. Administratorem wysp mianował 23-letniego oficera marynarki, swojego adiutanta Alaina Savary’ego.

Głosowanie odbyło się 25 grudnia. Prawo głosu mieli, jak wówczas we Francji, wyłącznie mężczyźni, ale od 18. roku życia. Na kartach wydrukowano tylko dwie możliwości: „przyłączenie do Wolnej Francji” albo „współpraca z państwami Osi”. Według ówczesnych relacji prasowych w Saint-Pierre za Wolną Francją głosowało 650 osób, za współpracą z Osią 10, a około stu kart uznano za nieważne. Na mniejszych wyspach głosowano w kolejnych dniach, na Miquelon z dużą liczbą kart nieważnych. Wolni Francuzi ogłosili, że za nimi opowiedziało się około 98 procent ważnych głosów. Pytanie było sformułowane tak, że wynik nikogo nie zaskoczył, a prefekt apostolski wysp ks. Poisson publicznie odmówił uznania nowej władzy, nazywając ją okupacją.

Gniew Hulla

Wiadomość dotarła do Waszyngtonu w chwili, gdy przebywał tam Winston Churchill, który dwa dni wcześniej przybył na konferencję z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem. Sekretarz stanu Cordell Hull uznał akcję za cios w swoją politykę wobec Vichy, której celem było powstrzymanie Pétaina przed oddaniem Niemcom floty i baz w Afryce. 25 grudnia Departament Stanu ogłosił: „Wstępne doniesienia wskazują, że działanie podjęte przez trzy okręty tak zwanych Wolnych Francuzów na Saint-Pierre-Miquelon było działaniem samowolnym, sprzecznym z porozumieniem wszystkich zainteresowanych stron i z pewnością podjętym bez wcześniejszej wiedzy i jakiejkolwiek zgody rządu Stanów Zjednoczonych”. Waszyngton zapytał też rząd Kanady, jakie kroki zamierza podjąć, by przywrócić na wyspach status quo.

Kanadyjczycy odpowiedzieli, że za działania Museliera nie odpowiadają. Rząd Vichy wyraził zadowolenie z postawy Amerykanów i domagał się przywrócenia swojej władzy, a w Waszyngtonie i Londynie obawiano się, że admirał Robert wyśle z Martyniki krążownik. Prasa amerykańska stanęła jednak niemal jednogłośnie po stronie Wolnych Francuzów. Zwrot „tak zwani Wolni Francuzi” wyśmiewano, pisząc o „tak zwanym Departamencie Stanu”. W kraju, który od dwóch tygodni słuchał tylko złych wiadomości z Pacyfiku, opowieść o marynarzach, którzy w Boże Narodzenie bez jednego strzału dali Francuzom wolny wybór, była jedną z niewielu dobrych. 13 stycznia 1942 roku Hull tłumaczył dziennikarzom, że słowa „tak zwani” odnosiły się do okrętów, a nie do samych Wolnych Francuzów.

Churchill w rozmowach z Rooseveltem i Mackenziem Kingiem przyznawał, że wcześniej zgodził się na taką akcję, ale teraz krytykował de Gaulle’a za działanie w tajemnicy i wbrew Amerykanom. Publicznie zachował się inaczej. 30 grudnia w przemówieniu przed kanadyjskim parlamentem w Ottawie chwalił Francuzów, którzy pod wodzą de Gaulle’a nie chcieli „ugiąć kolan”, czym jeszcze bardziej rozdrażnił Hulla.

Kompromis, którego nie ogłoszono

Przez kilka tygodni szukano wyjścia. Roosevelt zaproponował, by wyspy zneutralizować i oddać pod wspólny nadzór Amerykanów, Brytyjczyków i Kanadyjczyków, a radiostację pod kontrolę aliantów. Muselier zapowiadał w rozmowach z dziennikarzami, że „żadna siła na świecie” nie usunie go z wysp żywego, i ironizował, że gdyby trzeba było ewakuować przeciwników Vichy, Amerykanie powinni przysłać po nich „Normandie”, bo mniejszy statek ich nie pomieści. 14 stycznia 1942 roku minister spraw zagranicznych Anthony Eden zapytał de Gaulle’a, co zrobi, jeśli przypłyną okręty amerykańskie. Według wspomnień generała odpowiedział, że zatrzymają się na granicy wód terytorialnych, a jeśli ją przekroczą, Wolni Francuzi będą musieli otworzyć ogień. Roosevelt nie zamierzał posyłać okrętów przeciw sojusznikowi. 22 stycznia Churchill i de Gaulle uzgodnili, że Wolni Francuzi zostaną na wyspach, władzę obejmie rada konsultacyjna mieszkańców, alianci dostaną wgląd w pracę radiostacji, a okręty wrócą do eskortowania konwojów. Zapowiadanego wspólnego komunikatu nigdy nie wydano. 2 lutego Hull zaproponował prezydentowi, by sprawę odłożyć do końca wojny. Wyspy zostały przy Wolnej Francji.

Miejsce w wojnie

Dla Museliera sukces był początkiem końca jego kariery w ruchu de Gaulle’a. Już we wrześniu 1941 roku ostro spierał się z generałem o kierownictwo ruchu, a akcja przeprowadzona wbrew danemu Amerykanom słowu jeszcze pogłębiła wzajemną nieufność. Po powrocie do Londynu w marcu 1942 roku wystąpił z Francuskiego Komitetu Narodowego i stracił dowództwo sił morskich. Na Saint-Pierre i Miquelon setki ochotników wstąpiły do sił Wolnej Francji. Według lokalnych zestawień kilkuset mężczyzn służyło w wojsku i marynarce, a kilkadziesiąt kobiet w ochotniczym korpusie kobiecym marynarki. Savary został po wojnie pierwszym deputowanym wysp w parlamencie francuskim. De Gaulle odwiedził archipelag jako prezydent w 1967 roku.

Wigilijny rajd miał skutki większe niż same wysepki. Roosevelt, który już wcześniej podejrzewał de Gaulle’a o ambicje dyktatorskie, uznał go za człowieka, który nie dotrzymuje słowa i lekceważy sojuszników. Hull do końca pozostał jednym z jego najbardziej nieprzejednanych przeciwników. Stany Zjednoczone utrzymywały ambasadę w Vichy do listopada 1942 roku, a przygotowując lądowanie w Afryce Północnej, postawiły na gen. Henriego Girauda i trzymały de Gaulle’a z dala od planów. Kilka tygodni po przyznaniu Wolnym Francuzom pomocy Lend-Lease sprawa Saint-Pierre i Miquelon pokazała, jak kruche było porozumienie Waszyngtonu z de Gaulle’em. Generał przekonał się z kolei, że na faktach dokonanych może zyskać, i jeszcze nieraz stawiał sojuszników przed takimi faktami. Nieufność między nim a Rooseveltem, której ważnym źródłem stały się te grudniowe dni, ciążyła na stosunkach Francji ze Stanami Zjednoczonymi aż do śmierci prezydenta w 1945 roku.

Źródła

  1. winstonchurchill.org · when mice roared the thirty minute invasion of st pierre and miquelon

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.