TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Operacja Tajfun

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front wschodni
Data:
2 października 1941
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa pod Moskwą
Tagi:
Wehrmacht, Armia Czerwona, Fedor von Bock, Gieorgij Żukow
Mapa operacji „Tajfun”, niemieckiej ofensywy na Moskwę.
Mapa operacji „Tajfun”, niemieckiej ofensywy na Moskwę.Autor: The History Department of the United States Military Academy · Public domain · Wikimedia Commons

O świcie w czwartek 2 października 1941 roku, o godzinie 5.30, po krótkim przygotowaniu artyleryjskim i nalotach Luftwaffe, główne siły niemieckiej Grupy Armii „Środek” feldmarsz. Fedora von Bocka uderzyły na wojska radzieckie broniące drogi na Moskwę. Z rejonu Duchowszcziny na północ od autostrady Smoleńsk–Moskwa i z rejonu Rosławia na południe od niej ruszyły dwie grupy pancerne, a za nimi piechota trzech armii. Dwa dni wcześniej, 30 września, na południowym skrzydle zaatakowała już grupa pancerna gen. płk. Heinza Guderiana. Zaczęła się operacja „Tajfun” (niem. Unternehmen Taifun), ostatnia wielka ofensywa Wehrmachtu w 1941 roku, która miała rozbić armie radzieckie przed Moskwą, a potem zdobyć stolicę ZSRR przed zimą. Pogoda była jeszcze piękna, sucha i słoneczna, a w ciągu pierwszych godzin front radziecki pękł w kilku miejscach.

Niektóre kalendaria piszą pod 2 października, że obroną stolicy kierował gen. Gieorgij Żukow, „już Bohater Związku Radzieckiego za dowodzenie w walkach z Japończykami na rosyjskim Dalekim Wschodzie i pod Leningradem”. To wymaga sprostowania. W dniu, w którym ruszył „Tajfun”, Żukow był w Leningradzie, gdzie od połowy września dowodził Frontem Leningradzkim. Stalin wezwał go do Moskwy dopiero, gdy front pod Wiaźmą już się załamał: według wspomnień Żukowa zadzwonił do niego 5 października, a generał przyleciał do stolicy 7 października. 8 października objął Front Rezerwowy, a 10 października dowództwo połączonego z nim Frontu Zachodniego. Złotą Gwiazdę Bohatera Związku Radzieckiego miał wtedy jedną, otrzymaną 29 sierpnia 1939 roku za zwycięstwo nad Japończykami w bitwie nad Chałchin-Goł w Mongolii, nie na Dalekim Wschodzie Rosji i nie za Leningrad. Kolejne trzy dostał w 1944, 1945 i 1956 roku.

Powrót do Moskwy

Ofensywa na Moskwę była spóźniona o ponad miesiąc. Pod koniec lipca Grupa Armii „Środek” stała pod Smoleńskiem, gdzie zamknięto kocioł, ale dowództwo wojsk lądowych – feldmarsz. Walther von Brauchitsch i szef jego sztabu gen. Franz Halder – a także Bock i Guderian, chcieli iść dalej prosto na stolicę. Adolf Hitler uważał inaczej: ważniejsze były dla niego zboże i przemysł Ukrainy oraz Leningrad. 21 sierpnia rozstrzygnął spór i zwrócił grupę pancerną Guderiana na południe, na tyły Frontu Południowo-Zachodniego. Wielkie zwycięstwo pod Kijowem, gdzie 19 września Niemcy weszli do miasta, a w kotle wzięli według swoich danych 665 tysięcy jeńców, zdawało się przyznawać mu rację. Na odcinku moskiewskim front stał w tym czasie w miejscu, a wojska Bocka musiały odpierać radzieckie natarcia, z których największe, pod Jelnią, zmusiło je na początku września do opuszczenia wysuniętego łuku.

Jeszcze zanim kocioł pod Kijowem się zamknął, Hitler zdecydował o powrocie na kierunek moskiewski. Dyrektywa nr 35 z 6 września 1941 roku nakazywała zniszczyć wojska radzieckie na wschód od Smoleńska w podwójnym okrążeniu, wymierzonym w ogólnym kierunku na Wiaźmę, a dopiero potem ruszyć w pościg ku Moskwie, opierając prawe skrzydło o Okę, a lewe o górną Wołgę. Hitler chciał, by uderzenie ruszyło w ciągu kilkunastu dni; Halder uznał to za niemożliwe. Wytyczne dowództwa wojsk lądowych z 10 września rozszerzyły plan: od południa, z rejonu Głuchowa, miała uderzyć na Orzeł i Briańsk grupa Guderiana, wracająca spod Kijowa. Operacja otrzymała kryptonim „Tajfun” 19 września. Ostatnią naradę dowódców armii i grup pancernych z Bockiem i Halderem odbyto 24 września w Smoleńsku, a rozkazy dla armii wydano 26 września.

Grupę Armii „Środek” wzmocniono kosztem obu sąsiadów. Spod Leningradu, gdzie 8 września zamknęła się blokada, przyszła 4 Grupa Pancerna gen. płk. Ericha Hoepnera z pięcioma dywizjami pancernymi, z Ukrainy wróciła grupa Guderiana, z Rzeszy przybyły dwie świeże dywizje pancerne. Bock miał teraz trzy armie polowe i trzy grupy pancerne: na północy 9 Armię gen. płk. Adolfa Straußa z 3 Grupą Pancerną gen. płk. Hermanna Hotha, w środku 4 Armię feldmarsz. Günthera von Klugego z grupą Hoepnera, a na południu 2 Armię gen. płk. Maximiliana von Weichsa i grupę Guderiana. Z powietrza wspierała je 2 Flota Powietrzna feldmarsz. Alberta Kesselringa. Według niemieckich zestawień, przytaczanych przez historyków, grupa armii liczyła 2 października około 1,9 miliona żołnierzy w 78 dywizjach, w tym 14 pancernych i 8 zmotoryzowanych. Liczba czołgów jest sporna: radziecka historiografia pisała o 1700 wozach, niemiecki historyk Klaus Reinhardt doliczył się około 1200, z których nie wszystkie były sprawne. W lotnictwie rozbieżności są jeszcze większe, bo zależą od tego, czy liczy się samoloty sprawne, czy wszystkie.

Była to największa siła, jaką Wehrmacht skupił dotąd na jednym kierunku, ale nie była już armią z 22 czerwca. Dywizje piechoty miały poważne ubytki, których nie uzupełniono. Według niemieckich danych grupa Guderiana miała na początku operacji około połowy etatowej liczby czołgów, grupa Hotha 70–80 procent, tylko grupa Hoepnera była prawie pełna. Brakowało ciężarówek i ciągników, a kolej, przekuwana na węższy, europejski rozstaw torów, z trudem dowoziła amunicję i paliwo. Hitler wstrzymywał w Rzeszy nowe czołgi dla jednostek, które miał tworzyć po spodziewanym upadku ZSRR. Mimo to w niemieckich sztabach panowało przekonanie, że jedno wielkie uderzenie przed zimą rozstrzygnie wojnę na wschodzie.

Po drugiej stronie frontu

Na drodze do Moskwy stały trzy radzieckie fronty. Na północy, od jeziora Seliger po Jelnię, Front Zachodni gen. płk. Iwana Koniewa, który we wrześniu zastąpił marsz. Siemiona Timoszenkę, z sześcioma armiami: 22, 29, 30, 19, 16 i 20. Za nim i na jego lewym skrzydle Front Rezerwowy marsz. Siemiona Budionnego: dwie armie, 24 i 43, w pierwszej linii nad Desną, cztery kolejne w drugim rzucie pod Wiaźmą. Na południu Front Briański gen. płk. Andrieja Jeriomienki z 50, 3 i 13 Armią oraz grupą operacyjną gen. Arkadija Jermakowa. Rosyjskie opracowania oparte na archiwach, m.in. zespołu Grigorija Kriwoszejewa, podają dla trzech frontów około 1,25 miliona żołnierzy, blisko tysiąc czołgów i około 7,6 tysiąca dział i moździerzy; starsze radzieckie publikacje dawały liczby znacznie niższe. Było to według tych samych źródeł około 40 procent żołnierzy i artylerii wszystkich radzieckich sił zbrojnych.

Liczby nie oddawały jednak słabości tych wojsk. Wiele dywizji było po letnich bitwach uzupełnionych świeżo zmobilizowanymi rezerwistami albo dywizjami pospolitego ruszenia, utworzonymi latem z moskiewskich ochotników, słabo uzbrojonych i prawie niewyszkolonych. Brakowało radiostacji, doświadczonych oficerów sztabowych i dział przeciwpancernych. Spośród niemal 480 czołgów Koniewa według części opracowań tylko kilkadziesiąt było nowoczesnych. Armie broniły pasów szerokich na kilkadziesiąt kilometrów, z jedną dywizją w odwodzie. Za nimi od lipca budowano dwa pasy umocnień, linię rżewsko-wiaziemską i linię możajską, przy których pracowały dziesiątki tysięcy mieszkańców Moskwy i okolic, głównie kobiety; do października ukończono je tylko w części.

Radzieckie dowództwo spodziewało się natarcia. 26 września Koniew zameldował Stawce o niemieckich przygotowaniach i przewidywał atak na 1 października, ale oczekiwał go w centrum, wzdłuż autostrady, i tam ustawił najsilniejsze armie. Stawka 27 września nakazała przejść do obrony i umacniać pozycje, a Front Briański ostrzeżono dopiero 28 września. Niemcy uderzyli tymczasem na stykach armii i tam, gdzie obrona była najsłabsza.

Guderian rusza pierwszy

Guderian wymógł, by jego grupa ruszyła dwa dni przed resztą. W pasie jego natarcia prawie nie było utwardzonych dróg i chciał jak najszybciej dojść do szosy w Orle, zanim zaczną się jesienne deszcze. 30 września rano dwa jego korpusy zmotoryzowane uderzyły spod Głuchowa i Szostki na grupę Jermakowa i lewe skrzydło 13 Armii, przełamały obronę i ruszyły na północny wschód, ku Sewskowi i Karaczewowi. Kontrataki radzieckich brygad pancernych, nakazane w nocy przez Stalina i szefa Sztabu Generalnego marsz. Borisa Szaposznikowa, nie zatrzymały niemieckich kolumn.

3 października przednie oddziały 4 Dywizji Pancernej wjechały do Orła, około 200 kilometrów od miejsca, z którego ruszyły trzy dni wcześniej. Miasto, ważny węzeł kolejowy i siedziba dowództwa okręgu wojskowego, nie było przygotowane do obrony. Guderian zanotował we wspomnieniach, że po ulicach jeździły jeszcze tramwaje, a przy drogach stały skrzynie z maszynami fabrycznymi przygotowanymi do ewakuacji. Zdobycie Orła dało Niemcom utwardzoną szosę na Tułę i Moskwę oraz drogę na tyły Frontu Briańskiego. Kilka dni później grupa Guderiana, przemianowana na 2 Armię Pancerną, natknęła się jednak pod Mceńskiem na naprędce zebrany korpus gen. mjr. Dmitrija Leluszenki i brygadę pancerną płk. Michaiła Katukowa, uzbrojoną w czołgi T-34.

Przełamanie 2 października

Główne uderzenie spadło na front Koniewa i Budionnego. W nocy przed natarciem żołnierzom odczytano odezwę Hitlera do „żołnierzy frontu wschodniego”, która zapowiadała, że tego dnia zaczyna się „ostatnia wielka decydująca bitwa tego roku”. Na północy grupa Hotha przebiła się na styku radzieckiej 30 i 19 Armii i 3 października uchwyciła przyczółek na Dnieprze. Koniew rzucił przeciw niej swój odwód frontowy, grupę operacyjną gen. por. Iwana Bołdina; walki pod Chołm-Żyrkowskim trwały dwa dni, po czym Bołdin musiał się wycofać, a Niemców zatrzymał na krótko tylko brak paliwa. Na południe od autostrady grupa Hoepnera rozbiła nad Desną 43 Armię Frontu Rezerwowego i wdarła się w głąb. 4 października jej dywizje zajęły Spas-Diemiensk, Kirow i Mosalsk, a 5 października Juchnow, skąd do Moskwy było niespełna 200 kilometrów. Jednocześnie 2 Armia Weichsa nacierała na 50 i 3 Armię Frontu Briańskiego.

W Moskwie, bombardowanej przez Luftwaffe od nocy z 21 na 22 lipca, przez kilka dni nie rozumiano, co się dzieje na froncie. Łączność między sztabami frontów a armiami zrywały naloty i niemieckie czołgi na tyłach. Według rosyjskich opracowań, gdy 5 października lotnicy rozpoznania zameldowali o niemieckiej kolumnie pancernej na szosie do Juchnowa, nie dano temu wiary, a meldunek sprawdzano trzykrotnie; ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria miał zarzucać dowódcy lotnictwa okręgu moskiewskiego szerzenie paniki. Budionny meldował tego dnia, że nie ma sił, by zamknąć wyrwę na lewym skrzydle swojego frontu. Dopiero 5 października Stawka pozwoliła Koniewowi i Budionnemu cofnąć się na linię rżewsko-wiaziemską, ale niemieckie kleszcze były już za ich plecami. Tego samego dnia, według wspomnień Żukowa, Józef Stalin zadzwonił do niego do Leningradu.

„Ten przeciwnik jest już złamany”

Ofensywa zaczęła się w dniach, w których w Moskwie obradowała konferencja trzech mocarstw. Brytyjski minister zaopatrzenia lord Max Aitken Beaverbrook i wysłannik prezydenta Roosevelta William Averell Harriman od 29 września rozmawiali ze Stalinem i Wiaczesławem Mołotowem o dostawach broni i surowców, a 1 października podpisali protokół, w którym Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zobowiązały się do dostaw na dziewięć miesięcy. Gdy delegacje wyjeżdżały, Grupa Armii „Środek” była już w natarciu, a zachodni obserwatorzy zastanawiali się, czy Moskwa przetrwa do zimy.

Hitler nie miał wątpliwości. 3 października wieczorem, w pierwszym od wybuchu wojny z ZSRR publicznym przemówieniu, otworzył w berlińskim Sportpalaście doroczną zbiórkę Pomocy Zimowej. Oznajmił, że od 48 godzin trwa nowa „operacja o gigantycznych rozmiarach”, i że mówi to dopiero teraz, „ponieważ dziś mogę powiedzieć, że ten przeciwnik jest już złamany i nigdy się nie podniesie”. Podał, że do niewoli wzięto już około 2,5 miliona żołnierzy radzieckich, a zdobyto lub zniszczono ponad 18 tysięcy czołgów i 22 tysiące dział. Słowa te miały się wkrótce obrócić przeciw niemu. Tydzień później, po zamknięciu kotłów pod Wiaźmą i Briańskiem, szef prasowy Rzeszy Otto Dietrich ogłosił zagranicznym dziennikarzom, że kampania na wschodzie jest rozstrzygnięta, a niemiecka prasa pisała o ostatnich dniach Armii Czerwonej.

Niemieckie sztaby podzielały ten optymizm. Halder zapisał 4 października w dzienniku, że operacja „Tajfun” przebiega „w sposób wręcz klasyczny”, a w sztabie Bocka zastanawiano się już nie nad tym, czy uda się zamknąć okrążenia, lecz ile dywizji pancernych będzie można od razu skierować dalej na Moskwę. W pierwszym tygodniu „Tajfun” wydawał się powtórką z czerwca: przełamanie w ciągu kilku godzin, pancerne kliny kilkadziesiąt kilometrów za frontem, radzieckie sztaby bez łączności i bez obrazu sytuacji.

Miejsce w wojnie

Początek operacji „Tajfun” był jednym z najgroźniejszych momentów wojny dla Związku Radzieckiego. 7 października w rejonie Wiaźmy spotkały się czołówki grup pancernych Hoepnera i Hotha, a niedługo później pod Briańskiem zamknęły się kolejne okrążenia. W kotłach znalazła się większość wojsk trzech frontów broniących Moskwy; Niemcy ogłosili później, że wzięli w obu bitwach ponad 670 tysięcy jeńców, a historycy, przyjmując niższe liczby, zgadzają się, że była to jedna z największych klęsk Armii Czerwonej. Między Wiaźmą a Moskwą zostało przez kilka dni niewiele wojsk. Żukow, który 10 października objął Front Zachodni, musiał odbudowywać obronę na linii możajskiej z resztek rozbitych armii, podchorążych szkół wojskowych i dywizji ściąganych z innych odcinków, także z Dalekiego Wschodu. W połowie października w Moskwie wybuchła panika, część władz wyjechała do Kujbyszewa, a od 20 października, na mocy dekretu z poprzedniego dnia, w mieście obowiązywał stan oblężenia.

Okrążone armie walczyły jednak jeszcze przez prawie dwa tygodnie i wiązały kilkadziesiąt niemieckich dywizji, których zabrakło w pościgu. W nocy z 6 na 7 października spadł pierwszy śnieg, a w połowie miesiąca zaczęła się rasputica, jesienne roztopy, które zamieniły drogi w grzęzawisko. Pod koniec października niemieckie natarcie utknęło kilkadziesiąt kilometrów od stolicy. Gdy w listopadzie ziemia zamarzła, Bock ruszył ponownie i jego czołówki doszły w pierwszych dniach grudnia na przedpola Moskwy, ale nie miały już sił, by ją zdobyć. 5 i 6 grudnia Armia Czerwona przeszła do kontrofensywy, która odrzuciła Niemców od stolicy.

Operacja rozpoczęta 2 października była ostatnią próbą rozstrzygnięcia wojny na wschodzie w ciągu jednej kampanii, tak jak zakładał plan Barbarossa. Przyniosła Niemcom największe zwycięstwa okrążeniowe 1941 roku, a zarazem ich pierwszą wielką porażkę. Słowa Hitlera o przeciwniku, który „nigdy się nie podniesie”, stały się jednym z najbardziej znanych przykładów przedwczesnego triumfu w historii tej wojny. Dla Żukowa, wezwanego z Leningradu w chwili, gdy front pod Wiaźmą się rozpadał, obrona Moskwy stała się początkiem sławy, która miała go uczynić najsłynniejszym dowódcą Armii Czerwonej.

Źródła

  1. tiscali.cz · predcasny triumf ktery stal hitlera vsechno pred 85 lety v berline slavil definitivni zkazu sssr 782125
  2. der-fuehrer.org

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.