TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1940–1943: Kampania w Afryce Północnej

Operacja Torch

Daty:
8–16 listopada 1942
Front:
Morze Śródziemne
Miejsce:
Francuska Afryka Północna: atlantyckie wybrzeże Maroka (Safi, Fedala koło Casablanki, Mehdia i Port-Lyautey), wybrzeże Algierii (Oran z Arziw i Les Andalouses, Algier, Bidżaja, Annaba) oraz pogranicze algiersko-tunezyjskieNa mapie bitew →
Strony:
Stany Zjednoczone i Wielka BrytaniaDwight Eisenhower, George Patton, Lloyd Fredendall, Charles Ryder, Kenneth Anderson
Francja VichyFrançois Darlan, Alphonse Juin, Charles Noguès
Wynik:
Zwycięstwo aliantów. Po trzech dniach walk adm. Darlan nakazał wojskom Vichy przerwać ogień, a Maroko i Algieria przeszły na stronę aliantów. Niemcy w odpowiedzi zajęli południową Francję i obsadzili Tunezję, co zamknęło aliantom szybką drogę do Tunisu.
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja Vichy, Dwight Eisenhower
Mapa lądowań w operacji Torch, listopad 1942 roku.
Mapa lądowań w operacji Torch, listopad 1942 roku.Autor: US Army · Public domain · Wikimedia Commons

Operacja „Torch” (pochodnia) była pierwszą wielką ofensywą amerykańsko-brytyjską przeciwko państwom Osi na zachodzie i pierwszą dużą operacją lądową armii Stanów Zjednoczonych przeciwko Osi po atlantyckiej stronie wojny. W nocy z 7 na 8 listopada 1942 roku trzy zespoły desantowe – jeden przybyły wprost z Ameryki, dwa z Wielkiej Brytanii – wysadziły na ląd ponad 100 tys. żołnierzy w Maroku Francuskim i Algierii Francuskiej, koloniach podległych rządowi marszałka Philippe’a Pétaina w Vichy. Alianci liczyli, że Francuzi nie będą strzelać. Pomylili się: przez trzy dni pod Casablanką, Oranem i – krócej – Algierem trwały ciężkie walki z dawnym sojusznikiem, a na redzie Casablanki doszło do największego w dziejach starcia okrętów amerykańskich z francuskimi.

O wyniku przesądziła jednak polityka, nie artyleria. W Algierze przebywał przypadkiem naczelny dowódca sił zbrojnych Vichy adm. François Darlan. Wzięty w potrzask między zwycięskimi aliantami a marszałkiem, 10 listopada nakazał przerwać ogień w całej Afryce Północnej. Hitler odpowiedział zajęciem nieokupowanej dotąd części Francji i przerzuceniem wojsk do Tunezji. Kiedy 16 listopada alianckie oddziały stanęły na granicy tunezyjskiej, operacja desantowa była zakończona, a zaczynała się długa kampania o Tunezję.

Nazwa i daty

Kryptonim „Torch” nadano w lipcu 1942 roku planowi, który wcześniej nosił nazwę „Gymnast” (później „Super-Gymnast”). Za początek operacji przyjmuje się 8 listopada 1942 roku: pierwsze łodzie desantowe dobiły do plaż pod Algierem i Oranem około godziny pierwszej w nocy, w Maroku – z opóźnieniem – przed świtem. Data końcowa jest umowna. Walki z Francuzami ustały w Algierze wieczorem 8 listopada, w Oranie 10 listopada, a w Maroku rano 11 listopada. Wiele opracowań zamyka jednak operację 16 listopada, kiedy brytyjscy i amerykańscy spadochroniarze zajęli lotniska na pograniczu Algierii i Tunezji, a desant z Bidżai i Annaby (Bougie i Bône) przeszedł w marsz na Tunis. Dalsze walki należą już do kampanii tunezyjskiej.

Nazwy miejscowości podano w brzmieniu francuskim z 1942 roku: Port-Lyautey to dzisiejsza Al-Kunajtira (Kenitra), Fedala – Al-Muhammadijja, Arzew – Arziw, Bougie – Bidżaja, Bône – Annaba.

Tło

Spór o drugi front

Na konferencji „Arcadia” na przełomie 1941 i 1942 roku Amerykanie i Brytyjczycy potwierdzili, że najpierw trzeba pokonać Niemcy. Nie zgadzali się jednak, jak to zrobić. Szef sztabu armii amerykańskiej gen. George Marshall chciał jak najszybciej wylądować we Francji – w razie potrzeby jeszcze w 1942 roku, w ograniczonej operacji „Sledgehammer”. Brytyjczycy, świadomi braku statków, barek desantowych i doświadczonych dywizji, uważali to za samobójstwo i proponowali uderzenie we francuską Afrykę Północną. Ostatecznie rozstrzygnął prezydent Franklin Delano Roosevelt: chciał, by żołnierze amerykańscy jeszcze w 1942 roku walczyli z Niemcami, a Związek Radziecki dostał jakąkolwiek ulgę. W lipcu przystał na plan Winstona Churchilla, a w sierpniu ruszyło planowanie w londyńskim sztabie gen. Dwighta Eisenhowera, mianowanego naczelnym dowódcą wyprawy.

Desant miał zamknąć wojska Osi w Afryce między dwoma frontami. Od wschodu nacierała brytyjska 8 Armia, która na przełomie października i listopada rozbiła Rommla pod El Alamein i od 4 listopada ścigała go na zachód. Od zachodu mieli nadejść Amerykanie i Brytyjczycy z Algierii, by zająć Tunezję, zanim zdążą to zrobić Niemcy.

Francuska Afryka Północna

Maroko (protektorat), Algieria (formalnie część Francji) i Tunezja (protektorat) podlegały rządowi w Vichy. Według rozejmu z 1940 roku Francja mogła utrzymywać tam tzw. armię rozejmową – łącznie około 125 tys. żołnierzy, starych czołgów (ok. 210 sprawnych) i ok. 500 samolotów, w tym nowoczesne myśliwce Dewoitine D.520. W Casablance stał niedokończony pancernik „Jean Bart” z jedną sprawną wieżą dział 380 mm, krążownik lekki, kilka niszczycieli i kilkanaście okrętów podwodnych; w Oranie – kolejne niszczyciele i okręty podwodne. Rezydentem generalnym w Maroku był gen. Charles Noguès, dowódcą wojsk lądowych w całej Afryce Północnej gen. Alphonse Juin, a marynarką w Casablance dowodził wiceadm. Frix Michelier.

Nastroje były mieszane. Wielu oficerów nienawidziło Niemców, ale złożyło przysięgę Pétainowi, a marynarka wojenna nie zapomniała Brytyjczykom Mers-el-Kébir ani walk pod Dakarem i w Syrii. Dlatego alianci postanowili, że desant będzie wyglądał na amerykański: Stany Zjednoczone utrzymywały stosunki dyplomatyczne z Vichy, a w Algierze działał ich konsul generalny Robert Murphy, który od dwóch lat budował sieć kontaktów. Z tych samych powodów całkowicie pominięto gen. Charles’a de Gaulle’a i Wolnych Francuzów – o desancie dowiedział się dopiero po fakcie.

Ludzie Murphy’ego, z gen. Charles’em Mastem, dowódcą dywizji w Algierze, i gen. Émile’em Béthouartem w Maroku, obiecali pomoc. W nocy z 21 na 22 października zastępca Eisenhowera gen. Mark Wayne Clark spotkał się z nimi potajemnie na wybrzeżu koło Cherchell. Spiskowcy chcieli, by na czele Francuzów stanął gen. Henri Giraud, który wiosną uciekł z niemieckiej niewoli. Brytyjski okręt podwodny „Seraph” zabrał go 5 listopada z wybrzeża Prowansji, a 7 listopada Giraud dotarł do kwatery Eisenhowera w Gibraltarze – i ku zaskoczeniu Amerykanów zażądał naczelnego dowództwa nad całą operacją. Odmowa sprawiła, że w pierwszych godzinach desantu pozostał w Gibraltarze.

Plan i siły

Eisenhower, który 5 listopada przeniósł kwaterę do tuneli Gibraltaru, miał pod sobą trzy zespoły. Zachodni – wyłącznie amerykański, około 35 tys. żołnierzy gen. dyw. George’a Pattona na ponad stu statkach i okrętach kontradm. Henry’ego Hewitta – wypłynął w październiku z Hampton Roads i miał lądować w trzech punktach atlantyckiego wybrzeża Maroka: pod Safi na południu, pod Fedalą koło Casablanki w środku i pod Mehdią, u ujścia rzeki Sebu, na północy. Centralny, z około 18–20 tys. żołnierzy amerykańskiego II Korpusu gen. dyw. Lloyda Fredendalla – 1 Dywizją Piechoty i częścią 1 Dywizji Pancernej – przypłynął z Wielkiej Brytanii pod osłoną Royal Navy i miał zdobyć Oran. Wschodni, około 20 tys. żołnierzy amerykańskich i brytyjskich, miał zająć Algier. W fazie desantu jego wojskami dowodził Amerykanin gen. dyw. Charles Ryder, dowódca 34 Dywizji Piechoty; po opanowaniu miasta dowództwo miał przejąć brytyjski gen. broni Kenneth Anderson ze swoją 1 Armią, przeznaczoną do marszu na Tunezję. Okrętami zespołu wschodniego dowodził wiceadm. Harold Burrough, a całością sił morskich adm. Andrew Cunningham.

Łącznie siły operacji liczyły według najczęściej podawanych danych około 107 tys. żołnierzy; w pierwszym rzucie wylądowało ponad 70 tys., a z czasem dołączyć mieli następni. Lotnictwo dzieliła linia przylądka Ténès: na zachód od niej działały samoloty amerykańskie gen. Jamesa Doolittle’a, na wschód – RAF. Z powietrza osłaniały desant lotniskowce, w tym amerykański „Ranger” i cztery amerykańskie lotniskowce eskortowe pod Marokiem oraz brytyjskie pod Oranem i Algierem.

Żołnierze mieli rozkaz nie strzelać pierwsi, a zespoły wiozły ulotki i nagrania przemówienia Roosevelta po francusku. By ocalić porty przed zniszczeniem, zaplanowano dwa śmiałe wypady: w Algierze (operacja „Terminal”) i w Oranie (operacja „Reservist”) okręty miały przebić zapory i wysadzić piechotę wprost na nabrzeżach. Cały plan opierał się na założeniu, że Francuzi przynajmniej nie będą stawiać zaciętego oporu. Wszystkie trzy desanty miały nastąpić jednocześnie, w nocy z 7 na 8 listopada.

Przebieg

Noc z 7 na 8 listopada: pucz w Algierze

Pierwsi do akcji przystąpili sami Francuzi. Około północy kilkuset ochotników z algierskiego ruchu oporu – według najczęściej przytaczanych danych około 400, w dużej części młodych Żydów algierskich, którym Vichy odebrało obywatelstwo francuskie – pod wodzą José Aboulkera i Henriego d’Astier de La Vigerie zajęło komisariaty, centralę telefoniczną, pocztę, rozgłośnię i siedziby władz. Uzbrojeni byli w stare karabiny, nosili opaski ochotników straży miejskiej i mieli rozkazy podpisane przez gen. Masta. Oddział otoczył też willę gen. Juina, gdzie Murphy próbował nakłonić go do przejścia na stronę aliantów. Juin odpowiedział, że decyzja należy do Darlana, który przyjechał do Algieru do ciężko chorego syna – i wezwał admirała do willi. Darlan, poinformowany o desancie, odmówił, a nad ranem żandarmeria uwolniła obu dowódców. Spiskowcy przez kilka godzin sparaliżowali jednak dowództwo obrony miasta, co bardzo ułatwiło lądowanie.

Algier

Lądowanie zespołu wschodniego zaczęło się około pierwszej w nocy na trzech odcinkach – dwóch na zachód od Algieru, przy przylądku Sidi Ferruch i pod Castiglione, oraz jednym na wschód, przy przylądku Matifou. Część łodzi trafiła na niewłaściwe plaże, ale niemal nikt do nich nie strzelał: część oddziałów, posłusznych Mastowi, w ogóle nie otworzyła ognia. Bateria na przylądku Matifou i forty broniły się dłużej. O szóstej rano Amerykanie zajęli lotnisko Maison Blanche, na które już przed południem przyleciały z Gibraltaru brytyjskie myśliwce, a lotnisko Blida poddało się załodze samolotu, który po prostu na nim wylądował.

Najkrwawiej było w porcie. O czwartej nad ranem brytyjskie niszczyciele „Broke” i „Malcolm” podeszły do zapory, by wysadzić na nabrzeża batalion amerykańskiego 135 pułku piechoty (operacja „Terminal”). „Malcolm”, ciężko trafiony, musiał zawrócić. „Broke” za trzecim podejściem przeciął zaporę i wysadził około 250 żołnierzy, ale sam został podziurawiony pociskami i zatonął holowany dwa dni później. Odcięci na nabrzeżu Amerykanie poddali się po kilku godzinach; zdążyli jednak przeszkodzić w niszczeniu urządzeń portowych.

Po południu Algier był otoczony. Juin, który wiedział już, że miasta nie da się utrzymać, za zgodą Darlana uzgodnił wieczorem, około godziny 19, z gen. Ryderem zawieszenie broni dla samego Algieru. Port i lotniska przeszły w ręce aliantów jeszcze 8 listopada – wieczorem pierwszego dnia operacji.

Oran

Pod Oranem Francuzi bronili się znacznie twardziej. Zespół centralny lądował na trzech odcinkach: w zatoce Arziw na wschód od miasta, pod Les Andalouses i pod Mersa Bou Zedjar na zachodzie. Amerykański 1 Batalion Rangersów szybko opanował baterie i port w Arziw. Mielizny i piaszczyste łachy, nieoznaczone na mapach, utrudniały wyładunek, ale same plaże były niebronione. Na obu skrzydłach zeszły na ląd zgrupowania Combat Command B 1 Dywizji Pancernej, które od razu ruszyły lotnymi kolumnami w głąb lądu, ku lotniskom Tafaraoui i La Sénia na południe od Oranu.

Nie powiódł się pierwszy bojowy desant spadochronowy w historii armii amerykańskiej. Batalion 509 pułku spadochronowego wystartował z Kornwalii i po locie nad Hiszpanią miał zająć oba lotniska. Przez błędy łączności, złą pogodę i ogromną odległość formacja rozproszyła się; większość samolotów wylądowała na wyschniętym słonym jeziorze Sebkha d’Oran, kilka w Maroku Hiszpańskim, gdzie ich załogi i spadochroniarzy internowano. Tafaraoui zajęła jeszcze 8 listopada kolumna pancerna i od razu przyleciały tam brytyjskie Spitfire’y z Gibraltaru; o La Sénię walczono do 10 listopada.

Tragicznie skończyła się operacja „Reservist”. O trzeciej nad ranem dwa dawne amerykańskie kutry straży przybrzeżnej, przekazane Royal Navy jako slupy „Walney” i „Hartland”, pod dowództwem kanadyjskiego kmdr. Fredericka Petersa wdarły się do portu z batalionem amerykańskiej piechoty pancernej na pokładach. Francuskie niszczyciele i baterie wzięły je w krzyżowy ogień z bliskiej odległości. Oba okręty spłonęły i zatonęły. Według amerykańskich i brytyjskich danych z 393 żołnierzy batalionu zginęło 189, a 157 zostało rannych; Royal Navy straciła ponad stu marynarzy. Ocalałych wzięto do niewoli. Peters, jeden z nielicznych, którzy przeżyli, otrzymał pośmiertnie Krzyż Wiktorii – zginął kilka dni później w katastrofie samolotu.

Rankiem francuskie niszczyciele wyszły z portu i zaatakowały zespół inwazyjny. W ciągu dwóch dni wszystkie zostały zatopione lub wyrzucone na brzeg przez brytyjskie krążowniki i niszczyciele; w porcie Francuzi sami zatopili statki, by zablokować nabrzeża. Na lądzie oddziały francuskie broniły się zaciekle na wzgórzach wokół miasta, a forty nad Mers-el-Kébir ostrzeliwały flotę. Pod wsią Saint-Cloud 18 pułk 1 Dywizji Piechoty utknął na dwa dni przed zaciekle bronionymi zabudowaniami. Dopiero 10 listopada, po ostrzale z ciężkich dział pancernika „Rodney” i jednoczesnym wejściu kolumn pancernych do miasta z dwóch stron, dowodzący obroną gen. Robert Boissau poddał Oran koło południa.

Maroko: Safi, Mehdia i Fedala

W Maroku spisek się nie udał. W nocy gen. Béthouart otoczył swoimi żołnierzami rezydencję gen. Noguèsa w Rabacie i wezwał go do przyjęcia Amerykanów. Noguès zapytał jednak wiceadm. Micheliera, czy widać flotę inwazyjną, a ten, którego patrole niczego jeszcze nie wykryły, odparł, że nie. Noguès uznał zapowiedź desantu za blef, kazał aresztować Béthouarta i rozkazał stawić opór. Gdy Amerykanie pojawili się kilka godzin później, napotkali gotową do walki obronę.

Na południu, pod Safi, dwa stare niszczyciele, „Bernadou” i „Cole”, wdarły się przed świtem do portu i wysadziły żołnierzy wprost na nabrzeża. Pod osłoną ognia pancernika „New York” i krążownika „Philadelphia” Amerykanie gen. bryg. Ernesta Harmona opanowali port nietknięty, a miasto poddało się po południu 8 listopada. Wyładowano tam średnie czołgi M4 Sherman, które potem ruszyły na Casablankę.

Na północy, pod Mehdią, wojska gen. bryg. Luciana Truscotta z 9 Dywizji Piechoty miały zdobyć lotnisko Port-Lyautey, jedno z nielicznych w Maroku z utwardzonym pasem startowym. Desant spóźnił się, pierwsze fale zeszły na ląd bez oporu, ale następne dostały się pod ogień baterii z kazby – starej fortecy nad ujściem rzeki – i ataki lotnictwa. Francuskie oddziały z Rabatu kontratakowały. Przez trzy dni toczyły się tu najcięższe walki lądowe w Maroku. Dopiero 10 listopada stary niszczyciel „Dallas” przeciął zaporę na rzece Sebu i dowiózł oddział szturmowy pod samo lotnisko, które Amerykanie zdobyli tego samego dnia; padła też kazba. Wkrótce z lotniskowca eskortowego „Chenango” przyleciały na lotnisko myśliwce P-40.

Najważniejszy desant odbył się pod Fedalą, 24 km na północny wschód od Casablanki, gdzie lądowała 3 Dywizja Piechoty. Wyładunek opóźnił się, a fale przyboju i skały rozbiły wiele barek desantowych; więcej kłopotów niż ogień nieprzyjaciela sprawiał niedoświadczonym żołnierzom chaos na plaży. Gdy o świcie odezwały się baterie nadbrzeżne, uciszyły je krążowniki „Augusta” – z Pattonem i Hewittem na pokładzie – i „Brooklyn”. Fedala poddała się po południu 8 listopada.

Bitwa morska pod Casablanką

Jeszcze o świcie 8 listopada amerykański zespół osłonowy z nowym pancernikiem „Massachusetts” podjął pojedynek z bateriami Casablanki i z „Jean Bartem”. Kilka pocisków kalibru 406 mm unieruchomiło jedyną sprawną wieżę pancernika, a lotnictwo z „Rangera” zatopiło w porcie statki i okręty podwodne. Francuski kontradm. Gervais de Lafond wyprowadził wtedy z portu wszystko, co mogło pływać: krążownik „Primauguet”, dwa duże niszczyciele (kontrtorpedowce) i kilka niszczycieli. Zaatakował nimi transportowce pod Fedalą. Zaskoczeni Amerykanie odparli atak ogniem krążowników i „Massachusetts”, a przed południem bitwa była rozstrzygnięta: „Primauguet” wyrzucono płonący na brzeg, kilka niszczycieli zatonęło lub osiadło na mieliźnie, do portu wrócił tylko jeden nieuszkodzony. Francuskie okręty podwodne wyszły w morze i zaatakowały „Massachusetts”, „Rangera” i krążowniki, ale nie trafiły; większość z nich w kolejnych dniach zatonęła lub zaginęła. Francuskie lotnictwo straciło pierwszego dnia ponad pięćdziesiąt samolotów.

9 i 10 listopada Amerykanie otaczali Casablankę od lądu. 10 listopada naprawiony „Jean Bart” ponownie otworzył ogień, aż bombowce nurkujące z „Rangera” trafiły go dwiema ciężkimi bombami i osadziły na dnie basenu portowego. Generalny szturm na miasto Patton wyznaczył na 11 listopada rano. Na krótko przedtem nadszedł rozkaz Noguèsa o przerwaniu ognia, wydany w ślad za poleceniem Darlana. Natarcie odwołano w ostatniej chwili. Po południu Noguès i Patton spotkali się w Fedali i uzgodnili warunki zawieszenia broni – w dniu 57. urodzin Pattona. Ostatnie ciosy w Maroku zadały jednak niemieckie U-Booty: 11 i 12 listopada storpedowały pod Fedalą cztery amerykańskie transportowce.

Darlan, Pétain i zawieszenie broni

Polityczna gra zaczęła się w chwili desantu. Roosevelt w przemówieniu radiowym po francusku zapewniał, że Amerykanie przychodzą jako przyjaciele i nie zamierzają zabrać Francji kolonii; w liście do Pétaina prosił o współpracę. Marszałek odpowiedział jeszcze 8 listopada, że Francja jest zaatakowana i będzie się bronić, a jego rząd zerwał stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi. Wezwanie, które Giraud nadał przez radio po przylocie do Algieru 9 listopada, przeszło niemal bez echa – oficerowie armii afrykańskiej nie zamierzali słuchać generała bez mandatu Vichy.

Prawdziwą władzę miał Darlan, internowany w Algierze przez Amerykanów. 9 listopada przyleciał tam gen. Clark i zaczął z nim twarde rozmowy, grożąc w razie odmowy przekazaniem władzy Giraudowi i rządami wojskowymi. Tego samego dnia na lotnisko El Aouina pod Tunisem zaczęły lądować niemieckie samoloty z żołnierzami – rezydent generalny w Tunezji adm. Jean-Pierre Esteva, posłuszny Vichy, nie przeszkodził im. 10 listopada przed południem Darlan, powołując się na władzę marszałka, rozkazał wszystkim wojskom francuskim w Afryce Północnej przerwać ogień. Pétain publicznie go zdezawuował i przekazał dowództwo Noguèsowi. Darlan chciał odwołać rozkaz, ale Clark zagroził mu aresztowaniem; wkrótce zresztą z Vichy nadeszła tajna depesza, odczytana przez admirała jako znak, że marszałek w rzeczywistości jego decyzję aprobuje. Według części historyków ta podwójna gra Pétaina jest bezsporna, według innych depesze były na tyle niejasne, że każdy mógł z nich wyczytać, co chciał.

Rozstrzygnął Hitler. Rankiem 11 listopada wojska niemieckie wkroczyły do nieokupowanej strefy Francji (operacja „Anton”), a Włosi zajęli Korsykę i obszar wokół Nicei. Dla Darlana i większości oficerów w Afryce był to dowód, że marszałek nie jest już wolny, a rozejm z 1940 roku przestał obowiązywać. Tego dnia ogień przerwano w Maroku. 13 listopada do Algieru przyleciał Eisenhower i zatwierdził porozumienie: Darlan objął urząd wysokiego komisarza w Afryce Północnej, Giraud – dowództwo wojsk francuskich, a Juin i Noguès zachowali stanowiska. Szczegóły zapisano w umowie Clark–Darlan podpisanej 22 listopada. Za tę cenę alianci mieli na tyłach spokój, porty i lotniska, a armia afrykańska stopniowo przeszła na ich stronę.

Zupełnie inaczej potoczyły się sprawy w Tunezji. Esteva i dowódca bazy w Bizercie wiceadm. Edmond Derrien, otrzymując sprzeczne rozkazy z Vichy i z Algieru, nie stawili Niemcom oporu. Tylko dowódca wojsk lądowych gen. Georges Barré wycofał swoje oddziały na zachód, w góry, by nie dać się rozbroić, i z czasem przyłączył się do aliantów. Do końca listopada Niemcy i Włosi przerzucili do Tunezji drogą powietrzną i morską kilkanaście, a według części danych ponad dwadzieścia tysięcy żołnierzy.

Bidżaja, Annaba i wyścig na wschód

Od Algieru do Tunisu jest około 800 km drogą i jedną linią kolejową, a w portach na wschodzie nikt nie przeszkadzał Niemcom. Gen. Anderson, który 9 listopada przejął dowództwo w Algierze jako szef brytyjskiej 1 Armii (w rzeczywistości liczącej na razie niewiele więcej niż jedną dywizję), postanowił skakać wzdłuż wybrzeża. 11 listopada brytyjska 36 Brygada Piechoty wylądowała bez oporu w porcie Bidżaja. Lotnisko w Djidjelli, które miało osłaniać port, zajęto z opóźnieniem z powodu przyboju, więc przez dwa dni Bidżaja pozostała bez osłony myśliwców. Niemieckie i włoskie lotnictwo z Sardynii i Sycylii zatopiło na redzie puste już transportowce „Awatea” i „Cathay” oraz statek desantowy „Karanja”, a uszkodziło monitor „Roberts”.

12 listopada brytyjski 3 batalion spadochronowy wyskoczył nad lotniskiem Duzerville pod Annabą (Bône), a z morza zajął port 6 Komando – według relacji brytyjskich uprzedzając o kilka godzin niemieckich spadochroniarzy, którzy na widok zajętego lotniska zawrócili. 15 listopada amerykański batalion spadochronowy zajął lotnisko Youks-les-Bains koło Tebessy, a 16 listopada brytyjski 1 batalion spadochronowy skoczył pod Souk el-Arba, już po tunezyjskiej stronie granicy. Tego dnia czołowe oddziały brytyjskiej 78 Dywizji Piechoty i pancerne zgrupowanie „Blade Force” zbliżały się do Tunezji.

W tym samym czasie na morzu operacja płaciła ostatnią cenę. Na zachód od Gibraltaru niemieckie okręty podwodne, ściągnięte z Atlantyku, zatopiły 15 listopada brytyjski lotniskowiec eskortowy „Avenger” – zginęła niemal cała załoga – oraz transportowiec „Ettrick”, a wcześniej okręt-bazę niszczycieli „Hecla”. Wraz z rozkazem przerwania ognia w Afryce Północnej i zajęciem przez aliantów lotnisk przy granicy tunezyjskiej faza desantowa była jednak zakończona. Wojska Andersona wyszły 17 listopada na pierwsze starcie z Niemcami pod Djebel Abiod, a 25 listopada rozpoczęły natarcie na Tunis, które pod koniec miesiąca zatrzymało się około 20–30 km od miasta.

Straty

Dane o stratach różnią się w zależności od źródła i od tego, czy wlicza się w nie okręty zatopione na morzu po przerwaniu ognia. Według zestawienia często przytaczanego za Williamem Breuerem Amerykanie stracili 556 zabitych i 837 rannych, a Brytyjczycy 574 zabitych – w tym ponad pięciuset marynarzy z „Avengera”. Straty francuskie szacuje się na co najmniej 1346 zabitych i około 2000 rannych, z czego wielu poległo na okrętach pod Casablanką i Oranem.

Alianci stracili lotniskowiec eskortowy „Avenger”, kilka niszczycieli (m.in. „Broke” i holenderski „Isaac Sweers”), slupy „Walney”, „Hartland” i „Ibis”, okręt-bazę „Hecla” oraz kilkanaście transportowców i statków desantowych, zatopionych głównie przez U-Booty i lotnictwo Osi. Marynarka Vichy straciła w Afryce Północnej krążownik „Primauguet”, większość niszczycieli z Casablanki i Oranu oraz kilka okrętów podwodnych; „Jean Bart” osiadł na dnie portu. Niemcy stracili w rejonie operacji kilka okrętów podwodnych, Włosi – dwa.

Znaczenie

„Torch” była pierwszym wielkim desantem morskim aliantów zachodnich w tej wojnie i chrztem bojowym armii amerykańskiej w walce z Osią. Wyszły na jaw wszystkie słabości: niewyszkolone załogi barek, chaos na plażach, kiepska łączność, zbyt śmiałe wypady na porty. Wnioski z Fedali, Oranu i Algieru przydały się przy desantach na Sycylii, we Włoszech i w Normandii, a Eisenhower, Patton, Clark i Truscott zdobyli tu doświadczenie dowódcze. Desant w praktyce przesądził też – czego obawiał się Marshall – że w 1943 roku alianci nie wylądują we Francji: wojska i statki zaangażowane w Afryce zostały na Morzu Śródziemnym.

Najbardziej sporne były skutki polityczne. Porozumienie z Darlanem – człowiekiem, który w latach 1941–1942 jako następca Pétaina prowadził współpracę z Niemcami – oburzyło de Gaulle’a i Wolnych Francuzów, a także dużą część opinii publicznej w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Roosevelt nazwał je 17 listopada „tymczasowym środkiem”, a Eisenhower bronił go jako jedynego sposobu, by uniknąć długiej wojny z Francuzami i szybko ruszyć na Tunezję. W Afryce Północnej pozostała administracja Vichy, a z nią – przez kolejne miesiące – ustawy antyżydowskie i więźniowie polityczni w obozach; algierscy Żydzi, w tym wielu uczestników puczu z 8 listopada, długo czekali na przywrócenie praw. 24 grudnia 1942 roku Darlana zastrzelił młody monarchista Fernand Bonnier de La Chapelle. Jego miejsce zajął Giraud, a w 1943 roku władzę we francuskiej Afryce Północnej stopniowo przejęli zwolennicy de Gaulle’a.

Dla Francji Vichy „Torch” oznaczała koniec pozorów niezależności. Niemcy zajęli całą Francję, 27 listopada flota francuska zatopiła się sama w Tulonie, by nie wpaść w ich ręce, a państwo Pétaina straciło imperium i armię. Armia afrykańska, licząca ponad sto tysięcy żołnierzy, wróciła do wojny po stronie aliantów – najpierw w Tunezji, potem we Włoszech i we Francji.

Strategicznie operacja nie osiągnęła jednak głównego celu – szybkiego zajęcia Tunezji. Hitler zdążył obsadzić Tunis i Bizertę, a alianci ugrzęźli w zimowych górach. Walki w Tunezji trwały do maja 1943 roku; zakończyły się kapitulacją wojsk Osi, w której do niewoli trafiło – według różnych szacunków – od ok. 230 do 250 tys. żołnierzy niemieckich i włoskich. Wraz ze zwycięstwem pod El Alamein i okrążeniem 6 Armii pod Stalingradem desant w Afryce Północnej sprawił, że listopad 1942 roku przeszedł do historii jako punkt zwrotny drugiej wojny światowej.

Źródła

  1. ibiblio.org
  2. ibiblio.org · DDE Torch
  3. ibiblio.org · USA MTO NWA 14

Na osi czasu

(03)