TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Churchill w Paryżu

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
16 maja 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Winston Churchill, Paul Reynaud, Maurice Gamelin, RAF

16 maja 1940 roku, sześć dni po objęciu urzędu premiera, Winston Churchill poleciał do Paryża, by na własne oczy zobaczyć, co dzieje się z armią sojusznika. W gmachu francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych przy Quai d’Orsay spotkał premiera Paula Reynauda, ministra obrony narodowej Édouarda Daladiera i naczelnego wodza gen. Maurice’a Gamelina. Usłyszał, że Niemcy rozerwali front na szerokości kilkudziesięciu kilometrów, a ich kolumny pancerne idą w głąb Francji. Gdy zapytał, gdzie jest odwód strategiczny, Gamelin odpowiedział jednym słowem: „Aucune”, żadnego. Za oknami w ogrodzie ministerstwa urzędnicy palili archiwa. Churchill wrócił do Londynu przekonany, że Francja może upaść w ciągu kilku tygodni, i z tym przekonaniem prowadził politykę brytyjską przez resztę maja.

Pod tą samą datą bywa notowany także wyjazd rządu belgijskiego z kraju „do Bordeaux”. Rząd Huberta Pierlota opuścił Brukselę rzeczywiście 16 maja, ale najpierw przeniósł się do Ostendy, a dopiero w kolejnych dniach większość ministrów wyjechała do Francji. Do Bordeaux Belgowie trafili w czerwcu, razem z uciekającym rządem francuskim, a do Londynu premier Pierlot dotarł dopiero w październiku 1940 roku.

Sześć dni, które zmieniły wojnę

Gdy 10 maja Niemcy uderzyli na Zachodzie, alianci zrobili dokładnie to, czego się po nich spodziewano. Zgodnie z planem Dyle najlepsze armie francuskie i Brytyjski Korpus Ekspedycyjny lorda Gorta weszły do Belgii, by zatrzymać Niemców na linii rzeki Dijle. Tymczasem główne uderzenie, siedem dywizji pancernych, przeszło przez Ardeny. 13 maja korpus gen. Heinza Guderiana sforsował Mozę pod Sedanem, a dywizja gen. Erwina Rommla pod Dinant. Francuska 9 Armia rozpadła się w ciągu dwóch dni. Wieczorem 15 maja niemieckie samochody pancerne widziano w Montcornet, około stu kilometrów za dawną linią frontu.

Rano 15 maja Reynaud zatelefonował do Churchilla i powiedział po angielsku: „Jesteśmy pobici, przegraliśmy bitwę”. Churchill tłumaczył mu, że w 1918 roku Niemcy też przerywali front, a ofensywa zawsze w końcu traciła siłę. Reynaud powtarzał swoje. Brytyjski premier obiecał, że przyjedzie. Tego samego dnia gabinet wojenny w Londynie odrzucił francuskie prośby o kolejne eskadry myśliwskie, a zgodził się za to na naloty bombowe na Zagłębie Ruhry.

Rankiem 16 maja w Paryżu zapanowała, jak to później nazwał Weygand, „wielka trwoga”. Z kwatery Gamelina w Vincennes przychodziły wiadomości, że niemieckie czołówki zbliżają się do Laonu i mogą skręcić na stolicę. Reynaud zwołał do Quai d’Orsay ministrów i przewodniczących obu izb. Rozważano wyjazd rządu z Paryża, a ministerstwo spraw zagranicznych zaczęło niszczyć dokumenty, które nie mogły wpaść w ręce wroga. Po południu, gdy okazało się, że niemieckie kolumny skręcają na zachód, ku kanałowi La Manche, a nie na Paryż, Reynaud wystąpił w Izbie Deputowanych, zdementował pogłoski o ucieczce rządu i zapewnił, że gabinet pozostaje w stolicy. Tego samego dnia dowództwo nakazało armiom w Belgii odwrót z linii Dijle w trzech etapach, aż do Skaldy. Dla Belgów oznaczało to oddanie Brukseli.

„Aucune”

Churchill wystartował z Londynu około 15.00 rządowym samolotem pasażerskim de Havilland Flamingo. Towarzyszyli mu zastępca szefa Imperialnego Sztabu Generalnego gen. John Dill i gen. Hastings Ismay, szef jego sztabu jako ministra obrony. Po nieco ponad godzinie wylądowali na lotnisku Le Bourget. Już tam oficerowie powiedzieli Ismayowi, że Niemcy mogą być w Paryżu w ciągu kilku dni. Po krótkim postoju w ambasadzie brytyjskiej Churchill pojechał na Quai d’Orsay, gdzie przyjechał około 17.30.

W sali, do której go wprowadzono, nikt nie siedział. Reynaud, Daladier i Gamelin stali przy sztaludze z mapą, na której czarna linia oznaczała front aliantów, a pod Sedanem rysowało się niewielkie, złowieszcze wybrzuszenie. Według wspomnień Churchilla Gamelin przez mniej więcej pięć minut objaśniał, co się stało. Na odcinku pięćdziesięciu–sześćdziesięciu mil na północ i na południe od Sedanu Niemcy przełamali front. Francuskie wojska przed nimi zostały zniszczone albo rozproszone. Masa wozów pancernych szła z niespotykaną szybkością w stronę Amiens i Arras, zapewne ku wybrzeżu pod Abbeville, choć mogła też skręcić na Paryż. Za nią nadciągało osiem lub dziesięć zmotoryzowanych dywizji, które same osłaniały sobie skrzydła.

Gdy Gamelin skończył, zapadła długa cisza. Churchill zapytał: „Gdzie jest odwód strategiczny?”, a potem, swoją kiepską francuszczyzną: „Où est la masse de manœuvre?”. Gamelin pokręcił głową, wzruszył ramionami i odpowiedział: „Aucune”. Po wojnie generał twierdził, że powiedział raczej „już żadnego nie ma”, co miało znaczyć, że odwody zostały zużyte w pierwszych dniach bitwy. Tak czy inaczej, Francja nie miała pod ręką masy dywizji, którą można było rzucić na skrzydło niemieckiego klina. Siódma Armia, najlepsze ruchome zgrupowanie odwodowe, poszła 10 maja na skrajne lewe skrzydło, aż pod holenderską Bredę, a trzy dywizje pancerne zostały rozbite lub rozproszone w walkach w Belgii i nad Mozą.

Churchill pisał później, że było to jedno z największych zaskoczeń w jego życiu. Nie przyszło mu do głowy, że dowódcy broniący pięciuset mil frontu mogą nie mieć odwodu, a linia Maginota miała przecież oszczędzać wojsko właśnie po to, by taki odwód utrzymać. Podszedł do okna. W ogrodzie ministerstwa płonęły wielkie ogniska, a sędziwi urzędnicy podwozili do nich na taczkach kolejne paczki akt. Ewakuację Paryża już przygotowywano.

Później rozmowa rozpadła się na grupki. Churchill przekonywał, że armie na północy nie powinny się cofać, lecz kontratakować. Ismay, który był przy nim przez cały czas, zapewniał po wojnie, że premier nie przedstawiał żadnego przemyślanego planu wojskowego, tylko starał się powstrzymać panikę i powtarzał, że sytuacja jest zła, ale nie beznadziejna. Gamelin mówił o ściągnięciu ośmiu czy dziewięciu dywizji z linii Maginota, o kilku dywizjach z Afryki i o tym, że gen. Henri Giraud przejął dowództwo na północ od wyłomu. Gdy Churchill zapytał, kiedy i skąd generał uderzy na skrzydła wybrzuszenia, usłyszał: „Niższość liczebna, niższość sprzętu, niższość metod”, i znów zobaczył bezradne wzruszenie ramion.

Myśliwce

Francuzi wracali przez cały wieczór do jednej sprawy: lotnictwa. Gamelin prosił o kolejne eskadry myśliwskie RAF, które miały osłaniać wojska i zatrzymywać czołgi. Churchill odparł, że czołgi ma zatrzymywać artyleria, a myśliwce mają „oczyścić niebo” nad polem bitwy. W Londynie ten problem był najbardziej drażliwy ze wszystkich. Dowódca Fighter Command główny marsz. lotnictwa Hugh Dowding dowodził, że do obrony Wielkiej Brytanii potrzeba 52 eskadr, a ma ich już tylko 36. 16 maja wysłał do ministerstwa lotnictwa list, w którym ostrzegał, że jeśli siły obrony kraju zostaną wyczerpane w rozpaczliwych próbach ratowania Francji, klęska we Francji pociągnie za sobą ostateczną i nieodwracalną klęskę Wielkiej Brytanii.

Rano przed wylotem gabinet upoważnił Churchilla do obiecania Francuzom czterech kolejnych eskadr. W ambasadzie, po rozmowie z Dillem, premier uznał, że trzeba zaryzykować więcej. Ismay zatelefonował do Londynu, by gabinet natychmiast się zebrał. Mówił w języku hindustani, żeby nikt postronny go nie zrozumiał, a po drugiej stronie czekał oficer armii indyjskiej. Około 21.00 Churchill wysłał depeszę. Churchill pisał, że położenie jest „poważne w najwyższym stopniu”, że następne dwa, trzy lub cztery dni rozstrzygną o losie Paryża i zapewne armii francuskiej, i że jego zdaniem należy wysłać sześć eskadr myśliwskich, których żądają Francuzi, oraz rzucić ciężkie bombowce na niemieckie kolumny przechodzące przez Mozę. „Nie byłoby dobrze w oczach historii – dodał – gdyby ich prośby zostały odrzucone, a ich ruina stała się faktem”.

Około 23.30 przyszła odpowiedź gabinetu: tak. Churchill pojechał z Ismayem do mieszkania Reynauda. Premier Francji wyszedł z sypialni w szlafroku i usłyszał, że dostanie łącznie dziesięć eskadr. Churchill namówił go, by wezwał też Daladiera. Ten, jak zapamiętał gość, nie powiedział ani słowa, tylko wstał i uścisnął mu dłoń. Churchill wrócił do ambasady około drugiej w nocy, a rano 17 maja odleciał do Londynu.

Obietnica okazała się mniejsza, niż brzmiała. Na francuskich lotniskach brakowało miejsca, obsługi i łączności, a sztab lotnictwa nie chciał trzymać myśliwców tam, gdzie mogły zostać odcięte. Ustalono więc, że sześć nowych eskadr Hurricane’ów będzie latać nad Francję z lotnisk w południowo-wschodniej Anglii, zmieniając się w ciągu dnia. Kilka dni później, gdy niemieckie czołgi doszły do kanału, brytyjski gabinet postanowił, że kolejne myśliwce nie opuszczą wyspy. Spór o lotnictwo powracał na każdym następnym spotkaniu przywódców obu państw aż do upadku Francji.

Dwie rzeczywistości

Paryska narada 16 maja była pierwszym zderzeniem dwóch rzeczywistości. Brytyjczycy, którzy mieli na kontynencie zaledwie dziesięć dywizji, a za plecami morze i własną wyspę, myśleli o wojnie, którą da się przegrać na kontynencie i mimo to prowadzić dalej. Francuskie dowództwo już tego dnia, według Churchilla, było przekonane, że wszystko stracone. Brytyjski premier pisał, że jego obecność w Paryżu była reakcją na tę rozpacz, ale przyznawał, że w ocenie położenia Francuzi mieli rację, a szybki odwrót na południe był nieunikniony.

Tego samego dnia kilkadziesiąt kilometrów na północny wschód od Paryża przygotowywał się do walki płk Charles de Gaulle, od kilku dni dowódca formowanej w pośpiechu 4 Dywizji Pancernej. Na drogach pod Laonem widział tłumy uciekinierów i francuskich żołnierzy, których Niemcy rozbroili i kazali iść na południe, bo nie mieli czasu brać ich do niewoli. W pamiętnikach napisał, że wszystko, co zrobił później, postanowił tego dnia. Nazajutrz, 17 maja, poprowadził kontratak na Montcornet, na tyły korpusu Guderiana. Jego czołgi doszły do miasteczka i zadały Niemcom straty, ale bez lotnictwa, artylerii i piechoty musiały wieczorem się wycofać. Według francuskich zestawień dywizja straciła ponad 20 z około 85 czołgów. Była to jedna z nielicznych chwil tej kampanii, w których Francuzi zmusili Niemców do odwrotu, i znaczyła więcej dla morale niż dla przebiegu bitwy.

Znaczenie

Wizyta w Paryżu zdecydowała o tym, jak Churchill patrzył na Francję przez następne tygodnie. Odpowiedź Gamelina przekonała go, że francuskie dowództwo nie panuje nad bitwą. W dniach 16–17 maja Reynaud postanowił odwołać naczelnego wodza i ściągnąć z Bejrutu gen. Maxime’a Weyganda, a z ambasady w Madrycie marszałka Philippe’a Pétaina. 18 maja przejął tekę obrony narodowej, a 19 maja Weygand zastąpił Gamelina. Obie nominacje, które miały wlać w kraj otuchę, otworzyły drogę ludziom, którzy w czerwcu zażądali rozejmu.

W Londynie spór o myśliwce zakończył się zwycięstwem Dowdinga. Churchill, choć w nocy 16 maja wywalczył dla Francji dodatkowe eskadry, wkrótce sam zgodził się, że rdzeń Fighter Command musi zostać na wyspie. Dzięki temu latem 1940 roku RAF miał czym bronić Wielkiej Brytanii w bitwie o Anglię. Francuzi zapamiętali jednak tę decyzję jako dowód, że sojusznik zostawił ich samych. Podobnie zapamiętali ewakuację z Dunkierki, która zaczęła się dziesięć dni później.

Belgijski rząd, który 16 maja opuścił stolicę, pod koniec maja zerwał z królem Leopoldem III, gdy ten skapitulował i postanowił zostać w kraju. Po klęsce Francji ministrowie przez kilka miesięcy wahali się, czy kontynuować walkę, i dopiero jesienią 1940 roku w Londynie powstał belgijski rząd na uchodźstwie. Charles de Gaulle po bitwach pod Montcornet i Abbeville został generałem, w czerwcu wszedł do rządu Reynauda, a 18 czerwca wezwał z Londynu Francuzów do dalszej walki. Jego droga do tej decyzji zaczęła się, jak sam twierdził, na zatłoczonych drogach pod Laonem w ten sam dzień, w którym Churchill usłyszał w Paryżu słowo „Aucune”.

Źródła

  1. ww2today.com · 40 05 16 destination dunkirk
  2. historynet.com · churchill takes charge

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.