TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Incydent z Altmarkiem

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Skandynawia
Data:
16 lutego 1940
Autor:
Łukasz
Tagi:
Norwegia, Royal Navy, neutralność, Admiral Graf Spee

Późnym wieczorem 16 lutego 1940 roku brytyjski niszczyciel HMS „Cossack” pod dowództwem komandora Philipa Viana wpłynął do małego, skutego lodem fiordu Jøssingfjord na południowo-zachodnim wybrzeżu Norwegii. Stał tam niemiecki okręt zaopatrzeniowy „Altmark”, w którego ładowniach od miesięcy przetrzymywano marynarzy z zatopionych przez „Admirala Grafa Spee” statków handlowych. Brytyjski oddział abordażowy wskoczył na pokład niemieckiego statku, po krótkiej walce opanował go i uwolnił 299 jeńców. Wszystko działo się na wodach terytorialnych neutralnej Norwegii, na oczach norweskich torpedowców, które protestowały, ale nie otworzyły ognia.

Często pisze się o 303 brytyjskich jeńcach. Tę liczbę podają niektóre publikacje, także polska Wikipedia, ale większość źródeł, w tym norweskie i niemieckie opracowania oraz monografia Geirra H. Haarra o wojnie morskiej 1939–1940, mówi o 299 uwolnionych. Oficjalne uzasadnienie odznaczenia Viana zaokrągla ją do „trzystu angielskich jeńców”. Byli to w większości Brytyjczycy, marynarze floty handlowej, a nie jeńcy wojenni w ścisłym sensie, co Niemcy podkreślali, nazywając ich internowanymi.

Statek z jeńcami

„Altmark” był jednym z pięciu nowoczesnych zbiornikowców zbudowanych dla Kriegsmarine do zaopatrywania okrętów działających daleko od baz. Mógł zabrać ponad 9 tysięcy ton paliwa, a także amunicję i żywność. Wszedł do służby w sierpniu 1939 roku i niemal od razu, jeszcze przed wybuchem wojny, wyszedł na Atlantyk. Dowodził nim kapitan Heinrich Dau, oficer floty handlowej i weteran pierwszej wojny światowej. Po pobraniu paliwa w Port Arthur w Teksasie „Altmark” spotkał się 1 września 1939 roku na południowy zachód od Wysp Kanaryjskich z „pancernikiem kieszonkowym” „Admiral Graf Spee” i przez następne miesiące był jego pływającym zapleczem.

Podczas rajdu „Grafa Spee” na południowym Atlantyku i Oceanie Indyjskim komandor Hans Langsdorff trzymał się regulaminu pryzowego: zatrzymywał statki, zabierał ich załogi i dopiero wtedy je topił. Kapitanów i część oficerów trzymał u siebie, a resztę ludzi przekazywał „Altmarkowi” podczas regularnych spotkań na odludnych wodach. Na zbiornikowcu, który nie był przystosowany do przewożenia ludzi, urządzono dla nich prowizoryczne pomieszczenia w ładowniach. „Altmark” zmieniał wygląd i nazwę, udając statek norweski lub amerykański. 9 października 1939 roku samolot z lotniskowca „Ark Royal” wypatrzył go pod banderą USA jako „Delmar”, ale zespół, który polował na rajdera, nie miał przy sobie niszczycieli i zrezygnował z kontroli.

Ostatni raz oba okręty spotkały się na początku grudnia. Kilka dni później „Graf Spee” stoczył bitwę u ujścia La Platy, schronił się w Montevideo i 17 grudnia został zatopiony przez własną załogę. Zwolnieni w Montevideo kapitanowie, którzy przebywali na pokładzie pancernika, opowiedzieli Brytyjczykom o statku zaopatrzeniowym i setkach ich podwładnych w jego ładowniach. Od tej chwili Royal Navy szukała „Altmarka”, nie wiedząc dokładnie, jak wygląda ani dokąd płynie.

Ucieczka wzdłuż norweskiego brzegu

Kapitan Dau przeczekał pierwsze tygodnie poszukiwań na pustych wodach południowego Atlantyku. Gdy na statku zaczęło brakować wody, pod koniec stycznia 1940 roku ruszył na północ. Ominął Wyspy Brytyjskie od zachodu, przepłynął w pobliżu Islandii i 14 lutego wszedł na norweskie wody terytorialne na północ od Trondheim. Plan był prosty: popłynąć na południe wewnętrznym szlakiem przybrzeżnym, osłoniętym przez łańcuch wysp i chronionym przez norweską neutralność, a potem w ciemną noc przeciąć Skagerrak i schronić się za niemieckimi polami minowymi. Tą samą drogą płynęły zimą niemieckie rudowce z Narwiku, co od jesieni było jednym z głównych zmartwień Londynu.

Statek podniósł niemiecką banderę służby państwowej, broń schowano pod pokładem, a jeńcom zakazano wychodzenia na górę i zaślepiono iluminatory. Norweska marynarka zatrzymała „Altmarka” kilkakrotnie, według większości opisów trzy razy 14 i 15 lutego, według niektórych cztery. Najpierw na pokład weszli oficerowie z torpedowców „Trygg” i „Snøgg”, potem, już w pobliżu Bergen, wysłannicy kontradmirała Carstena Tank-Nielsena, dowódcy okręgu obrony wybrzeża, który przypłynął na niszczycielu „Garm”. Dau twierdził, że prowadzi statek państwowy z ładunkiem paliwa z Ameryki, że nie ma na pokładzie jeńców, i odmawiał przeszukania. Norwegowie zadowolili się jego słowem i nie zajrzeli do ładowni, choć zamknięci tam marynarze krzyczeli i hałasowali, by zwrócić na siebie uwagę.

Tank-Nielsen nie ufał Niemcowi i chciał zakazać mu przejścia przez strefę wojenną portu Bergen. Jego przełożony, dowodzący admirał Henry Diesen, po naradzie z ministerstwem spraw zagranicznych uchylił tę decyzję. Uznano, że „Altmark” jest okrętem państwowym, i postanowiono, by jak najszybciej i bez rozgłosu opuścił norweskie wody. Statek popłynął dalej na południe pod eskortą norweskich torpedowców. Historycy, wśród nich Gerhard Weinberg i Geirr Haarr, oceniają, że kapitan Dau, zatajając jeńców i uzbrojenie, sam naruszył norweskie przepisy o neutralności, a decyzja w Bergen była błędem, który Norwegia zapłaciła bardzo drogo.

Pościg i Jøssingfjord

Brytyjczycy wiedzieli, że „Altmark” jest blisko. 16 lutego w ciągu dnia samoloty patrolowe Lockheed Hudson z bazy RAF w Thornaby wypatrzyły zbiornikowiec przy norweskim brzegu. W morze wyszła 4 Flotylla Niszczycieli komandora Viana, złożona z nowoczesnych okrętów typu Tribal, wraz z innymi okrętami Home Fleet. Po południu, w pobliżu Egersund, gdzie kończył się osłonięty szlak wśród wysp i „Altmark” musiał płynąć tuż przy otwartym brzegu, dopadły go niszczyciele „Intrepid” i „Ivanhoe”. Sygnałami wezwały go, by wyszedł na wody międzynarodowe, a „Intrepid” oddał strzały ostrzegawcze. Dau nie usłuchał, wymanewrował „Ivanhoe”, który próbował podejść do jego burty, i około 17.00 schronił się w Jøssingfjordzie, wąskiej, mniej więcej trzykilometrowej zatoce między skałami.

Wejście do fiordu zagrodziły norweskie torpedowce „Kjell” i „Skarv” oraz dozorowiec „Firern”. Dowódca „Kjella” porucznik Halvorsen wszedł na pokład „Cossacka”, który tymczasem nadpłynął, i energicznie zaprotestował przeciwko naruszeniu norweskich wód. Oświadczył, że statek był przeszukany, że nie ma na nim jeńców, i ostrzegł, że w razie abordażu Norwegowie mogą użyć torped. Brytyjskie okręty wycofały się na wody międzynarodowe, a Vian zwrócił się o instrukcje do Admiralicji.

Odpowiedź przyszła od samego pierwszego lorda Admiralicji, Winstona Churchilla, który od jesieni naciskał na twardą politykę wobec niemieckiej żeglugi na norweskich wodach. Jeśli norweski torpedowiec nie zgodzi się odeskortować „Altmarka” do Bergen ze wspólną brytyjsko-norweską strażą na pokładzie, Vian miał wejść na statek, uwolnić jeńców i zająć go do dalszych rozkazów. Gdyby Norwegowie się wtrącili, miał ich ostrzec. Gdyby otworzyli ogień, miał nie odpowiadać, chyba że atak byłby poważny, a wtedy bronić się z użyciem nie większej siły, niż konieczna. Rozkaz kończył się radą, by zasugerować Norwegom, że „honorowi stanie się zadość, jeśli ustąpią przeważającej sile”.

„Marynarka tu jest!”

Wieczorem „Cossack” znów wszedł w norweskie wody. Vian zaproponował Halvorsenowi wspólną kontrolę statku i eskortę do Bergen. Norweg odmówił, powołując się na instrukcje swojego rządu, który polecił protestować, ale nie stawiać oporu siłą. Vian wszedł więc w głąb fiordu. Załoga „Altmarka” oślepiała Brytyjczyków reflektorem, statek ruszył całą naprzód, potem całą wstecz, próbując staranować niszczyciel i zepchnąć go na skały. W tych manewrach sam utknął rufą na mieliźnie. Późnym wieczorem, między 22 a 23 (źródła podają różne godziny), „Cossack” przybił do jego burty, a oddział abordażowy pod dowództwem porucznika Bradwella Turnera przeskoczył na pokład.

Doszło do krótkiej, chaotycznej walki z załogą i uzbrojonymi strażnikami. Część Niemców uciekła po lodzie fiordu na brzeg i została ostrzelana. Zginęło siedmiu niemieckich marynarzy (niektóre źródła liczą ośmiu, wliczając zmarłego później), kilku zostało rannych, a po stronie brytyjskiej ranny był jeden marynarz. Często powtarzana opowieść, że była to ostatnia w dziejach Royal Navy akcja z kordelasami w ręku, nie znajduje potwierdzenia w relacjach uczestników. Pochowano poległych na cmentarzu w gminie Sokndal nad fiordem.

Brytyjczycy zeszli do zaryglowanych ładowni. Według relacji uwolnionych pierwszym sygnałem było wołanie: „Są tu jacyś Anglicy?”. Gdy z dołu odpowiedział im chór głosów, padło zdanie, które obiegło całą Wielką Brytanię: „No to marynarka tu jest!” („The Navy’s here!”). Na statku znaleziono także dwa działka przeciwlotnicze i karabiny maszynowe, co przeczyło zapewnieniom Daua o czysto handlowym charakterze rejsu. Uwolnionych przeprowadzono na „Cossacka”, który krótko po północy, już 17 lutego, wyszedł z fiordu. Niemców i unieruchomiony statek pozostawiono na miejscu. Norweskie okręty protestowały, ale nie interweniowały. Rząd w Oslo wyjaśniał później, że według prawa międzynarodowego państwo neutralne nie musi stawiać oporu wielokrotnie przeważającej sile. 17 lutego niszczyciel wysadził uwolnionych w szkockim porcie Leith, gdzie witały ich tłumy i prasa.

Spór o neutralność

Z punktu widzenia prawa sprawa była zawikłana. Artykuł 10 XIII konwencji haskiej z 1907 roku stanowił, że samo przejście okrętów wojennych i pryzów stron walczących przez wody terytorialne nie narusza neutralności państwa. Londyn przyznawał, że przewożenie jeńców przez wody neutralne jest dopuszczalne i że Royal Navy sama to robiła. Twierdził jednak, że „Altmark” nadłożył setki mil wyłącznie po to, by pod osłoną norweskiej neutralności uniknąć brytyjskich okrętów, a więc nadużył prawa przejścia, oraz że Norwegia, przyjmując bez sprawdzenia kłamstwa kapitana, nie dopełniła obowiązków neutralnego państwa. Brytyjskie okręty niewątpliwie naruszyły jednak norweskie wody.

17 lutego norweski poseł w Londynie Erik Colban złożył ministrowi spraw zagranicznych lordowi Halifaksowi ostry protest i zażądał zwrotu uwolnionych oraz zadośćuczynienia. Halifax odpowiedział zarzutami pod adresem Norwegii i domagał się internowania „Altmarka”. Minister spraw zagranicznych Halvdan Koht nazwał akcję „Cossacka” najjaskrawszym naruszeniem norweskiej neutralności w tej wojnie, ale zarzucił też Niemcom, że przez rejs „Altmarka” wciągają wojnę na norweskie wody. Rząd premiera Johana Nygaardsvolda, od wybuchu wojny zimowej lawirujący między mocarstwami, znalazł się pod presją obu stron naraz. Niemcy złożyli w Oslo protest przeciwko tolerowaniu brytyjskiego „aktu piractwa”, a ich propaganda, w tym audycje Williama Joyce’a, zwanego „Lordem Haw-Haw”, przez tygodnie wracała do „brytyjskich piratów”.

W Wielkiej Brytanii, po miesiącach dziwnej wojny, w której jedynym głośnym sukcesem było zwycięstwo pod La Platą, uwolnienie jeńców przyjęto z entuzjazmem. „The Navy’s here!” stało się hasłem gazet, tytułem książek i piosenek, a Vian bohaterem narodowym. Brytyjski rząd odpierał krytykę argumentem moralnym: ludzie przetrzymywani w ładowniach mieli zostać uwolnieni, skoro neutralne państwo nie umiało ich odnaleźć.

Reakcja Hitlera

W Berlinie incydent odebrano jako dowód, że Norwegia nie będzie bronić swojej neutralności przed Wielką Brytanią, a eskorta norweskich torpedowców, które nie strzeliły ani razu, wydała się Hitlerowi jawnym przyzwoleniem. Od jesieni 1939 roku wielki admirał Erich Raeder przekonywał go, że Brytyjczycy lada chwila zajmą norweskie porty, a norweski polityk skrajnej prawicy Vidkun Quisling zapewniał w grudniu, że rząd w Oslo potajemnie się na to zgodzi. 27 stycznia 1940 roku planowanie przejęło OKW pod kryptonimem „Weserübung”, ale prace szły powoli.

Po 16 lutego Hitler zażądał pośpiechu. 19 lutego, jak zanotował w dzienniku szef sztabu operacyjnego OKW gen. Alfred Jodl, Führer energicznie naciskał na przyspieszenie operacji i na przygotowanie statków i oddziałów. Zażądał też wyznaczenia dowódcy i 21 lutego powierzył przygotowanie operacji gen. Nikolausowi von Falkenhorstowi. Wkrótce do planu włączono Danię, a 1 marca Hitler podpisał dyrektywę o operacji „Weserübung”. Historycy są zgodni, że decyzja o ataku zapadła wcześniej i z innych powodów, przede wszystkim chodziło o szwedzką rudę i bazy dla floty nad Atlantykiem. Brytyjski polityk Maurice Hankey zauważył, że incydent „nie wydaje się dawać Hitlerowi pretekstu, którego szukał”. „Altmark” przyspieszył jednak tempo i utwierdził Hitlera w przekonaniu, że czekać nie można.

Incydent działał także w drugą stronę. Dla Churchilla był dowodem, że Niemcy bezkarnie korzystają z norweskich wód, i wzmocnił jego naciski na zaminowanie norweskiego szlaku przybrzeżnego. Rozmawiano o tym w czasie, gdy Ententa planowała wyprawę do Skandynawii pod hasłem pomocy dla Finlandii. Po stronie norweskiej sprawa ujawniła słabość marynarki, która nie umiała ani skontrolować niemieckiego statku, ani powstrzymać brytyjskiego niszczyciela, i niewiarę rządu w to, że któreś z mocarstw zaatakuje kraj.

Miejsce w wojnie

„Altmark”, zdjęty później z mielizny, wrócił do Niemiec. W sierpniu 1940 roku przemianowano go na „Uckermark”. Na początku 1941 roku zaopatrywał „Scharnhorsta” i „Gneisenau” podczas ich rajdu na Atlantyku, a 30 listopada 1942 roku wyleciał w powietrze w porcie w Jokohamie, niszcząc przy tym krążownik pomocniczy „Thor”.

Siedem tygodni po incydencie, 9 kwietnia 1940 roku, Niemcy napadły na Danię i Norwegię. Brytyjskie miny zaczęto stawiać na norweskich wodach dzień wcześniej. W kampanii norweskiej walczyli także Vian i jego niszczyciele. Okupanci zrobili z Jøssingfjordu miejsce propagandy i postawili tam pomnik ofiar „brytyjskich piratów”. Zwolennicy kolaboracyjnej partii Nasjonal Samling, których rodacy nazywali od nazwiska jej przywódcy „quislingami”, próbowali się odciąć, nazywając przeciwników Niemiec pogardliwie „jøssingami”, tchórzami, którzy w Jøssingfjordzie nie bronili własnej neutralności. Słowo natychmiast zmieniło znaczenie: „jøssing” stał się w okupowanej Norwegii dumnym określeniem patrioty, przeciwnika okupacji i kolaboracji, tak że władze, według norweskich opracowań, w 1943 roku zakazały jego używania w oficjalnych tekstach. Para słów „quisling” i „jøssing” przetrwała w norweskiej pamięci jako skrót wyboru, przed którym postawiła kraj okupacja.

Incydent z „Altmarkiem” był małą operacją jednego niszczyciela, ale zamknął epilog rajdu „Admirala Grafa Spee”, dał Brytyjczykom jeden z nielicznych sukcesów pierwszej zimy wojny i pokazał, jak krucha była neutralność państw leżących między walczącymi mocarstwami. Z Jøssingfjordu prowadziła prosta droga do kwietnia 1940 roku, gdy wojna przyszła do Skandynawii na dobre.

Źródła

  1. snl.no · Altmark saken

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.