TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Japońska inwazja na Holenderskie Indie Wschodnie

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
11 stycznia 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Kampania w Holenderskich Indiach Wschodnich
Tagi:
Japonia, Holandia, imperializm japoński, Archibald Wavell

Wieczorem 10 stycznia 1942 roku holenderska łódź latająca dostrzegła japoński konwój zmierzający ku wyspie Tarakan u wschodnich wybrzeży Borneo. Dowódca garnizonu, podpułkownik Simon de Waal, wydał rozkaz, na który przygotowywano się od lat: saperzy wysadzili szyby, rurociągi i zbiorniki, a nocą nad wyspą stanęła ściana ognia. W jej świetle, około trzeciej nad ranem 11 stycznia, na wschodni brzeg Tarakanu zaczęła schodzić japońska piechota. Tego samego ranka kilkaset kilometrów dalej na wschód piechota morska lądowała pod Manado na północnym krańcu Celebesu, a nad pobliskim lotniskiem otworzyły się spadochrony pierwszego w historii japońskiego desantu powietrznego. Rozpoczęła się japońska inwazja na Holenderskie Indie Wschodnie. Zaczęła się walka o kraj, dla którego bogactw Tokio w ogóle zdecydowało się na wojnę.

Ropa, o którą toczyła się wojna

Holenderskie Indie Wschodnie, dzisiejsza Indonezja, były w 1941 roku jedną z najbogatszych kolonii świata: kauczuk, cyna, boksyty, kopra, cukier, a przede wszystkim ropa. Według przedwojennych statystyk szyby na Sumatrze, Borneo i Jawie dawały około 8 milionów ton ropy rocznie, kilkanaście razy więcej, niż wydobywała sama Japonia. Najcenniejsze były pola na Tarakanie, w okolicach Balikpapanu na Borneo i pod Palembangiem na Sumatrze, eksploatowane głównie przez spółki koncernu Shell. Sam Tarakan, mała bagnista wyspa z około 700 szybami, produkował według części opracowań około 6 milionów baryłek rocznie, co odpowiadało mniej więcej szóstej części japońskiego zużycia.

Japonia próbowała zdobyć te surowce najpierw drogą dyplomatyczną. Jesienią 1940 roku do Batawii przybyła misja ministra handlu Ichizō Kobayashiego, a po nim rokował tam były minister spraw zagranicznych Kenkichi Yoshizawa. Holendrzy, choć ich kraj był okupowany przez Niemcy, a rząd i królowa Wilhelmina przebywali w Londynie, ustępowali niewiele i w czerwcu 1941 roku rozmowy zerwano. Gdy po zajęciu południowych Indochin Stany Zjednoczone zamroziły japońskie aktywa i wstrzymały dostawy ropy, władze w Batawii przyłączyły się do blokady. Cesarska flota zaczęła żyć z zapasów, które według obliczeń sztabu miały wystarczyć na dwa lata. Plan wojny przyjęty jesienią 1941 roku zakładał, że najpierw padną Malaje, Filipiny i brytyjskie Borneo, a potem, w drugim etapie, ropodajne wyspy holenderskie. Jedno bez drugiego nie miało sensu: kraj, który poszedł na wojnę, by zdobyć ropę, musiał ją zdobyć szybko i najlepiej w stanie nienaruszonym.

Wojna, której Japonia nie wypowiedziała

W wielu chronologiach pod datą 10 stycznia 1942 roku widnieje wiadomość, że Japonia wypowiedziała wojnę Holandii. Sprawa była bardziej zawiła. Cesarski reskrypt z 8 grudnia 1941 roku, ogłaszający wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią, celowo pomijał Holandię: Tokio liczyło, że Holendrzy pozostaną bierni, a może nawet oddadzą Indie bez walki. Tymczasem rząd holenderski i władze w Batawii już 8 grudnia ogłosiły stan wojny z Japonią, a 10 grudnia holenderski poseł w Tokio wręczył japońskiemu rządowi notę stwierdzającą, że skoro Japonia napadła na sojuszników Holandii, między obu państwami istnieje stan wojny. Według japońskich opracowań Tokio jeszcze przez kilka tygodni próbowało przez Szwajcarię skłonić Holendrów do przyjęcia „pokojowego” wkroczenia wojsk, ale bez skutku.

Odrębnej japońskiej deklaracji wojny nie było. Gdy wojska już lądowały na Tarakanie i Celebesie, japoński rząd ogłosił, że między Japonią a Holandią „zaistniał stan wojny”. Źródła zachodnie datują to oświadczenie zwykle na 11 stycznia, japońskie na 12 stycznia, co wynika częściowo z różnicy czasu. Data 10 stycznia, powtarzana w chronologiach i na polskiej Wikipedii, nie znajduje potwierdzenia. Kwestia, kto pierwszy wypowiedział wojnę, wróciła po wojnie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym dla Dalekiego Wschodu: obrona dowodziła, że wobec Holandii Japonia nie prowadziła wojny napastniczej, ale trybunał uznał holenderską deklarację za akt samoobrony przed atakiem, który i tak by nastąpił.

Brytyjskie Borneo bez obrony

Pierwsze ogniwo marszu na południe, zajęcie Miri, Serii i Kuching w grudniu 1941 roku, wykuto na brytyjskiej części Borneo. Na początku stycznia oddział generała majora Kiyotake Kawaguchiego dokończył to dzieło. Brytyjczycy postanowili jeszcze przed wojną, że Borneo Północnego, Brunei i Labuanu nie będą bronić, a ochotników z Borneo Północnego rozpuszczono do domów, by uniknąć bezsensownych ofiar. Gdy więc chronologie pod 9 stycznia zapisują, że Japończycy „nie napotykali większego oporu”, jest to raczej niedopowiedzenie: oporu nie było prawie wcale.

1 stycznia 1942 roku dwa plutony japońskiej piechoty wylądowały na Labuanie (część źródeł podaje 3 stycznia). Brytyjskiego rezydenta Hugh Humphreya, który zdążył zniszczyć zapasy paliwa lotniczego, Japończycy według jego relacji bili i przez dobę pokazywali ludności w klatce. Stąd przeprawili się na stały ląd i ruszyli na Jesselton, dzisiejsze Kota Kinabalu, stolicę zachodniego wybrzeża Borneo Północnego. Miasto, z którego wcześniej wyjechali brytyjscy urzędnicy, zajęli według różnych relacji między 6 a 9 stycznia, a przy okazji rozbroili w Beaufort niewielki oddział policji. Następnie dwie kompanie podpułkownika Watanabe popłynęły kutrami rybackimi wzdłuż wybrzeża na wschód. 19 stycznia rano wylądowały bez walki w Sandakanie, siedzibie władz kolonii. Gubernator Robert Smith poddał terytorium i odmówił dalszego sprawowania władzy pod japońskim nadzorem, za co został internowany. Japończycy uwolnili setki internowanych od grudnia własnych obywateli, a do końca stycznia zajęli jeszcze Tawau i Lahad Datu. Cała brytyjska część wyspy znalazła się w ich rękach bez strat bojowych po stronie zdobywców.

Tarakan: płonące szyby

Uderzenie na holenderską część archipelagu rozpoczęło się równocześnie z dwóch kierunków. Całością wojsk lądowych przeznaczonych do podboju Indii, czyli 16 Armią, dowodził generał porucznik Hitoshi Imamura, podlegający Południowej Grupie Armii marszałka Hisaichiego Terauchiego. Siłami morskimi kierował wiceadmirał Ibō Takahashi. Na Tarakan uderzył oddział generała majora Shizuo Sakaguchiego, wzmocniona brygada armii, która w grudniu zdobyła Davao na Mindanao i wyspę Jolo, a teraz z tych baz wyruszyła na południe. Towarzyszyła jej piechota morska z Kure, a konwój osłaniała eskadra niszczycieli kontradmirała Shōjiego Nishimury.

Garnizon wyspy liczył według różnych źródeł od 1300 do 1400 żołnierzy Królewskiej Holenderskiej Armii Indii Wschodnich (KNIL), z bateriami nadbrzeżnymi i polami minowymi na podejściach do portu. Jego głównym zadaniem nie była zresztą obrona wyspy, lecz osłona niszczenia instalacji naftowych. Wykonano je skrupulatnie: według holenderskich relacji do dziesiątej wieczorem 10 stycznia w płomieniach stanęło około 100 tysięcy ton ropy, a wysadzenie rur w odwiertach na długo uniemożliwiło wydobycie.

Japończycy wylądowali nie tam, gdzie oczekiwali obrońcy. Holenderska obrona była zwrócona ku zachodowi, ku portowi Lingkas, a desant przyszedł od strony bagnistego wschodniego wybrzeża. Przez cały 11 stycznia trwały walki na wschodnim skraju pól naftowych, gdzie Holendrzy kilkakrotnie odtwarzali linię obrony. Nocą japońska piechota przełamała ją atakami na koszary. W nocy z 11 na 12 stycznia holenderski stawiacz min „Prins van Oranje”, próbujący wymknąć się z wyspy, natknął się na niszczyciel „Yamakaze” i zatonął po dziesięciominutowej walce; zginęło 102 ze 118 członków załogi. Rankiem 12 stycznia de Waal, bez zapasów i łączności z bateriami, wysłał parlamentariusza i skapitulował.

Kapitulacja nie dotarła jednak do baterii Karoengan na południowym krańcu wyspy. W południe 12 stycznia, wbrew ostrzeżeniom samego Sakaguchiego, sześć japońskich trałowców weszło do kanału prowadzącego do portu. Działa baterii zatopiły dwa z nich, W-13 i W-14; zginęło według japońskich danych 156 marynarzy. Japońska piechota zajęła baterię dopiero 13 stycznia. Japońska marynarka straciła w walkach o Tarakan łącznie około 250 ludzi, armia niespełna dziesięciu. Holendrów zginęło według części opracowań około 300, a około 900 trafiło do niewoli.

Manado i pierwsi japońscy spadochroniarze

Celebes był zadaniem samej marynarki. Półwysep Minahasa, na którego krańcu leży Manado, nie miał ropy, ale miał lotnisko pod Langoan i bazę wodnosamolotów na jeziorze Tondano, potrzebne jako przystanek w drodze na południe. Zespół kontradmirała Takeo Takagiego, którym na miejscu kierował kontradmirał Raizō Tanaka, wysadził 11 stycznia około czwartej rano dwa zgrupowania piechoty morskiej z Sasebo, według japońskich danych łącznie około 3200 ludzi z lekkimi czołgami: jedno po obu stronach Manado, drugie pod Kemą na wschodnim wybrzeżu. Holenderski garnizon pod dowództwem majora B.F.A. Schillmöllera liczył około 1500 ludzi, w większości słabo wyszkolonych rezerwistów, miejscowej milicji i straży obywatelskiej. Manado padło przed dziewiątą rano. Obrońcy cofali się w głąb półwyspu, opóźniając Japończyków na drogach; pod Tinoor ściętym drzewem i ogniem karabinów maszynowych unieruchomili trzy czołgi.

Około 9.50 nad lotnisko Langoan nadleciały samoloty transportowe Mitsubishi G3M z 1 Specjalnym Morskim Oddziałem Desantowym z Yokosuki komandora porucznika Toyoakiego Horiuchiego. Skoczyło 334 spadochroniarzy. Był to pierwszy w dziejach Japonii desant powietrzny w walce, okupiony zresztą tragiczną pomyłką: po drodze japońskie wodnosamoloty osłaniające inwazję wzięły transportowce za nieprzyjaciela i zestrzeliły jeden z nich z dwunastoma skoczkami na pokładzie. Na lotnisku obrońcy z karabinami maszynowymi zadali spadochroniarzom ciężkie straty, zanim ci dotarli do zasobników z bronią. Przed południem lotnisko było jednak w japońskich rękach, a wieczorem także baza na jeziorze. 12 stycznia zrzucono drugą grupę, a spadochroniarze połączyli się z oddziałami nadchodzącymi od wybrzeża. Schillmöller wycofał resztki swoich sił na zachód, by prowadzić partyzantkę, ale w otwartym terenie Minahasy, bez łączności i zaopatrzenia, jego oddziały szybko topniały. Według japońskich opracowań wiadomość o sukcesie spadochroniarzy marynarki wstrzymano, by nie ubiec armii, która szykowała własny desant powietrzny. Ten nastąpił 14 lutego pod Palembangiem i to on przeszedł do japońskiej propagandy.

Zbrodnie na jeńcach

Oba lądowania 11 stycznia naznaczyły zbrodnie na jeńcach. Na Tarakanie już w pierwszą noc japońska piechota, która schwytała zabłąkaną w dżungli holenderską kompanię, część jeńców zabiła na miejscu, a tych, którzy odmówili wskazania drogi, związała i zakłuła bagnetami. Najcięższa była jednak zemsta za zatopione trałowce. Według najczęściej przytaczanych ustaleń 18 stycznia z obozu jenieckiego wyprowadzono 215 żołnierzy, przede wszystkim z baterii Karoengan i Peningki, i utopiono ich w morzu w pobliżu miejsca, gdzie zatonęły okręty; według innej relacji zostali ścięci albo skrępowani wrzuceni na bagna. Powojenne śledztwa nie zdołały ustalić dokładnego przebiegu zbrodni, sam fakt egzekucji nie budzi jednak wątpliwości. Na Celebesie spadochroniarze Horiuchiego, rozjuszeni stratami, zamordowali kilkunastu wziętych do niewoli obrońców lotniska Langoan, Holendrów i Minahasańczyków. Był to wzór, który miał się powtórzyć w kolejnych tygodniach kampanii.

ABDA: wspólne dowództwo na przegranej pozycji

W tych samych dniach alianci budowali dowództwo, które miało bronić tak zwanej bariery malajskiej, łańcucha wysp od Malajów przez Sumatrę i Jawę po Timor. Na konferencji Arcadia w Waszyngtonie uzgodniono, że cały obszar od Birmy po Filipiny i północno-zachodnią Australię obejmie jedno dowództwo ABDA (amerykańsko-brytyjsko-holendersko-australijskie). Na jego czele postawiono brytyjskiego generała Archibalda Wavella, dotąd naczelnego dowódcę w Indiach. Wavell przyleciał do Singapuru 7 stycznia, 15 stycznia formalnie objął dowództwo, a 18 stycznia przeniósł kwaterę główną do Lembang pod Bandungiem na Jawie. Siłami lądowymi dowodził holenderski generał porucznik Hein ter Poorten, morskimi amerykański admirał Thomas Hart, lotniczymi brytyjski marszałek lotnictwa Richard Peirse, a szefem sztabu został generał Henry Pownall.

Na papierze był to wspólny sztab sojuszników o szerokich uprawnieniach. W praktyce Wavell przejmował rozproszone siły czterech państw, z różnym sprzętem, różnymi priorytetami i bez wspólnej łączności. Brytyjczycy myśleli przede wszystkim o Singapurze, Amerykanie o Filipinach, Australijczycy o własnym wybrzeżu, Holendrzy o Jawie. Lotnictwo było nieliczne i przestarzałe, a flota po zatopieniu „Prince of Wales” i „Repulse” nie miała żadnego okrętu liniowego. Przeciw niej stały japońskie zespoły z lotniskowcami, a japońskie lotnictwo z każdą zdobytą wyspą przesuwało swoje bazy dalej na południe. Tarakan był na to najlepszym przykładem: już 16 stycznia z jego naprawionego lotniska startowały japońskie samoloty, choć szyby naftowe przywrócono do pracy dopiero w czerwcu.

Miejsce w wojnie

Lądowania 11 stycznia otworzyły kampanię, która w niespełna dwa miesiące odebrała Holendrom ich azjatyckie imperium. Japończycy posuwali się po wyspach skokami, każdorazowo pod osłoną lotnictwa z poprzednio zdobytych lotnisk: 24 stycznia wylądowali pod Balikpapanem, gdzie amerykańskie niszczyciele zatopiły kilka transportowców, ale nie zatrzymały inwazji, i w Kendari na Celebesie, a pod koniec miesiąca na Ambonie. W lutym padły Makasar, Palembang, Bali i Timor. 27 lutego w bitwie na Morzu Jawajskim zginął holenderski kontradmirał Karel Doorman i większość alianckiej floty, a 8–9 marca ter Poorten skapitulował na Jawie. Dowództwo ABDA rozwiązano już 25 lutego, po upadku Singapuru. Pierwszy eksperyment z jednolitym sojuszniczym dowództwem skończył się klęską, choć jego lekcje wykorzystano w kolejnych latach.

Japonia zdobyła to, po co poszła na wojnę, ale nie w takim stanie, jakiego oczekiwała. Holenderscy saperzy na Tarakanie, w Balikpapanie i pod Palembangiem zniszczyli tyle, ile zdążyli, i odbudowa wydobycia trwała miesiącami. Potem jednak ropa z Indii popłynęła do Japonii i przez kolejne lata zasilała jej flotę, dopóki amerykańskie okręty podwodne i lotnictwo nie przerwały szlaków morskich. Dla ludności archipelagu okupacja oznaczała przymusową pracę, głód i internowanie około stu tysięcy europejskich cywilów, ale także koniec ponad trzystuletniej obecności holenderskiej: Japończycy uwolnili z wygnania i więzień przywódców ruchu narodowego, wśród nich Sukarno, który 17 sierpnia 1945 roku, dwa dni po kapitulacji Japonii, ogłosił niepodległość Indonezji. Holandia nie odzyskała już swojej kolonii na dawnych warunkach. Wszystko to zaczęło się w nocy, gdy nad Tarakanem płonęła ropa, której Japończycy tak bardzo potrzebowali.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.