TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Odezwa Eisenhowera do Niemców

Kategoria:
Wojsko
Front:
Front zachodni
Data:
31 marca 1945
Autor:
Natalia
Tagi:
Dwight Eisenhower, Wehrmacht, III Rzesza, propaganda

Ostatniego dnia marca 1945 roku alianckie rozgłośnie nadały, a prasa – między innymi „New York Times” – opublikowała instrukcje naczelnego dowódcy alianckich sił ekspedycyjnych, generała Dwighta Eisenhowera, skierowane do żołnierzy niemieckich i do cudzoziemskich robotników pracujących w Rzeszy. „Żołnierze niemieckiego Wehrmachtu! Aby oszczędzić sobie dalszych bezużytecznych ofiar i strat w ludziach, oto co musicie zrobić” – zaczynał się tekst, który dokładnie opisywał, jak oddziały mają przerwać walkę i się poddać.

Kronikarskie zdanie, że Eisenhower „zażądał w audycji kapitulacji Niemiec”, upraszcza sprawę. Nie było to ultimatum skierowane do rządu Rzeszy ani wezwanie do formalnej kapitulacji państwa – takie żądanie, w postaci zasady bezwarunkowej kapitulacji, alianci ogłosili już w styczniu 1943 roku w Casablance i nie zamierzali o nim negocjować. Odezwa z 31 marca była instrukcją praktyczną, adresowaną do zwykłych żołnierzy, dowódców oddziałów i robotników: miała skłonić ich do porzucenia walki, która – jak przekonywała – nie mogła już niczego zmienić.

Front w rozsypce

Eisenhower przemawiał w chwili, gdy niemiecka obrona na zachodzie się załamywała. W marcu alianci zdobyli most w Remagen, w kilku miejscach sforsowali Ren, a 24 marca nad dolnym Renem wylądowały dwie dywizje powietrznodesantowe operacji „Varsity”. 29 marca Amerykanie zajęli Frankfurt nad Menem, a ich kolumny pancerne zamykały okrążenie Zagłębia Ruhry, gdzie 1 kwietnia w kotle znalazła się cała Grupa Armii B feldmarszałka Waltera Modela. Kilka dni wcześniej naczelny dowódca zrezygnował z marszu na Berlin, kierując główne uderzenie w środek Niemiec, ku Lipskowi i Dreznu.

Na wschodzie sytuacja Rzeszy była równie zła. Armia Czerwona stała nad Odrą, 29 marca jej wojska wkroczyły do Austrii, a 30 marca zdobyły Gdańsk. Niemcy tracili ostatnie zagłębia przemysłowe, brakowało im paliwa, a lotnictwo alianckie bombardowało praktycznie bez przeszkód. W marcu na froncie zachodnim do niewoli trafiały już dziesiątki tysięcy żołnierzy tygodniowo.

Co mieli zrobić żołnierze

Instrukcje dla Wehrmachtu liczyły cztery punkty. Oddziały, które straciły łączność z niemieckim dowództwem i nie otrzymywały rozkazów, miały przerwać walkę i zebrać się w jednym miejscu; za dyscyplinę odpowiadał dotychczasowy dowódca. Kapitulację miał załatwiać parlamentariusz wysłany pod białą flagą do najbliższego alianckiego stanowiska dowodzenia, a sama kapitulacja miała przebiegać w porządku i z zachowaniem dyscypliny wojskowej. Oddziały niemające jeszcze styczności z aliantami miały pozostać pod rozkazami swoich oficerów, którzy odpowiadali za dyscyplinę i zaopatrzenie. Rozproszeni żołnierze mieli zgłaszać się do najbliższej jednostki alianckiej z oznakami kapitulacji – bez broni, hełmów i oporządzenia; punkty zbiorcze wyznaczono przy głównych drogach.

Tekst nie odwoływał się do polityki ani do ideologii. Zakładał, że niemieckie dowództwo traci kontrolę nad frontem i że żołnierz lub dowódca batalionu może sam zdecydować o zakończeniu walki – wskazywał mu, jak to zrobić bez ryzyka, że zostanie wzięty za walczącego.

Co mieli zrobić robotnicy

Druga część odezwy zwracała się do milionów cudzoziemców pracujących w Rzeszy – robotników przymusowych z Polski, ZSRR (tzw. Ostarbeiterów), Francji i innych krajów, a także jeńców zatrudnionych w przemyśle. Według ostrożnych szacunków było ich wtedy w Niemczech ponad 7 milionów. Eisenhower wzywał ich, by trzymali się z dala od wszystkich celów ataku: fabryk, linii kolejowych, stacji rozrządowych i mostów. Gdy zbliżą się armie alianckie, mieli szukać schronienia z dala od obiektów wojskowych i pozostać w ukryciu do końca walk, a potem zgłosić się do urzędników alianckiego zarządu wojskowego, który miał zorganizować ich powrót do domów.

Ta część miała podwójny cel. Chroniła robotników przed bombardowaniami i walkami, w których ginęli tysiącami, a jednocześnie uderzała w niemiecką gospodarkę wojenną, opartą w ogromnej mierze na pracy przymusowej. Nie wspominała natomiast o więźniach obozów koncentracyjnych, których los w ostatnich tygodniach wojny – marsze śmierci i masowe egzekucje – był najtragiczniejszy.

Wojna psychologiczna

Odezwa była częścią szeroko zakrojonej wojny psychologicznej, którą prowadził Wydział Wojny Psychologicznej SHAEF. Samoloty zrzucały nad Niemcami miliony ulotek, wśród nich przepustki podpisane przez Eisenhowera, które gwarantowały poddającym się żołnierzom traktowanie zgodne z konwencją genewską. Alianckie rozgłośnie podawały Niemcom wiadomości z frontu, których nie usłyszeli od własnej propagandy. W liście do prezydenta Roosevelta z tego samego dnia Eisenhower pisał, że alianckie stacje stale przekonują Niemców, iż powinni teraz siać zboże na przyszłą zimę, zamiast walczyć.

W tym samym liście przewidywał, że na froncie zachodnim nie dojdzie do „czystej” kapitulacji wojskowej i że dzień zwycięstwa trzeba będzie po prostu ogłosić, bo opór Niemców nie załamie się jednym aktem, lecz będzie wygasał stopniowo, odcinek po odcinku. Ta trafna diagnoza tłumaczy charakter odezwy: skoro nikt w Berlinie nie zamierzał kapitulować, alianci zwracali się bezpośrednio do tych, którzy mogli przestać walczyć na własną rękę.

Odpowiedź reżimu

Kierownictwo nazistowskie robiło wszystko, by do tego nie dopuścić. 19 marca Adolf Hitler wydał tzw. rozkaz Nerona, nakazujący niszczenie przed nadejściem nieprzyjaciela zakładów przemysłowych, urządzeń komunikacyjnych i zaopatrzenia; minister uzbrojenia Albert Speer według własnej relacji sabotował jego wykonanie. Na początku marca powołano lotne sądy doraźne, które na zapleczu frontu skazywały na śmierć oficerów i żołnierzy oskarżonych o tchórzostwo lub odwrót; po utracie mostu w Remagen rozstrzelano kilku oficerów. Kary groziły także cywilom, którzy wywieszali białe flagi, a rodziny dezerterów mogły odpowiadać za ich czyny.

Propaganda Josepha Goebbelsa zapowiadała walkę do końca i powszechny opór na zajętych terenach. Hasłem tej kampanii stał się Werwolf – planowana od jesieni 1944 roku pod nadzorem SS sieć dywersji na tyłach wroga. 25 marca komando przerzucone za linie zamordowało nadburmistrza Akwizgranu Franza Oppenhoffa, mianowanego przez Amerykanów. Dzień po odezwie Eisenhowera, 1 kwietnia, zaczęło nadawać „Radio Werwolf”, wzywające do zabijania „zdrajców” i okupantów. Wojskowe znaczenie Werwolfu okazało się jednak znikome; groźbą był przede wszystkim dla samych Niemców podejrzanych o „defetyzm”. Do ostatnich walk rzucano też starszych mężczyzn i chłopców z Volkssturmu.

Znaczenie

Odezwa z 31 marca nie skłoniła Wehrmachtu do masowej kapitulacji – opór trwał jeszcze ponad pięć tygodni, aż do aktów kapitulacji w Reims i Berlinie 7 i 8 maja. Na wielu odcinkach frontu zachodniego walka rzeczywiście wygasała jednak tak, jak przewidywał Eisenhower: całe oddziały poddawały się bez boju, a liczba jeńców rosła lawinowo – w samym kotle w Zagłębiu Ruhry w kwietniu wzięto do niewoli ponad 300 tysięcy żołnierzy. Jednocześnie fanatyczne jednostki SS i oddziały skazane na posłuszeństwo przez terror własnych sądów stawiały opór do końca.

Odezwa pokazuje też, jak alianci wyobrażali sobie koniec wojny: nie jako rokowania z rządem Rzeszy, lecz jako stopniowe rozbrajanie armii i przejmowanie władzy przez zarząd wojskowy. Instrukcje dla robotników zapowiadały jedno z największych wyzwań pierwszych miesięcy pokoju – powrót do domów milionów ludzi wywiezionych do Niemiec, wśród nich ponad półtora miliona Polaków.

Szukasz przodka?Poradnik: Robotnicy przymusowi w Rzeszy →

Źródła

  1. ibiblio.org · 1945 03 31b

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.