TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Okrążenie Zagłębia Ruhry

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
2 kwietnia 1945
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Kocioł Ruhry
Tagi:
Stany Zjednoczone, III Rzesza, Wehrmacht, Zagłębie Ruhry

Na początku kwietnia 1945 roku w Zagłębiu Ruhry – największym okręgu przemysłowym Niemiec – zamknął się pierścień wojsk amerykańskich. W kotle znalazła się cała Grupa Armii B feldmarszałka Waltera Modela: dwie armie, resztki kilkunastu dywizji, dziesiątki tysięcy żołnierzy jednostek tyłowych, obsług artylerii przeciwlotniczej i Volkssturmu, a obok nich kilka milionów cywilów i setki tysięcy robotników przymusowych z całej okupowanej Europy. Historycy szacują liczbę okrążonych żołnierzy na 320–370 tysięcy; było to największe okrążenie wojsk niemieckich na froncie zachodnim w całej wojnie.

Ściśle rzecz biorąc, pierścień zamknął się dzień wcześniej. W Niedzielę Wielkanocną, 1 kwietnia 1945 roku, czołówki amerykańskiej 9 Armii, nacierającej z przyczółka nad dolnym Renem, i 1 Armii, idącej od południa z przyczółka pod Remagen, spotkały się pod Lippstadt w Westfalii. W następnych dniach Amerykanie uszczelniali okrążenie i do 4 kwietnia zamknęli je ostatecznie. 2 kwietnia, pod którą to datą wydarzenie zwykle się odnotowuje, niemieckie armie w Zagłębiu Ruhry były już otoczone, a dowództwo alianckie zaczęło planować ich likwidację.

Serce przemysłu Rzeszy

Zagłębie Ruhry, rozciągające się między Renem, Ruhrą i Lippe, od drugiej połowy XIX wieku było kuźnią niemieckiej potęgi. Kopalnie węgla kamiennego, huty i stalownie Duisburga, Essen, Bochum, Gelsenkirchen i Dortmundu, a przede wszystkim zakłady koncernu Kruppa w Essen dostarczały stali, węgla i uzbrojenia armii cesarskiej, a potem Wehrmachtowi. Region ten był od początku wojny jednym z głównych celów brytyjskiego lotnictwa bombowego. Wiosną 1943 roku RAF przeprowadził przeciw niemu długą kampanię nalotów, a w maju tego roku specjalna eskadra zniszczyła zapory na Möhne i Eder. W 1944 i 1945 roku naloty spadały na Zagłębie niemal bez przerwy, a jego miasta zamieniały się w morze ruin.

W ostatnich miesiącach wojny znaczenie Zagłębia jeszcze wzrosło. Po utracie Górnego Śląska w styczniu 1945 roku stało się ono praktycznie jedynym dużym źródłem węgla i stali, jakim dysponowała Rzesza. Lotnictwo alianckie od lutego systematycznie niszczyło jednak linie kolejowe, mosty i kanały, którymi węgiel wywożono do reszty kraju. Minister propagandy Joseph Goebbels odnotował w dzienniku pod koniec marca, że z Zagłębia Ruhry nie przychodzi już węgiel. Gospodarka niemiecka była odcięta od swojego serca, zanim jeszcze zamknął się pierścień wojsk lądowych.

Dowódcy alianccy od dawna wiedzieli, że Zagłębie Ruhry jest kluczem do pokonania Niemiec. Wiedzieli także, że szturm na gęsto zabudowany obszar przemysłowy, zamieszkany przez miliony ludzi, mógłby się zamienić w krwawą, wielotygodniową walkę o każdą ulicę. Dlatego plan naczelnego dowódcy alianckiego, generała Dwighta Eisenhowera, zakładał nie zdobywanie Zagłębia, lecz jego obejście z obu stron i odcięcie od reszty Niemiec.

Dwa ramiona kleszczy

Drogę do okrążenia otworzyły marcowe przeprawy przez Ren. 7 marca 9 Dywizja Pancerna z 1 Armii generała Courtneya Hodgesa zdobyła most w Remagen i uchwyciła pierwszy przyczółek na prawym brzegu rzeki, na południe od Zagłębia Ruhry. W nocy z 23 na 24 marca 21 Grupa Armii feldmarszałka Bernarda Montgomery’ego rozpoczęła operację Plunder – forsowanie dolnego Renu pod Rees i Wesel, wsparte następnego dnia największym jednodniowym desantem powietrznym wojny, operacją Varsity. W skład grupy armii Montgomery’ego wchodziła wówczas amerykańska 9 Armia generała Williama Simpsona, która przeszła Ren na prawym skrzydle, tuż na północ od Zagłębia. Wszystkie te działania złożyły się na forsowanie Renu.

Pod koniec marca front niemiecki na zachodzie przestał istnieć jako ciągła linia. 12 Grupa Armii generała Omara Bradleya, która miała pod sobą 1 i 3 Armię, wyrwała się z przyczółków nad środkowym Renem; 3 Armia zajęła 29 marca Frankfurt nad Menem i parła dalej na wschód. Jednocześnie 1 Armia skręciła na północ. Jej szpicę stanowił VII Korpus generała Josepha Lawtona Collinsa, a w nim 3 Dywizja Pancerna generała Maurice’a Rose’a. 29 marca dywizja ta wykonała jeden z najdłuższych jednodniowych marszów wojny, pokonując od rejonu Marburga – według relacji dywizyjnych – około 100 mil, czyli ponad 150 kilometrów, na północ, w kierunku Paderborn.

Pod Paderborn Amerykanie natrafili na zacięty opór. Miasto osłaniały oddziały improwizowane z kadry i słuchaczy pobliskich szkół i ośrodków szkoleniowych broni pancernej i Waffen-SS, w tym tak zwana Brygada SS „Westfalen”, wyposażona w czołgi, w tym ciężkie Tygrysy. Wieczorem 30 marca kolumna sztabowa generała Rose’a, jadąca na czele dywizji na południe od Paderborn, wpadła na niemieckie czołgi. Grupa próbowała się wyrwać, ale została otoczona. Gdy niemiecki czołgista wezwał Amerykanów do poddania się, Rose sięgnął do kabury – nie wiadomo, czy chciał oddać pistolet, czy się bronić – i został zastrzelony. Powojenne amerykańskie śledztwo uznało, że Niemcy najpewniej wzięli ten ruch za próbę stawiania oporu i nie wiedzieli, kogo zabili. Rose, syn i wnuk rabinów z Polski, był najwyższym rangą oficerem amerykańskim, który poległ od ognia nieprzyjaciela na europejskim teatrze działań, i zarazem najwyższym rangą Żydem w armii amerykańskiej.

Z północy szła 9 Armia. Jej XIX Korpus, z 2 Dywizją Pancerną na czele, wyszedł z przyczółka pod Wesel i wzdłuż północnego skraju Zagłębia, przez okolice Hamm i Beckum, posuwał się na wschód. Ponieważ walki pod Paderborn zatrzymały 3 Dywizję Pancerną, Collins skierował część jej sił na zachód, ku Lippstadt, naprzeciw nadchodzącej 2 Dywizji. 1 kwietnia po południu czołówki obu dywizji – i zarazem obu armii – spotkały się w Lippstadt i w jego okolicach. Kleszcze się zamknęły.

W kolejnych dniach pierścień uszczelniano. 4 kwietnia 9 Armia wróciła spod rozkazów Montgomery’ego pod dowództwo Bradleya, który mógł odtąd pokierować likwidacją kotła jako jedną operacją. Większość amerykańskich dywizji pancernych od razu pomknęła jednak dalej na wschód, ku Łabie. W myśl decyzji, którą Eisenhower podjął pod koniec marca, to środkowe Niemcy, a nie Berlin, miały być głównym kierunkiem natarcia wojsk zachodnich.

W kotle

W pierścieniu znalazły się dwie armie Grupy Armii B: 5 Armia Pancerna generała Josefa Harpego i 15 Armia generała Gustava-Adolfa von Zangena, a także dwa korpusy 1 Armii Spadochronowej – łącznie resztki kilkunastu dywizji, z których żadna nie miała już pełnego stanu. Liczebnie siły te wyglądały imponująco, ale w znacznej części składały się z żołnierzy jednostek zaopatrzeniowych, obsług artylerii przeciwlotniczej Luftwaffe, starszych mężczyzn z Volkssturmu i chłopców z Hitlerjugend. Według amerykańskich ustaleń powojennych broń piechoty miała tylko około jednej piątej okrążonych; podobnej liczbie żołnierzy pozostały same pistolety. Brakowało amunicji, paliwa i żywności, a wywiad aliancki – jak przyznawali potem Amerykanie – wyraźnie nie docenił liczebności okrążonych.

Dowodzący nimi Walter Model, urodzony w 1891 roku syn nauczyciela z Genthin pod Magdeburgiem, był jednym z najbardziej cenionych przez Adolfa Hitlera dowódców. W latach 1942–1944 na froncie wschodnim zyskał opinię „strażaka Führera”, którego wysyłano tam, gdzie front się walił: pod Rżew, na północne skrzydło łuku kurskiego, na Ukrainę i – po rozbiciu Grupy Armii „Środek” latem 1944 roku – na Białoruś. W sierpniu 1944 roku przejął dowództwo na zachodzie w chwili klęski pod Falaise, jesienią powstrzymał alianckie natarcie pod Arnhem, a w grudniu dowodził niemieckimi armiami w ofensywie w Ardenach. Był oddanym Hitlerowi, bezwzględnym wobec podwładnych i ludności okupowanych terenów oficerem; w Związku Radzieckim jego wojska stosowały taktykę spalonej ziemi, a władze radzieckie uważały go za zbrodniarza wojennego.

Model od dawna przewidywał, co się stanie. Już w marcu proponował wycofanie Grupy Armii B z Zagłębia Ruhry, zanim zostanie odcięta. Hitler się na to nie zgodził: region miał być broniony jak twierdza, a armie Modela miały wiązać jak najwięcej sił nieprzyjaciela. Nowy głównodowodzący na zachodzie, feldmarszałek Albert Kesselring, który 10 marca zastąpił Gerda von Rundstedta, lojalnie przekazywał te rozkazy. Gdy pierścień się zamknął, Hitler odrzucił też prośbę o zaopatrywanie kotła z powietrza – przy całkowitym panowaniu alianckiego lotnictwa nie było to zresztą możliwe – i zakazał przebijania się na zewnątrz. Liczył, że oblężonych odblokuje uderzenie z zewnątrz, między innymi formowanej właśnie w środkowych Niemczech 12 Armii. Sił do takiego uderzenia Rzesza już jednak nie miała.

Model zdawał sobie sprawę z beznadziejności położenia, ale kapitulacji nie brał pod uwagę. Kapitulacja oznaczałaby nieposłuszeństwo wobec Hitlera, a przy tym sprzeczność z tym, czego sam przez całą wojnę wymagał od podwładnych. Wspominając feldmarszałka Friedricha Paulusa, który w 1943 roku poddał się pod Stalingradem, Model miał według relacji swoich oficerów mówić, że niemiecki feldmarszałek nie idzie do niewoli. Okrążone wojska miały więc bronić się dalej.

Cywile, robotnicy przymusowi i „spalona ziemia”

Razem z żołnierzami w kotle znaleźli się mieszkańcy Zagłębia – kilka milionów ludzi, choć część z nich ewakuowano wcześniej przed nalotami. Żyli w ruinach, w piwnicach i bunkrach, bez stałych dostaw prądu, gazu i wody, z kurczącymi się zapasami żywności. Wielu z nich, zmęczonych latami bombardowań, czekało już tylko na koniec walk; władze partyjne i gauleiterzy wciąż jednak nawoływały do oporu do ostatniego człowieka, a sądy doraźne karały śmiercią za „defetyzm” i wywieszanie białych flag.

W Zagłębiu Ruhry pracowały też setki tysięcy robotników przymusowych – przede wszystkim obywateli radzieckich (tak zwanych Ostarbeiterów), Polaków, Francuzów, Belgów i Holendrów – oraz jeńców wojennych zatrudnionych w kopalniach i fabrykach. W ostatnich tygodniach wojny stali się oni ofiarami zbrodni popełnianych w panice upadającego państwa. W dniach 20–23 marca 1945 roku oddziały Waffen-SS i Wehrmachtu zamordowały w lasach koło Warstein, Suttrop i Eversberg w Sauerlandzie 208 robotników przymusowych, w większości obywateli radzieckich i Polaków, wśród nich kobiety i dzieci. W Dortmundzie gestapo wiosną 1945 roku rozstrzelało w parku Rombergpark i w lesie Bittermark – według ustaleń powojennych – około 300 osób: robotników przymusowych, jeńców i niemieckich przeciwników reżimu. Podobne egzekucje odbywały się w innych miastach Zagłębia.

Nad całym regionem wisiało także widmo zniszczeń dokonywanych przez samych Niemców. 19 marca Hitler wydał tak zwany rozkaz Nerona, nakazujący niszczenie przed nadejściem nieprzyjaciela wszelkich obiektów przemysłowych, komunikacyjnych i zaopatrzeniowych, które mogłyby mu się przydać. Wykonanie go w Zagłębiu Ruhry oznaczałoby wysadzenie kopalń, elektrowni i wodociągów, od których zależało przetrwanie milionów ludzi. Minister uzbrojenia Albert Speer, który uważał wojnę za przegraną, według własnych wspomnień jeździł pod koniec marca i na początku kwietnia po Zagłębiu, przekonując przemysłowców, urzędników i wojskowych, by rozkazu nie wykonywali. Jego powojenne relacje bywały upiększone i należy je traktować ostrożnie, ale fakt pozostaje faktem: w Zagłębiu Ruhry zniszczenia na wielką skalę w większości nie nastąpiły, a duża część urządzeń przemysłowych, choć uszkodzonych bombardowaniami, przetrwała wojnę.

Zgniatanie kotła

Do likwidacji kotła Amerykanie pozostawili 18 dywizji z 9, 1 i 15 Armii, podczas gdy reszta sił 12 Grupy Armii ruszyła ku Łabie. 9 Armia nacierała od północy, przez gęsto zabudowane miasta nad kanałem Ren–Herne; z południa i wschodu atakowały korpusy 1 Armii, w tym XVIII Korpus Powietrznodesantowy generała Matthew Ridgwaya. Na zachodnim skraju kotła, wzdłuż Renu, stała 15 Armia amerykańska.

Walki trwały ponad dwa tygodnie i nie były wcale symboliczne. Między 4 a 9 kwietnia Niemcy uparcie bronili się na linii kanału Dortmund-Ems i rzeki Sieg, kontratakowali pod Dortmundem, a w lesistych wzgórzach Sauerlandu zmuszali Amerykanów do walki o każdą wieś i każdy przesmyk. Postawa miast była różna: w jednych burmistrzowie i mieszkańcy wywieszali białe flagi, w innych – zwłaszcza tam, gdzie stały oddziały SS – walczono o każdy kwartał. 10 kwietnia 9 Armia zajęła Essen, a dzień później Amerykanie zatrzymali w rodowej rezydencji Krupów, Villi Hügel, Alfrieda Kruppa.

14 kwietnia oddziały 1 i 9 Armii spotkały się nad Ruhrą pod Hattingen, rozcinając kocioł na dwie części; tego samego dnia skapitulował sztab 15 Armii niemieckiej. Wschodnia część kotła poddała się następnego dnia. 15 kwietnia Model, nie chcąc podpisać kapitulacji, rozwiązał Grupę Armii B: najmłodszych i najstarszych żołnierzy oraz personel niewalczący zwolnił do domów, pozostałym pozostawił wybór między próbą przebicia się a złożeniem broni. Ridgway wysłał do niego parlamentariusza z listem, w którym przypominał, że w 1865 roku generał Robert E. Lee, uznawszy dalszą walkę za bezcelową, poddał się z honorem, by oszczędzić życie swoich żołnierzy. Model odmówił, powołując się na przysięgę złożoną Hitlerowi. 16 kwietnia niemieckie dywizje zaczęły się poddawać masowo, 17 kwietnia do niewoli trafił generał Harpe, a 18 kwietnia ustał zorganizowany opór; tego dnia Amerykanie bez walki weszli do Düsseldorfu, gdzie wcześniej SS i policja stłumiły próbę poddania miasta przez miejscową grupę oporu.

Do niewoli trafiło – według amerykańskich zestawień – około 317 tysięcy żołnierzy, w tym 24 generałów; niektóre źródła podają liczby jeszcze wyższe, przekraczające 320 tysięcy. Było to więcej, niż wzięto do niewoli pod Stalingradem czy w Tunezji w 1943 roku. Jeńców gromadzono w prowizorycznych obozach na łąkach nad Renem, gdzie przez pierwsze tygodnie panowały bardzo ciężkie warunki. Amerykanie stracili w walkach o kocioł około 10 tysięcy ludzi, w tym około 2 tysięcy zabitych i zaginionych. Sam Model z grupką oficerów sztabu krążył przez kilka dni po lasach między Duisburgiem a Düsseldorfem. 21 kwietnia 1945 roku popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę.

Znaczenie okrążenia

Zamknięcie pierścienia pod Lippstadt przesądziło o losie frontu zachodniego. Grupa Armii B była ostatnim dużym zgrupowaniem Wehrmachtu między Renem a Łabą; jej okrążenie wyrwało w niemieckiej obronie lukę szeroką na ponad 300 kilometrów, przez którą amerykańskie dywizje pancerne mogły niemal bez przeszkód iść na wschód, ku Łabie, a Brytyjczycy – na północ, ku Bremie i Hamburgowi. Rzesza straciła zarazem ostatni wielki ośrodek przemysłowy, a wraz z nim realną możliwość dalszego prowadzenia wojny; wcześniej na wschodzie utraciła Górny Śląsk, w marcu na zachodzie – Zagłębie Saary.

Okrążenie pokazało też, jak bardzo zmieniła się wojna w ciągu roku. Latem 1944 roku w kotle pod Falaise znaczna część niemieckich wojsk zdołała się jeszcze wyrwać; w kwietniu 1945 roku z Zagłębia Ruhry nikt już się nie przebił, a dowództwo niemieckie nie miało żadnych odwodów, którymi mogłoby przyjść okrążonym z pomocą. Upór Hitlera, który zakazał odwrotu, kosztował życie tysięcy żołnierzy i cywilów i nie zmienił niczego poza tym, że opóźnił o dwa tygodnie zajęcie zrujnowanego regionu.

Po wojnie Zagłębie Ruhry znalazło się w brytyjskiej strefie okupacyjnej. Jego węgiel i stal, które przez dziesięciolecia napędzały niemieckie zbrojenia, stały się przedmiotem sporów między aliantami, a później fundamentem odbudowy gospodarczej Republiki Federalnej Niemiec i – poprzez Europejską Wspólnotę Węgla i Stali – integracji zachodniej Europy.

Szukasz przodka?Poradnik: Robotnicy przymusowi w Rzeszy →

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.