TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Mobilizacja we Francji

Kategoria:
Wojsko
Data:
2 września 1939
Autor:
Łukasz
Tagi:
Francja, Édouard Daladier, Polska, Benito Mussolini

2 września 1939 roku był we Francji pierwszym dniem mobilizacji powszechnej. Dekret o niej prezydent Albert Lebrun podpisał dzień wcześniej, kilka godzin po tym, jak Niemcy napadły na Polskę, a mobilizacja obowiązywała od północy z 1 na 2 września. Tego samego dnia po południu zebrały się na nadzwyczajnej sesji obie izby parlamentu. Premier Édouard Daladier zażądał kredytów wojskowych, a deputowani i senatorowie uchwalili je jednogłośnie, przez podniesienie rąk i bez debaty. Formalnego głosowania nad wojną nie było. Równocześnie minister spraw zagranicznych Georges Bonnet do ostatniej chwili próbował wykorzystać włoską propozycję konferencji, by wojny uniknąć. Francja, związana z Polską sojuszem z 1921 roku, szykowała się do walki, a jednocześnie część jej rządu wciąż szukała drogi odwrotu.

Sojusznik z zobowiązaniami

Francja była jedynym mocarstwem, które w razie niemieckiej napaści mogło przyjść Polsce z realną pomocą na lądzie. Wiązał ją z Warszawą sojusz z 1921 roku, a w marcu 1939 roku przyłączyła się do brytyjskiej gwarancji. W maju 1939 roku generał Maurice Gamelin i polski minister spraw wojskowych generał Tadeusz Kasprzycki podpisali w Paryżu protokół, w którym armia francuska obiecała, że w razie głównego uderzenia Niemiec na Polskę rozpocznie ofensywę głównymi siłami najpóźniej piętnastego dnia mobilizacji. Protokół nie wszedł formalnie w życie, bo nie podpisano towarzyszącego mu porozumienia politycznego, ale polskie dowództwo oparło na nim swoje rachuby. Kalendarz mobilizacji francuskiej był więc dla Polski sprawą życia i śmierci.

Francuska armia miała za sobą kilka alarmów: w marcu 1936 roku po remilitaryzacji Nadrenii i wiosną 1938 roku po Anschlussie stawiano ją w stan pogotowia, a we wrześniu 1938 roku, w czasie kryzysu sudeckiego zakończonego Monachium, przeprowadzono mobilizację częściową. Latem 1939 roku procedury ruszyły znowu. Od 21 sierpnia obsadzano umocnienia linii Maginota, 24 sierpnia wezwano rezerwistów jednostek fortecznych, a o północy z 27 na 28 sierpnia rozpoczęła się tzw. osłona ogólna (couverture générale): powołanie młodszych roczników rezerwy do jednostek czynnych, dzięki któremu przy granicy miało stanąć 25 dywizji. Wszystko to robiono bez ogłaszania mobilizacji, przy pomocy kart powołania, podobnie jak w tych samych dniach postępowała Polska.

Dekret z 1 września

Wiadomość o niemieckim ataku dotarła do Paryża wczesnym rankiem 1 września. Rada ministrów zebrała się przed południem i postanowiła ogłosić mobilizację powszechną, wprowadzić w całym kraju stan oblężenia i zwołać parlament na nadzwyczajną sesję. Po południu na merostwach we wszystkich gminach pojawiły się białe afisze z trójkolorowymi flagami, znane Francuzom z sierpnia 1914 roku: „Z rozkazu prezydenta Republiki zarządza się mobilizację armii lądowej, marynarki i lotnictwa oraz rekwizycję zwierząt, wozów, uprzęży, statków powietrznych, pojazdów mechanicznych, statków, łodzi…”. Pierwszym dniem mobilizacji był 2 września.

Jednocześnie zamknięto granicę z Niemcami i rozpoczęto ewakuację strefy przygranicznej w Alzacji i Mozeli, przygotowaną od lat w obawie przed ostrzałem artyleryjskim i walkami na przedpolu linii Maginota. W ciągu kilku dni opustoszał Strasburg, a z całego pasa przygranicznego wywieziono kilkaset tysięcy ludzi, głównie do departamentów południowo-zachodnich. W Paryżu i innych miastach wprowadzono zaciemnienie, a część dzieci wywieziono na prowincję.

Mobilizacja przebiegła sprawnie i spokojnie. Nie było entuzjazmu z 1914 roku, gdy rezerwiści jechali na front z kwiatami w lufach karabinów, ale też nie było oporu. Obserwatorzy pisali o rezygnacji: ludzie, którzy pamiętali Verdun i Sommę, szli do wojska bez złudzeń, z poczuciem, że „trzeba z tym skończyć”. Do armii powołano w sumie około pięciu milionów mężczyzn, z których, według francuskich zestawień, nieco ponad połowa trafiła do jednostek frontowych, a reszta do służb na tyłach i do przemysłu zbrojeniowego jako tzw. przydzieleni specjalni.

Sesja 2 września

Izba Deputowanych zebrała się w Palais Bourbon pod przewodnictwem Édouarda Herriota, Senat w Pałacu Luksemburskim pod przewodnictwem Jules’a Jeanneneya. Daladier, premier i zarazem minister obrony narodowej i wojny, wygłosił w Izbie przemówienie, w którym przypomniał starania o pokojowe rozwiązanie sporu polsko-niemieckiego i przedstawił wojnę jako sprawę zobowiązań i honoru Francji. Rząd, mówił, postawił kraj w stanie, w którym może działać zgodnie ze swoim interesem i honorem. „Francja, która pozwoliłaby dokonać się tej agresji, byłaby wkrótce Francją wzgardzoną, Francją osamotnioną, Francją zdyskredytowaną, bez sojuszników i bez oparcia” – mówił. Herriot potępił niemiecką agresję i pakt Ribbentrop-Mołotow.

Następnie izby uchwaliły kredyty wojskowe. Źródła podają różne kwoty, najczęściej 70 lub 75 miliardów franków. Przewodniczący klubów uzgodnili wcześniej, że wnioski przejdą bez dyskusji, a głosowano przez podniesienie rąk, więc w dzienniku urzędowym nie ma imiennych list głosujących. Za głosowali także komuniści: w imieniu ich klubu deputowany Georges Cogniot zapowiedział poparcie „w duchu jedności narodowej”, a komunistyczni senatorowie Marcel Cachin i Jean-Marie Clamamus podnieśli ręce razem z innymi. Nieliczni zwolennicy pokoju za wszelką cenę, wśród nich deputowany Gaston Bergery, a w Senacie Pierre Laval, chcieli zabrać głos w sprawie włoskiej mediacji, ale do debaty nie dopuszczono.

Najważniejsze było to, nad czym nie głosowano. Ustawy konstytucyjne z 1875 roku stanowiły, że prezydent nie może wypowiedzieć wojny bez uprzedniej zgody obu izb. Rząd Daladiera nie poprosił o taką zgodę. Wniósł jedynie o kredyty na pokrycie zobowiązań „wynikających z sytuacji międzynarodowej”, a ich uchwalenie uznał za wystarczające upoważnienie. Pozwoliło to uniknąć burzliwej debaty, w której zwolennicy porozumienia z Niemcami mogli zyskać trybunę, ale później stało się argumentem przeciwników wojny, a po klęsce 1940 roku także propagandy Vichy, że Francja przystąpiła do wojny bez decyzji parlamentu. Po krótkiej sesji izby rozeszły się i zebrały ponownie dopiero 30 listopada.

Bonnet i włoska mediacja

Bonnet, jeden z architektów polityki ustępstw wobec Hitlera w 1938 roku, nie wierzył, że Francja powinna walczyć o Gdańsk. 31 sierpnia Benito Mussolini zaproponował zwołanie 5 września konferencji, która miałaby rozpatrzyć postanowienia traktatu wersalskiego będące przyczyną obecnego kryzysu. Na wieczornym posiedzeniu rządu 31 sierpnia Bonnet opowiedział się za przyjęciem propozycji, ale Daladier, poparty przez Gamelina i sekretarza generalnego ministerstwa spraw zagranicznych Alexisa Légera, odczytał list ambasadora w Berlinie Roberta Coulondre’a: wobec siły Hitler ustępuje, trzeba więc wytrwać. Rada ministrów odrzuciła pomysł konferencji, która byłaby „nowym Monachium”.

Bonnet nie ustąpił. 1 września, już po wiadomości o napaści na Polskę, zapewnił włoskiego ambasadora, że Francja przyjmuje włoską propozycję, a w nocy agencja Havas ogłosiła, że rząd francuski dał na nią „odpowiedź pozytywną”. Ostrzeżenie dla Niemiec, wręczone wieczorem 1 września przez Coulondre’a, nie zawierało terminu, a Bonnet zapewniał następnego dnia przez telefon włoskiego ministra spraw zagranicznych Galeazza Ciano, że nie jest ultimatum. Rano 2 września do jego gabinetu wtargnął ambasador RP Juliusz Łukasiewicz z pytaniem, dlaczego Francja wciąż nie wypowiedziała wojny; po południu odbyła się druga, równie burzliwa rozmowa. Polska nie zamierzała zresztą jechać na żadną konferencję, dopóki niemieckie wojska są na jej ziemi, a minister Józef Beck dał to ambasadorowi Francji w Warszawie jasno do zrozumienia.

Plan konferencji upadł w ciągu 2 września. Brytyjski minister spraw zagranicznych lord Halifax oświadczył, że Wielka Brytania weźmie w niej udział tylko wtedy, gdy Niemcy wycofają wojska z Polski, a Ribbentrop odpowiadał, że o żadnym wycofaniu, nawet symbolicznym, nie ma mowy. Wieczorem Ciano uznał, że takiego warunku nie da się Hitlerowi przedstawić, i włoska inicjatywa upadła. Rząd francuski postanowił tego dnia, że Francja wypowie wojnę, ale sprawa terminu wywołała napięcie z Londynem. Gamelin prosił o czas na przeprowadzenie pierwszych dni mobilizacji i ewakuacji miast, zanim, jak się obawiano, spadną na nie niemieckie bomby. W Londynie tymczasem Izba Gmin wieczorem 2 września omal nie zbuntowała się przeciw Chamberlainowi, który wciąż nie przedstawił Niemcom ultimatum. Ostatecznie oba państwa działały osobno: 3 września Wielka Brytania wystosowała ultimatum wygasające o 11.00, a Francja – wygasające o 17.00.

Mobilizacja i obietnica dla Polski

Mobilizacja francuska trwała według planu około dwóch tygodni. Chronologie podają, że zakończyła się 18 września, po szesnastu dniach. Piętnasty dzień mobilizacji, w którym według protokołu Kasprzycki–Gamelin miała ruszyć ofensywa głównymi siłami, przypadał więc na 16 września. Ofensywa taka nigdy nie nastąpiła. 7 września kilka dywizji francuskich przekroczyło granicę w Saarze i posunęło się na kilka kilometrów w głąb Niemiec, a 12 września Gamelin wstrzymał natarcie. Kiedy mobilizacja dobiegała końca, Polska walczyła już nie tylko z Niemcami, lecz od 17 września także z ZSRR.

Znaczenie

Mobilizacja z 2 września postawiła pod bronią ogromną armię, ale nie zmieniła francuskiej strategii. Dowództwo zamierzało czekać za linią Maginota, aż blokada morska i zbrojenia brytyjskie przechylą szalę, a wielką ofensywę planowało najwcześniej na 1941 rok. Dla Polski oznaczało to, że główny sojusznik nie uderzy w czasie, gdy większość Wehrmachtu była zajęta na wschodzie.

Rozdźwięk w rządzie rozstrzygnięto po części 13 września: Daladier sam objął ministerstwo spraw zagranicznych, a Bonnet przeszedł do ministerstwa sprawiedliwości. Jednomyślność z 2 września szybko się skończyła. 26 września rząd rozwiązał Francuską Partię Komunistyczną, która po pakcie niemiecko-radzieckim zaczęła nazywać wojnę „imperialistyczną”, a na początku października jej przywódca Maurice Thorez zdezerterował z wojska i uciekł do Moskwy. Pięć milionów zmobilizowanych mężczyzn spędziło jesień i zimę w koszarach i schronach linii Maginota, w nudzie i niepewności, które Francuzi nazwali „dziwną wojną”. Gdy w maju 1940 roku Niemcy uderzyli na zachodzie, armia, która we wrześniu 1939 roku stała naprzeciw słabej osłony niemieckiej, przegrała kampanię w sześć tygodni.

Źródła

  1. assemblee-nationale.fr · la chambre des deputes et l entree en guerre
  2. pcf-1939-1941.blogspot.com · septembre 1939

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.