TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Przemówienie Stalina z 3 lipca

Kategoria:
Polityka
Data:
3 lipca 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
ZSRR, Józef Stalin, Armia Czerwona

Wczesnym rankiem 3 lipca 1941 roku, jedenaście dni po ataku Niemiec na ZSRR, z głośników w całym Związku Radzieckim po raz pierwszy w tej wojnie popłynął głos Józefa Stalina. Spiker Jurij Lewitan zapowiedział wystąpienie przewodniczącego Państwowego Komitetu Obrony, a Stalin zaczął od słów, jakich obywatele nigdy wcześniej od niego nie słyszeli: „Towarzysze! Obywatele! Bracia i siostry! Żołnierze naszej armii i floty! Zwracam się do was, przyjaciele moi!”. Przemówienie, nadane z Kremla i powtarzane potem przez radio, a jeszcze tego samego dnia wydrukowane w „Prawdzie”, ogłaszało wojnę na śmierć i życie całego narodu. Popularne kalendaria zapamiętały z niego przede wszystkim jedno: Stalin ogłosił politykę „spalonej ziemi”. Był to rzeczywiście jeden z najważniejszych punktów, ale tylko jeden z kilku. Wystąpienie zapowiadało też wojnę partyzancką, tworzenie pospolitego ruszenia, bezwzględną walkę z „panikarzami” i nazywało starcie z Niemcami wojną ojczyźnianą.

Jedenaście dni milczenia

22 czerwca do narodu przemówił nie Stalin, lecz ludowy komisarz spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow. Milczenie przywódcy budziło niepokój w kraju i domysły za granicą. Mołotow tłumaczył po latach, że Stalin nie chciał zabierać głosu, dopóki sytuacja była niejasna. Według dziennika wizyt w gabinecie na Kremlu, opublikowanego w latach 90., Stalin od 22 do 28 czerwca przyjmował codziennie dziesiątki dowódców i funkcjonariuszy, a więc nie był, jak przez lata powtarzano za Nikitą Chruszczowem, bezczynny od pierwszego dnia wojny.

Załamanie przyszło później, gdy upadł Mińsk i zamknął się kocioł pod Białymstokiem i Mińskiem. 29 czerwca Stalin pojechał z członkami Biura Politycznego do Ludowego Komisariatu Obrony, gdzie po gwałtownej scenie z marsz. Siemionem Timoszenką i gen. armii Gieorgijem Żukowem rzucił według wspomnień Anastasa Mikojana, że Lenin zostawił im wielkie państwo, a oni je zmarnowali (użył słowa znacznie dosadniejszego). Potem zamknął się w swojej daczy w Kuncewie. W dzienniku wizyt na 29 i 30 czerwca nie ma żadnych wpisów.

Najbardziej znaną relację z tych dni zostawił Mikojan. 30 czerwca członkowie kierownictwa zebrali się u Mołotowa, a Ławrientij Beria zaproponował utworzenie Państwowego Komitetu Obrony ze Stalinem na czele. Gdy przyjechali na daczę, Stalin siedział w fotelu w małej jadalni i zapytał: „Po co przyjechaliście?”. Mikojanowi przemknęło przez głowę, że Stalin spodziewa się aresztowania. Kiedy jednak Mołotow powiedział, że trzeba skupić władzę w jednym ręku i że na czele komitetu musi stanąć Stalin, ten zgodził się bez sprzeciwu. Historycy oceniają ten epizod różnie. Roj Miedwiediew pisał o „kryzysie kierownictwa” w państwie. Simon Sebag Montefiore uważa załamanie za prawdopodobne, ale nie wyklucza, że Stalin częściowo je odegrał, by sprawdzić lojalność towarzyszy. Oleg Chlewniuk zwraca uwagę, że kierownictwo przez pierwsze dni samo nie znało położenia na froncie i Stalin po prostu nie wiedział, co powiedzieć krajowi. Pewne jest, że kryzys trwał krótko: 1 lipca Stalin wrócił do gabinetu i do pracy.

Komitet, dyrektywa i tekst przemówienia

Wspólną uchwałą Prezydium Rady Najwyższej, Rady Komisarzy Ludowych i Komitetu Centralnego partii 30 czerwca powołano Państwowy Komitet Obrony (GKO), w którego ręku skupiono całą władzę w państwie. Przewodniczył mu Stalin, a członkami byli Mołotow (zastępca), marsz. Klimient Woroszyłow, sekretarz KC Gieorgij Malenkow i Beria. W kolejnych tygodniach Stalin przejmował następne stanowiska: 10 lipca stanął na czele przekształconej Stawki, 19 lipca został ludowym komisarzem obrony, a 8 sierpnia naczelnym wodzem.

Treść przemówienia w dużej części powtarzała tajną dyrektywę Rady Komisarzy Ludowych i KC z 29 czerwca, skierowaną do organizacji partyjnych i radzieckich obwodów przyfrontowych. To w niej po raz pierwszy sformułowano nakaz wywożenia lub niszczenia wszystkiego, co mogłoby się przydać nieprzyjacielowi, i tworzenia oddziałów partyzanckich, często tymi samymi słowami, które Stalin powtórzył cztery dni później przez radio. Według rękopisu, który w 2023 roku opublikowała rosyjska Biblioteka Prezydencka, Stalin dyktował go swojemu sekretarzowi Aleksandrowi Poskriobyszewowi i sam nanosił poprawki ołówkiem. W pierwotnej wersji zaczynał się od suchego „Towarzysze!”; słynne „bracia i siostry” i „przyjaciele moi” dopisano później.

Co powiedział Stalin

Stalin zaczął od przyznania, że nad krajem „zawisło poważne niebezpieczeństwo”. Wyliczył, że wróg zajął Litwę, znaczną część Łotwy, zachodnią część Białorusi i część zachodniej Ukrainy, a jego lotnictwo bombarduje Murmańsk, Orszę, Mohylew, Smoleńsk, Kijów, Odessę i Sewastopol. Twierdził zarazem, że „najlepsze dywizje wroga i najlepsze jednostki jego lotnictwa” zostały już rozbite i „znalazły sobie grób na polach bitew”, co było propagandą bez pokrycia w rzeczywistości: Wehrmacht poniósł do tego czasu straty, ale nie stracił żadnej ze swoich czołowych formacji, a Armia Czerwona straciła w kotłach na Białorusi całe armie.

Niepowodzenia pierwszych dni tłumaczył tym, że 170 dywizji niemieckich stało w pełnej gotowości przy granicy, podczas gdy wojska radzieckie musiały się dopiero mobilizować i podciągać, oraz „wiarołomnym” złamaniem paktu o nieagresji. Uprzedził pytanie, czy zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow z „takimi wiarołomnymi ludźmi i wyrodkami jak Hitler i Ribbentrop” nie było błędem. Odpowiadał, że nie: pakt był paktem o pokoju, który dał krajowi półtora roku pokoju i czas na przygotowanie obrony, a do tego nie naruszał „ani bezpośrednio, ani pośrednio” integralności terytorialnej i niepodległości ZSRR. O tym, że pakt otworzył drogę do rozbioru Polski i aneksji państw bałtyckich, Stalin oczywiście nie wspomniał.

Najważniejsza była część praktyczna. Kraj miał przestawić całą pracę na tory wojenne. W szeregach nie mogło być miejsca dla „mazgajów i tchórzy, panikarzy i dezerterów”, a wszystkich, którzy „panikarstwem i tchórzostwem” przeszkadzają obronie, należało „niezależnie od osób” oddawać pod sąd trybunału wojskowego. Przy wymuszonym odwrocie trzeba było uprowadzać cały tabor kolejowy i „nie zostawiać wrogowi ani jednej lokomotywy, ani jednego wagonu, ani kilograma zboża, ani litra paliwa”. Kołchoźnicy mieli pędzić bydło na wschód i oddawać zboże państwu do wywiezienia, a wszystko, czego nie dało się wywieźć, w tym metale kolorowe, zboże i paliwo, „bezwzględnie niszczyć”. Na zajętych terenach należało tworzyć konne i piesze oddziały partyzanckie i grupy dywersyjne, wysadzać mosty, niszczyć drogi i łączność, podpalać lasy, składy i tabory, „stwarzać nieznośne warunki dla wroga i wszystkich jego pomocników, ścigać i niszczyć ich na każdym kroku”.

Ta wojna, mówił Stalin, nie jest zwykłą wojną dwóch armii, lecz „wielką wojną całego narodu radzieckiego” przeciw wojskom niemiecko-faszystowskim. Nazwał ją wojną ojczyźnianą, nawiązując do określenia, którego 22 czerwca użył już Mołotow, i do rosyjskiej tradycji wojny 1812 roku. Wspomniał, że Moskwa i Leningrad tworzą już wielotysięczne pospolite ruszenie, i wezwał, by w każdym zagrożonym mieście powstały takie oddziały. Z wdzięcznością przypomniał „historyczne wystąpienie” premiera Winstona Churchilla o pomocy dla ZSRR i deklarację rządu USA o gotowości udzielenia pomocy. Na koniec ogłosił utworzenie Państwowego Komitetu Obrony i wezwał naród do skupienia się „wokół partii Lenina–Stalina”.

Jak go słuchano

Brytyjski korespondent Alexander Werth pisał później, że Stalin mówił głucho, powoli, z silnym gruzińskim akcentem, a słuchacze słyszeli brzęk szklanki, z której co jakiś czas popijał wodę. Wielu słuchaczy zapamiętało przede wszystkim ton: dyktator, dotąd zawsze odległy, zwracał się do nich jak do bliskich i nie ukrywał, że sytuacja jest groźna. Dla milionów ludzi było to pierwsze od początku wojny potwierdzenie, że władza w ogóle działa. Krąg odbiorców był jednak węższy, niż sugerowała późniejsza legenda: uchwałą Rady Komisarzy Ludowych z 25 czerwca ludność miała w ciągu pięciu dni oddać władzom prywatne odbiorniki radiowe, by nie mogła słuchać propagandy nieprzyjaciela; przemówienie docierało więc głównie przez głośniki przewodowej sieci radiowęzłów i przez prasę, a w strefie przyfrontowej, gdzie sieć już nie działała, często w ogóle.

Wezwania przełożyły się szybko na działania, nie zawsze tak, jak zamierzano. Słabo wyszkolone i uzbrojone dywizje pospolitego ruszenia z Moskwy i Leningradu rzucano potem przeciw regularnemu wojsku, a ochotnicy z batalionów niszczycielskich NKWD ścigali dywersantów w atmosferze szpiegomanii. W wielu miastach przyfrontowych hasło, by niczego nie zostawiać wrogowi, odczytano jako sygnał do palenia archiwów i pospiesznej ucieczki urzędników z rodzinami, co świadkowie opisywali w dziennikach jako panikę i chaos.

Spalona ziemia i ewakuacja

Taktyka spalonej ziemi była w rosyjskiej tradycji wojskowej dobrze znana, od 1812 roku, i w 1941 roku stosowano ją na ogromną skalę. Wysadzano mosty i elektrownie, palono zboże, zalewano kopalnie. Do najbardziej znanych przykładów należało wysadzenie w sierpniu 1941 roku zapory Dnieprzańskiej Elektrowni Wodnej w Zaporożu, chluby pierwszych planów pięcioletnich. Koszty ponosiła ludność, która zostawała bez zapasów i dachu nad głową, a w listopadzie 1941 roku rozkaz Stawki nakazał palić wsie na zapleczu frontu niemieckiego, by pozbawić wroga kwater na zimę.

Drugą stroną tego samego programu była ewakuacja. Już 24 czerwca powołano przy Radzie Komisarzy Ludowych Radę do spraw Ewakuacji pod przewodnictwem ludowego komisarza komunikacji Łazara Kaganowicza; 3 lipca, w dniu przemówienia, zastąpił go Nikołaj Szwernik. Pociągami jadącymi pod prąd fali wojsk wywożono na Ural, nad Wołgę, na Syberię i do Azji Środkowej całe zakłady wraz z załogami. Według danych radzieckich, przytaczanych w literaturze, w latach 1941–1942 przeniesiono w ten sposób na wschód ponad 2500 przedsiębiorstw, w tym około 1500 dużych, i ewakuowano kilkanaście milionów ludzi. Wiele maszyn zginęło w drodze, a produkcja w 1941 roku gwałtownie spadła. Bez tej operacji ZSRR nie byłby jednak w stanie już w 1942 roku produkować więcej czołgów i samolotów niż Niemcy.

Miejsce w wojnie

Przemówienie z 3 lipca stało się jednym z kanonicznych tekstów radzieckiej historii wojny. To po nim do oficjalnego języka weszło określenie „wielka wojna ojczyźniana”, a odwołania do narodu, ojczyzny i rosyjskich tradycji wojskowych wypierały w propagandzie hasła klasowe. Zapowiedziana partyzantka zaczęła powstawać od razu, choć pierwsze oddziały, tworzone pospiesznie z działaczy partyjnych i funkcjonariuszy NKWD, często szybko rozbijano; dopiero w maju 1942 roku utworzono Centralny Sztab Ruchu Partyzanckiego, a partyzantka radziecka stała się poważną siłą na Białorusi i w Rosji. Nakaz niszczenia „wszystkich pomocników wroga” w kolejnych latach obracał się też przeciw ludności okupowanych ziem, którą partyzanci podejrzewali o współpracę z okupantem, w tym przeciw Polakom na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej.

Groźby wobec „panikarzy i tchórzy” znalazły szybko wyraz w represjach. Dzień po przemówieniu aresztowano dowódcę Frontu Zachodniego gen. armii Dmitrija Pawłowa i kilku jego generałów, których 22 lipca rozstrzelano. W sierpniu rozkaz nr 270 uznał żołnierzy, którzy dostali się do niewoli, za zdrajców, a w lipcu 1942 roku rozkaz nr 227 „Ani kroku wstecz!” wprowadził oddziały zaporowe. Lato i jesień przyniosły kolejne katastrofy, od Smoleńska po Kijów i Wiaźmę, ale w październiku Stalin nie opuścił Moskwy, a 6 i 7 listopada przemawiał tam ponownie, na uroczystej akademii w stacji metra i na defiladzie na placu Czerwonym, skąd żołnierze szli prosto na front.

Na zachodzie przemówienie przyjęto jako dowód, że ZSRR zamierza walczyć do końca, a nie zawierać z Hitlerem nowego układu. 12 lipca Wielka Brytania i ZSRR podpisały w Moskwie układ o wspólnym działaniu, a 30 lipca rząd Władysława Sikorskiego zawarł z ZSRR układ, który przywrócił stosunki dyplomatyczne. Głos Stalina z 3 lipca wyznaczył ton radzieckiej wojny na kolejne cztery lata: wojny totalnej, prowadzonej bez względu na koszty ludzkie, w której naród i ojczyzna zastąpiły w propagandzie rewolucję, a terror wobec własnych obywateli nie zelżał ani na chwilę.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.