TheSecondWar.pl
en
← Wszystkie bitwy

1940: Kampania francuska

Włoska inwazja na Francję

Daty:
10–25 czerwca 1940
Front:
Front zachodni
Miejsce:
Granica francusko-włoska w Alpach Zachodnich, od Mont Blanc po Morze Śródziemne: Mała Przełęcz Świętego Bernarda i dolina Isère (Tarentaise), przełęcz Mont-Cenis i dolina Arc (Maurienne, Modane), Briançon i przełęcz Montgenèvre, przełęcz Maddalena (dolina Ubaye), Alpy Nadmorskie i wybrzeże Riwiery (Mentona, Cap Martin); naloty na Prowansję, Korsykę, Tunezję i północne WłochyNa mapie bitew →
Strony:
FrancjaRené Olry
Wynik:
Niepowodzenie Włoch. Ofensywa 21–24 czerwca zatrzymała się kilka kilometrów za granicą, przed główną linią francuskich umocnień. Rozejm w Villa Incisa (24 czerwca, w mocy od 25 czerwca 0.35) dał Włochom tylko zajęty pas pogranicza z Mentoną (około 830 km²) i 50-kilometrową strefę zdemilitaryzowaną.
Autor:
Łukasz
Tagi:
Włochy, Francja, Benito Mussolini, Pietro Badoglio
Batalion alpini „Val Dora” w walce na przełęczy Col de la Pelouse podczas włoskiej inwazji na Francję, czerwiec 1940 roku.
Batalion alpini „Val Dora” w walce na przełęczy Col de la Pelouse podczas włoskiej inwazji na Francję, czerwiec 1940 roku.Autor: autor nieznany / unknown author · Public domain · Wikimedia Commons

Włoska inwazja na Francję, nazywana też bitwą o Alpy, była pierwszą kampanią Włoch w II wojnie światowej i ostatnim rozdziałem kampanii francuskiej. Benito Mussolini wypowiedział wojnę 10 czerwca 1940 roku, gdy armia francuska była już rozbita przez Niemców, a rząd opuszczał Paryż. Liczył, że kilka tysięcy poległych zapewni mu miejsce przy stole rokowań i łup w postaci Nicei, Korsyki i Tunezji. Przez pierwsze dziesięć dni na granicy alpejskiej prawie nic się nie działo. Dopiero gdy Francja poprosiła o rozejm, Duce rzucił 21 czerwca do natarcia dwie armie, około 300 tysięcy żołnierzy, przeciw kilkudziesięciu tysiącom obrońców w fortach. W ciągu czterech dni, w śnieżycach, na wysokości dwóch i trzech tysięcy metrów, Włosi posunęli się zaledwie o kilka kilometrów, a jedyną znaczącą zdobyczą była nadmorska Mentona. Francuska Armia Alp gen. René Olry’ego nie oddała żadnej ze swoich głównych pozycji i zakończyła kampanię niepokonana.

Nazwa i daty

W literaturze włoskiej walki te nazywa się bitwą w Alpach Zachodnich (battaglia delle Alpi Occidentali), we francuskiej bitwą o Alpy (bataille des Alpes), w anglosaskiej najczęściej włoską inwazją na Francję.

Za początek uznaje się 10 czerwca 1940 roku, gdy Włochy wręczyły w Rzymie wypowiedzenie wojny, które weszło w życie o północy z 10 na 11 czerwca. Za koniec – 25 czerwca, gdy o 0.35 weszły w życie jednocześnie rozejm francusko-niemiecki i rozejm francusko-włoski, podpisany wieczorem 24 czerwca w Villa Incisa pod Rzymem. Właściwe walki lądowe trwały cztery dni, od 21 do 24 czerwca, choć pojedyncze natarcia na wybrzeżu i w dolinach Alp Kotyjskich ruszyły już 20 czerwca.

Tło

Mussolini od lat zapowiadał, że Włochy muszą wyrwać się z „więzienia” Morza Śródziemnego, którego kraty stanowią Korsyka, Tunezja, Malta i Cypr, a strażnikami są Gibraltar i Suez. W listopadzie 1938 roku, gdy minister spraw zagranicznych Galeazzo Ciano mówił w Izbie Deputowanych o „naturalnych aspiracjach narodu włoskiego”, faszystowscy posłowie krzyczeli: „Nicea! Korsyka! Sabaudia! Tunezja!”. W kwietniu 1939 roku Włochy zajęły Albanię, a w maju zawarły z Niemcami pakt stalowy, sojusz zaczepny, choć Rzym zakładał, że do wojny nie dojdzie przed 1942 rokiem. Gdy Niemcy we wrześniu 1939 roku napadły na Polskę, Mussolini, świadom słabości swojej armii, ogłosił, że Włochy nie podejmą działań wojennych, i przyjął postawę „niewojowania” (non belligeranza).

Wiosną 1940 roku Duce coraz wyraźniej szykował się do wojny. 18 marca na przełęczy Brenner zapewnił Adolfa Hitlera, że Włochy staną u boku Niemiec, ale moment przystąpienia wybierze sam. Niemieckie zwycięstwa w maju rozwiały jego wahania. Pod koniec maja Francuzi i Brytyjczycy zastanawiali się jeszcze, czy ustępstwami nie da się zatrzymać Włoch poza wojną, ale gabinet wojenny w Londynie odrzucił ten pomysł, a apele prezydenta Franklina Delano Roosevelta Mussolini zbył. 26 maja Duce oznajmił marszałkom Pietrowi Badogliowi, szefowi Naczelnego Sztabu Generalnego, i Italo Balbo, że przystąpi do wojny. Obaj ostrzegali, że armia nie jest gotowa: dywizje mają niepełne stany, brakuje sprzętu, a flota handlowa jest rozproszona po świecie. Według relacji Badoglia Mussolini odpowiedział mu na początku czerwca, że potrzebuje „tylko kilku tysięcy zabitych”, by zasiąść przy konferencji pokojowej jako ten, który walczył. Liczył, że wojna potrwa najwyżej kilka tygodni.

29 maja król Wiktor Emanuel III, konstytucyjny zwierzchnik sił zbrojnych, zgodził się przekazać Mussoliniemu dowództwo operacyjne. Plany włoskie nie przewidywały jednak natarcia na Francję. Na granicy alpejskiej armia miała się bronić, a 7 czerwca dowództwo wojsk lądowych nakazało Grupie Armii „Zachód” zachować „absolutnie obronną postawę na lądzie i w powietrzu”. 10 czerwca o 16.30 Ciano wręczył deklarację wojny ambasadorowi Francji André François-Poncetowi, a kwadrans później ambasadorowi brytyjskiemu Percy’emu Loraine’owi. François-Poncet nazwał ją „ciosem sztyletu wymierzonym w człowieka, który już upadł”, a Roosevelt powiedział jeszcze tego dnia w Charlottesville, że „ręka, która trzymała sztylet, wbiła go w plecy sąsiada”. Wieczorem Mussolini ogłosił z balkonu Palazzo Venezia przystąpienie do wojny przeciw „plutokratycznym i reakcyjnym demokracjom Zachodu”. Francja była wtedy w agonii: Niemcy przełamali linię Sommy i Aisne, a naczelny wódz gen. Maxime Weygand, który zastąpił Gamelina w maju, nie miał już odwodów.

Siły i plany

Granicę francusko-włoską długości około 500 kilometrów, od Mont Blanc po Morze Śródziemne, przecinało tylko pięć przełęczy przejezdnych dla samochodów: Mała Przełęcz Świętego Bernarda, Mont-Cenis, Montgenèvre, Maddalena (Col de Larche) i Tenda, a ponadto droga nadbrzeżna. We wrześniu 1939 roku bronił jej 6 Armia z jedenastoma dywizjami i około 550 tysiącami ludzi, ale gdy Włochy pozostały poza wojną, Francuzi stopniowo zabierali stąd wojska na front niemiecki i do Norwegii. W grudniu 1939 roku 6 Armię zredukowano do Armii Alp (Armée des Alpes), której dowództwo objął gen. René Olry, artylerzysta, który w czasie I wojny światowej walczył także we Włoszech nad Piawą. W czerwcu 1940 roku miał około 175–185 tysięcy ludzi, ale na samej granicy stało tylko około 85 tysięcy. Główną siłę stanowiły trzy dywizje piechoty alpejskiej rezerwy (64, 65 i 66), sektory ufortyfikowane Sabaudii, Delfinatu i Alp Nadmorskich oraz kilkadziesiąt plutonów zwiadowców narciarzy (sections d’éclaireurs-skieurs), doborowych oddziałów alpinistów. Opierały się one na tzw. alpejskiej linii Maginota: nowoczesnych dziełach fortecznych, zbudowanych w latach trzydziestych, i dawnych fortach z XIX wieku, z artylerią wstrzelaną we wszystkie drogi podejścia. Najsilniej umocniono odcinek nadmorski, przez który prowadziła najdogodniejsza droga na Niceę.

Po stronie włoskiej stała Grupa Armii „Zachód” pod dowództwem następcy tronu, księcia Piemontu Humberta Sabaudzkiego (wł. Umberto di Savoia, od 1946 roku krótko król Humbert II). Składała się z 1 Armii gen. Pietra Pintora na południu, od masywu Monviso do morza, i 4 Armii gen. Alfreda Guzzoniego na północy. W odwodzie były 7 Armia pod Turynem i formowana Armia Padu z dywizjami zmotoryzowanymi i pancerną „Littorio”. Na granicy stało 18 dywizji piechoty i 4 alpejskie, w sumie około 300 tysięcy żołnierzy i około 3 tysięcy dział. Ich rozmieszczenie było jednak obronne: wojska zajmowały wyloty dolin, a artyleria miała razić nieprzyjaciela, który przekroczyłby granicę. Kierownictwo działań na froncie objął po 10 czerwca marszałek Rodolfo Graziani, szef sztabu generalnego wojsk lądowych, a rozkazy Mussoliniego, łagodzone nieco przez Badoglia, przekazywał z Rzymu jego zastępca gen. Mario Roatta. Graziani, pewien, że ofensywa się nie uda, kazał protokołować wszystkie narady sztabu, by w razie klęski móc obarczyć winą podwładnych i przełożonych.

Liczebna przewaga Włochów była złudna. Po reformach gen. Alberta Parianiego dywizje włoskie miały tylko dwa pułki piechoty i około 7 tysięcy ludzi, mniej niż francuskie. Artyleria pochodziła w większości z I wojny światowej, a część z austro-węgierskich zdobyczy. Czołgi to były w ogromnej większości tankietki L3 uzbrojone tylko w karabiny maszynowe. Brakowało ciężarówek, radiostacji, saperów i zimowego wyposażenia, a dowódcy wojsk lądowych nie mogli się bezpośrednio porozumiewać z lotnictwem i marynarką. Atakujący musiałby nacierać pod górę, przez przełęcze zasypane jeszcze w czerwcu śniegiem, na dobrze ukryte forty.

Przebieg: dziesięć dni czekania (10–20 czerwca)

Francuzi spodziewali się wojny. Już 26 maja Olry uprzedził prefekta, że Mentona, największe miasto na granicy, zostanie ewakuowana na jego rozkaz, a w nocy z 3 na 4 i z 4 na 5 czerwca wywieziono jej mieszkańców. Po wypowiedzeniu wojny załogi zajęły stanowiska, a saperzy, zużywając 53 tony materiałów wybuchowych, wysadzili mosty, drogi i tunele prowadzące przez granicę. Francuski ambasador i attaché wojskowy zapowiedzieli jednak w Rzymie, że Francja nie zamierza atakować, i Armia Alp do końca nie podjęła żadnej ofensywy. Obie strony ograniczały się do patroli i pojedynków artyleryjskich między fortami. 12 czerwca francuscy narciarze zaskoczyli włoską placówkę na przełęczy Maddalena.

W powietrzu i na morzu działo się więcej. 11 czerwca włoskie bombowce rozpoczęły naloty na Maltę. W nocy z 11 na 12 czerwca brytyjskie bombowce Whitley, startujące z Yorkshire i tankujące na Wyspach Normandzkich, zbombardowały Turyn i Genuę, zabijając w Turynie 15 cywilów. 13 czerwca włoskie lotnictwo zaatakowało lotniska w Prowansji, a 14 czerwca francuska eskadra z Tulonu ostrzelała zakłady przemysłowe w Genui, Savonie i Vado Ligure. Szkody były niewielkie, ale ostrzał włoskiego wybrzeża w dniu, w którym Niemcy wkraczali do Paryża, upokorzył Mussoliniego. 17 czerwca Włosi zbombardowali Marsylię, zabijając ponad 140 osób.

Zwrot nastąpił, gdy upadł rząd Paula Reynauda. Jego następca, marszałek Philippe Pétain, 17 czerwca poprosił Niemców, a za pośrednictwem Stolicy Apostolskiej także Włochów, o warunki rozejmu i ogłosił przez radio, że „trzeba zaprzestać walki”. Mussolini zrozumiał, że wojna może się skończyć, zanim jego armia odda choćby strzał. Już 15 czerwca kazał przygotować natarcie w ciągu trzech dni, co Badoglio uznał za niewykonalne, bo przejście od obrony do natarcia wymagało według niego 25 dni. 16 czerwca Graziani wydał rozkaz przygotowania w ciągu dziesięciu dni trzech uderzeń: przez Małą Przełęcz Świętego Bernarda, przez przełęcz Maddalena i wzdłuż wybrzeża. W kolejnych dniach przychodziły z Rzymu rozkazy sprzeczne: 18 czerwca jednocześnie o natychmiastowym wstrzymaniu działań i o kontynuowaniu przygotowań. Wielu żołnierzy uznało, że wojna się skończyła, i bratało się z Francuzami. Tego dnia na spotkaniu w Monachium Hitler dał Mussoliniowi do zrozumienia, że włoskie roszczenia wobec Nicei, Korsyki i Tunezji przeszkadzają w rokowaniach z Francją. Obiecał jednak, że niemiecki rozejm nie wejdzie w życie bez włoskiego, a niemieckie kolumny pancerne uderzą od tyłu na Armię Alp. Duce wrócił do Rzymu przekonany, że musi coś zdobyć własnymi siłami.

Od 15 czerwca Olry musiał zresztą bronić się na dwóch frontach. Niemcy szli doliną Saony i Rodanu, 19 czerwca zajęli Lyon, a XVI Korpus Pancerny gen. Ericha Hoepnera kierował się na Chambéry i Grenoble, na tyły fortów alpejskich. Olry zebrał przeciw nim zgrupowanie gen. Georges’a Cartiera, około 30 tysięcy ludzi z rozbitych jednostek, marynarzy i rezerwistów, uzbrojonych w sprzęt z magazynów, i wysadził mosty na Rodanie i Isère. W dniach 18–20 czerwca włoska artyleria z fortu na szczycie Mont Chaberton, na wysokości 3130 metrów, ostrzeliwała francuskie forty pod Briançon, nazywana przez Francuzów „pancernikiem w chmurach”, a 20 czerwca jej ogień pozwolił Włochom zająć wieś Montgenèvre.

Przebieg: ofensywa w Alpach (21–24 czerwca)

20 czerwca Mussolini zażądał natarcia od rana następnego dnia, bo – jak powiedział Badogliowi – nie chciał „hańby, by Niemcy zajęli Niceę i nam ją przekazali”. Wieczorem Graziani nakazał obu armiom „zaatakować do głębi na całym froncie” o trzeciej nad ranem 21 czerwca. Celem miała być teraz Marsylia, a bezpośrednio Albertville i Mentona. Mussolini jeszcze tego wieczoru odwołał, a potem ponownie potwierdził rozkaz, przesuwając ciężar natarcia na północ. Ofensywa ruszyła 21 czerwca o świcie w ulewie i śnieżycy. Na przełęczach leżał świeży śnieg, a mgła odbierała widoczność artylerzystom i lotnikom. Z 285 lotów bombowych w dniach 21–24 czerwca mniej niż połowa odnalazła cele, a bomby nie mogły zaszkodzić fortom wykutym w skale.

Główne uderzenie wyprowadziła 4 Armia Guzzoniego. Korpus alpejski nacierał przez Małą Przełęcz Świętego Bernarda na Bourg-Saint-Maurice. Drogę zamykała stara reduta Redoute Ruinée, której kilkudziesięcioosobowa załoga strzelców alpejskich z karabinami maszynowymi przez cztery dni powstrzymywała kolejne bataliony. Gdy Guzzoni rzucił naprzód jednocześnie alpinów i zmotoryzowaną dywizję „Trieste”, na jedynej drodze powstał korek, przez który nie mogły się przedostać nawet sanitarki. Tankietki „Trieste” utknęły na zasiekach i minach przed zniszczonym mostem. Włosi dotarli do Séez i doliny Isère, ale Bourg-Saint-Maurice nie zdobyli, a reduty nie zdołali zająć do końca walk. Po rozejmie jej obrońcy wyszli z honorami wojskowymi. Dalej na południe I Korpus nacierał przez przełęcz Mont-Cenis w dolinę Arc. Alpini, schodząc bezdrożami, zajęli Bessans i Lanslebourg, a dywizja „Cagliari” wioskę Bramans, ale forty strzegące Modane wytrzymały, a kolumna nacierająca drogą z przełęczy utknęła na minach i pod ogniem fortu La Turra.

Pod Briançon francuska bateria czterech moździerzy kalibru 280 mm, ukryta u stóp fortu Infernet, od 21 czerwca ostrzeliwała fort Chaberton. Mimo przerw spowodowanych pogodą w kilkudziesięciu strzałach unieszkodliwiła sześć z ośmiu jego wież działowych, co Francuzi uznali za symbol całej bitwy. Na przełęczy Maddalena dywizja „Acqui”, która miała nacierać 60 kilometrów jedyną drogą w dolinie, zostawiła daleko w tyle zaopatrzenie i artylerię i dotarła do francuskich umocnień w dolinie Ubaye dopiero wieczorem 24 czerwca, gdy rozejm był już podpisany. W jej szeregach więcej było odmrożonych niż rannych.

Na wybrzeżu 1 Armia Pintora, który do ostatniej chwili prosił o odroczenie ataku, nacierała siłami XV Korpusu gen. Gastone Gambary. Graniczny most Saint-Louis między Ventimiglią a Mentoną bronił się do końca: kilkuosobowa załoga francuskiej placówki zablokowała drogę nadbrzeżną, a artyleria fortów Cap Martin i Mont Agel zniszczyła m.in. włoski pociąg pancerny. Desant pułku piechoty morskiej „San Marco” za plecami Francuzów odwołano, bo zarekwirowane łodzie rybackie i spacerowe psuły się i przeciekały. Dopiero w nocy z 22 na 23 czerwca, pod osłoną mgły, oddziały dywizji „Cosseria” i „Modena” obeszły fort Cap Martin i weszły do wschodnich dzielnic Mentony. W mieście toczyły się zacięte walki uliczne. Francuzi stopniowo wycofali się na zachód, a 24 czerwca włoskie natarcie na równinę Carnolès odparła artyleria. Fort Cap Martin, choć okrążony, strzelał do końca. 23 czerwca rano włoscy lotnicy, szukając francuskich dział na Cap Martin, zbombardowali omyłkowo własną artylerię na przylądku Mortola, kilka kilometrów za granicą.

Tymczasem na tyłach Armii Alp walczyli Niemcy. 23 czerwca zajęli Aix-les-Bains i dotarli w pobliże Chambéry, ale ich kolumnę idącą na Grenoble zatrzymała 23–24 czerwca pod Voreppe francuska artyleria zgrupowania Cartiera. Do włoskich linii nie doszli.

Rozejm

21 czerwca, gdy w Compiègne Hitler przedstawiał Francuzom warunki niemieckie, Ciano zanotował, że Mussolini jest upokorzony, bo „nasze wojska nie zrobiły kroku naprzód; także dziś nie zdołały przejść i zatrzymały się przed pierwszym francuskim punktem umocnionym, który się bronił”. Wcześniejsze żądania, przedstawione w Monachium, obejmowały okupację Francji po Rodan, Korsyki, Tunezji i Somali Francuskiego. Wobec niepowodzeń w górach i umiarkowanych warunków niemieckich Mussolini zrezygnował z nich i postanowił odłożyć roszczenia do konferencji pokojowej. 23 czerwca po południu przyleciała do Rzymu w niemieckich samolotach ta sama delegacja francuska, która dzień wcześniej podpisała rozejm z Niemcami, z gen. Charles’em Huntzigerem na czele. Rozmowy odbyły się w Villa Incisa all’Olgiata przy Via Cassia. Mussolini zwlekał z podpisem w nadziei, że Gambara zdąży jeszcze zająć Niceę.

24 czerwca o 19.15 Huntziger i Badoglio podpisali rozejm. Na prośbę Huntzigera, za zgodą Mussoliniego, skreślono w ostatniej chwili punkt o wydaniu Włochom przebywających we Francji włoskich emigrantów politycznych. Włochy zachowały tylko to, co zajęły: pas pogranicza o powierzchni około 830 km² z 28,5 tysiąca mieszkańców, z czego większość przypadała na Mentonę. Po francuskiej stronie granicy utworzono strefę zdemilitaryzowaną głębokości 50 kilometrów, co oznaczało likwidację alpejskiej linii umocnień, oraz strefy zdemilitaryzowane na granicach Tunezji, Algierii i Somali Francuskiego. Rozbrojeniu miały ulec bazy morskie w Tulonie, Bizercie, Ajaccio i Oranie, a Włochy uzyskały prawo korzystania z portu w Dżibuti i francuskiego odcinka kolei do Addis Abeby. Nad wykonaniem rozejmu czuwała włoska komisja rozejmowa w Turynie. Oba rozejmy weszły w życie 25 czerwca o 0.35. Mussolini nazwał go z goryczą rozejmem „bardziej politycznym niż wojskowym, po zaledwie piętnastu dniach wojny”, który daje jednak „dobry dokument w ręku”.

Straty

Według oficjalnego zestawienia włoskiego z 18 lipca 1940 roku, sporządzonego, gdy wielu poległych leżało jeszcze pod śniegiem, wojska włoskie straciły 631 zabitych (w innych zestawieniach 642), 2631 rannych i 616 zaginionych. Ponadto 2151 żołnierzy doznało odmrożeń. Historycy przyjmują, że większość zaginionych zginęła albo dostała się do niewoli. Francuzi wzięli do niewoli prawdopodobnie około 1100 Włochów, których zwolniono zaraz po rozejmie. Straty Armii Alp w walkach z Włochami różne źródła podają na 32–40 zabitych, 42–121 rannych i około 150 jeńców, których po rozejmie zapomniano i wywieziono do obozu w Fonte d’Amore koło Sulmony. W walkach z Niemcami nad Rodanem i Isère Armia Alp straciła ponadto około 20 zabitych, 84 rannych i ponad 150 jeńców.

Znaczenie

Dla Francji walki w Alpach były jedynym jasnym punktem klęski 1940 roku. Armia Alp, osłabiona, z Niemcami na tyłach, utrzymała prawie wszystkie swoje pozycje, a francuska pamięć nazwała ją „armią niezwyciężoną” (l’armée invaincue). Historycy przypisują to umocnieniom, górom i pogodzie, ale także dowództwu Olry’ego, który działał samodzielnie, niezależnie od chaosu w rządzie. Wypowiedzenie wojny pokonanej już Francji, które Roosevelt nazwał ciosem w plecy, ciążyło odtąd na stosunkach francusko-włoskich i na wizerunku Włoch w świecie.

Dla Włoch kampania była kompromitacją, choć propaganda ogłosiła ją „wspaniałym zwycięstwem” nad przeciwnikiem, który rzekomo opierał się zacieklej Włochom niż Niemcom. Historycy są zgodni, że włoskie natarcie zakończyło się fiaskiem: przewaga liczebna nie zrównoważyła złego wyposażenia, braku przygotowania i chaosu dowodzenia, w którym rozkazy Mussoliniego zmieniały się z godziny na godzinę. Lekcji nie wyciągnięto. Ta sama armia, z tymi samymi brakami, zaatakowała we wrześniu 1940 roku Egipt, a w październiku Grecję i w obu kampaniach poniosła klęski, które zmusiły Hitlera do przyjścia sojusznikowi z pomocą. Włochy stały się w sojuszu z Niemcami partnerem coraz bardziej zależnym. W listopadzie 1942 roku, po lądowaniu aliantów w Afryce Północnej, wojska włoskie zajęły południowo-wschodnią Francję po Rodan i Korsykę. W strefie włoskiej Żydzi byli przez kilka miesięcy bezpieczniejsi niż w niemieckiej, bo włoskie władze wojskowe odmawiały wydawania ich Niemcom. Po kapitulacji Włoch we wrześniu 1943 roku tereny te zajęli Niemcy. W traktacie pokojowym z 1947 roku Włochy oddały Francji m.in. Tendę i La Brigue oraz szczyt Chaberton.

Na osi czasu

(01)