TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Spotkanie Hitlera i Mussoliniego na przełęczy Brenner

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
18 marca 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
Włochy, Benito Mussolini, Adolf Hitler, Galeazzo Ciano

18 marca 1940 roku rano na stacji kolejowej na przełęczy Brenner, na granicy Rzeszy i Włoch, spotkali się Adolf Hitler i Benito Mussolini. Padał śnieg. Rozmowa odbyła się w salonce Hitlera, w obecności ministrów spraw zagranicznych Joachima von Ribbentropa i Galeazza Ciano, i była, jak zanotował Ciano, „bardziej monologiem niż czymkolwiek innym”. Hitler mówił prawie cały czas, Mussolini słuchał. Na koniec potwierdził jednak to, co tydzień wcześniej powiedział w Rzymie Ribbentropowi: Włochy nie pozostaną poza wojną do jej końca i staną u boku Niemiec, ale chwilę przystąpienia do walki Duce zastrzega dla siebie. Było to pierwsze spotkanie obu dyktatorów od konferencji monachijskiej z września 1938 roku i zamknęło miesiąc, w którym o postawę Włoch zabiegali jednocześnie Niemcy, Brytyjczycy i Amerykanie.

Niewojowanie i węgiel

Od 1 września 1939 roku Włochy pozostawały „niewojujące”, co miało oznaczać, że nie walczą, ale nie są neutralne i nie wyrzekają się paktu stalowego. Mussolini z każdym miesiącem znosił tę rolę gorzej. Nie chciał, by uważano go za tchórza albo, jak w 1914 roku, za sojusznika, który porzuca partnera. Jednocześnie wiedział od własnych sztabów, że armia nie będzie gotowa do dużej wojny przez kilka lat. 3 stycznia 1940 roku napisał do Hitlera długi list, w którym zapewniał o lojalności, ale radził nie poświęcać walki z bolszewizmem dla układu z Moskwą, sugerował, że odtworzenie okrojonego, czysto polskiego państwa ułatwiłoby zakończenie wojny, i ostrzegał, że nie jest pewne, czy uda się rzucić Francję i Wielką Brytanię na kolana bez ofiar niewspółmiernych do celów. Hitler przez dwa miesiące na list nie odpowiadał.

W tym czasie narastał spór z Londynem o węgiel. Włochy wydobywały tylko niewielką część potrzebnego im węgla, a z Niemiec sprowadzały rocznie około 10–12 milionów ton. Większość tego węgla płynęła Renem do Rotterdamu, a stamtąd włoskimi statkami wokół Europy do portów Italii. Pod koniec listopada 1939 roku rząd brytyjski, w odwecie za niemiecką wojnę minową, zapowiedział zatrzymywanie niemieckiego eksportu także na statkach neutralnych. Wobec Włoch przez kilka miesięcy przymykano oko, licząc na porozumienie: Brytyjczycy proponowali, że sami dostarczą Włochom węgiel, a w zamian kupią włoskie uzbrojenie, między innymi kilkaset samolotów Caproni. Na początku lutego Mussolini zerwał jednak te rozmowy, a 20 lutego brytyjski minister wojny gospodarczej oświadczył w Izbie Gmin, że okres przejściowy dobiega końca.

1 marca brytyjska prasa ogłosiła, że od tego dnia niemiecki węgiel wieziony morzem do Włoch będzie traktowany jako kontrabanda. 2 marca Mussolini sam podyktował końcowe zdania ostrej noty protestacyjnej, którą Ciano nieco złagodził i przekazał Brytyjczykom następnego dnia. Ambasador Niemiec Hans Georg von Mackensen natychmiast zaoferował, że cała niemiecka prasa przyłączy się do ataku na Wielką Brytanię, ale Ciano podziękował. Rozumiał, że Berlinowi chodzi o skłócenie Rzymu z Londynem. 5 marca Royal Navy zatrzymała w kanale La Manche pierwsze włoskie węglowce płynące z Rotterdamu, a w ciągu kilku dni na redzie Downs stało już ich, według ówczesnej prasy, kilkanaście, z ponad 100 tysiącami ton węgla. Mussolini wpadł we wściekłość. „Nie może być tak, żebym właśnie ja stał się pośmiewiskiem Europy” – mówił według dziennika Ciano. – „Gdy tylko będę gotów, sprawię, że Anglicy tego pożałują”. 9 marca osiągnięto kompromis: Brytyjczycy zwolnili statki z ładunkiem, a Włosi zobowiązali się, że nie będą już wysyłać statków po niemiecki węgiel do portów Morza Północnego. Od tej pory węgiel z Rzeszy mógł docierać do Włoch tylko koleją przez Alpy, przede wszystkim przez Brenner.

Misja Sumnera Wellesa

Równolegle po Europie podróżował wysłannik Franklina Delano Roosevelta, podsekretarz stanu Sumner Welles. 9 lutego 1940 roku prezydent ogłosił, że Welles odwiedzi Włochy, Francję, Niemcy i Wielką Brytanię wyłącznie po to, by poinformować go o sytuacji w Europie, i nie jest upoważniony do składania żadnych propozycji ani zobowiązań. W Europie powszechnie uznano jednak, że Waszyngton sonduje możliwość pokoju. Welles przypłynął do Włoch liniowcem „Rex” i 26 lutego rozmawiał w Rzymie z Ciano, a po południu z Mussolinim w Palazzo Venezia. Duce wydał mu się postarzały i zmęczony. Mówił, że Polacy mają prawo do niepodległości, ale Polska nie może znów być mozaiką narodowości, i nie wykluczał rozsądnego pokoju. Ciano zanotował, że rozmowa z Mussolinim przebiegła w „dość lodowatej atmosferze”, a sam Duce skomentował ją kpiąco: z Amerykanami porozumienie jest niemożliwe, bo oceniają problemy powierzchownie. Kazał potem przekazać zapis rozmowy ambasadorowi Niemiec.

1 marca Wellesa przyjął w Berlinie Ribbentrop, który przez dwie godziny niemal bez przerwy wykładał mu niemiecką politykę, 2 marca Hitler w Nowej Kancelarii Rzeszy, a 3 marca Hermann Göring w Carinhall. Wszyscy trzej obwiniali o wojnę Wielką Brytanię i Francję i przekonywali, że Niemcy chcą pokoju, ale tylko takiego, który uznają ich zdobycze. 7–9 marca Welles rozmawiał w Paryżu z prezydentem Albertem Lebrunem, premierem Édouardem Daladierem, ministrem finansów Paulem Reynaud, a także z premierem rządu RP na uchodźstwie gen. broni Władysławem Sikorskim i ministrem spraw zagranicznych Augustem Zaleskim. Daladier zapewniał, że przywrócenie niepodległości Polsce i Czechom jest warunkiem każdego pokoju. W dniach 11–13 marca w Londynie Wellesa przyjęli król Jerzy VI, Neville Chamberlain, lord Halifax i Winston Churchill, który przez prawie dwie godziny tłumaczył mu, że z Hitlerem nie da się zawrzeć trwałego pokoju.

Ribbentrop w Rzymie

8 marca Mackensen zapowiedział Ciano, że w niedzielę 10 marca do Rzymu przyjedzie Ribbentrop z odpowiedzią Hitlera na styczniowy list Duce i że złoży także wizytę papieżowi. Ciano próbował odwieść Mussoliniego od przyjęcia gościa w chwili, gdy sprawa węgla tak napięła stosunki z Londynem, ale Duce był zadowolony. Ribbentropa przyjęto na dworcu chłodno, a zgromadzony przez działaczy partyjnych tłum zachowywał rezerwę. Już w samochodzie niemiecki minister oznajmił, że piękna pogoda przybliża chwilę działania, i dodał: „W ciągu kilku miesięcy armia francuska zostanie zniszczona, a Anglicy na kontynencie znajdą się w niewoli”. To samo powtórzył Mussoliniemu.

Przywieziony list Hitlera, datowany 8 marca, był długi. Hitler obszernie tłumaczył w nim swoją politykę, w tym układ z Moskwą, ale najważniejsze były dwie myśli: Niemcy rozstrzygną wojnę orężem, a miejsce Włoch jest nieuchronnie u boku Niemiec. Ribbentrop przywiózł też obietnicę, która miała osłodzić sprawę węgla: Rzesza zobowiązała się dostarczać Włochom koleją około miliona ton węgla miesięcznie. Pierwszego dnia Mussolini głównie słuchał. Gdy goście wyszli, powiedział Ciano, że nie wierzy ani w niemiecką ofensywę, ani w pełny sukces Niemców.

11 marca Ribbentrop został przyjęty przez Piusa XII. Papież pytał go o prześladowania katolików w Rzeszy i prosił o zgodę na wysłanie delegata apostolskiego do okupowanej Polski, by zbadał tam położenie Kościoła. Ribbentrop nie dał żadnych zapewnień, poza tym, że rozważy sprawę. Tego samego dnia Mussolini złożył deklarację, na którą Niemcy czekali. Według dziennika Ciano oświadczył, że zastrzegając sobie swobodę wyboru daty, zamierza przystąpić do wojny i prowadzić ją równolegle z Niemcami, gdyż Włochy są „więźniem Morza Śródziemnego”. Ribbentrop poprosił o wzmocnienie włoskich wojsk na granicy z Francją, by związać tam siły francuskie, i zaproponował rychłe spotkanie Hitlera z Mussolinim na przełęczy Brenner. Duce zgodził się od razu.

Już następnego dnia Mussolini żałował, że zaangażował się tak daleko. Liczył, że na Brennerze zdoła odwieść Hitlera od lądowej ofensywy na zachodzie, czego Ciano był pewien, że się nie uda. 13 marca Ribbentrop zatelefonował z propozycją, by spotkanie odbyło się w poniedziałek 18 marca. „Ci Niemcy są nieznośni, nie dają człowiekowi czasu ani odetchnąć, ani się zastanowić” – wybuchnął Mussolini, ale się zgodził. W kolejnych dniach zastanawiał się, jak uzyskać od Hitlera wspólny komunikat, który dałby Włochom swobodę pozostania poza wojną nawet po rozpoczęciu ofensywy na zachodzie.

Welles znowu w Rzymie

16 marca Welles wrócił do Rzymu. Rano przyjął go król Wiktor Emanuel III, potem rozmawiał z Ciano, a wieczorem z Mussolinim, który według Wellesa wyglądał znacznie lepiej niż dwa tygodnie wcześniej. Duce powiedział mu, że Hitler chce się z nim zobaczyć na Brennerze w poniedziałek o dziesiątej rano, i że jego zdaniem niemiecka ofensywa jest bliska, „wskazówka minutowa stoi na minucie przed północą”. Zapytał, czy może przekazać Hitlerowi wrażenia Wellesa z Paryża i Londynu, by mieć argument za odłożeniem ofensywy. Welles po rozmowie telefonicznej z Rooseveltem odmówił, bo prezydent nie chciał, by wyglądało na to, że Stany Zjednoczone współuczestniczą w ustalaniu warunków pokoju proponowanych przez Hitlera. Na pożegnanie Mussolini rzucił: „Proszę pamiętać, że choć pakt niemiecko-włoski istnieje, zachowuję pełną swobodę działania”.

Ciano zanotował tego wieczoru, że Mussolini był spokojniejszy i zamierzał zachować solidarność z Niemcami, ale na razie nie wchodzić do wojny. Duce porównał się do Bertolda, przebiegłego chłopa z włoskiej opowieści ludowej, który skazany na powieszenie wymógł, by sam mógł wybrać drzewo, i nigdy żadnego nie znalazł. „Zgodzę się przystąpić do wojny, ale zastrzegę sobie wybór chwili. Sam chcę o tym rozstrzygać, a wiele zależy od tego, jak potoczy się wojna” – mówił. Ciano dodał, że łatwo jest pchnąć Mussoliniego naprzód, a trudno go powstrzymać.

Spotkanie w salonce

17 marca o 13.30 Mussolini i Ciano wyjechali z Rzymu pociągiem na północ. W podróży Duce wykładał zięciowi swoją najnowszą koncepcję: jeśli wojna na zachodzie się zacznie, siły włoskie będą „lewym skrzydłem”, które bez walki zwiąże równie liczne siły nieprzyjaciela, ale będzie gotowe do działania w dogodnej chwili. Z europejskich stolic napływały już depesze, w których zapowiedź spotkania wiązano z obecnością Wellesa w Rzymie.

Rano 18 marca, gdy w Rzymie Welles rozmawiał z Piusem XII i kardynałem sekretarzem stanu Luigim Maglione, Mussolini czekał na Brennerze na pociąg Hitlera, jak zanotował Ciano, „z niespokojnym podnieceniem”. Powitanie było serdeczne. Rozmowa w salonce trwała, według doniesień prasy, około dwóch i pół godziny, a zakończył ją krótki posiłek. Hitler, spokojniejszy niż zwykle, mówił niemal bez przerwy: o zwycięstwie w Polsce, o sile Wehrmachtu, o tym, że wojna musi zostać rozstrzygnięta zbrojnie. Nie podał daty ofensywy na zachodzie i ani słowem nie wspomniał o przygotowywanej od kilku tygodni operacji przeciw Norwegii i Danii. Mussolini mówił mało. Według zapisków Ciano potwierdził zamiar pójścia razem z Niemcami i zastrzegł dla siebie jedynie wybór odpowiedniej chwili. Z relacji niemieckiej, sporządzonej przez tłumacza Hitlera Paula Schmidta, wynika podobny obraz: Duce uznał przystąpienie Włoch do wojny za nieuniknione, ale przypomniał, że stan finansów nie pozwala Włochom prowadzić długiej wojny, i dał do zrozumienia, że wejdzie do walki, gdy niemieckie uderzenie stworzy korzystną sytuację. Rozmawiano też o węglu i dostawach dla Włoch.

Po spotkaniu Mussolini powiedział Ciano, że nie znalazł u Hitlera tej nieprzejednanej postawy, o jakiej mówił Ribbentrop, i że Hitler zastanowi się dwa razy, zanim rozpocznie ofensywę. „Spotkanie nie zmieniło w istotny sposób naszej pozycji” – podsumował Ciano. Następnego dnia Duce przyznał jednak z urazą, że Hitler mówił cały czas, a on, który miał mu tyle do powiedzenia, musiał głównie milczeć.

Echa spotkania

W Rzymie wieść o spotkaniu przyjęto jako krok ku pokojowi i, jak zauważył Ciano, miasto świętowało, co kazało mu się zastanowić, jak trudno byłoby wywołać podobną radość ogłoszeniem wojny. 19 marca Ciano zjadł z Wellesem dyskretny obiad w klubie golfowym. Zapewnił go, że postawa niewojującego państwa nie ulegnie zmianie, że Hitler nie przedstawił żadnych propozycji pokojowych i ledwie wspomniał o Rosji. Twierdził przy tym, że spotkanie uzgodniono telefonicznie z inicjatywy Hitlera dopiero na dwa dni przed przyjazdem Wellesa, a nie podczas wizyty Ribbentropa, jak głosił niemiecki komunikat, choć jego własny dziennik pokazuje, że pomysł padł 11 marca w Rzymie. Brytyjskiego ambasadora Percy’ego Loraine’a Ciano uspokajał, że Brenner nie jest wstępem do żadnych niespodzianek. Ambasador Francji André François-Poncet nie dał się przekonać. „Postawiliście na złego konia i teraz podwajacie stawkę” – powiedział Ciano.

Welles, zasypany plotkami o rzekomym planie pokojowym, ogłosił 19 marca, że nie otrzymał ani nie przekazał żadnych propozycji pokojowych, i następnego dnia odpłynął z Genui do Stanów Zjednoczonych. 29 marca Roosevelt oświadczył, że misja zakończyła się, a „szanse na ustanowienie sprawiedliwego, stabilnego i trwałego pokoju w Europie” są obecnie nikłe. Z rozmów Wellesa wynikało jasno, że Hitler zamierza rozstrzygnąć wojnę uderzeniem na zachodzie, a alianci nie zgodzą się na pokój, który pozostawiłby Niemcom zdobycze.

Miejsce w wojnie

Spotkanie na Brennerze nie zmieniło formalnego statusu Włoch, ale przesądziło kierunek. Mussolini, który jeszcze w styczniu radził Hitlerowi szukać porozumienia z zachodnimi mocarstwami, w marcu zobowiązał się przed Ribbentropem i samym Hitlerem, że wejdzie do wojny po stronie Niemiec. Spór o węgiel tylko go w tym utwierdził: od wiosny 1940 roku Włochy dostawały z Rzeszy koleją przez Alpy około miliona ton węgla miesięcznie i coraz bardziej zależały od dostaw niemieckich. 31 marca 1940 roku Mussolini rozesłał królowi i najwyższym dowódcom tajny memoriał, w którym pisał, że Włochy nie mogą pozostać neutralne przez całą wojnę, nie rezygnując ze swej roli i nie stając się „Szwajcarią pomnożoną przez dziesięć”. Pytanie nie brzmiało, czy przystąpić do wojny, ale kiedy i jak, a wejście miało nastąpić jak najpóźniej, w granicach honoru.

O inwazji na Danię i Norwegię 9 kwietnia 1940 roku Mussolini dowiedział się dopiero w dniu jej rozpoczęcia. Gdy 10 maja Niemcy uderzyli na Francję, Belgię i Holandię, a w ciągu kilku tygodni rozbili armie alianckie, Duce uznał, że wybrana przez niego chwila nadeszła. 10 czerwca 1940 roku Włochy wypowiedziały wojnę Francji i Wielkiej Brytanii, a ich ofensywa w Alpach zakończyła się po kilku dniach niewielkimi zdobyczami. Na przełęczy Brenner obaj dyktatorzy spotkali się jeszcze raz, 4 października 1940 roku, gdy Włochy prowadziły już własną, „równoległą” wojnę, która wkrótce, w Grecji i w Afryce Północnej, uzależniła je od Niemiec jeszcze bardziej. Misja Wellesa, ostatnia poważna próba wybadania szans na pokój przed niemiecką ofensywą na zachodzie, pozostała bez skutku. Kilka tygodni później Stany Zjednoczone zaczęły coraz otwarciej wspierać Wielką Brytanię, a sam Welles pozostał jednym z najbliższych doradców Roosevelta w sprawach powojennego ładu.

Źródła

  1. trove.nla.gov.au
  2. lakevillejournal.com · when dictators meet hitler and mussolini brenner pass

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.