Stany Zjednoczone
Harry Hopkins
Administrator programów Nowego Ładu (1933–1938), sekretarz handlu (1938–1940), specjalny doradca i wysłannik prezydenta Roosevelta (1940–1945)

- Urodzony:
- 17 sierpnia 1890, Sioux City (Iowa, Stany Zjednoczone)
- Zmarł:
- 29 stycznia 1946, Nowy Jork
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Harry Hopkins, Stany Zjednoczone, Franklin Delano Roosevelt, ZSRR
- Fotografia:
- Harris & Ewing, domena publiczna, Wikimedia Commons
Harry Hopkins nie był ani dyplomatą, ani wojskowym, ani nawet politykiem, który wygrał jakiekolwiek wybory. Był pracownikiem socjalnym z Iowa, który w latach wielkiego kryzysu stworzył dla prezydenta Franklina Delano Roosevelta największe programy robót publicznych w historii Stanów Zjednoczonych, a w czasie drugiej wojny światowej stał się jego najbliższym doradcą, wysłannikiem i, jak mówiono w Waszyngtonie, drugim „ja”. Przez trzy i pół roku mieszkał w Białym Domu. To on w styczniu 1941 roku przekonał Roosevelta, że Wielka Brytania Winstona Churchilla wytrwa i warto ją wspierać, to on latem tego roku jako pierwszy wysoki przedstawiciel Ameryki rozmawiał w Moskwie ze Stalinem i uczestniczył w spotkaniu, które dało światu Kartę atlantycką. Przez całą wojnę, ciężko chory, łączył trzech przywódców wielkiej koalicji. Sam nazywał siebie „katalizatorem”.
Syn rymarza z Iowa
Harold Lloyd Hopkins urodził się 17 sierpnia 1890 roku w Sioux City w stanie Iowa jako czwarte z pięciorga dzieci Davida Hopkinsa i Anny z domu Pickett. Ojciec prowadził warsztat rymarski, a wcześniej imał się wielu zajęć. Matka, gorliwa metodystka, przywiązywała wielką wagę do religii i obowiązków wobec bliźnich. Rodzina często się przeprowadzała, przez Nebraskę i Chicago, aż osiadła w Grinnell. Tam Harry ukończył w 1912 roku miejscowy college, uczelnię o silnej tradycji tzw. ewangelii społecznej, która uczyła, że chrześcijanin powinien zmieniać warunki życia ubogich.
Zaraz po studiach wyjechał do Nowego Jorku i zaczął pracę w Christodora House, ośrodku pomocy społecznej w biednej dzielnicy Lower East Side. W 1913 roku przeszedł do Stowarzyszenia na rzecz Poprawy Warunków Życia Ubogich, gdzie odwiedzał rodziny potrzebujących i organizował dla bezrobotnych prace publiczne, jedne z pierwszych w Ameryce. W 1913 roku ożenił się z Ethel Gross, węgierską Żydówką, działaczką ruchu postępowego, z którą miał trzech synów. Burmistrz Nowego Jorku powierzył mu kierowanie miejskim biurem opieki nad dziećmi, które wypłacało zasiłki samotnym matkom.
Do wojska w 1917 roku go nie przyjęto z powodu słabego wzroku. Pracował więc dla Amerykańskiego Czerwonego Krzyża, najpierw w Nowym Orleanie, potem w Atlancie, gdzie kierował pomocą cywilną w kilku stanach Południa. W 1922 roku wrócił do Nowego Jorku, a w 1924 roku stanął na czele nowojorskiego Towarzystwa Walki z Gruźlicą, które pod jego kierownictwem bardzo się rozrosło. Należał do założycieli Amerykańskiego Stowarzyszenia Pracowników Socjalnych i w 1923 roku był jego przewodniczącym. Pod koniec lat 20. był jednym z najbardziej znanych w kraju organizatorów pomocy społecznej, a zarazem człowiekiem, który dużo palił, grał na wyścigach i nie przywiązywał wagi do pieniędzy ani do ubioru. W 1930 roku rozwiódł się z pierwszą żoną, a w 1931 roku ożenił się z Barbarą Duncan, z którą miał córkę Dianę.
Praca zamiast jałmużny
Gdy krach na Wall Street zapoczątkował wielki kryzys, ówczesny gubernator stanu Nowy Jork Roosevelt utworzył w 1931 roku stanowy Tymczasowy Urząd Pomocy w Nagłych Wypadkach (TERA), pierwszą w Ameryce instytucję stanową pomagającą bezrobotnym z pieniędzy podatników. Hopkins został jego dyrektorem wykonawczym, a w 1932 roku przewodniczącym. Roosevelt poznał go wtedy bliżej i docenił jego energię oraz to, że potrafił wydawać duże pieniądze szybko i bez marnotrawstwa.
W marcu 1933 roku nowy prezydent ściągnął go do Waszyngtonu. Hopkins stanął na czele Federalnego Urzędu Pomocy w Nagłych Wypadkach (FERA), który przekazywał stanom pieniądze dla bezrobotnych. Był przekonany, że praca jest dla człowieka czymś lepszym niż zasiłek, bo pozwala mu zachować godność. Zimą 1933/1934 roku jego Urząd Robót Cywilnych (CWA) w ciągu kilku tygodni zatrudnił około czterech milionów ludzi przy budowie dróg, szkół i boisk. Krytykom, którzy przekonywali, że gospodarka „na dłuższą metę” sama się podniesie, miał odpowiadać, że ludzie nie jedzą na dłuższą metę, tylko codziennie.
W 1935 roku, w ramach drugiej fazy Nowego Ładu, Hopkins zaproponował i objął kierownictwo Works Progress Administration (WPA), Urzędu ds. Postępu Robót. W ciągu ośmiu lat istnienia WPA dało zatrudnienie łącznie około 8,5 miliona Amerykanów, którzy zbudowali lub wyremontowali setki tysięcy kilometrów dróg, ponad sto tysięcy mostów, tysiące szkół, szpitali i lotnisk. Hopkins stworzył też programy dla młodzieży oraz dla artystów, pisarzy, muzyków i aktorów, co jego przeciwnicy wyśmiewali jako marnowanie pieniędzy. Konserwatyści widzieli w nim symbol rozrzutnego, upolitycznionego państwa. Z Eleanor Roosevelt łączyła go przyjaźń i wspólne przekonania społeczne. Po śmierci w 1936 roku Louisa Howe’a, wieloletniego doradcy prezydenta, Hopkins stał się mu najbliższy.
Choroba i Biały Dom
W 1937 roku na raka zmarła jego druga żona, a pod koniec tego roku sam Hopkins przeszedł w klinice Mayo w Rochester operację, w której usunięto mu większą część żołądka z powodu nowotworu. Od tej pory do końca życia miał kłopoty z trawieniem, chudł i słabł, a lekarze kilkakrotnie dawali mu tylko tygodnie życia. Mimo to Roosevelt, który widział w nim nawet możliwego następcę, w grudniu 1938 roku mianował go sekretarzem handlu. Polityczne ambicje Hopkinsa szybko jednak zgasły. W 1939 roku był tak chory, że przez długie miesiące nie mógł pracować, a ministerstwem kierował jego zastępca. W 1940 roku formalnie ustąpił.
10 maja 1940 roku, w dniu, w którym Niemcy uderzyły na zachodzie, Hopkins do późna rozmawiał z prezydentem, a ten zaproponował mu nocleg w Białym Domu. Został tam na trzy i pół roku, w pokoju na piętrze, kilka kroków od gabinetu prezydenta. Jako człowiek bez stanowiska, ale zawsze pod ręką, czytał depesze, przyjmował gości, pisał z prezydentem przemówienia i pilnował spraw, które Roosevelt chciał załatwić z pominięciem urzędów. Z jego pomocą rodziły się takie decyzje jak utworzenie urzędu badań naukowych, którego plan przyniósł mu w czerwcu 1940 roku Vannevar Bush. Latem tego roku na konwencji demokratów w Chicago kierował, z hotelowego pokoju połączonego bezpośrednią linią z Białym Domem, akcją, która dała Rooseveltowi nominację na trzecią kadencję, a wiceprezydentem uczyniła Henry’ego Wallace’a.
Wysłannik do Churchilla
Po wygranych wyborach Roosevelt szukał sposobu, by pomóc Wielkiej Brytanii, która od upadku Francji walczyła sama, ale nie wiedział, czy Churchill rzeczywiście jest w stanie wytrwać. W styczniu 1941 roku wysłał więc Hopkinsa jako swego osobistego przedstawiciela. Hopkins przyleciał do Anglii 9 stycznia, w czasie Blitzu. Churchill poświęcił mu wiele czasu i zabierał go w podróże po kraju. Hopkins pisał do Roosevelta, że Churchill jest rządem „w każdym sensie tego słowa” i jedynym człowiekiem, z którym prezydent musi się w pełni porozumieć, a Brytyjczycy rozpaczliwie potrzebują pomocy. Na pożegnalnej kolacji w Glasgow wstał i zacytował Księgę Rut: „dokąd ty pójdziesz, tam i ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam i ja zamieszkam, twój naród będzie moim narodem”, po czym dodał cicho: „aż do końca”. Churchill płakał.
Raport Hopkinsa wzmocnił Roosevelta w walce o ustawę Lend-Lease, którą prezydent podpisał w marcu. Hopkins został faktycznym kierownikiem programu pomocy i najważniejszym łącznikiem między Białym Domem a Downing Street. Churchill przezwał go „lordem Sedno Sprawy”, bo w każdej dyskusji szybko docierał do tego, co naprawdę trzeba rozstrzygnąć.
Moskwa i zatoka Placentia
W lipcu 1941 roku Hopkins znów był w Londynie, by uzgodnić z Churchillem szczegóły jego spotkania z prezydentem. Kilka tygodni wcześniej Niemcy napadły na Związek Radziecki, a w Waszyngtonie i Londynie powszechnie sądzono, że Armia Czerwona upadnie w ciągu kilku tygodni. Hopkins uznał, że nikt nie zna prawdziwego stanu rzeczy, i za zgodą Roosevelta poleciał wodnosamolotem przez Archangielsk do Moskwy. Przybył tam rano 30 lipca. Jeszcze tego dnia wieczorem i następnego rozmawiał na Kremlu ze Stalinem, któremu oznajmił, że prezydent uważa Hitlera za wroga ludzkości i chce pomóc Związkowi Radzieckiemu, choć jego misja nie jest dyplomatyczna i nie przywozi żadnych formalnych zobowiązań. Stalin poprosił przede wszystkim o działa przeciwlotnicze, karabiny maszynowe, karabiny, benzynę lotniczą i aluminium. „Dajcie nam działa przeciwlotnicze i aluminium, a możemy walczyć trzy, cztery lata” – powiedział. Za najlepszą drogę dostaw uznał Archangielsk, bo przez Iran i Władywostok prowadziły trasy zbyt długie lub zbyt niepewne. W drugiej rozmowie tłumaczył Maksim Litwinow, były komisarz spraw zagranicznych.
Hopkins wrócił z przekonaniem, że Rosjanie będą walczyć i że warto im pomagać, i to przekonanie przekazał Rooseveltowi i Churchillowi. Wyczerpany lotem nad Arktyką, ledwie zdążył do Scapa Flow, skąd 4 sierpnia popłynął z Churchillem pancernikiem „Prince of Wales” do zatoki Placentia na Nowej Fundlandii. W czasie rozmów 9–12 sierpnia był stale obecny przy obu przywódcach. Gdy spór o preferencje celne imperium brytyjskiego groził opóźnieniem wspólnej deklaracji, przekonywał, że ogłoszenia Karty atlantyckiej nie można wstrzymywać z takiego powodu. Z jego inicjatywy zaproponowano Stalinowi konferencję w Moskwie w sprawie dostaw. Sam miał w niej wziąć udział, ale był zbyt chory, więc w końcu września do Moskwy pojechali lord Beaverbrook i Averell Harriman. Jesienią 1941 roku Związek Radziecki objęła ustawa Lend-Lease. Program pomocy przejął formalnie nowy urząd kierowany przez Edwarda Stettiniusa, ale Hopkins nadal miał w nim decydujący głos i przez całą wojnę dbał, by dostawy dla ZSRR miały pierwszeństwo, nawet wbrew sprzeciwom części wojskowych.
Przy boku prezydenta
7 grudnia 1941 roku Hopkins jadł z Rooseveltem obiad w gabinecie w Białym Domu, gdy minister marynarki Frank Knox zadzwonił z wiadomością o ataku na Pearl Harbor. Hopkins z początku nie wierzył. Kilkanaście dni później w Białym Domu zamieszkał Churchill, który przypłynął na pierwszą wojenną konferencję w Waszyngtonie, konferencję Arcadia. Hopkins przewodniczył w tym czasie utworzonej wtedy Radzie Przydziału Uzbrojenia, rozdzielającej amerykańską i brytyjską produkcję wojenną między sojuszników, i zasiadał w Radzie Wojny na Pacyfiku.
W kwietniu 1942 roku poleciał z gen. George’em Marshallem do Londynu, by przekonać Brytyjczyków do amerykańskiego planu desantu we Francji. W lipcu, gdy Brytyjczycy uznali inwazję w 1942 roku za niewykonalną, wraz z Marshallem i adm. Ernestem Kingiem negocjował w Londynie kompromis, z którego wyrosło lądowanie w Afryce Północnej, operacja Torch. 30 lipca 1942 roku w Białym Domu ożenił się po raz trzeci, z Louise Macy, byłą redaktorką magazynu mody. Towarzyszył Rooseveltowi na konferencjach w Casablance w styczniu 1943 roku, w Kairze i Teheranie pod koniec tego roku. Pomagał w redagowaniu korespondencji między przywódcami i był dla Churchilla najpewniejszą drogą do prezydenta, a dla Stalina jednym z niewielu Amerykanów, z którymi chętnie rozmawiał.
Jego wpływy budziły zazdrość. Republikańska prasa przedstawiała go jako szarą eminencję, nazywała Rasputinem i oskarżała o rozrzutność i korzystanie z przywilejów, a wojskowi irytowali się, że cywil bez doświadczenia wojskowego uczestniczy w naradach strategicznych. W grudniu 1943 roku Hopkinsowie wyprowadzili się z Białego Domu do własnego domu w Georgetown. Z początkiem 1944 roku stan zdrowia Hopkinsa gwałtownie się pogorszył i na wiele miesięcy trafił do szpitali, gdzie przeszedł kolejną operację. W lutym 1944 roku zginął jego najmłodszy syn, osiemnastoletni Stephen, żołnierz piechoty morskiej, poległy na atolu Kwajalein na Wyspach Marshalla. Hopkins wrócił do pracy dopiero pod koniec roku, ale jego pozycja przy prezydencie nie była już taka jak dawniej.
Jałta i ostatnia misja
W lutym 1945 roku, choć bardzo chory, pojechał z Rooseveltem na konferencję jałtańską. Większość czasu spędził w łóżku, ale brał udział w najważniejszych naradach i przekazywał prezydentowi notatki. Należał do tych, którzy uważali, że współpraca ze Stalinem po wojnie jest możliwa i konieczna. W drodze powrotnej opuścił prezydencki okręt i poleciał do kraju, a Roosevelt miał mu to za złe. Już się nie zobaczyli: prezydent zmarł 12 kwietnia 1945 roku.
Następca Roosevelta Harry Truman, zaniepokojony narastającymi sporami z Moskwą, przede wszystkim o Polskę, poprosił Hopkinsa, by raz jeszcze pojechał do Stalina. Od 26 maja do 6 czerwca 1945 roku Hopkins odbył na Kremlu kilka długich rozmów. Głównym tematem była Polska. Stalin zgodził się, by do rozmów o utworzeniu nowego rządu zaproszono obok komunistów z Warszawy kilku polityków spoza ich obozu, w tym Stanisława Mikołajczyka. Hopkins poruszył też sprawę szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, podstępnie aresztowanych w marcu przez NKWD, ale Stalin odmówił ich uwolnienia i w czerwcu w Moskwie odbył się ich pokazowy proces. Porozumienie Hopkinsa ze Stalinem otworzyło drogę do powołania w czerwcu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, który Stany Zjednoczone i Wielka Brytania uznały, wycofując uznanie dla rządu RP na uchodźstwie. Dla Waszyngtonu był to sukces, który oddalał groźbę rozłamu wśród zwycięzców. Dla Polski oznaczało to przypieczętowanie dominacji Moskwy w zamian za drobne ustępstwa. Stalin zgodził się też w tych rozmowach na wcześniej sporne kwestie dotyczące procedury głosowania w przyszłej Radzie Bezpieczeństwa ONZ i potwierdził, że ZSRR przystąpi do wojny z Japonią.
Śmierć i spory o ocenę
Po powrocie z Moskwy Hopkins zrezygnował latem 1945 roku ze służby publicznej i nie pojechał na konferencję poczdamską. We wrześniu Truman odznaczył go Medalem za Wybitną Służbę. Zmarł w szpitalu w Nowym Jorku 29 stycznia 1946 roku, w wieku 55 lat. Jako przyczynę śmierci podawano raka, część lekarzy i historyków wiąże ją raczej z wieloletnim niedożywieniem i chorobą wątroby, będącymi skutkiem operacji z 1937 roku i licznych transfuzji. Jego prochy pochowano w Grinnell.
Churchill napisał o nim, że był „duszą, która płonęła w kruchym i słabnącym ciele”, „chylącą się latarnią morską, z której biło światło prowadzące wielkie floty do portu”. Marshall uważał, że Ameryka nigdy nie zrozumie, ile Hopkins dla niej zrobił. Przyjaciel i autor przemówień Roosevelta, dramaturg Robert E. Sherwood, wydał na podstawie jego papierów książkę „Roosevelt i Hopkins”, nagrodzoną w 1949 roku Nagrodą Pulitzera, która do dziś jest jednym z podstawowych źródeł do dziejów amerykańskiej polityki wojennej.
Przeciwnicy widzieli w Hopkinsie przede wszystkim człowieka, który zbyt ufał Stalinowi. W czasie zimnej wojny oskarżano go, że ułatwiał przekazywanie ZSRR tajemnic, a w 1990 roku zbiegły oficer KGB Oleg Gordijewski twierdził, że w Moskwie uważano go za agenta. Badacze, którzy analizowali te zarzuty, w większości je odrzucają: Hopkins rzeczywiście miał stałe kontakty z przedstawicielami radzieckimi, bo wymagała tego jego rola przy dostawach, ale nie znaleziono dowodu, by działał wbrew poleceniom prezydenta lub interesom Stanów Zjednoczonych. Częściej zarzuca mu się naiwność: wiarę, że hojność i osobiste zaufanie zmienią zachowanie Stalina, i przekonanie, że po zwycięstwie Związek Radziecki będzie w Europie potęgą dominującą, z którą trzeba się ułożyć. Dla Polaków jego nazwisko wiąże się z jednej strony z amerykańską pomocą, która pomogła pokonać Niemcy, a z drugiej z porozumieniem z czerwca 1945 roku, w którym Zachód pogodził się z rządem narzuconym Polsce przez Moskwę. Nie ulega jednak wątpliwości, że niewielu ludzi zrobiło tyle, co ten schorowany pracownik socjalny z Iowa, by Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Związek Radziecki zdołały walczyć razem aż do zwycięstwa nad Hitlerem.
Źródła
W opisach bitew
(01)Najczęściej obok
Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.