TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Ataki na konwoje OB 288 i OB 290

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Atlantyk
Data:
24 lutego 1941
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Atlantyk
Tagi:
bitwa o Atlantyk, U-Booty, Luftwaffe, Karl Dönitz

W nocy z 23 na 24 lutego 1941 roku, na północnym Atlantyku na południe od Islandii, pięć niemieckich okrętów podwodnych dopadło konwój OB 288, który kilka godzin wcześniej został rozwiązany, a jego statki płynęły już pojedynczo do portów Ameryki. Do rana zatopiły dziewięć statków handlowych i okręt pomocniczy Royal Navy. Tej samej nocy, kilkaset mil dalej na wschód, inny U-Boot zatopił trzy statki z konwoju OB 289. Dwa dni później, 26 lutego, okręt Günthera Priena i dalekie samoloty bombowe Focke-Wulf Fw 200 Condor zaatakowały konwój OB 290 i zatopiły około dziesięciu dalszych. W ciągu niespełna tygodnia trzy konwoje wychodzące z Liverpoolu straciły ponad dwadzieścia statków, a dalsze zostały uszkodzone. Niemcy nie stracili przy tym ani jednego U-Boota.

Pod 24 lutego pojawia się w kalendariach ogólna uwaga, że niemiecka ofensywa podwodna na Atlantyku „odnosi coraz większe sukcesy”. Liczby to potwierdzają: według zestawień serwisu uboat.net w styczniu 1941 roku U-Booty zatopiły 15 statków o łącznej pojemności około 99 tysięcy BRT, a w lutym 44 statki o pojemności blisko 212 tysięcy BRT. Ten wzrost nie brał się jednak z większej liczby okrętów, bo tych było wtedy najmniej w całej wojnie, lecz z lepszej pogody, z nowego współdziałania z lotnictwem i ze słabości brytyjskiej eskorty na zachodnim krańcu jej zasięgu. Ataki na konwoje OB 288, OB 289 i OB 290 były najlepszym tego przykładem.

Zima na Atlantyku

Jesienią 1940 roku U-Booty odniosły największe dotąd sukcesy, rozbijając konwoje HX 72 we wrześniu oraz SC 7 i HX 79 w październiku. Zimą wyniki gwałtownie spadły. Sztormy północnego Atlantyku utrudniały wykrywanie konwojów i celne strzelanie, a Karl Dönitz miał na froncie zaledwie dwadzieścia kilka okrętów, z których naraz na łowiskach przebywało zwykle kilka do kilkunastu. Według jego własnych wyliczeń w lutym 1941 roku flota podwodna miała najmniej okrętów frontowych w całej wojnie: 22. Nowe okręty, budowane coraz szybciej, szkoliły jeszcze załogi na Bałtyku. Na Atlantyku działały też włoskie okręty podwodne z bazy Betasom w Bordeaux, ale ich wyniki były skromne.

Dönitz od dawna skarżył się, że jego okręty, z niskim kioskiem i ograniczonym polem widzenia, nie potrafią same znaleźć konwojów na ogromnym oceanie. Potrzebował zwiadu lotniczego. 6 stycznia 1941 roku, pod nieobecność Hermanna Göringa, dowódca Kriegsmarine Erich Raeder uzyskał od Adolfa Hitlera podporządkowanie Dönitzowi I dywizjonu 40 pułku bombowego (I./KG 40), stacjonującego w Bordeaux-Mérignac i latającego na Condorach. Były to czterosilnikowe samoloty przebudowane z maszyn pasażerskich, o zasięgu pozwalającym na lot z Francji wokół Irlandii do Norwegii. Miały słabą konstrukcję i rzadko można ich było wysłać więcej niż kilka naraz, ale wypatrywały konwojów daleko na zachód od Irlandii, a statki płynące samotnie same atakowały bombami z bardzo małej wysokości. 6 lutego Hitler podpisał dyrektywę nr 23, która uznawała niszczenie brytyjskiego importu morskiego za najważniejsze zadanie wojny powietrznej i morskiej przeciw Wielkiej Brytanii.

Pierwszy wspólny sukces okrętów podwodnych, samolotów i okrętów nawodnych przyszedł na początku lutego. 8 lutego U-37 wykrył na zachód od Portugalii konwój HG 53 z Gibraltaru, zatopił dwa statki i naprowadził na niego Condory, które następnego dnia zatopiły pięć dalszych; jeszcze jeden statek z tego konwoju zatopił potem krążownik „Admiral Hipper”. 12 lutego ten sam krążownik rozbił nieeskortowany konwój SLS 64 z Afryki, zatapiając siedem statków. Na Atlantyku działały też pancerniki „Scharnhorst” i „Gneisenau” admirała Günthera Lütjensa. 22 lutego, kilkaset mil na wschód od Nowej Fundlandii, zatopiły pięć statków z niedawno rozwiązanego konwoju. Royal Navy, która od czasu rajdu „Admirala Scheera” musiała przydzielać konwojom pancerniki, była rozciągnięta do granic możliwości.

Konwoje z Liverpoolu

Konwoje oznaczone literami OB (Outward Bound) wychodziły z Liverpoolu, płynęły na północ przez Morze Irlandzkie i Kanał Północny, a dalej na zachód. Większość statków szła pod balastem albo z ładunkiem węgla do Ameryki, gdzie miała zabrać zboże, paliwo, stal i broń. Eskorta odprowadzała je tylko przez najbardziej zagrożone Western Approaches, mniej więcej do 20. południka. Tam okręty zawracały, by przejąć konwój płynący do Wielkiej Brytanii, a statki konwoju wychodzącego rozpraszały się i płynęły dalej pojedynczo. Zimą 1940/1941 roku, po jesiennych atakach, konwoje prowadzono daleko na północ, między Islandię a Wyspy Owcze, z dala od francuskich baz U-Bootów. Pod koniec lutego w odstępach dwóch dni wyszły z Liverpoolu cztery takie konwoje, od OB 287 do OB 290.

Pierwszy z nich wypatrzył 19 lutego Condor lecący z Francji do Norwegii. Dönitz skierował na jego trasę wszystkie okręty z rejonu na południe od Islandii, ale meldunki lotników były niedokładne i U-Booty konwoju nie znalazły. Samoloty uszkodziły jednak kilka statków, a jeden z nich, porzucony tankowiec „Scottish Standard”, dobił 22 lutego U-96 kapitana Heinricha Lehmanna-Willenbrocka.

OB 288: noc z 23 na 24 lutego

Konwój OB 288 wyszedł z Liverpoolu 18 lutego. Po dołączeniu statków z Loch Ewe liczył 46 jednostek, brytyjskich, greckich, norweskich, holenderskich i duńskich, prowadzonych przez komodora konwoju, kontradmirała w stanie spoczynku R.A.A. Plowdena, na statku „Sirikishna”. Trzy statki zawróciły z powodu awarii. Osłaniały go trzy niszczyciele, korweta i uzbrojony trawler, a z konwojem płynął też HMS „Manistee”, statek handlowy przejęty przez Admiralicję jako okręt kontroli żeglugi.

22 lutego rano, na północny zachód od Hebrydów, konwój zaatakował Condor. Dwa statki, „Kingston Hill” i estoński „Keila”, zostały uszkodzone i odprowadzone do portu; na „Kingston Hill” zginął kapitan. Załoga samolotu nadała meldunek, a U-73 nawiązał na krótko kontakt z konwojem. Choć dowództwo Western Approaches wiedziało, że konwój jest śledzony, 23 lutego rano eskorta, zgodnie z planem, odeszła od konwoju. Statki płynęły odtąd bez osłony, a komodor, z przyczyn, których nie udało się wyjaśnić, trzymał je w szyku przez cały dzień. Wieczorem 23 lutego, około godziny 21, ogłosił rozwiązanie konwoju. Statki rozeszły się na kursy od północnego zachodu do południa, prosto w linię patrolową, którą Dönitz ustawił w ich drodze.

Pięć okrętów, U-69, U-73, U-95, U-96 i U-107, atakowało w nocy z 23 na 24 lutego, na powierzchni, przy jasnej zorzy polarnej. Do rana zatonęło dziewięć statków: „Anglo Peruvian”, „Marslew”, „Svein Jarl”, „Cape Nelson”, „Temple Moat”, „Linaria”, „Sirikishna”, „Waynegate” i „Huntingdon”, a także HMS „Manistee”, którego U-107 trafił wieczorem i dobił rano. Z „Sirikishny”, którą U-96 storpedował dwukrotnie, nie uratował się nikt, zginął więc i komodor Plowden. Całe załogi poszły na dno także z „Temple Moat” i „Linarii”. Przypisanie niektórych zatopień poszczególnym okrętom różni się w opracowaniach: „Huntingdon” zatopił według niemieckiego historyka Jürgena Rohwera prawdopodobnie włoski okręt podwodny „Michele Bianchi”, a „Marslew” i „Svein Jarl” jedni autorzy przypisują U-69, inni U-95. Według zestawień brytyjskiego badacza Roya Martina zginęło łącznie 246 marynarzy. Mogło być gorzej: niemieckie raporty wspominają o wielu torpedach, które nie wybuchły, a kapitan motorowca „La Pampa” rzucił się na wynurzony okręt podwodny, by go staranować, i zmusił go do zanurzenia, co zapewne ocaliło kilka statków płynących w pobliżu.

OB 289: śmierć „Jonathana Holta”

Konwój OB 289, liczący 25 statków, wyszedł z Liverpoolu 21 lutego. 23 lutego, na południowy zachód od Wysp Owczych, wykrył go U-552 kapitana Ericha Toppa i ściągnął inne okręty. Uderzył U-97 porucznika marynarki Udo Heilmanna, płynący z Kilonii do Francji w swój pierwszy patrol bojowy. Krótko po północy 24 lutego zatopił w trzech atakach frachtowiec „Mansepool”, tankowiec „British Gunner” i statek „Jonathan Holt” oraz uszkodził norweski tankowiec „G.C. Brøvig”.

Z „Mansepoola” i „British Gunnera” uratowała się większość załóg, ale zatonięcie „Jonathana Holta”, płynącego z drobnicą i pasażerami do Afryki Zachodniej, pochłonęło 51 ofiar; uratowano tylko sześć osób. Zginęli wśród nich brytyjski pisarz podróżnik Robert Byron, autor słynnej relacji z podróży po Persji i Afganistanie „The Road to Oxiana”, oraz francuski archeolog Joseph Hackin, badacz starożytnego Afganistanu i kustosz paryskiego Musée Guimet, z żoną Marie. Oboje wstąpili w 1940 roku do Wolnych Francuzów i płynęli na Wschód jako wysłannicy Charles’a de Gaulle’a.

OB 290: Prien i Condory

Konwój OB 290 wyszedł z Liverpoolu 23 lutego. Według relacji jego komodora, kontradmirała R.A. Hornella, który płynął na norweskim motorowcu „Samuel Bakke”, liczył 41 statków. 25 lutego Admiralicja ostrzegła, że konwój jest śledzony. W nocy z 25 na 26 lutego, na zachód od Irlandii, zaatakował go U-47 Priena, który 20 lutego wyszedł z Lorient na kolejny patrol. Według komodora Prien wszedł w szyk od tyłu, wykorzystując to, że pociski oświetlające eskortowców oświetlały skrzydła konwoju, a jego środek pozostawał w ciemności. Zatopił norweski „Borgland”, belgijski „Kasongo” i szwedzki „Rydboholm” oraz uszkodził tankowiec „Diala”. Eskorta szukała okrętu na skrzydłach i nie znalazła go. Próbował dołączyć do ataku Otto Kretschmer, który 22 lutego wyszedł z Lorient na U-99, ale niszczyciele odpędziły oba okręty.

Prien nadawał jednak meldunki i 26 lutego nad konwój nadleciały Condory z Bordeaux. Pierwszy samolot zaatakował rano, z wysokości kilkudziesięciu metrów, i trafił trzy statki. Wieczorem, około 18.40, nadleciała grupa kilku maszyn – Hornell widział cztery, inny statek meldował o sześciu – które atakowały jednocześnie z kilku kierunków, bombami i ogniem karabinów maszynowych. Ogień przeciwlotniczy statków niewiele mógł zrobić. Po tym ataku komodor rozwiązał konwój. Lotnicy zatopili lub zniszczyli tego dnia siedem do dziewięciu statków, zależnie od sposobu liczenia, w tym holenderskie „Amstelland” i „Beursplein”, brytyjskie „Llanwern” i „Mahanada” oraz norweski „Solferino”, a kilka dalszych uszkodzili. Według zestawień przytaczanych w literaturze ich łączna pojemność wyniosła blisko 50 tysięcy BRT. Był to największy pojedynczy sukces Condorów w całej wojnie. 27 lutego włoski „Michele Bianchi” zatopił jeszcze jeden statek z rozproszonego konwoju, „Baltistan”, a 28 lutego Prien zatopił „Holmeleę”, której Kretschmer nie zdołał trafić.

Według zestawień cytowanych w literaturze w samym lutym 1941 roku Condory zatopiły 21 statków o łącznej pojemności ponad 84 tysięcy BRT. Ich sukcesy były tym dotkliwsze, że samoloty atakowały daleko poza zasięgiem brytyjskich myśliwców, a statki handlowe miały tylko pojedyncze działka i karabiny maszynowe. Kontradmirał Hornell pisał w raporcie, że jeśli niemieckie samoloty mogą atakować konwoje coraz dalej od swoich baz, Brytyjczycy muszą wysłać nad ocean własne samoloty w liczbie wystarczającej, by przechwycić je, zanim dolecą do statków.

Odpowiedź brytyjska

Ataki z końca lutego pokazały słabości, które brytyjska marynarka znała, ale nie zdążyła jeszcze usunąć. Konwoje wychodzące rozpraszano za wcześnie, a eskorta nie sięgała dalej niż do 20. południka; Niemcy przesunęli więc linie patrolowe dalej na zachód, tuż za granicę jej zasięgu. Okręty eskorty nie tworzyły zgranych zespołów, wciąż brakowało radarów, a samoloty RAF Coastal Command miały za mały zasięg. Kapitanowie statków skarżyli się, że U-Booty atakują zawsze wtedy, gdy eskorta odejdzie.

Zmiany już się zaczynały. 7 lutego dowództwo Western Approaches przeniesiono z Plymouth do Liverpoolu, do schronu w Derby House, gdzie zamieszkało razem ze sztabem 15 Grupy Coastal Command, odpowiedzialnej za lotnictwo nad tym obszarem. 17 lutego dowództwo objął admirał Percy Noble. Rozbudował on system stałych grup eskortowych, ćwiczących razem pod jednym dowódcą, i położył nacisk na szkolenie. Eskorty miały wkrótce sięgać dalej na zachód, z baz na Islandii, a z czasem konwoje miały być osłaniane na całej trasie. Przeciw Condorom przygotowywano statki z katapultą i jednorazowym myśliwcem Hurricane oraz więcej uzbrojenia przeciwlotniczego dla statków handlowych.

Niemcy także zmieniali organizację, choć nie tak, jak chciał Dönitz. Göring nie pogodził się z oddaniem swoich samolotów marynarce i 28 lutego uzyskał od Hitlera utworzenie podległego Luftwaffe dowództwa lotnictwa nad Atlantykiem (Fliegerführer Atlantik), w ramach 3 Floty Powietrznej Hugona Sperrlego. Jego dowódcą został Martin Harlinghausen, specjalista od zwalczania żeglugi. Odtąd lotnictwo i flota podwodna współdziałały przez dwa sztaby, a samolotów nad oceanem nigdy nie było tyle, ile chciał Dönitz.

Miejsce w wojnie

Ostatni tydzień lutego 1941 roku był szczytem pierwszego okresu bitwy o Atlantyk, który załogi U-Bootów nazywały „szczęśliwymi czasami”. Kilka okrętów i garstka samolotów, działając razem, zdołało w ciągu kilku dni rozbić trzy konwoje, nie tracąc ani jednego U-Boota. W lutym nie zginął na Atlantyku żaden niemiecki okręt podwodny, choć Włosi stracili w tych dniach okręt „Marcello”. Wielka Brytania, odcięta od europejskich dostawców i zależna od importu żywności, paliw i surowców, nie mogła długo znosić takich strat, a pomoc amerykańska, o której właśnie debatował Kongres, wymagała, by statki z Ameryki w ogóle dopływały do brytyjskich portów.

Kilka tygodni później karta się odwróciła. 6 marca Winston Churchill wydał dyrektywę o „bitwie o Atlantyk”, nadając tej kampanii nazwę i najwyższy priorytet. W nocy z 7 na 8 marca, podczas ataku na konwój OB 293, zaginął bez śladu U-47 z Prienem i całą załogą, a w nocy z 16 na 17 marca, przy konwoju HX 112, zginął na staranowanym U-100 Joachim Schepke, a Kretschmer, najskuteczniejszy dowódca U-Bootów, po zatopieniu U-99 dostał się do niewoli. Dönitz w ciągu dziesięciu dni stracił trzech najsłynniejszych dowódców i przesunął okręty dalej na zachód, poza zasięg brytyjskich eskort. Bitwa o Atlantyk trwała do końca wojny w Europie, a liczba U-Bootów i zatapianych statków miała jeszcze wielokrotnie wzrosnąć. Luty 1941 roku pokazał jednak obu stronom, czym może być połączenie rozpoznania lotniczego z atakami wilczych stad, i to właśnie na tym połączeniu Brytyjczycy skupili potem swoje wysiłki.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.