Encyklika Summi Pontificatus
- Kategoria:
- Społeczeństwo
- Data:
- 20 października 1939
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Pius XII, Watykan, Polska, III Rzesza
20 października 1939 roku w Castel Gandolfo papież Pius XII podpisał swoją pierwszą encyklikę, nazwaną od słów otwierających „Summi Pontificatus”. W przekładach często nosi ona podtytuł „O jedności społeczności ludzkiej”. Była to pierwsza wypowiedź nauczycielska papieża od wybuchu wojny, pisana w tygodniach, w których upadała Polska. Encyklika wskazywała dwa „zgubne błędy” epoki: zapomnienie o jedności rodzaju ludzkiego, z którego rodzą się nienawiść rasowa i narodowa, oraz przekonanie, że państwo nie podlega żadnemu wyższemu prawu. Zawierała też fragment o Polsce, jedyny kraj wymieniony w niej z nazwy jako ofiara wojny. Często opisuje się ją jako potępienie rasizmu i dyktatur. To trafne streszczenie jej sensu, z jednym zastrzeżeniem: papież nie wymienił z nazwy ani III Rzeszy, ani Związku Radzieckiego, ani narodowego socjalizmu, ani komunizmu, a sam zapowiedział, że pełne stanowisko doktrynalne wobec „błędów dzisiejszych” odkłada na inny czas.
Nowy papież wobec wojny
Eugenio Pacelli został wybrany 2 marca 1939 roku, po śmierci Piusa XI. Przez dziewięć lat był sekretarzem stanu, czyli szefem dyplomacji Stolicy Apostolskiej, wcześniej przez dwanaście lat nuncjuszem w Niemczech. To on w lipcu 1933 roku podpisał z Franzem von Papenem konkordat z Rzeszą i to on współredagował encyklikę „Mit brennender Sorge” z 1937 roku, oskarżającą rząd Hitlera o łamanie tego konkordatu. Jako papież od pierwszych tygodni zabiegał o zachowanie pokoju. W maju 1939 roku proponował konferencję pięciu państw, Niemiec, Polski, Włoch, Francji i Wielkiej Brytanii, ale Berlin nie wykazał zainteresowania, a Londyn i Paryż odniosły się do pomysłu z rezerwą. 24 sierpnia, dzień po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow, wygłosił przez radio apel, którego jedno zdanie przeszło do historii: „Nic nie jest stracone przez pokój. Wszystko może być stracone przez wojnę”. 31 sierpnia wezwał jeszcze rządy do powstrzymania się od kroków, które mogłyby zaostrzyć sytuację.
Gdy Niemcy napadły na Polskę, papież milczał publicznie przez kilka tygodni. Watykan był państwem neutralnym, otoczonym przez Włochy Mussoliniego, a Pius XII, wzorem Benedykta XV z czasów pierwszej wojny światowej, chciał pozostać ponad stronami. Do Rzymu docierały tymczasem relacje o bombardowaniach miast, o rozstrzeliwaniu jeńców i cywilów i o aresztowaniach księży. Przybył tam też prymas Polski kardynał August Hlond, który domagał się od Stolicy Apostolskiej wyraźnego słowa. 30 września, dzień po kapitulacji Warszawy, papież przyjął na audiencji Polaków mieszkających w Rzymie i mówił o „tysiącach, setkach tysięcy” cierpiących, o uchodźcach bez domu i ojczyzny, o płaczu matek i jęku rannych. Tego samego dnia traktat o granicach i przyjaźni dzielił już Polskę między Niemcy i ZSRR.
Treść encykliki
Encyklika była długa: w łacińskim oryginale liczyła ponad dziesięć tysięcy słów. Zaczynała się od wspomnienia aktu z 1899 roku, w którym papież Leon XIII encykliką „Annum Sacrum” poświęcił rodzaj ludzki Najświętszemu Sercu Jezusa. Pacelli przyjął wtedy święcenia kapłańskie, więc czterdziesta rocznica łączyła się dla niego z pierwszym rokiem pontyfikatu. Tekst miał dotrzeć do biskupów na uroczystość Chrystusa Króla, która w 1939 roku przypadała 29 października. W pierwszej części papież dziękował za wyrazy przywiązania po swoim wyborze i z naciskiem pozdrawiał „ukochane Włochy”, przypominając pojednanie zawarte w traktatach laterańskich. Potem pisał, że gdy kreśli te słowa, dociera do niego „straszna wiadomość”, że burza wojny już szaleje, „mimo wszystkich Naszych wysiłków, by ją odwrócić”.
Za źródło nieszczęść epoki papież uznał odrzucenie powszechnej normy moralnej i prawa naturalnego, mającego fundament w Bogu. Z tego „zatrutego źródła” wyprowadził dwa błędy, które jego zdaniem uniemożliwiały pokojowe współżycie narodów.
Pierwszym było zapomnienie o „prawie ludzkiej solidarności i miłości”, które wynika ze wspólnego pochodzenia i z równości rozumnej natury wszystkich ludzi, „do jakiegokolwiek ludu należą”. Papież opisywał rodzaj ludzki jako jedność: jedno pochodzenie od Boga, jedna natura złożona z ciała i nieśmiertelnej duszy, jedna ziemia, z której dóbr wszyscy mają prawo korzystać, jeden cel nadprzyrodzony i jedno odkupienie. Narody różnią się rozwojem i kulturą, ale te różnice mają wzbogacać ludzkość, a nie rozbijać jej jedność. Kościół szanuje odrębność każdego ludu, a ci, którzy do niego wchodzą, „jakiekolwiek byłoby ich pochodzenie czy mowa”, mają w nim równe prawa. Na dowód papież zapowiedział, że w uroczystość Chrystusa Króla wyświęci na biskupów dwunastu przedstawicieli „najróżniejszych ludów i ras”, i przytoczył słowa świętego Pawła z Listu do Kolosan: „nie ma już Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus”. Słowo „rasizm” nie pada w tekście, ale w roku 1939, po ustawach norymberskich, po nocy kryształowej i po włoskich ustawach rasowych, nikt nie miał wątpliwości, do czego odnosi się nauka o równości ras i ludów.
Drugim błędem była idea, która odrywa władzę państwową od wszelkiej zależności od Boga i od „wyższego prawa”, oddając ją na łaskę ludzkiej woli, „przypadkowych roszczeń historycznych” i interesów nielicznych. Taka władza stawia się na miejscu Wszechmocnego i czyni państwo lub grupę ostatecznym celem życia. Papież pisał, że traktowanie państwa jako czegoś ostatecznego, czemu wszystko inne ma być podporządkowane, musi szkodzić narodom, i to zarówno wtedy, gdy nieograniczoną władzę przyznaje się państwu w imieniu narodu, ludu czy klasy społecznej, jak i wtedy, gdy przywłaszcza ją sobie despotycznie. Ostro bronił praw rodziny i wychowania religijnego: rodzina i człowiek istnieją przed państwem, a państwo, które chce kształtować młodzież wyłącznie w cnotach przydatnych w polityce i odwraca ją od Boga, popełnia krzywdę i sieje zgorszenie. Jedno zdanie tej części cytowano potem szczególnie często: państwo może żądać od obywateli dóbr i krwi, ale nigdy duszy odkupionej przez Boga.
Ta sama idea wszechwładzy państwa niszczy według encykliki stosunki między narodami, bo odbiera prawu międzynarodowemu jego podstawę i prowadzi do gwałcenia cudzych praw. Narody mają prawo do niepodległości, do życia i do rozwoju. Traktaty, które z czasem stały się niesprawiedliwe, należy w porę zmieniać w drodze szczerych rokowań, ale traktowanie ich z zasady jako tymczasowych i milczące przyznawanie sobie prawa do jednostronnego zrywania, gdy przestają być korzystne, niszczy wszelkie wzajemne zaufanie między państwami. Czytelnicy w 1939 roku odnosili te słowa przede wszystkim do Niemiec, które w ciągu pięciu lat zerwały traktat wersalski, układ lokarneński, układ monachijski i deklarację o niestosowaniu przemocy z Polską. Papież ostrzegał też przyszłych zwycięzców: godzina zwycięstwa jest godziną pokusy, a pokój narzucony okrzykiem „biada zwyciężonym” byłby tylko niesprawiedliwością w płaszczu sprawiedliwości.
Fragment o Polsce
Pod koniec encykliki, nazywając czas wojny „godziną ciemności”, papież napisał, że narody wciągnięte w tragiczny wir wojny są może dopiero na „początku boleści”, ale już w tysiącach rodzin panują śmierć, spustoszenie i nędza. Dalej następowało zdanie, dla którego encyklikę zapamiętano w Polsce: krew niezliczonych istot ludzkich, także niewalczących, wznosi rozdzierający lament nad umiłowanym narodem, jakim jest Polska, która dzięki wierności Kościołowi i zasługom w obronie chrześcijańskiej cywilizacji, zapisanym nieusuwalnymi literami w dziejach, ma prawo do ludzkiego i braterskiego współczucia całego świata i czeka, ufna w orędownictwo Maryi Wspomożycielki Wiernych, na godzinę zmartwychwstania zgodnego z zasadami sprawiedliwości i prawdziwego pokoju.
Papież nie napisał, kto przelewał tę krew. Nie wspomniał o bombardowaniu Wielunia ani Warszawy, o mordach na polskiej inteligencji i duchowieństwie, ani o tym, że 17 września na Polskę uderzyła też Armia Czerwona. Mimo to słowo o „zmartwychwstaniu” Polski było w październiku 1939 roku czymś więcej niż wyrazem współczucia. Oznaczało, że Stolica Apostolska nie uznaje rozbioru za ostateczny. W Watykanie nadal urzędował ambasador Rzeczypospolitej Kazimierz Papée, reprezentujący teraz rząd na uchodźstwie, a Stolica Apostolska odrzucała żądania Berlina, by obsadzić diecezje na ziemiach wcielonych do Rzeszy niemieckimi biskupami, zastrzegając, że nie uzna nowych granic przed zawarciem traktatu pokojowego. Kardynał Hlond i polscy biskupi przyjęli encyklikę z wdzięcznością. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej, 6 października, w przemówieniu w Reichstagu Hitler przedstawiał Polskę jako twór wersalski, który przestał istnieć.
Przyjęcie
Encyklikę opublikowano w ostatnich dniach października. 28 października „New York Times” zamieścił ją na pierwszej stronie pod tytułem „Dyktatorzy, łamanie traktatów i rasizm potępione przez papieża w jego pierwszej encyklice”, a komentator gazety pisał, że ponad jakikolwiek inny kraj encyklika potępia Niemcy Hitlera i narodowego socjalizmu. Podobnie odczytali ją dyplomaci Rzeszy. Ambasador przy Stolicy Apostolskiej Diego von Bergen raportował, że papież chciał uderzyć nią przede wszystkim w III Rzeszę. Władze niemieckie ograniczyły jej druk i rozpowszechnianie, a gestapo interesowało się tymi, którzy próbowali ją kolportować. Tekst nie mógł się też ukazać w ZSRR i na ziemiach polskich pod okupacją radziecką.
Wielka Brytania i Francja przyjęły encyklikę z zadowoleniem. W czasie dziwnej wojny, gdy samoloty alianckie zamiast bomb zrzucały nad Niemcami ulotki, Francuzi wydrukowali jej niemiecki przekład i rozrzucili nad niemieckimi miastami. Według różnych źródeł było to około 80–88 tysięcy egzemplarzy. Encyklika podpisana przez głowę Kościoła, do którego należały dziesiątki milionów obywateli Rzeszy, stała się w ten sposób elementem wojny propagandowej, choć papież tak tego nie zamierzał.
Już wtedy pojawiły się pytania o to, czego w tekście zabrakło. Pius XI na krótko przed śmiercią zamówił u jezuitów encyklikę przeciw rasizmowi i antysemityzmowi, „Humani generis unitas”. Jej projekt nie został ogłoszony. Część historyków uważa, że niektóre jego myśli o jedności rodzaju ludzkiego przeszły do „Summi Pontificatus”, ale w przeciwieństwie do projektu nowa encyklika nie mówiła wprost o prześladowaniu Żydów ani nie potępiała antysemityzmu. Z kolei zastrzeżenie, że pełne stanowisko wobec „błędów dzisiejszych” można odłożyć na inny czas, zapowiadało już styl całego pontyfikatu: zasady wypowiadane mocno, ale bez nazywania sprawców.
Spór o ocenę
Historycy do dziś różnią się w ocenie encykliki. Dla jednych jest dowodem, że Pius XII od początku wojny jasno odrzucał ideologię rasy i totalitarnego państwa, a współcześni, zarówno w Berlinie, jak i w Londynie czy Nowym Jorku, dobrze rozumieli, przeciw komu są skierowane jego słowa. Podkreślają oni, że papież musiał brać pod uwagę los dziesiątków milionów katolików pod władzą Hitlera i Stalina oraz położenie samego Watykanu w faszystowskich Włoszech, a jawne potępienie mogło sprowadzić represje na tych, których chciał bronić. Inni zwracają uwagę, że ogólnikowy język encykliki pozwalał każdemu odczytać ją po swojemu, że papież opłakiwał Polskę, nie wskazując jej napastników, i że wobec Żydów, pierwszych ofiar rasowej polityki Rzeszy, encyklika milczała. Ten spór jest w istocie częścią szerszego sporu o całą postawę Piusa XII w czasie wojny.
Miejsce w dziejach wojny
„Summi Pontificatus” była najwyraźniejszym, a zarazem jednym z ostatnich tak ogólnych wystąpień papieża przeciw ideologiom, które rozpętały wojnę. Zimą 1939 i 1940 roku Radio Watykańskie nadawało jeszcze relacje o niemieckich zbrodniach w Polsce, oparte między innymi na raportach kardynała Hlonda, ale po protestach Berlina i ostrzeżeniach biskupów z okupowanych krajów, że takie audycje tylko pogarszają los wiernych, zostały one ograniczone. Polscy biskupi i rząd na uchodźstwie przez całą wojnę prosili papieża o wyraźne słowa, a część polskiego duchowieństwa w kraju obawiała się zarazem ich skutków. W orędziu na Boże Narodzenie 1942 roku Pius XII mówił o setkach tysięcy ludzi, którzy bez żadnej winy, czasem tylko z powodu narodowości lub pochodzenia, są skazani na śmierć lub stopniowe wyniszczenie, ale znowu nie wymienił ani Niemiec, ani Żydów. Po wojnie, od sztuki Rolfa Hochhutha „Namiestnik” z 1963 roku, właśnie to milczenie stało się przedmiotem jednego z najdłuższych sporów historycznych XX wieku, który otwarcie archiwów watykańskich w 2020 roku ożywił na nowo.
Dla Polaków jesienią 1939 roku encyklika miała jednak przede wszystkim znaczenie moralne. W chwili, gdy ich państwo zniknęło z mapy, a Kleeberg złożył broń pod Kockiem, najwyższy autorytet chrześcijaństwa publicznie nazwał Polskę narodem, który ma prawo do zmartwychwstania.
W tym samym czasie
(02)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 16 października 1939 · AtlantykPierwsze naloty Luftwaffe na Wielką Brytanię16 października 1939 Ju 88 zaatakowały okręty w Firth of Forth, a 17 października Scapa Flow. Spitfire'y zestrzeliły dwa bombowce, w tym dowódcy wyprawy.
- 14 października 1939 · AtlantykZatopienie HMS Royal OakW nocy z 13 na 14 października 1939 U-47 Günthera Priena wdarł się do Scapa Flow i zatopił pancernik „Royal Oak”. Zginęło 833 lub 835 marynarzy.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 6 listopada 1939 · PolskaSonderaktion Krakau6 listopada 1939 Niemcy zwabili profesorów krakowskich uczelni na rzekomy wykład w Collegium Novum, aresztowali 183 osoby i wywieźli je do Sachsenhausen.
- 26 października 1939 · PolitykaWcielenie ziem polskich do Rzeszy i Generalne Gubernatorstwo26 października 1939 weszły w życie dekrety Hitlera. Zachodnią Polskę wcielono do Rzeszy, a z centralnej utworzono Generalne Gubernatorstwo Hansa Franka.
- 6 października 1939 · PolskaKapitulacja pod Kockiem6 października 1939 SGO „Polesie” gen. Kleeberga złożyła broń pod Kockiem. Była to ostatnia regularna jednostka Wojska Polskiego walcząca w kampanii 1939.
- 2 października 1939 · PolskaKapitulacja Helu2 października 1939 Niemcy weszli na Półwysep Helski. Dzień wcześniej w Sopocie podpisano kapitulację ostatniego punktu oporu na polskim Wybrzeżu.