Hitler proponuje pokój
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 6 października 1939
- Autor:
- Natalia
W piątek 6 października 1939 roku Adolf Hitler stanął przed Reichstagiem po raz pierwszy od 1 września, kiedy w tej samej sali ogłosił rozpoczęcie wojny z Polską. Posłowie zebrali się w Krolloper, dawnym gmachu opery naprzeciw spalonego Reichstagu, który od 1933 roku służył hitlerowskiemu parlamentowi za salę posiedzeń. Przemówienie trwało około półtorej godziny. Jego większa część była opowieścią o zwycięstwie nad Polską, ostatnia część propozycją skierowaną do Wielkiej Brytanii i Francji: skoro Polska upadła, wojna na zachodzie straciła sens i należy ją zakończyć na konferencji wielkich mocarstw.
W kalendariach wydarzenie opisuje się zwięźle: Hitler przemawiał w Reichstagu i wyraził chęć zwołania konferencji z Wielką Brytanią i Francją w celu przywrócenia pokoju. To trafne streszczenie, choć trzeba dodać dwie rzeczy. Hitler nie mówił o rozmowach we trzech, lecz o konferencji „czołowych narodów tego kontynentu”, i nie proponował rozejmu, tylko pokój na warunkach, które w Londynie i Paryżu od razu odczytano jako żądanie uznania faktów dokonanych. Przyszłość ziem polskich wyłączył spod jakiejkolwiek dyskusji: miały o niej decydować wyłącznie Niemcy i Związek Radziecki.
„Ofensywa pokojowa”
Przemówienie nie było improwizacją. Zapowiadała je już wspólna deklaracja Niemiec i ZSRR ogłoszona 28 września razem z traktatem o granicach i przyjaźni. Oba rządy stwierdzały w niej, że po „ostatecznym uregulowaniu” spraw wynikłych z rozpadu państwa polskiego zakończenie wojny leży w interesie wszystkich narodów, a jeśli ich starania zawiodą, za dalszy konflikt odpowiedzialność poniosą Anglia i Francja. 3 października premier Neville Chamberlain oświadczył w Izbie Gmin, że ewentualne propozycje pokojowe zostaną zbadane wspólnie z dominiami i Francją, ale też, że deklaracja łączy zapowiedź pokoju z ledwie skrywaną groźbą. W tej samej debacie David Lloyd George wezwał rząd, by nie odrzucał pochopnie szczegółowych warunków, zwłaszcza gdyby przedstawili je neutralni. Spotkał się z ostrą krytyką z niemal wszystkich ław.
Za kulisami sondaże trwały od kilku tygodni. Szwedzki przemysłowiec Birger Dahlerus, przyjaciel Hermanna Göringa, który w sierpniu pośredniczył między Berlinem a Londynem, 26 września rozmawiał w Berlinie z Hitlerem i Göringiem, a 28 i 29 września był w Londynie u podsekretarza stanu Alexandra Cadogana, a potem u Chamberlaina i ministra spraw zagranicznych lorda Halifaksa. Przywiózł warunki przedstawione w możliwie łagodnej formie, ale ich treść była jasna: okrojone państwo polskie zależne od Rzeszy, przyłączenie do Niemiec dawnych ziem pruskich, zwrot kolonii lub odszkodowanie za nie i obietnica, że Niemcy nie dokonają dalszych aneksji. Brytyjczycy wysłuchali go uprzejmie, ale bez entuzjazmu. 1 października w Berlinie przyjęty został włoski minister spraw zagranicznych Galeazzo Ciano. Po powrocie do Rzymu mówił ambasadorowi USA, że jego wizyta miała charakter informacyjny, że „prawdziwy kryzys wojny” nastąpi w tym tygodniu i że ma nadzieję, iż propozycje Hitlera nie zostaną z miejsca odrzucone. Brytyjskie MSZ dowiadywało się jednocześnie, że Benito Mussolini nie zamierza występować jako pośrednik w sprawie, która z góry wyglądała na przegraną.
Dzień przed przemówieniem, 5 października, Hitler poleciał do zdobytej Warszawy i przyjął w Alejach Ujazdowskich defiladę zwycięstwa. Stolica była zrujnowana po trzech tygodniach bombardowań i ostrzału, a jej obrońcy skapitulowali zaledwie tydzień wcześniej. Według relacji zagranicznych korespondentów, którzy towarzyszyli wizycie, Hitler pokazał im ruiny jako przestrogę dla polityków w Londynie i Paryżu.
Zwycięzca nad Polską
Pierwsza część przemówienia była sprawozdaniem ze zwycięskiej kampanii, utrzymanym w tonie triumfu i pogardy. Państwo liczące 36 milionów mieszkańców, z armią blisko pięćdziesięciu dywizji piechoty i kawalerii, miało w ciągu tygodnia przestać się liczyć, a w ciągu czterech tygodni zostać „całkowicie unicestwione”. Hitler mówił, że ostatnie oddziały broniły się w Warszawie, Modlinie i na Helu do 1 października nie dzięki swojej waleczności, lecz dzięki niemieckiej rozwadze i powściągliwości. Zapewniał, że kazał lotnictwu i artylerii atakować w Warszawie wyłącznie cele wojskowe i że ludności cywilnej proponował ewakuację, ale dowództwo obrony odmówiło. Przemilczał, że Luftwaffe od pierwszego dnia wojny bombardowała otwarte miasta, a Warszawa była ostrzeliwana bez wyboru celów.
Poprosił posłów, by wstali, i podał straty Wehrmachtu według stanu na 30 września: 10 572 zabitych, 30 322 rannych i 3404 zaginionych. Późniejsze badania podają liczby wyższe, zwykle około 16 tysięcy poległych. Mówił o 694 tysiącach jeńców polskich maszerujących do niewoli. Tymczasem kampania wcale jeszcze nie była zakończona. Pod Kockiem i Wolą Gułowską dobiegała końca ostatnia bitwa regularnych oddziałów polskich i tego samego dnia skapitulowała Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” gen. bryg. Franciszka Kleeberga.
Polska i Polacy zostali opisani w kategoriach, które Hitler powtarzał od miesięcy. Państwo polskie było według niego „sztucznym” tworem traktatu wersalskiego, zrodzonym z krwi niemieckiej i rosyjskiej, rządzonym przez wąską klikę, w którym mniejszości cierpiały ucisk, a drogi i miasta popadały w ruinę. Dużą część przemówienia zajęła opowieść o „szatańskich” zbrodniach na Niemcach w Polsce, oparta na propagandowym, wyolbrzymionym obrazie wydarzeń, takich jak krwawa niedziela w Bydgoszczy. O egzekucjach polskich cywilów i jeńców, prowadzonych w tym czasie przez Wehrmacht i grupy operacyjne policji bezpieczeństwa, nie padło ani słowo.
Nowy porządek na wschodzie
Najważniejsze dla przyszłości okupowanej Polski było to, co Hitler powiedział o „nowym porządku” na wschodzie. Wychwalał układy z ZSRR, nazywając pakt o nieagresji punktem zwrotnym niemieckiej polityki zagranicznej, a nowy traktat o przyjaźni gwarancją trwałego pokoju między dwoma największymi państwami Europy. Zapewniał, że Józef Stalin nie znalazł w zasadach radzieckich niczego, co wykluczałoby przyjazne stosunki z państwem o innym ustroju.
Następnie wyliczył zadania, jakie Rzesza stawia sobie w swojej strefie: wytyczenie granicy Rzeszy zgodnie z „faktami historycznymi, etnograficznymi i gospodarczymi”, „pacyfikację” całego obszaru, zapewnienie mu bezpieczeństwa, odbudowę gospodarki i komunikacji, a jako zadanie najważniejsze „nowy porządek stosunków etnograficznych”, czyli przesiedlenia ludności. Wyjaśniał, że wschód i południe Europy są pełne „odprysków” narodu niemieckiego, które trzeba przenieść, by usunąć źródło konfliktów. W drugiej części mowy, w wyliczeniu celów, pojawił się punkt sformułowany jakby mimochodem: „próba rozwiązania i uregulowania problemu żydowskiego”. Na końcu tej listy znalazło się „utworzenie państwa polskiego”, tak urządzonego i rządzonego, by nie mogło już być ani ogniskiem działalności antyniemieckiej, ani ośrodkiem intryg przeciw Niemcom i Rosji.
Pytanie, po co toczyć wojnę na zachodzie, Hitler zadał wprost: „Dla odbudowy Polski? Polska traktatu wersalskiego nigdy już nie powstanie. Gwarantują to dwa największe państwa świata”. Ostateczne urządzenie tego obszaru i sprawa odbudowy państwa polskiego miały być rozstrzygnięte „wyłącznie przez Rosję z jednej strony i Niemcy z drugiej”, a nie przez wojnę na zachodzie, przy konferencyjnym stole czy w redakcjach gazet.
Wyciągnięta ręka
Dopiero teraz mówca przeszedł do oferty. Zapewniał po kolei państwa bałtyckie, kraje skandynawskie, Danię, Holandię, Belgię i Szwajcarię, że Niemcy nie mają wobec nich żadnych roszczeń. Francji przypomniał, że po powrocie Saary zrzekł się wszelkich pretensji i nie podnosi nawet sprawy Alzacji i Lotaryngii. Wielkiej Brytanii obiecywał przyjaźń i twierdził, że celem jego życia było pojednanie obu narodów, które udaremniła wrogość „pewnych brytyjskich mężów stanu i dziennikarzy”.
Traktat wersalski Rzesza uważała odtąd za nieaktualny i nie widziała powodów do jego dalszej rewizji, z jednym wyjątkiem: żądania zwrotu dawnych kolonii, uzasadnionego prawem do udziału w światowych surowcach. Hitler zapewniał, że nie jest to ultimatum. Dalej mówił o ożywieniu handlu światowego, uregulowaniu walut, ograniczeniu zbrojeń do „rozsądnego” poziomu i międzynarodowych regułach prowadzenia wojny. Jak niegdyś konwencja genewska zakazała zabijania rannych i znęcania się nad jeńcami, tak nowe porozumienie miało uregulować wojnę powietrzną, użycie gazów i okrętów podwodnych oraz pojęcie kontrabandy. Wszystkie te sprawy miała rozstrzygnąć konferencja czołowych państw Europy, starannie przygotowana i obradująca nie „w huku dział” i nie pod presją zmobilizowanych armii.
Na koniec Hitler odmalował obraz tego, co nastąpi, jeśli oferta zostanie odrzucona. Francuzi zaczną burzyć Saarbrücken, Niemcy obrócą w ruinę Miluzę, Francja odpowie ostrzałem Karlsruhe, a Niemcy Strasburga. Kiedyś znów będzie granica między Niemcami a Francją, ale zamiast kwitnących miast będą na niej ruiny i „niekończące się cmentarze”. Zaatakował Winstona Churchilla, wówczas pierwszego lorda Admiralicji, i jego „towarzyszy”, zapowiadając, że jeśli zwycięży ich zdanie, ta deklaracja będzie jego ostatnią. Wtedy Niemcy będą walczyć i „nigdy nie będzie drugiego listopada 1918 roku”. Zakończył zdaniem, że niech ci, którzy uważają wojnę za lepsze rozwiązanie, odtrącą jego wyciągniętą rękę.
Pierwsze reakcje
W Niemczech mowę przyjęto dobrze. Amerykański chargé d’affaires w Berlinie Alexander Kirk donosił, że wielu Niemców docenia brak ultimatum i liczy, że rozmowy, gdy raz się zaczną, utrudnią wznowienie walk. Berlin dbał też, by zagraniczni dziennikarze zauważyli w niej także apel do państw neutralnych. Jeszcze tego samego wieczoru szef wydziału prasowego Auswärtiges Amt zebrał korespondentów z Belgii, Holandii, Szwecji, Szwajcarii, Włoch i Stanów Zjednoczonych i sugerował, że wielkie państwo neutralne mogłoby podjąć się mediacji. Na pytanie, czy Niemcy przyjęłyby propozycję rozejmu ze strony prezydenta Franklina Delano Roosevelta, odpowiedział, że z pewnością. Amerykański korespondent William L. Shirer zanotował jednak, że brzmiało to jak stara płyta gramofonowa puszczana po raz piąty czy szósty.
W Londynie urzędnicy Foreign Office naradzali się przez całe popołudnie z Chamberlainem i Halifaksem. Ich pierwsza ocena, przekazana ambasadorowi USA, brzmiała: propozycje są zbyt mgliste, by mogły stać się podstawą konferencji, chyba że Niemcy poprą je konkretnym czynem, na przykład ewakuacją polskiej części Polski. Konferencja na warunkach Hitlera dałaby mu wszystkie karty do ręki. Rząd zapowiedział, że mowa zostanie starannie rozpatrzona. W Paryżu ambasador USA William Bullitt usłyszał jeszcze tego dnia, że nie ma „najmniejszych szans”, by rząd francuski uznał przemówienie za podstawę rozejmu. Francuzi zwrócili uwagę na co innego: na zapowiedź niemiecko-radzieckiej współpracy przy „rozwiązywaniu problemów etnicznych”, która otwierała perspektywę ingerencji obu mocarstw na Węgrzech i Bałkanach.
Polacy nie mieli złudzeń. Gen. Władysław Sikorski, od 30 września premier rządu na uchodźstwie we Francji, wygłosił wieczorem przemówienie, w którym zapowiedział, że żaden rząd polski nie uzna rozbioru kraju, a Polacy będą walczyć dalej u boku sojuszników o odbudowę państwa.
Znaczenie
Propozycja z 6 października była w dużej mierze zabiegiem propagandowym. Hitler zapewne przyjąłby pokój, który zostawiłby mu Polskę i wolną rękę na wschodzie, ale na taki nie liczył. Już 27 września oznajmił dowódcom, że chce uderzyć na zachodzie jeszcze tej jesieni, a trzy dni po mowie w Reichstagu, 9 października, podpisał dyrektywę nr 6 nakazującą przygotowanie natarcia przez Belgię, Holandię i Luksemburg, tych samych sąsiadów, którym przed chwilą obiecywał poszanowanie granic. Odmowa Londynu i Paryża była mu potrzebna, by przedstawić Niemcom dalszą wojnę jako narzuconą z zewnątrz. Odpowiedzi przyszły w ciągu tygodnia: 10 października przez radio odpowiedział premier Francji Édouard Daladier, 12 października Chamberlain w Izbie Gmin. Obie były odmową.
Ważniejsze od samej oferty okazały się słowa o „nowym porządku” na wschodzie. 7 października Hitler mianował Heinricha Himmlera komisarzem Rzeszy do spraw umacniania niemieckości, odpowiedzialnym za sprowadzanie Niemców z zagranicy i za usuwanie ludności „obcej” z ziem przeznaczonych do zasiedlenia. W październiku ruszyła akcja Heim ins Reich, od przesiedlenia Niemców bałtyckich z Estonii i Łotwy, a ich nowym domem miały się stać domy wypędzonych Polaków. „Uregulowanie problemu żydowskiego” przybrało już w drugiej połowie października postać pierwszych deportacji Żydów nad San. Zapowiedziane „państwo polskie” nie powstało nigdy. Na ziemiach, których nie wcielono do Rzeszy, Niemcy utworzyli Generalne Gubernatorstwo, obszar rządzony przez okupanta, bez jakiejkolwiek polskiej władzy państwowej.
Po klęsce Francji, 19 lipca 1940 roku, Hitler jeszcze raz zaapelował w Reichstagu do „rozsądku” Wielkiej Brytanii. Był to jego ostatni publiczny apel pokojowy na zachodzie i także pozostał bez odzewu. Przemówienie z 6 października zamknęło kampanię wrześniową i otworzyło okres dziwnej wojny: półroczną ciszę na lądzie, w której po obu stronach frontu przygotowywano się do rozstrzygnięcia na wiosnę 1940 roku.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 5 października 1939 · AtlantykGrupy myśliwskie przeciw rajderom5 października 1939 Admiralicja w porozumieniu z Francuzami utworzyła osiem grup myśliwskich z lotniskowcami i ciężkimi okrętami do tropienia rajderów.
- 4 października 1939 · Front zachodniFrancuzi wycofują się z SaaryNa początku października 1939 główne siły francuskie opuściły zajęty we wrześniu skrawek Saary i wróciły na linię Maginota. Za granicą zostały tylko placówki.
- 9 października 1939 · Front zachodniDyrektywa Fall Gelb9 października 1939 Hitler podpisał dyrektywę nr 6. Wehrmacht miał jak najszybciej uderzyć przez Luksemburg, Belgię i Holandię. Generałowie byli przeciw.
- 9 października 1939 · AtlantykZajęcie City of Flint9 października 1939 „Deutschland” zajął amerykański frachtowiec City of Flint. Niemiecka załoga pryzowa wiodła go przez Tromsø i Murmańsk, a USA protestowały.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 12 października 1939 · DyplomacjaWielka Brytania i Francja odrzucają ofertę Hitlera10 października 1939 Daladier, a 12 października Chamberlain odrzucili ofertę pokojową Hitlera. Żądali czynów, nie słów. Roosevelt nie chciał pośredniczyć.
- 18 marca 1940 · DyplomacjaSpotkanie Hitlera i Mussoliniego na przełęczy Brenner18 marca 1940 Hitler i Mussolini spotkali się w pociągu na przełęczy Brenner. Duce zapewnił, że Włochy przystąpią do wojny, ale sam wybierze chwilę.
- 3 września 1939 · DyplomacjaWielka Brytania i Francja wypowiadają wojnę Niemcom3 września 1939 Wielka Brytania o 11.00, a Francja o 17.00 znalazły się w stanie wojny z Niemcami. Warszawa wiwatowała, ale realna pomoc nie nadeszła.
- 25 sierpnia 1939 · WojskoHitler wstrzymuje atak na Polskę25 sierpnia 1939 Hitler rozkazał zaatakować Polskę nazajutrz o świcie, ale wieczorem odwołał rozkaz po wieściach o sojuszu w Londynie i odmowie Mussoliniego.