Franco odmawia przystąpienia do wojny
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 8 grudnia 1940
- Autor:
- Natalia
7 grudnia 1940 roku o wpół do ósmej wieczorem generał Francisco Franco przyjął w Madrycie szefa niemieckiego wywiadu wojskowego, admirała Wilhelma Canarisa. Przy rozmowie był obecny hiszpański minister lotnictwa, generał Juan Vigón. Canaris przywiózł pozdrowienia od Adolfa Hitlera i konkretną prośbę: niemieckie wojska chciały przekroczyć granicę hiszpańską 10 stycznia 1941 roku, by w ramach operacji „Felix” zdobyć brytyjski Gibraltar. Franco odpowiedział, że w tym terminie Hiszpania do wojny przystąpić nie może, a na pytanie o inną datę odparł, że żadnej wyznaczyć nie potrafi. Następnego dnia, 8 grudnia, Canaris zameldował o tej odmowie w naczelnym dowództwie Wehrmachtu i od tej daty pochodzi zapis w wielu kronikach wojny. Ostateczna decyzja Hitlera zapadła kilka dni później: 10 grudnia, po drugim meldunku Canarisa, uznał on, że operacja „Felix” nie zostanie przeprowadzona, a rozkaz w tej sprawie Naczelne Dowództwo Wehrmachtu wydało 11 grudnia. Hiszpania, która jesienią 1940 roku była bliżej wojny niż kiedykolwiek, pozostała poza nią.
Gibraltar w planach Hitlera
Klęska Francji w czerwcu 1940 roku sprawiła, że Rzesza sięgnęła Pirenejów, a Franco, zawdzięczający zwycięstwo w wojnie domowej w dużej mierze Niemcom i Włochom, ogłosił „niewojowanie” i zaoferował Hitlerowi przystąpienie do wojny w zamian za Gibraltar, francuskie Maroko, okręg Oranu oraz wielkie dostawy żywności, paliwa i broni. Gdy okazało się, że Wielka Brytania nie zamierza się poddać, a inwazję na Wyspy Brytyjskie odłożono do wiosny, Gibraltar stał się dla niemieckich sztabowców jednym z najbardziej obiecujących celów. Jego zdobycie zamknęłoby Brytyjczykom zachodnie wejście na Morze Śródziemne i odcięło Maltę oraz flotę w Aleksandrii od najkrótszej drogi z Atlantyku. Twierdza nie była nietykalna: we wrześniu, po nieudanej wyprawie na Dakar, bombardowało ją lotnictwo Vichy, ale naloty nie wyrządziły jej poważnych szkód.
Latem Canaris, który znał Hiszpanię od czasów pierwszej wojny światowej i mówił po hiszpańsku, pojechał z grupą oficerów obejrzeć twierdzę od strony lądu. Jesienią sztabowcy przygotowali szczegółowy plan. Całością miał dowodzić feldmarszałek Walter von Reichenau. Zmotoryzowany XXXIX Korpus Armijny generała Rudolfa Schmidta miał zabezpieczyć szlaki w głębi Hiszpanii i ewentualnie wkroczyć do Portugalii, gdyby wylądowali tam Brytyjczycy, a XLIX Korpus Górski generała Ludwiga Küblera miał przeprowadzić właściwy szturm. Jego trzonem była specjalnie zestawiona „dywizja szturmowa” na bazie 1 Dywizji Górskiej, wzmocniona pułkiem piechoty „Großdeutschland”, saperami i ciężką artylerią, która w listopadzie i grudniu 1940 roku ćwiczyła atak na skały we francuskiej Jurze. Od przekroczenia granicy do szturmu niemieccy planiści liczyli kilka tygodni, bo kolumny musiały przejechać przez cały Półwysep Iberyjski po złych drogach, a hiszpańskie koleje ledwie radziły sobie z zaopatrzeniem kraju.
Spotkanie Hitlera z Franco w Hendaye 23 października nie przyniosło przełomu. Hitler nie chciał obiecywać Hiszpanom francuskich kolonii, bo liczył na współpracę Francji Vichy, a Franco nie chciał wchodzić do wojny bez gwarancji zdobyczy i bez wielkiej pomocy gospodarczej. Został tajny protokół, w którym Hiszpania zobowiązywała się przystąpić do wojny w terminie ustalonym „za wspólnym porozumieniem”, a więc w praktyce wtedy, gdy sama uzna to za możliwe.
Dyrektywa nr 18 i rozmowa w Berghofie
W listopadzie Hitler wrócił do sprawy z większą determinacją. Włoska napaść na Grecję zamieniła się w klęskę: Grecy przeszli do kontrofensywy i 22 listopada zdobyli Korczę, a w nocy z 11 na 12 listopada brytyjskie samoloty torpedowe storpedowały włoskie pancerniki w Tarencie. Prestiż Osi na Morzu Śródziemnym gwałtownie spadł, a Hitler obawiał się, że Brytyjczycy odzyskają inicjatywę na południu Europy.
12 listopada, w dniu przyjazdu Wiaczesława Mołotowa do Berlina, Hitler podpisał dyrektywę nr 18, przegląd planów na najbliższe miesiące. W części o Hiszpanii i Portugalii stwierdzał, że „podjęto polityczne kroki”, by skłonić Hiszpanię do szybkiego przystąpienia do wojny, a celem niemieckiej interwencji na Półwyspie Iberyjskim, pod kryptonimem „Felix”, ma być wyparcie Anglików z zachodniej części Morza Śródziemnego. Gibraltar miał zostać zdobyty, a cieśnina zamknięta. Plan przewidywał kilka etapów: najpierw przygotowania oficerów rozpoznania w cywilnych ubraniach i specjalnych oddziałów Abwehry, potem nalot Luftwaffe z lotnisk francuskich na brytyjskie okręty w porcie gibraltarskim, wreszcie przemarsz wojsk przez granicę i szturm na skałę. Zdobyć ją miały wyłącznie wojska niemieckie, na tyle silne, by poradzić sobie nawet bez pomocy Hiszpanów. Okręty podwodne miały atakować brytyjską eskadrę, gdy po nalocie opuści port.
18 listopada Hitler przyjął w Berghofie hiszpańskiego ministra spraw zagranicznych Ramóna Serrano Suñera. Według niemieckiego protokołu tłumaczył mu, że po wydarzeniach ostatnich tygodni trzeba działać szybko i zamknąć Morze Śródziemne, a dla żołnierzy niemieckich najlepszymi miesiącami do walki w Hiszpanii są grudzień, styczeń i luty, bo później przeszkodzi im upał, a wiosną wojska będą potrzebne gdzie indziej. Gdyby przygotowania zakończono w ciągu półtora miesiąca, przyszedłby najlepszy moment na niemiecką pomoc. Serrano Suñer odpowiadał, że Hiszpania głoduje, brakuje jej ponad miliona ton zboża, że z wielkim trudem uzyskała od Brytyjczyków przepuszczenie pierwszego transportu 400 tysięcy ton pszenicy z Kanady i że kraj, który dopiero wyszedł z wojny domowej, nie chce kolejnej. Narzekał też, że mglisty tajny protokół z Hendaye niczego Hiszpanii nie gwarantuje.
Po powrocie do Madrytu minister zdał sprawę Franco, który zwołał na tajną naradę ministrów wojskowych. Generałowie mieli zastrzeżenia do zbyt krótkiego, dwumiesięcznego terminu przygotowań i pytali, co Hiszpania otrzyma w zamian za ofiarę. Mimo to 28 listopada Serrano Suñer poinformował ambasadora Rzeszy w Madrycie Eberharda von Stohrera, że Caudillo zgodził się na rozpoczęcie przygotowań. Dzień później odczytał mu notatki z warunkami Franco: przygotowania należy przyspieszyć, ale terminu nie da się dziś ustalić; Hiszpania prosi o niemieckich ekspertów wojskowych i gospodarczych oraz o oficera cieszącego się szczególnym zaufaniem Führera, z którym można by otwarcie omówić wszystkie sprawy. W Berlinie odczytano to jako zgodę. 4 grudnia Joachim von Ribbentrop polecił Stohrerowi przekazać Hiszpanom, że Führer „z zadowoleniem przyjął decyzję Generalissimusa” i wysyła do Madrytu admirała Canarisa, który przybędzie w niedzielę 7 grudnia.
Termin: 10 stycznia
5 grudnia Hitler naradzał się z dowódcami Wehrmachtu. Według dziennika wojennego sztabu operacyjnego OKW postanowił wtedy zażądać od Franco zgody na wkroczenie wojsk niemieckich do Hiszpanii 10 stycznia 1941 roku. Szturm na Gibraltar miał nastąpić na początku lutego. Canaris miał uzyskać zgodę Caudillo, a zaraz po nim do Madrytu, w cywilnym ubraniu i z paszportem urzędnika ministerstwa, miał pojechać szef sztabu operacyjnego OKW generał Alfred Jodl, by uzgodnić szczegóły wojskowe. To on miał być owym oficerem „szczególnego zaufania”, o którego prosił Franco.
Wybór Canarisa nie był przypadkowy. Szef Abwehry w czasie pierwszej wojny światowej działał w Hiszpanii jako agent marynarki, w latach dwudziestych pośredniczył w tajnej współpracy obu flot, a w 1936 roku pomógł doprowadzić do niemieckiej pomocy dla zbuntowanych generałów. Znał osobiście Franco i większość hiszpańskich dowódców, a ci uważali go za przyjaciela Hiszpanii.
Rozmowa 7 grudnia
Przebieg rozmowy znamy z dwóch zgodnych źródeł: z meldunku Canarisa dla OKW, streszczonego w dzienniku wojennym sztabu operacyjnego, i z notatki, którą spisał generał Vigón, a której tłumaczenie ambasador Stohrer przesłał 12 grudnia do Berlina. Canaris przedstawił życzenie Führera, by atak na Gibraltar przeprowadzić wkrótce, a wojska wkroczyły do Hiszpanii 10 stycznia. Wyjaśnił, że Hitler uważa ten termin za najkorzystniejszy, bo przeznaczone do operacji oddziały będą zaraz potem potrzebne do innych zadań i nie mogą czekać bez końca. Dodał, że z chwilą wkroczenia wojsk ruszy też niemiecka pomoc gospodarcza.
Franco odpowiedział, że w tym terminie wejście Hiszpanii do wojny jest niemożliwe, i wyłożył swoje powody. Po pierwsze, brytyjska flota zachowała tak wielką swobodę działania, że sukces pod Gibraltarem, który uważał za pewny i szybki, wkrótce przyćmiłaby utrata Gwinei Hiszpańskiej, a potem jednej z Wysp Kanaryjskich; Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zyskałyby też pretekst do zajęcia portugalskich Azorów, Madery i Wysp Zielonego Przylądka. Po drugie, przygotowania wojskowe, umocnienia wysp i wybrzeży oraz wzmacnianie artylerii nad cieśniną wciąż trwały. Zaznaczył jednak, że nie to było głównym powodem odmowy.
Najważniejszy był głód. Hiszpanii brakowało, jak mówił, około miliona ton zboża, a kraj nie miał czym rozwieźć tego, co miał: brakowało wagonów i lokomotyw, a ciężarówki stały bez benzyny. Gdyby wejście do wojny przerwało żeglugę, sytuacja wielu prowincji stałaby się nie do zniesienia. Rząd kupował zboże w Ameryce Południowej i w Kanadzie, naprawiał tabor i przerabiał ciężarówki na gazogeneratory, ale kurczący się handel zagraniczny nie pozwalał szybko poprawić położenia. Dlatego, mówił Franco, Hiszpania nie może wejść do wojny w najbliższym czasie, a długiej wojny nie zniesie bez niewyobrażalnych ofiar; Wyspy Kanaryjskie miały zapasy tylko na sześć miesięcy. Zapewniał przy tym, że ma na względzie także interes Niemiec, bo wyczerpana Hiszpania stałaby się dla Osi ciężarem.
Canaris zapytał, czy skoro 10 stycznia nie wchodzi w grę, Franco może wskazać inny, późniejszy termin. Caudillo odpowiedział, że usunięcie przeszkód nie zależy tylko od Hiszpanii, więc żadnej daty ustalić nie może. Pokazał admirałowi zdjęcia nowych moździerzy kalibru 240 mm, które miały zastąpić brakującą ciężką artylerię, zaproponował przyjazd niemieckiego eksperta gospodarczego i zgodził się, by rozpoznanie i przygotowania prowadzono dalej z zachowaniem dotychczasowej dyskrecji. Pożegnał gościa serdecznymi pozdrowieniami dla Führera.
8 grudnia Canaris zameldował w OKW, że „z największym naciskiem” przedstawił Franco konieczność szybkiego przystąpienia do wojny, ale Hiszpan odmówił. Z rozkazu szefa OKW feldmarszałka Wilhelma Keitla wieczorem polecono mu telegraficznie zapytać jeszcze raz o najbliższy możliwy termin ataku. Odpowiedź, którą przesłał 10 grudnia, nie zostawiała złudzeń: Franco powtórzył, że terminu nie wyznaczy, bo zależy on od rozwoju gospodarczego Hiszpanii i od przebiegu wojny z Anglią, i dał jasno do zrozumienia, że Hiszpania może przystąpić do wojny dopiero wtedy, gdy Anglia będzie bliska upadku.
Hitler odwołuje „Felixa”
Po otrzymaniu tego telegramu Hitler postanowił, że operacja „Felix” nie zostanie przeprowadzona, „ponieważ nie istnieją już niezbędne przesłanki polityczne”. Rozpoczęte rozpoznanie miało zostać dokończone, ale inne przygotowania należało przerwać, a baterii artylerii obiecanych Hiszpanom do obrony wysp i wybrzeży nie wysyłać. Rozkaz w tej sprawie OKW wydało 11 grudnia. Dzień wcześniej Hitler podpisał dyrektywę nr 19, operację „Attila”, czyli plan błyskawicznego zajęcia nieokupowanej części Francji na wypadek, gdyby francuska Afryka Północna pod wodzą generała Maxime’a Weyganda zerwała z Vichy. Niepewność co do Hiszpanii i Francji jednocześnie sprawiła, że zachodni kierunek przestał być dla Hitlera obiecujący.
W Berlinie odmowa wywołała irytację. Ribbentrop już 8 grudnia zarzucił ambasadorowi Stohrerowi, że stanowisko Franco stoi w „jaskrawej sprzeczności” z rozmowami w Hendaye i z zapewnieniami złożonymi po wizycie Serrano Suñera, i zakazał mu na razie jakichkolwiek rozmów z hiszpańskimi politykami. Stohrer bronił się, że przyczyną zwrotu jest gwałtownie pogarszająca się sytuacja żywnościowa. W obszernym raporcie pisał, że o głodzie w Hiszpanii można mówić „bez przesady”, że nawet w Madrycie ludzie mdleją na ulicach z niedożywienia, a niezadowolenie z rządu, bezrobocie i konflikt generałów z Serrano Suñerem grożą reżimowi. Według informacji ambasadora, zgodnych z wrażeniami Canarisa, część wpływowych generałów przestrzegała Franco przed wojną, a jego samego niepokoił spór wojska z szwagrem.
Dlaczego Franco odmówił
Za odmową stało kilka przyczyn naraz. Pierwszą była gospodarka. Hiszpania zależała od zboża i paliwa przywożonych drogą morską, a morza kontrolowała Royal Navy. Brytyjczycy, reprezentowani w Madrycie przez ambasadora Samuela Hoare’a, świadomie wydzielali Hiszpanom dostawy przez system morskich zezwoleń na przewóz, tak by starczało na przeżycie, ale nie na gromadzenie zapasów na wojnę. Amerykanie postępowali podobnie: gdy po Hendaye Serrano Suñer mówił o solidarności z Osią, wstrzymano statek z 30 tysiącami ton pszenicy ze Stanów Zjednoczonych. Niemcy, które same importowały żywność, nie mogły Hiszpanii wyżywić.
Drugą przyczyną była zmiana sytuacji wojennej. Gdy latem 1940 roku Franco ofiarował Hitlerowi swój udział w wojnie, liczył na udział w podziale łupów po bliskim, jak sądził, upadku Anglii. W grudniu Anglia wciąż walczyła, a Włochy, drugi partner Osi, przegrywały w Albanii i na morzu. Tego samego dnia, gdy Canaris meldował o odmowie w Berlinie, Grecy zdobyli Gjirokastër. Wejście do wojny w takiej chwili oznaczało ryzyko utraty Wysp Kanaryjskich i afrykańskich posiadłości oraz długiej wojny, której zrujnowany kraj nie mógł znieść. Trzecią przyczyną był brak zdobyczy: Hitler wciąż nie chciał na piśmie obiecać Hiszpanii francuskiego Maroka, a bez tego wojna była dla Franco transakcją bez zapłaty.
Osobną sprawą jest rola samego Canarisa. Po wojnie jego współpracownicy, a za nimi wielu autorów, twierdzili, że admirał, przeciwnik polityki Hitlera, prywatnie odradzał Franco przystąpienie do wojny, a nawet podpowiadał mu argumenty. Hiszpanie mieli mu za to okazać wdzięczność, otaczając opieką wdowę po nim. Żaden dokument tego nie potwierdza, a ślad rozmowy z 7 grudnia, notatka Vigóna, pokrywa się z meldunkiem Canarisa dla OKW. Część historyków, m.in. Paul Preston, uważa opowieść o Canarisie, który „uratował” Hiszpanię przed wojną, za legendę, przypominając, że Franco miał własne, wystarczające powody do odmowy. Nie da się wykluczyć, że admirał, sceptyczny wobec całej operacji, nie przekonywał Caudillo zbyt gorliwie, ale decyzja należała do Franco.
Miejsce w wojnie
Odmowa z 7 grudnia nie zamknęła sprawy od razu. 31 grudnia Hitler pisał do Mussoliniego, że Franco popełnia „największy błąd swojego życia”, licząc na zboże od demokracji w nagrodę za trzymanie się z dala od wojny, i żałował przygotowań do przekroczenia granicy 10 stycznia i ataku na Gibraltar na początku lutego. Zostawiał sobie „słabą nadzieję”, że Caudillo w ostatniej chwili się opamięta. W styczniu i lutym 1941 roku Niemcy jeszcze kilka razy naciskali na Madryt, a 6 lutego Hitler wystosował do Franco list, w którym przypominał mu, ile zawdzięcza Niemcom. Franco odpowiedział wymijająco. 12 lutego 1941 roku spotkał się z Mussolinim w Bordigherze, ale Duce, osłabiony klęskami w Grecji i w Libii, nie nalegał zbyt mocno. Wkrótce OKW uznało operację „Felix” za nieaktualną, bo przeznaczone do niej wojska były potrzebne na Bałkanach i na wschodzie. Jej wersja „Felix-Heinrich”, przewidziana na czas po spodziewanym szybkim zwycięstwie nad ZSRR, pozostała na papierze.
Dla przebiegu wojny grudniowa odmowa miała ogromne znaczenie. Gibraltar pozostał w rękach brytyjskich i przez całą wojnę służył jako baza floty, lotnictwa i konwojów płynących na Maltę, a w listopadzie 1942 roku stał się kwaterą główną generała Eisenhowera podczas operacji „Torch”, alianckiego lądowania we francuskiej Afryce Północnej. Gdyby Niemcy zamknęli cieśninę zimą 1940/1941, położenie Brytyjczyków na Morzu Śródziemnym, w Egipcie i na Malcie byłoby nieporównanie trudniejsze.
Hiszpania nie stała się przez to państwem neutralnym w pełnym sensie. Pozostała „niewojująca” i życzliwa Osi: po niemieckim ataku na ZSRR w czerwcu 1941 roku wysłała na front wschodni Błękitną Dywizję, dostarczała Niemcom wolfram, a Abwehra Canarisa działała na jej terytorium i obserwowała cieśninę. Do ścisłej neutralności Franco wrócił dopiero jesienią 1943 roku, gdy los wojny był przesądzony. Powojenna propaganda przedstawiała odmowę z grudnia 1940 roku jako dowód przezorności Caudillo, który przechytrzył Hitlera. Dokumenty pokazują raczej dyktatora, który chciał wejść do wojny po stronie Osi, ale w decydującej chwili nie miał czym jej prowadzić i nie dostał tego, czego żądał.
W tym samym czasie
(01)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 19 stycznia 1941 · DyplomacjaSpotkanie Hitlera i Mussoliniego w Berghofie19–20 stycznia 1941 pobity w Libii i Albanii Mussolini rozmawiał z Hitlerem w Berghofie. Dostał obietnicę wojsk dla Libii, ale nic o planach wobec ZSRR.
- 4 października 1940 · DyplomacjaSpotkanie na przełęczy Brenner (październik 1940)4 października 1940 Hitler i Mussolini znów spotkali się na Brennerze. Mówili o Hiszpanii, Francji i bloku przeciw Anglii, ale nie o wojskach dla Rumunii.
- 23 października 1940 · DyplomacjaSpotkanie w Hendaye23 października 1940 Hitler i Franco rozmawiali w Hendaye o wejściu Hiszpanii do wojny. Hitler nie obiecał jej kolonii Francji. Został mglisty protokół.
- 18 grudnia 1940 · Europa Środkowo-WschodniaDyrektywa nr 21: plan „Barbarossa”18 grudnia 1940 Hitler podpisał dyrektywę nr 21 „Barbarossa”. Wehrmacht miał być gotów rozbić ZSRR w szybkiej kampanii, przygotowania ukończyć do 15 V 1941.