Spotkanie Hitlera i Mussoliniego w Berghofie
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 19 stycznia 1941
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Włochy, Adolf Hitler, Benito Mussolini, III Rzesza
19 stycznia 1941 roku pociąg specjalny z Benitem Mussolinim zatrzymał się na małej stacji Puch, w pobliżu Salzburga. Na zaśnieżonym peronie czekał na niego Adolf Hitler ze swoimi najbliższymi wojskowymi. Stamtąd goście pojechali do Berghofu, alpejskiej rezydencji Hitlera na Obersalzbergu nad Berchtesgaden. Rozmowy trwały dwa dni, 19 i 20 stycznia. Uczestniczyli w nich ministrowie spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop i Galeazzo Ciano, szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu feldmarszałek Wilhelm Keitel, szef sztabu operacyjnego OKW gen. Alfred Jodl, a ze strony włoskiej zastępca szefa sztabu generalnego gen. Alfredo Guzzoni, attaché wojskowy w Berlinie gen. Efisio Marras i gen. Antonio Gandin.
Było to pierwsze spotkanie obu dyktatorów od 28 października 1940 roku, gdy Hitler przyjechał do Florencji i usłyszał od Duce, że wojska włoskie właśnie zaatakowały Grecję. Od tamtej pory położenie Włoch zmieniło się nie do poznania. Według popularnych zestawień w Berchtesgaden Hitler „zgodził się udzielić pomocy w Afryce Północnej”. To skrót wymagający uzupełnienia. Decyzję o wysłaniu wojsk niemieckich do Libii Hitler podjął już wcześniej, a 11 stycznia potwierdził ją dyrektywą nr 22. W Berghofie ustalono przede wszystkim, jak i kiedy pomoc ma przybyć, i zrezygnowano z drugiej jej części, przeznaczonej dla Albanii. Najważniejsze było jednak to, czego Hitler swojemu sojusznikowi nie powiedział.
Mussolini jedzie jako petent
Włoska „wojna równoległa”, prowadzona obok Niemiec, ale bez nich, załamała się w ciągu dwóch miesięcy. W Albanii Grecy przenieśli wojnę na terytorium przeciwnika i trzymali około ćwierci kraju. W Libii brytyjska operacja „Compass” rozbiła armię marszałka Rodolfa Grazianiego: 5 stycznia padła twierdza Bardija, a Brytyjczycy i Australijczycy zamknęli pierścień wokół Tobruku. Od grudnia z Rzymu płynęły coraz natarczywsze prośby o niemiecką pomoc, a przyznanie generała Marrasa wobec Keitla z 28 grudnia, że bez wsparcia Rzeszy Włochy stracą całą Afrykę Północną, było dla Mussoliniego upokarzające.
Duce długo zwlekał ze spotkaniem. Ciano zapisał w dzienniku 5 stycznia, że zaproponował przez ambasadora w Berlinie Dina Alfieriego rozmowę „między dwunastym a dziewiętnastym”, ale Mussolini „nie chce spotykać się z Hitlerem, obciążony tyloma porażkami, dopóki nie zostaną one choćby częściowo naprawione”. 10 stycznia ambasador Niemiec w Rzymie Hans Georg von Mackensen przywiózł od Hitlera propozycję terminu i ustalono niedzielę 19 stycznia. Tego samego dnia Duce był w świetnym humorze, bo nad Cieśniną Sycylijską niemieckie bombowce nurkujące ciężko uszkodziły brytyjski lotniskowiec „Illustrious”. Nastrój szybko jednak minął. Jeszcze 10 stycznia Grecy zdobyli przełęcz Klisura, a w kolejnych dniach ponawiali natarcia. 16 stycznia Mussolini, po powrocie z Apulii, gdzie w Foggii naradzał się z dowódcami z Albanii, był według Ciana „posępny i pesymistyczny” i obawiał się, że spotka Hitlera „w warunkach oczywistej niższości”.
Szef sztabu generalnego gen. Ugo Cavallero, który od końca grudnia osobiście dowodził też wojskami w Albanii, nie mógł opuścić frontu, bo trwało właśnie kolejne greckie natarcie. Do Niemiec pojechał zamiast niego Guzzoni, którego Ciano nie znosił. 18 stycznia, w dniu wyjazdu z Rzymu, nadeszła wiadomość, że pod Klisurą załamała się świeżo przerzucona do Albanii dywizja „Lupi di Toscana”, zostawiając w greckich rękach wielu jeńców. W pociągu Duce powtarzał, że gdyby ktoś 15 października przepowiedział mu to, co się stało, kazałby go rozstrzelać.
Dyrektywa nr 22
Zanim Mussolini wsiadł do pociągu, w Berlinie zapadły już decyzje. 9 stycznia Hitler omawiał z dowódcami położenie w Libii, a 11 stycznia podpisał dyrektywę nr 22 „Udział sił niemieckich w walkach na obszarze Morza Śródziemnego”. Jej pierwsze zdanie stwierdzało, że sytuacja, w której Anglia rzuca przeciw sojusznikom Rzeszy przeważające siły, wymaga niemieckiej pomocy „ze względów strategicznych, politycznych i psychologicznych”. Trypolitania musiała zostać utrzymana, a niebezpieczeństwo załamania frontu albańskiego zażegnane.
Dyrektywa przewidywała trzy kroki. Dowódca wojsk lądowych miał przygotować „zgrupowanie zaporowe” (Sperrverband), zdolne pomóc Włochom w obronie Trypolitanii, zwłaszcza przeciw angielskim dywizjom pancernym. Miało ono odpłynąć do Trypolisu zaraz po zakończeniu trwającego właśnie przerzutu włoskiej dywizji pancernej i zmotoryzowanej, czyli mniej więcej od 20 lutego. X Korpus Lotniczy gen. Hansa Geislera, przeniesiony z Norwegii na Sycylię, miał zwalczać brytyjską flotę i komunikację morską między zachodnią a wschodnią częścią Morza Śródziemnego, a z lotnisk pośrednich w Trypolitanii atakować brytyjskie porty i bazy zaopatrzenia w zachodnim Egipcie i Cyrenajce. Wreszcie do przerzutu do Albanii należało przygotować siły mniej więcej korpusu, z 1 Dywizją Górską i oddziałami pancernymi. Miały one najpierw stanowić odwód na wypadek nowego kryzysu, a później pomóc włoskiej grupie armii przejść do natarcia, przełamać grecki front i otworzyć od tyłu przełęcze na zachód od Salonik dla nacierającej z Bułgarii 12 Armii feldmarszałka Wilhelma Lista. 20 stycznia OKW nadało tym przedsięwzięciom kryptonimy: wyprawa do Libii otrzymała nazwę „Sonnenblume” (słonecznik), do Albanii „Alpenveilchen” (cyklamen).
Pomoc nie była więc owocem rozmów w Berghofie. Ich zadaniem było dopasowanie niemieckich planów do włoskich możliwości, a także, co dla Hitlera nie mniej ważne, podtrzymanie na duchu zachwianego sojusznika.
Rozmowa 19 stycznia
Ciano, który obawiał się chłodnego przyjęcia i „ukrytych kondolencji”, zanotował z zaskoczeniem, że powitanie było serdeczne, i to „spontanicznie serdeczne”. Zaraz po przyjeździe obaj dyktatorzy usiedli do rozmowy w obecności ministrów spraw zagranicznych. Według niemieckiego zapisu tłumacza Paula Schmidta Hitler mówił głównie o tym, co martwiło jego samego, przede wszystkim o Francji Vichy. Nie ufał ani marszałkowi Philippe’owi Pétainowi, ani gen. Maxime’owi Weygandowi, którego podejrzewał o naciski na usunięcie z rządu Pierre’a Lavala w grudniu 1940 roku, ani gen. Charles’owi Huntzigerowi. Obawiał się, że każde ostrzejsze posunięcie wobec Vichy skłoni francuską Afrykę Północną do zerwania z metropolią i przejścia na stronę Anglików, co zagroziłoby także włoskiemu Trypolisowi.
Stąd wracał do Gibraltaru. Jego zdobycie rozwiązałoby, jak mówił, wszystkie problemy w Afryce Północnej i położyłoby kres „magii de Gaulle’a”, ale Francisco Franco w ostatniej chwili się wycofał i miesiące przygotowań do operacji „Felix” poszły na marne. Hitler nie szczędził caudillowi pogardy: mówił, że to przeciętny oficer, którego na szczyt wyniósł przypadek, z temperamentu nie władca, lecz podwładny, w dodatku całkowicie zależny od Kościoła katolickiego. Na jego prośbę Mussolini, „po pewnym wahaniu”, zgodził się spróbować jeszcze raz przekonać Franco w osobistej rozmowie. Zapewnieniom Ramóna Serrano Suñera, przekazanym przez Ciana, że Hiszpania walczyłaby od dawna, gdyby dostała więcej zboża, Niemcy przeciwstawili raport admirała Wilhelma Canarisa: Hiszpanie chcieli wejść do wojny dopiero wtedy, gdy Anglia będzie już upadać. Grudniowa odmowa Franco pozostała w mocy.
Hitler mówił też o Bałkanach. Zapowiedział, że jeśli Brytyjczycy wylądują w Salonikach, Luftwaffe natychmiast zatopi ich transportowce, i że w żadnym razie nie dopuści, by powstał tam front jak w czasie I wojny światowej. Bułgarom dał do zrozumienia, że Niemcy przemaszerują przez ich terytorium „w ten czy inny sposób”, a Jugosławię trzeba utrzymać w spokoju obietnicą Salonik. Wspomniał, że ze względu na Rosję musi stale trzymać w gotowości 80 dywizji. Mussolini z kolei, jak relacjonował potem Cianowi, opowiedział Hitlerowi o sytuacji we Włoszech, o niezdecydowanej postawie króla Wiktora Emanuela III i o sprawie marszałka Pietra Badoglia, którego w grudniu musiał odsunąć. Hitler porównał ją do sprawy gen. Wernera von Fritscha. Duce wyniósł z rozmowy wrażenie, że Hitler jest wobec Włoch lojalny, „bardzo antyrosyjski” i niezbyt zdecydowany co do dalszych kroków przeciw Wielkiej Brytanii. O desancie w Anglii nie było już mowy: Hitler wyjaśniał, że nieudanej inwazji nie da się powtórzyć, a dopóki jej nie ma, Anglia boi się „nabitego pistoletu”. Po porażce wiedziałaby, że pistolet jest pusty. Ciano zapamiętał z rozmowy z Ribbentropem głównie to, że minister, dotąd zawsze pewny siebie, nie widział już możliwości zakończenia wojny przed 1942 rokiem.
Libia tak, Albania nie
Guzzoni przedstawił Keitlowi 19 stycznia włoską ocenę sytuacji. Albania była najważniejszym teatrem wojny. Front nie był na tyle pewny, by wykluczyć dalsze greckie postępy, ale Włosi nie obawiali się już utraty Wlory ani Beratu. Mieli tam 21 dywizji i zamierzali przysłać trzy kolejne, a z dziesięciu dywizji, w tym czterech alpejskich, utworzyć na północnym skrzydle grupę uderzeniową, która miała ruszyć na Korczę i dalej w głąb Grecji. Przyznawali jednak, że ze względu na przepustowość portów nie będzie ona gotowa wcześniej niż za dwa i pół miesiąca. W Libii zamierzali bronić Tobruku „jak najdłużej”, potem linii Derny i skraju gór Dżabal al-Achdar, a w ostateczności samego Trypolisu. Wierzyli, że Tobruk wytrzyma jeszcze sporo czasu i że Brytyjczycy nie ruszą na Bengazi przed jego upadkiem. Do Trypolisu płynęły właśnie włoska dywizja pancerna i zmotoryzowana, a transporty miały się zakończyć około 20 lutego.
Niemieccy oficerowie przyjęli te zapewnienia z rezerwą. W notatce OKW zapisano, że jest „bardzo mało prawdopodobne”, by Włosi zdołali w wyznaczonym czasie zebrać siły do natarcia w Albanii, a o tym, czy da się utrzymać Cyrenajkę, nie sposób jeszcze przesądzać. Dwa dni po tej rozmowie Australijczycy szturmowali Tobruk, a 22 stycznia twierdza skapitulowała.
W sprawie pomocy niemieckiej ustalenia były jasne. Włosi „bardzo gorąco” przyjęli zapowiedź wysłania do Libii 5 Dywizji Lekkiej, formowanej z oddziałów 3 Dywizji Pancernej. Jej przewóz do Trypolisu mógł się zacząć między 15 a 20 lutego, a sprzęt można było wysyłać wcześniej. Oddziały dla Albanii Włosi określili natomiast jako „pożądane, ale niekonieczne”. Korpusu nie dało się tam ani przewieźć, ani zaopatrywać, bo albańskie porty i jedyna droga ledwie wystarczały dla armii włoskiej; w grę wchodziła co najwyżej jedna dywizja górska z lekkim sprzętem, a i to nie przed marcem. Następnego dnia Hitler sam uznał, że wysyłanie wojsk do Albanii nie jest na razie wskazane. Jeżeli niemiecka dywizja stałaby bezczynnie za frontem, wyglądałoby to źle: Włosi w ciężkich walkach, a Niemcy przyglądają się z tyłu. Jeżeli zaś weszłaby do walki, wojna na Bałkanach zaczęłaby się przedwcześnie, zanim Wehrmacht zdążyłby przeprawić się przez Dunaj.
Uzgodnienia z Berghofu OKW ujęło 21 stycznia w zarządzeniu uzupełniającym dyrektywę nr 22. Operacja „Sonnenblume” miała się rozpocząć jak najszybciej, od około 15 lutego, przy czym zgrupowanie nie mogło być trzymane w odwodzie, tylko miało wejść do walki tam, gdzie pojawią się angielskie dywizje pancerne. Operację „Alpenveilchen” ograniczono do przygotowania jednej dywizji górskiej bez ciężkiego sprzętu, a decyzję, czy w ogóle trafi ona do Albanii, odłożono do początku marca. Przerzut w dawnej skali uniemożliwiłby bowiem zaopatrywanie dywizji włoskich i przekreślił ich przygotowania do natarcia.
Wykład Hitlera
20 stycznia o 11.00 Keitel i Jodl zreferowali Hitlerowi, w obecności niemieckiego generała przy włoskim dowództwie Enna von Rintelena, wyniki rozmów z Włochami. W południe w szerszym gronie, z udziałem Mussoliniego, Ciana, Ribbentropa, Keitla, Jodla, Rintelena oraz generałów Guzzoniego, Marrasa i Gandina, Hitler wygłosił długi wykład o położeniu wojennym. Ciano ocenił, że mówił około dwóch godzin, głównie o zbliżającej się interwencji w Grecji, ujmując sprawę od strony technicznej, ale na tle całej sytuacji politycznej, i robił to „z niezwykłym mistrzostwem”. Włoscy wojskowi byli pod wrażeniem, a Guzzoni nie krył zdziwienia, jak dobrze Hitler zna się na sprawach wojskowych.
Hitler tłumaczył, że wojska gromadzone w Rumunii mają trzy zadania: operację przeciw Grecji, ochronę Bułgarii przed Rosją i Turcją oraz zabezpieczenie gwarancji udzielonej Rumunii. Dlatego są znacznie liczniejsze, niż wymagałaby sama wyprawa na Grecję. Koncentrację trzeba przeprowadzić w tajemnicy, Dunaj przekroczyć jak najpóźniej, a do natarcia ruszyć jak najwcześniej, bo gdy tylko zacznie się przeprawa, Brytyjczycy mogą uderzyć z greckich lotnisk na rumuńskie pola naftowe pod Ploeszti i na most pod Cernavodą. Oznaczało to, że ofensywa nie ruszy przed marcem. O Anglii mówił, że ostateczny cel, desant na Wyspy, pozostaje aktualny, ale Niemcy są w położeniu człowieka, który ma w karabinie tylko jeden nabój: jeśli chybi, sytuacja będzie gorsza niż przedtem. Jesienią zabrakło do tego trzech kolejnych dni dobrej pogody. Blokada Cieśniny Sycylijskiej przez lotnictwo była w jego ocenie tylko „marnym substytutem” Gibraltaru.
Długo mówił o Związku Radzieckim. Zapewniał, że Ameryki się nie obawia, nawet gdyby przystąpiła do wojny; o wiele większym niebezpieczeństwem jest „gigantyczny blok Rosji”. Niemcy mają z ZSRR korzystne układy polityczne i gospodarcze, ale wolą polegać na własnej sile, i dlatego wielkie siły stoją na granicy radzieckiej, zamiast pracować w przemyśle zbrojeniowym. „Dopóki żyje Stalin, niebezpieczeństwa zapewne nie ma; jest inteligentny i ostrożny” – mówił według notatki OKW, dodając antysemickie uwagi o tym, kto mógłby przejąć władzę po Józefie Stalinie. Rosjanie, jak twierdził, interpretują umowy jednostronnie, czego dowodem była Litwa i wchłonięcie państw bałtyckich, wysuwają ciągle nowe żądania, a w epoce lotnictwa mogliby zamienić rumuńskie pola naftowe, od których zależy życie Osi, w „dymiące rumowisko”. Wspomniał też, że radziecka demarche w sprawie koncentracji wojsk niemieckich w Rumunii zostanie odrzucona.
Na koniec Hitler omawiał Rumunię. Gen. Ion Antonescu zrobił na nim bardzo dobre wrażenie, ale rozdział między „wodzem państwa” a przywódcą Legionu na dłuższą metę nie mógł się utrzymać: „chłodny rozsądek” nakazywał, by jeden z nich odszedł. Mussolini uznał, że całą władzę powinien przejąć Antonescu, a Ribbentrop radził, by nie rządził przeciw Legionowi, lecz z jego „dobrymi elementami”, i by Horia Sima dostał wysokie stanowisko, na przykład ministra spraw zagranicznych. Już następnego dnia w Bukareszcie wybuchł bunt legionistów, a Hitler bez wahania stanął po stronie Antonescu.
O czym Hitler milczał
Od 18 grudnia 1940 roku obowiązywała dyrektywa nr 21, w której Hitler nakazał przygotować Wehrmacht do rozbicia Związku Radzieckiego w szybkiej kampanii, z gotowością do połowy maja 1941 roku. Wojska gromadzone w Rumunii, o których opowiadał w Berghofie, miały w tym planie swoje miejsce: kampania w Grecji była dla niego zabezpieczeniem południowej flanki przed wojną na wschodzie. Ani 19, ani 20 stycznia Hitler nie powiedział o tym sojusznikowi słowa. Przedstawiał siły na granicy radzieckiej jako konieczność obronną, która odbiera przemysłowi robotników, i dawał do zrozumienia, że wolałby te dywizje zdemobilizować. Mussolini wyjechał przekonany, że Hitler jest wobec Rosji nieufny, nie wiedząc, że przygotowuje napaść.
Takie przemilczenia nie były w stosunkach obu dyktatorów niczym nowym. W październiku 1940 roku na Brennerze Hitler nie wspomniał o wysłaniu wojsk do Rumunii, a Mussolini odpłacił mu się atakiem na Grecję bez uprzedzenia. Tym razem różnica sił była oczywista, a Hitler nie zamierzał powierzać największej tajemnicy Rzeszy sojusznikowi, którego dowództwo i dyplomacja uchodziły w Berlinie za nieszczelne. Włosi dowiedzieli się o napaści na ZSRR dopiero w nocy z 21 na 22 czerwca 1941 roku, z listu, który Hitler kazał doręczyć Duce, w chwili, gdy wojska niemieckie ruszały już do natarcia.
Ciano podsumował wyjazd jako „ogólnie dobry”: istnieje „absolutna solidarność” krajów Osi i „pójdziemy razem na Bałkanach”, a Włochom przypadło trudne zadanie sprowadzenia do domu „hiszpańskiego syna marnotrawnego”. Mussolini wrócił 21 stycznia, jak zawsze po spotkaniu z Hitlerem, w świetnym nastroju. Już 22 stycznia, po upadku Tobruku, Ciano mówił mu jednak bez ogródek, że nadzieje na obronę kolejnych pozycji w Cyrenajce to „niebezpieczne złudzenia”.
Miejsce w wojnie
Spotkanie w Berghofie było momentem, w którym Włochy w praktyce przestały prowadzić własną wojnę. Mussolini przyjechał jako sojusznik proszący o ratunek i przyjął niemiecki plan w całości: niemieckie lotnictwo nad Morzem Śródziemnym, niemieckie wojska w Libii, niemiecką ofensywę na Bałkanach, w której Włochom przypadała rola pomocnicza. Bałkany, które jeszcze jesienią Duce traktował jako własną strefę, miały odtąd porządkować niemieckie ręce.
Ustalenia szybko weszły w życie. 6 lutego Hitler powierzył dowództwo wojsk niemieckich w Libii gen. Erwinowi Rommlowi, który 12 lutego przyleciał do Trypolisu. 14 lutego wyładowały się tam pierwsze oddziały 5 Dywizji Lekkiej, a wkrótce cały korpus otrzymał nazwę Afrika Korps. Operacja „Sonnenblume”, pomyślana jako obrona Trypolitanii, przerodziła się w ofensywę, która na przełomie marca i kwietnia 1941 roku odebrała Brytyjczykom niemal całą Cyrenajkę zdobytą w operacji „Compass” i rozpoczęła prawie dwuletnie walki w Afryce Północnej. Operacji „Alpenveilchen” nigdy nie przeprowadzono. Wiosenna ofensywa włoska w Albanii, przygotowana w marcu, załamała się, a front albański rozstrzygnęła dopiero niemiecka kampania bałkańska, rozpoczęta 6 kwietnia 1941 roku.
Nie powiódł się natomiast plan, który Hitler w Berghofie powierzył Mussoliniemu. 12 lutego Duce spotkał się z Franco w Bordigherze, ale caudillo znów nie zgodził się przystąpić do wojny, a operacja „Felix” przeciw Gibraltarowi pozostała na papierze. Najdalej sięgały jednak skutki tego, co w Berghofie przemilczano. Choć o napaści na ZSRR dowiedział się w ostatniej chwili, Mussolini już latem 1941 roku wysłał na front wschodni włoski korpus ekspedycyjny, a później całą armię, która zimą 1942–1943 roku została rozbita nad Donem. Sojusz, w którym jeden partner decydował, a drugi dowiadywał się o decyzjach po fakcie, doprowadził w lipcu 1943 roku do upadku Duce.
W tym samym czasie
(02)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 17 stycznia 1941 · Daleki WschódBitwa pod Ko Chang17 stycznia 1941 francuska eskadra z Indochin zaskoczyła okręty tajlandzkie pod wyspą Ko Chang i rozbiła je bez strat własnych. Wojny to nie rozstrzygnęło.
- 15 stycznia 1941 · Daleki WschódIncydent Nowej 4 ArmiiW styczniu 1941 wojska Kuomintangu rozbiły w południowym Anhui sztab komunistycznej Nowej 4 Armii. Ye Ting trafił do niewoli, a front jedności stał się fikcją.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 4 października 1940 · DyplomacjaSpotkanie na przełęczy Brenner (październik 1940)4 października 1940 Hitler i Mussolini znów spotkali się na Brennerze. Mówili o Hiszpanii, Francji i bloku przeciw Anglii, ale nie o wojskach dla Rumunii.
- 28 grudnia 1940 · BałkanyWłochy proszą Niemcy o pomocPod koniec grudnia 1940 Grecy trzymali około ćwierci Albanii, a Włosi, pobici też w Egipcie, coraz natarczywiej prosili Niemców o pomoc wojskową.
- 8 grudnia 1940 · DyplomacjaFranco odmawia przystąpienia do wojny7 grudnia 1940 Franco odpowiedział Canarisowi, że Hiszpania nie może przystąpić do wojny 10 stycznia. Hitler odwołał operację „Felix”, atak na Gibraltar.
- 23 października 1940 · DyplomacjaSpotkanie w Hendaye23 października 1940 Hitler i Franco rozmawiali w Hendaye o wejściu Hiszpanii do wojny. Hitler nie obiecał jej kolonii Francji. Został mglisty protokół.