TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

MAGIC ujawnia plany Japonii

Kategoria:
Polityka
Data:
4 lipca 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, imperializm japoński, Cordell Hull

4 lipca 1941 roku, w Dzień Niepodległości, sekretarz stanu Cordell Hull wysłał na prośbę prezydenta Franklina Delano Roosevelta depeszę do ambasady w Tokio. Ambasador Joseph Grew miał przekazać premierowi Japonii, księciu Fumimaro Konoe, że do Waszyngtonu „z różnych źródeł” docierają wiadomości o zamiarze Japonii przystąpienia do wojny ze Związkiem Radzieckim i że rząd amerykański prosi o zapewnienie, iż nie są one prawdziwe. Tego samego dnia japoński ambasador w Waszyngtonie, admirał Kichisaburō Nomura, przekazał w Departamencie Stanu list dla Hulla: minister spraw zagranicznych upoważnił go do zapewnienia, że w japońskim rządzie nie ma rozbieżności co do zamiaru ułożenia stosunków ze Stanami Zjednoczonymi „na uczciwych podstawach”. Obie strony mówiły językiem pokoju, ale Amerykanie wiedzieli o japońskich zamiarach więcej, niż Japończycy przypuszczali. Od jesieni 1940 roku ich kryptolodzy czytali maszynowy szyfr japońskiego ministerstwa spraw zagranicznych, a odczytane depesze, nazywane w Waszyngtonie „Magic”, pokazywały w lipcu 1941 roku, że Tokio postanowiło nie atakować na razie ZSRR, lecz posunąć się na południe, najpierw do południowych Indochin Francuskich.

Często podaje się, że tego dnia amerykański wywiad dzięki przechwyconym depeszom MAGIC „odkrył japońskie plany ataku na Azję Południowo-Wschodnią”. Wymaga to dwóch zastrzeżeń. Po pierwsze, na początku lipca 1941 roku Japonia nie postanowiła jeszcze zaatakować Azji Południowo-Wschodniej. Konferencja cesarska z 2 lipca zdecydowała o zajęciu południowych Indochin, w miarę możliwości za zgodą Francji Vichy, i o przygotowaniach do dalszego marszu na południe, „nie cofając się” przed wojną z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Decyzję o wojnie podjęto dopiero jesienią. Po drugie, wiedza Waszyngtonu nie spłynęła jednego dnia. Złożyło się na nią wiele depesz przechwyconych i odczytanych w ciągu lipca, a najważniejszy z nich, okólnik streszczający postanowienia konferencji, wysłany z Tokio 2 lipca, został według dokumentów opublikowanych przez komisję Kongresu badającą atak na Pearl Harbor przetłumaczony dopiero w sierpniu. 4 lipca jest więc umowną datą chwili, w której Amerykanie zaczęli wiedzieć, w którą stronę zwróci się Japonia.

Purple i „Magic”

Japońskie ministerstwo spraw zagranicznych szyfrowało najważniejszą korespondencję z ambasadami za pomocą elektromechanicznej maszyny, którą Japończycy nazywali „maszyną szyfrującą typu B” (potocznie „typ 97”), a Amerykanie „Purple”, czyli „purpurą”. Nazwa była zabawą kolorów: wcześniejszy, prostszy system szyfrowy amerykańscy kryptolodzy nazywali „Red”, a purpura powstaje z czerwieni i błękitu. Maszynę wprowadzono w 1939 roku. Nad jej złamaniem pracowała Signal Intelligence Service, kryptologiczna służba armii amerykańskiej, którą kierował William Friedman, a zespołem badającym nowy szyfr Frank Rowlett. Kryptolodzy nigdy nie widzieli japońskiego urządzenia. Z setek przechwyconych depesz, z błędów japońskich szyfrantów i z tekstów, które ambasady wysyłały równolegle starszym, złamanym już szyfrem, odtworzyli zasadę jego działania. We wrześniu 1940 roku Genevieve Grotjan dostrzegła w szyfrogramach prawidłowość, która pozwoliła zrekonstruować najtrudniejszą część mechanizmu, a pod koniec miesiąca odczytano pierwsze pełne depesze. Zbudowana w Waszyngtonie kopia japońskiej maszyny, złożona częściowo z części do central telefonicznych, odszyfrowywała odtąd korespondencję Tokio z ambasadami w Waszyngtonie, Berlinie, Rzymie, Moskwie, Vichy i dziesiątkach innych stolic.

Kolejne egzemplarze tej kopii trafiły do marynarki wojennej, na Filipiny, a w styczniu 1941 roku jeden przywieźli do Wielkiej Brytanii amerykańscy kryptolodzy, którzy w zamian poznali brytyjskie prace w Bletchley Park. Depesze odczytywały na zmianę kryptologiczne służby armii i marynarki. Tłumaczyli je nieliczni oficerowie znający japoński, a teczki z tłumaczeniami kurierzy pokazywali wąskiemu gronu: prezydentowi, sekretarzom stanu, wojny i marynarki oraz szefom sztabów i wywiadów. Odbiorca czytał tekst w obecności oficera i oddawał go, kopii nie zostawiano. Wrażenie, jakie robiła lektura najtajniejszej korespondencji obcego rządu, czasem szybciej, niż docierała do adresata, sprawiło, że cały ten materiał nazywano w Waszyngtonie po prostu „Magic”.

Japończycy uważali Purple za szyfr nie do złamania. W kwietniu 1941 roku niemiecki dyplomata w Waszyngtonie Hans Thomsen doniósł do Berlina, że „absolutnie wiarygodne źródło” twierdzi, iż Amerykanie czytają japońską korespondencję dyplomatyczną. Ostrzeżenie dotarło do Tokio, a Nomura sam meldował o podobnych pogłoskach, ale japońskie ministerstwo nie uwierzyło, że maszynowy szyfr można złamać, i go nie wymieniło. W lipcu 1941 roku Amerykanie śledzili więc japońską politykę niemal na bieżąco.

Północ czy południe

Atak Niemiec na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 roku zaskoczył Tokio i postawił japońskich przywódców przed wyborem, o który spierali się od lat. Minister spraw zagranicznych Yōsuke Matsuoka, który zaledwie dwa miesiące wcześniej podpisał w Moskwie pakt o neutralności, teraz domagał się szybkiego uderzenia na Syberię u boku Niemiec. Część sztabu generalnego armii widziała w wojnie niemiecko-radzieckiej okazję do rozprawy z odwiecznym rywalem na północy. Marynarka wojenna i wielu oficerów armii uważało jednak, że prawdziwe zasoby, ropa naftowa, kauczuk, cyna i ryż, leżą na południu, w Holenderskich Indiach Wschodnich, na Malajach i w Indochinach.

Plan wejścia do południowych Indochin dojrzewał od wiosny. Po wejściu do Tonkinu we wrześniu 1940 roku i po traktacie tokijskim, którym w maju 1941 roku Japonia narzuciła pokój Francji i Tajlandii, wojskowi chcieli baz lotniczych i morskich na południu kolonii, skąd mogli zagrozić Singapurowi i Indiom Holenderskim. Gdy w czerwcu zerwano rozmowy handlowe z Holendrami w Batawii, sztaby armii i marynarki uzgodniły, że trzeba uzyskać prawo stacjonowania wojsk w południowych Indochinach. 25 czerwca konferencja łącznikowa rządu i cesarskiej kwatery głównej przyjęła dokument o „przyspieszeniu polityki południowej”, a cesarz Hirohito jeszcze tego dnia go zatwierdził. Matsuoka, pochłonięty planem ataku na ZSRR, domagał się odłożenia ruchu na południe, ostrzegając przy tym, że może on doprowadzić do wojny z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Został przegłosowany.

2 lipca 1941 roku w pałacu cesarskim, w obecności cesarza, odbyła się konferencja, która przyjęła „Zarys polityki narodowej cesarstwa wobec zmian sytuacji”. Dokument stwierdzał, że Japonia, niezależnie od rozwoju sytuacji na świecie, będzie budować Strefę Wspólnego Dobrobytu Wielkiej Azji Wschodniej, dążyć do zakończenia wojny w Chinach i posuwać się na południe, by zapewnić sobie „podstawy samoistnienia i samoobrony”. Miała wykonać wcześniejsze postanowienia w sprawie Indochin i Tajlandii, a w tym celu przygotować się do wojny z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi i „nie cofać się” przed nią. Wobec wojny niemiecko-radzieckiej Japonia miała na razie nie interweniować, ale potajemnie przygotować się zbrojnie i, jeśli wojna rozwinie się na jej korzyść, „rozwiązać problem północny” siłą. Przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny należało zapobiegać wszelkimi środkami dyplomatycznymi, a gdyby do niego doszło, Japonia miała działać zgodnie z paktem trzech, sama jednak decydując o czasie i sposobie użycia siły.

Był to kompromis między zwolennikami marszu na północ i na południe, ale kompromis, który oznaczał natychmiastowe działanie tylko w jednym kierunku. Na północy armia rozpoczęła 7 lipca wielką mobilizację, ukrytą pod nazwą „specjalnych manewrów Armii Kwantuńskiej”, i czekała na załamanie się Armii Czerwonej. Na południu przygotowania do zajęcia południowych Indochin ruszyły od razu. 5 lipca utworzono 25 Armię, która miała tam wejść.

Co czytał Waszyngton

Roosevelt od pierwszych dni wojny niemiecko-radzieckiej wiedział, że w Tokio toczy się spór. 1 lipca pisał do sekretarza spraw wewnętrznych Harolda Ickesa, że Japończycy od tygodnia walczą między sobą, próbując rozstrzygnąć, w którą stronę skoczyć: czy zaatakować Rosję, czy ruszyć na Morza Południowe, wiążąc się tym samym ostatecznie z Niemcami, czy też pozostać na uboczu i zbliżyć się do Stanów Zjednoczonych. W następnych tygodniach przechwycone depesze stopniowo dawały na to odpowiedź.

Już 2 lipca Matsuoka zawiadomił niemieckiego ministra spraw zagranicznych Joachima von Ribbentropa, za pośrednictwem ambasadora w Berlinie Hiroshiego Ōshimy, że Japonia pozostanie wierna duchowi paktu trzech, ale nie może teraz zerwać stosunków z ZSRR ani osłabić wysiłków na południu. Jako swój wkład we wspólną sprawę zdobędzie bazy w Indochinach Francuskich, by zwiększyć nacisk na Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. Tego samego dnia Tokio rozesłało do ambasad w Berlinie, Waszyngtonie i Moskwie okólnik nr 1390, streszczający postanowienia konferencji cesarskiej: Japonia będzie budować swoją strefę dobrobytu „bez względu na to, jak zmieni się sytuacja na świecie”, wzmocni przygotowania do marszu na południe i wykona „politykę już postanowioną” wobec Indochin i Tajlandii, a w razie potrzeby „będzie działać zgodnie z paktem trzech i sama zdecyduje, kiedy i jak użyć siły”. Opublikowany po wojnie przez komisję Kongresu egzemplarz amerykańskiego tłumaczenia tego okólnika nosi datę 8 sierpnia. Sens tych postanowień wynikał jednak wcześniej z wielu innych depesz.

Inne depesze szły szybciej. Na początku lipca Tokio uznało, że Ribbentrop nie nakłoni rządu Vichy do ustępstw, i poprosiło go, by nie poruszał tej sprawy: Japonia sama podejmie rokowania, a jeśli spotka się z odmową, będzie walczyć. 8 lipca Matsuoka polecił ambasadorowi w Vichy, Sotomatsu Katō, by rozmawiał z Francuzami „pewnie i stanowczo” o układzie o wspólnej obronie Indochin. 12 lipca Tokio wysłało do Vichy warunki, które były w istocie ultimatum. Japonia żądała prawa wprowadzenia do południowych Indochin „potrzebnej liczby” żołnierzy, okrętów i jednostek lotniczych, ośmiu lotnisk, wśród nich w Sajgonie, Biên Hòa, Nha Trang, Tourane, Sóc Trăng, Phnom Penh i Siem Reap, baz morskich w Sajgonie i w zatoce Cam Ranh, swobody ruchu dla swoich wojsk i prawa emitowania dla nich pieniędzy. Odpowiedź miała nadejść do 20 lipca. Matsuoka uzasadniał to „okrążaniem” Japonii przez Amerykanów i Brytyjczyków i straszył Francuzów losem Syrii, którą właśnie zajmowały wojska brytyjskie i Wolnych Francuzów: jedynym sposobem uratowania Indochin dla Francji miało być „bezwzględne zaufanie” do Japonii.

Najbardziej wymowna była depesza konsulatu w Kantonie z 14 lipca, odczytana w Waszyngtonie pięć dni później. Konsul przekazywał w niej, co miejscowi oficerowie mówili attaché: „Bezpośrednim celem zajęcia Indochin Francuskich będzie osiągnięcie tam naszych celów. W drugiej kolejności chodzi o to, by, gdy sytuacja międzynarodowa będzie sprzyjająca, przeprowadzić stamtąd szybki atak. […] Po zajęciu Indochin Francuskich następnym punktem w naszym planie jest wysłanie ultimatum do Indii Holenderskich. Przy zdobywaniu Singapuru główną rolę odegra marynarka. Armia będzie potrzebowała do zdobycia Singapuru tylko jednej dywizji, a do zdobycia Indii Holenderskich tylko dwóch”. Depesza zapowiadała też, że wojska przeznaczone do Indochin utworzą 25 Armię generała Shōjirō Iidy z kwaterą główną w Sajgonie. Były to słowa oficerów, nie decyzja rządu, ale pokazywały, jak w armii myślano o celu całej operacji. 15 lipca szef sztabu armii generał George Marshall przedstawił prezydentowi w notatce przechwycone wiadomości o bliskim zajęciu Indochin.

Magic nie była jedynym źródłem. 5 lipca brytyjski ambasador w Tokio Robert Craigie wyraził w japońskim ministerstwie spraw zagranicznych zaniepokojenie planami ruchu na południe, a Japończycy, zaskoczeni przeciekiem, na krótko wstrzymali przygotowania. Tego samego dnia „New York Times” pisał o japońskich zamiarach uzyskania baz w Indochinach i Tajlandii, a urzędnicy Departamentu Stanu odczytali Nomurze ten artykuł i zapytali, jak pogodzić rozmowy pokojowe z przygotowaniami do wojny. W Tokio radziecki agent Richard Sorge przekazywał Moskwie, czego zdołał się dowiedzieć o postanowieniach japońskiego kierownictwa.

Zapytanie do Konoe

Depesza Hulla z 4 lipca była próbą wybadania, które ze sprzecznych sygnałów odpowiada prawdzie. Grew przekazał ją 6 lipca sekretarzowi premiera Tomohiko Ushibie. Rząd amerykański pisał w niej, że wiadomości o japońskim zamiarze wojny z ZSRR są „tak całkowicie sprzeczne” z zapewnieniami Nomury i innych japońskich polityków, iż „trudno mu uwierzyć w ich prawdziwość”, a gdyby Japonia wkroczyła na drogę agresji i podbojów, pokój na Pacyfiku okazałby się złudzeniem. 5 lipca urzędnicy Departamentu Stanu Maxwell Hamilton i Joseph Ballantine powiadomili o tej depeszy Nomurę, który sam w tych dniach ostrzegał Matsuokę: 3 lipca telegrafował, że jeśli Japonia teraz ruszy armię na południe, nie będzie już żadnej nadziei na porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi.

Odpowiedź przyszła 8 lipca, nie od Konoe, lecz od Matsuoki, który wręczył ją Grew w imieniu premiera. Japonia, pisał, „nie rozważała dotąd możliwości przyłączenia się do wojny” przeciw Związkowi Radzieckiemu, a jej stanowisko wobec tej wojny wyjaśnia oświadczenie z 2 lipca dla ambasadora radzieckiego Konstantina Smietanina, którego kopię dołączył. Sam z kolei zapytał, czy prezydent zamierza przystąpić do wojny w Europie. O południu nie było w odpowiedzi ani słowa. Odpowiedź była formalnie prawdziwa i zarazem wymijająca, a Amerykanie, czytając depesze Tokio, wiedzieli, że przemilcza najważniejsze.

Matsuoka nie utrzymał się długo. Jego gwałtowność, rozmowy z Niemcami za plecami premiera i sabotowanie rokowań z Waszyngtonem, w których 14 lipca odrzucił ostatnie amerykańskie oświadczenie, wyczerpały cierpliwość Konoe. 16 lipca cały rząd podał się do dymisji, a 18 lipca powstał trzeci gabinet Konoe, w którym tekę spraw zagranicznych objął admirał Teijirō Toyoda. Depesza Tokio do Berlina z 19 lipca, odczytana w Waszyngtonie dwa dni później, zapewniała, że zmiana gabinetu nie ma „żadnego dalszego znaczenia”, polityka zagraniczna się nie zmieni, a Japonia pozostanie wierna paktowi trzech. Nowy rząd potwierdził też Francuzom, że żądania wobec Indochin pozostają w mocy.

Okupacja, nie jeszcze atak

To, co Magic pokazywała w lipcu 1941 roku, nie było więc planem natychmiastowego ataku na Azję Południowo-Wschodnią, lecz planem zajęcia południowych Indochin, w miarę możliwości bez walki, za zgodą bezbronnego Vichy, i zbudowania tam baz, z których kiedyś będzie można uderzyć dalej. Japońscy przywódcy liczyli, że Stany Zjednoczone nie odpowiedzą na to niczym poważniejszym niż protestem. Waszyngton, znając depesze, nie dał się przekonać zapewnieniom o pokojowych zamiarach. 21 lipca pełniący obowiązki sekretarza stanu Sumner Welles powiedział radcy-ministrowi japońskiej ambasady Kaname Wakasugiemu, że według informacji z wielu źródeł Japonia w najbliższych dniach zajmie siłą południowe Indochiny, co przekreśla sens rozmów. 23 lipca, gdy Nomura tłumaczył, że Japonia obawia się odcięcia dostaw ryżu i surowców i „okrążenia”, Welles odparł, że Stany Zjednoczone muszą uznać ten krok za ostatni przed ekspansją i podbojem w rejonie mórz południowych i że Hull nie widzi podstaw do dalszych rozmów. Następnego dnia Roosevelt zaproponował Nomurze neutralizację Indochin pod gwarancją mocarstw. Propozycja nie zatrzymała japońskich transportów.

Granice Magic

Magic dawała Amerykanom wyjątkową wiedzę o japońskiej dyplomacji, ale nie o japońskich planach wojskowych. Purple była szyfrem ministerstwa spraw zagranicznych. Armia i marynarka miały własne systemy, a główny szyfr operacyjny floty, nazwany przez Amerykanów JN-25, odczytywano w 1941 roku tylko w niewielkim stopniu. Ministerstwo spraw zagranicznych samo nie znało szczegółów planów wojskowych i nie dzieliło się z ambasadami wszystkim, co wiedziało. Depesze trafiały do czytelników z opóźnieniem, wyrywkowo i bez kontekstu, bo nie wolno było robić z nich notatek. Pozwalało to przewidzieć kierunek japońskiej polityki, ale nie dzień, miejsce i sposób uderzenia. Ta granica okazała się tragiczna w grudniu 1941 roku: Amerykanie wiedzieli, że wojna jest blisko, nie wiedzieli jednak, że pierwszy cios spadnie na Hawaje.

Miejsce w wojnie

Wiedza z lipcowych depesz ukształtowała amerykańską odpowiedź. Gdy pod koniec lipca Vichy przyjęło japońskie żądania, Roosevelt zamroził 26 lipca japońskie aktywa w Stanach Zjednoczonych, a Wielka Brytania i Holandia poszły w jego ślady. 28 lipca japońskie wojska zaczęły lądować w południowych Indochinach, a od 1 sierpnia amerykański eksport ropy do Japonii w praktyce ustał. Tokio, które nie spodziewało się tak ostrej reakcji, stanęło przed wyborem między ustępstwami a wojną o ropę Indii Holenderskich. 6 września kolejna konferencja cesarska postanowiła przygotować się do wojny, jeśli rokowania nie przyniosą wyniku do października. W październiku premierem został generał Hideki Tōjō, a 7 i 8 grudnia 1941 roku Japonia uderzyła na Pearl Harbor, Malaje, Filipiny i Hongkong. Bazy zajęte w lipcu w południowych Indochinach posłużyły jako punkty wyjścia do ataku na Malaje, a samoloty z lotnisk koło Sajgonu zatopiły 10 grudnia brytyjskie okręty „Prince of Wales” i „Repulse”.

Przez całą wojnę Amerykanie i Brytyjczycy czytali japońską korespondencję dyplomatyczną. Szczególnie cenne okazały się szczegółowe raporty ambasadora Ōshimy z Berlina o jego rozmowach z Hitlerem i o niemieckich umocnieniach, w tym na wybrzeżu Francji przed lądowaniem w Normandii. Japończycy dowiedzieli się o złamaniu szyfru Purple dopiero z przesłuchań przed komisją Kongresu badającą atak na Pearl Harbor w latach 1945–1946. Z jej materiałów pochodzi większość tego, co wiadomo o lipcowych depeszach 1941 roku.

Źródła

  1. ibiblio.org · part 1

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.